A jak jest naprawdę?

 jak jest naprawdę

To pytanie lubią sobie zadawać nieostrożni naukowcy, którzy w swojej pysze uważają, że ich sprytny umysł wie więcej, niż nawet najbardziej precyzyjne narzędzie badawcze. Którzy są przekonani, że za pomocą czystej indukcji i szczęścia mogą lepiej przewidywać rzeczywistość, czasami w ogóle nie podparci dedukcją, czy doświadczeniem.

Prawda jako idea jest zawsze jedna, nieskończona, nieskazitelna i czysta. Taka już jest jej definicja. Jej skrajność sprawia, że łatwo jest ją poczuć i zrozumieć. Tę łatwość, z jaką przyswajamy ideę „prawdy”, powinniśmy traktować nieufnie, bo rzeczywistość może być zwodnicza. Nawet jeśli bardzo kusi nas prawda, to równie „słuszna” jest idea wielu prawd albo braku prawdy i występowania innego, znajdującego się wyżej w oglądzie perspektywy, słowa – jakiejś na razie nieuchwytnej idei, nadrzędnej wobec tego prostego, wręcz banalnego, pojęcia.

Alternatywność każdego z trzech podejść wynika z naszej niezdolności do skutecznej obrony dowolnego ze stanowisk. Nie mamy bowiem argumentów na ich poparcie – żadnych. Stąd każda z alternatyw jest z punktu widzenia ludzkiej wiedzy tak samo prawdopodobna. Nawet prawdy ludowe – zwane mądrościami filozoficznymi – nie dają podstaw do żadnych fundamentalnych dogmatów, jak zdanie: „Nie ma nic pewnego.”

Po wykonaniu rozbioru logicznego tego zdania przekonujemy się, że wszystko jest pewne. Jeśli jest to zdanie prawdziwe, to przekazuje ono sobą dwa pozornie przeciwstawne rozwiązania poprzez podwójne przeczenie, bo skoro nie ma czegoś pewnego, a tym czymś jest zero perliste, czyli nic, wtedy automatycznie oznacza to, że wszystko – cały Wszechświat – nie podlega interpretacji. Jest, jaki jest. Jest prawdziwy, a prawda nie leży pośrodku, w intencji, w marzeniach, w nadziei bytów; świadomość nie określa bytu, lecz brutalnie leży tam, gdzie leży; po prostu: jest.

jak jest naprawdę 1

Prawda w sensie naukowym nie jest obiektywna i silna. Jest zaledwie przybliżeniem, na jakie pozwalają nam narzędzia opisu. Kiedy opisujemy Wszechświat teorią, wypowiadamy twierdzenia o prawdzie absolutnej, lecz każda z tych teorii oparta jest na kilku niesprawdzalnych założeniach. Może się więc ostatecznie okazać, że „trafimy” z którąś z teorii, lecz będzie to czysty przypadek. Nie możemy w żaden sposób wymóc poprawności konsekwencji teorii. Nie możemy, dopóki dedukcyjnie nie potwierdzimy przewidywania przez nią wszystkich zjawisk, dopóki nie stanie się ona teorią wszystkiego.

Paradoksem rzeczywistości jest fakt, że prawdę absolutną możemy mierzyć tylko z pewną dokładnością, więc nie wiemy, czy jest ona absolutna. Niektórzy naukowcy wierzą, że ona tam jest, inni, że jest względna albo jej tam nie ma, a zamiast tego, jest coś innego – lecz nie mamy ostatecznych dowodów na uprawdopodobnienie żadnej z interpretacji…

Prawda, czyli wiedza o stanie faktycznym, w skali makro zdaje się być trywialna i oczywista. Planeta Ziemia jest – jej istnienie jest faktem obiektywnym, potwierdzoną wiedzą. Lecz im bardziej zagłębiamy się w szczegóły, tym większemu rozmyciu nasza wiedza ulega. Wiedza o tym, czy trzymamy w ręku kamień, jest łatwa do weryfikacji przez jedną osobę. Czujemy jego ciężar, odbieramy fakturę materiału dotykiem, a gdy otworzymy dłoń, widzimy go – możemy go nawet bezskutecznie powąchać. Jednak fakt trzymania kamienia staje się już prawdą subiektywną, ponieważ innych ludzi nie możemy upewnić o miejscu przechowywania kamienia (w dłoni), nawet posiadając zdjęcia, gdyż mogą być one spreparowane. Co najwyżej możemy umówić się, że przyjmujemy dany szczegółowy fakt za prawdę, lecz będzie to już relacja oparta na zaufaniu do konkretnego człowieka, zaś jeśli twierdzącym o trzymaniu kamienia nie jest człowiek, lecz instytucja, wtedy jest to już umowa społeczna, a nie trwała i pewna wiedza.

jak jest naprawdę 2

Prawda obiektywna dotycząca samej natury kamienia nadal jest obiektywna. Pod warunkiem zachowania rygoru naukowego możemy obdzielić jego próbkami różne badawcze instytuty. Zbadają one jego skład chemiczny – upewnią się, jakie minerały on zawiera. Lecz nawet ta prosta i sprawdzalna wiedza o zasadach konstrukcji świata ulega zatarciu w naprawdę małej – nanoskali. Tutaj już nawet nabieramy wątpliwości, co tam jest i kiedy jest, a nie tylko – gdzie się znajduje.

W przestrzeniach rzędu jednej milionowej części milimetra dochodzą do głosu efekty kwantowe. Kwantowość, to trudne i wieloznaczne słowo. Jakbyśmy jednak tych efektów nie nazywali, sprawiają one, że trudno jest nam w skali nanometrów jasno i wyraźnie określić położenie oraz opisać ruch obiektów. Sam fakt spojrzenia na przedmiot potrafi bowiem przesunąć go w nieznane nam miejsce.

W skali cząstek subatomowych, takich jak elektrony, widzimy zaledwie prawdopodobieństwo znajdowania się obiektu w danej przestrzeni, np.: na konkretnym orbitalu atomu. Prawdopodobieństwo to możemy interpretować dosłownie, jako skalę, i rozmieszczenie naszej niewiedzy o rzeczywistym położeniu elektronu, albo możemy – co jest dużo bardziej intrygujące – przyjąć, że obiekt jest naprawdę niedookreślony. Znajdując się w wielu miejscach jednocześnie, staje się rozmyty, dokładnie tak samo bardzo, jak nasza wiedza o nim. Jeśli wszystko, co znamy, składa się właśnie z tego rodzaju zjawisk, to jesteśmy produktem nieoznaczoności – w rezultacie także nasza wiedza ma taką samą, nie do końca pewną, naturę.

Trudno o determinizm w takim Wszechświecie, w którym chaos jest składową każdego jego elementu – fundamentem natury. Efekty rozmycia cząstek i ich wpływ na rzeczywistość są bowiem realne – małe czarne dziury nie są groźne z powodu promieniowania Hawkinga, czyli efektu utraty masy przez rozedrgane cząstki wirtualne. Buszują one tym bardziej, im mniej są zauważalne.

jak jest naprawdę 3

Jeśli świat mikro jest tak samo niewyznaczony w makro skali, wtedy nawet sam Wszechświat (jeśli nie ma otoczenia) może być wirtualny. Gdyby miał otoczenie i był wirtualny, wtedy skończyłby się w momencie obserwacji, więc nie byłby wieczny. Pojęcie „realnego istnienia” jest niebezpieczne, bo zawsze buduje postulat zewnętrznego obserwatora, czy to w postaci […tutaj wstaw, co ci w duszy gra…], czy występowania Wszechświatów sąsiednich, czyli strasznego mnożenia bytów ponad miarę.

Niektórzy z nas twierdzą, inni nadal wierzą – najgorsi są jednak naukowcy, którzy wiedzą, że nasza nie do końca poznana natura sprawia, że nie możemy być pewni tak naprawdę niczego, nawet jeśli uda się tego dowieść matematycznie. Spójność oraz dedukcyjność dowodu zawsze będzie musiał ocenić człowiek; nawet jeśli wszystkich wyliczeń dostarczy maszyna, nie ma pewności, że w dowodzie nie było błędu.

Nie można posiadać wiążących postulatów na temat obiektu, którego jest się częścią, a człowiek bezsprzecznie jest elementem Wszechświata. Nie można opisać systemu, będąc wplątanym w jego zależności. Żeby zobaczyć i ocenić ludzkość. trzeba opuścić sferę jej oddziaływań, zarówno z fizycznego, jak i kulturalnego punktu widzenia, oddalając się od uprzedzeń, milczących założeń i stereotypów.

Odpowiedź na pytanie, czy prawda istnieje, nie ma jeszcze znaczenia na obecnym etapie rozwoju gatunku ludzkiego. Jest ona niczym odpowiedź na pytanie, na której przepastnej wydmie bezkresu leży on – porzucony pośród otchłani pustyni – ten najważniejszy kamień.

Siedzący w opasce na oczach, przywiązany do Ziemi jak do słupa, człowiek – zastanawia się. Kształtuje piękno efemerycznej idei, nadaje sens prawdzie – podąża za zagadkami umysłu, rozpacza nad jej losem. Kreuje ją tym piękniej, im bardziej jest nieobecną.

Będąc pewnym, że prawdy nie ma w świecie – właśnie zaprzeczamy naszej pewności. Prawda jest jak wirtualna cząsteczka – tym więcej może być jej nut w naszym życiu, im bardziej będziemy przekonani, że jej nie ma.

Zbigniew Galar

 

Do zilustrowania artykułu użyto grafik, których autorem jest Maurits Cornelis Escher – poniższy opis artysty pochodzi z Wikipedii:

Maurits Cornelis Escher (ur. 17 czerwca 1898 w Leeuwarden; zm. 27 marca 1972 w Hilversum) – holenderski malarz i grafik. Pierwsze nauki z zakresu malarstwa pobierał w szkole średniej w Arnhem. Przeniósł się do miasta Haarlem i zaczął studiować w Szkole Architektury i Sztuk Dekoracyjnych. W 1922 roku Escher ukończył szkołę. Następnie 13 lat mieszkał we Włoszech, tam poznał żonę i urodziło mu się dwóch synów. We Włoszech powstała ponad połowa jego prac. Starał się przedstawić w swych dziełach wszystko to, co go otaczało i ocalić to od zapomnienia. Po dojściu do władzy Mussoliniego, Escher zdecydował się opuścić Włochy i w 1935 roku przeniósł się do Szwajcarii. Nie mogąc się tam zadomowić w 1937 roku przeniósł się do małego miasteczka koło Brukseli. Po raz ostatni przeprowadził się w 1941 roku do Holandii, gdzie mieszkał aż do śmierci. Światową sławę zdobył jako autor grafik, w których – często z inspiracji matematycznych[1] – formy przestrzenne były ukazywane w sposób sprzeczny z doświadczeniem wzrokowym.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (4)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

2 komentarze

  1. Zbigniew Galar

    Pięknie dziękuję za ten cenny i wnikliwy komentarz – dodając jeszcze, że zainspirował mnie 🙂

    Wielkie znaczenie zera kryje się w jego nieokiełznanej symbolice, która przenika przez wszystkie pola dyskretne i ustanawia ramy tego, co się może wydarzyć i czego chcę. Czego się nie dotkniemy, ono już tam jest, czeka – jak klejnot. Pojęcie zera to największe, jak do tej pory, osiągnięcie ludzkości, gdyż uprzednio zdarzało nam się stawać przed pokojem hotelu z nieskończoną liczbą pokoi, zamieszkałym przez nieskończoną liczbę gości, ale nigdy nie był to hotel jakościowo większy od nieskończoności. Pojęcie zera daje nam taką możliwość, uprawomocnia go. To jest piękne, odkrywcze i kuszące – to otwiera drogę do głębszego poziomu labiryntu króliczych nor – pełnego niesamowitości. To jest smaczna i bardzo realna perspektywa, którą zawsze chciałem odkrywać, zagłębiać się. Dlatego zawsze będę darzył atencją i szacunkiem pojęcie zera – bo jest ono wszystkim, co może sobie wymarzyć u początku podróży ograniczony i jednocześnie nieskończony człowiek.

  2. Fakt, w czasach zdominowanych przez rozwój fizyki kwantowej pewność i prawdziwość zostaje zastąpiona jedynie prawdopodobieństwem, a nawet ono jest dość kulawą metodą oceny. Od razu nasuwają mi się słowa Einsteina „Bóg nie gra w kości”, które zostały trafnie skwitowane przez Hawkinga, że Bóg nie tylko gra w kości, ale jest wręcz niepoprawnym hazardzistą. ;P
    I z jednym nie mogę się zgodzić: ‚zero perliste czyli nic’- nic to nic, a zero nie jest niczym! 😀 Jest jednym z najciekawszych elementów w matematyce, choćby z uwagi, że jest punktem startowym nieskończoności liczb w każdym kierunku 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *