Aktywacja trybu wakacyjnego, czyli hop-siup!

Jesteśmy społeczeństwem bardzo pracowitym. Pewnie dlatego, że niski status ekonomiczny państwa postsocjalistycznego za wolno z nas opada. Życie w Polsce – ustroje i nastroje polityczne oraz gospodarcze – przyzwyczaiły nas do tego, że aby mieć na coś więcej niż symboliczny chleb z masłem, trzeba wypracowywać nadgodziny, brać dodatkowe zlecenia. Nauczyliśmy się odpoczywać w biegu – zaledwie kilka haustów świeżego powietrza przyjmujemy jako zbawienny cud. Zapominamy o sobie – o tym, że zarówno nasze ciało, co duch, potrzebują prawdziwego odpoczynku. Chwytanie w locie kilku chwil relaksu – w drodze z pracy do domu przez park – nie odciąży nas z całorocznego wysiłku. Każdy z nas potrzebuje autentycznych wakacji po to, aby rzeczywiście się zregenerować. Lecz co, jeśli nie stać nas na wakacje?

Praca nieomal non-stop, z krótkimi przerwami tylko na niezbędny sen, nie może trwać w nieskończoność. Prędzej czy później, ale nawet najtwardszemu graczowi wyczerpią się baterie. Aby zachować zdrowie fizyczne i psychiczne oraz zregenerować siły potrzebne do dalszej pracy, musimy nauczyć się realnie odpoczywać – organizować sobie wakacje. Nawet jeśli nasza osobista sytuacja materialna jest wyjątkowo trudna, musimy zacząć wypoczywać prawdziwie, a nie tylko między drugą a piątą rano, kiedy kładziemy się do łóżka i zapadamy w przykrótki, nieunikniony sen.

Wakacje nie muszą być związane ze szczególnymi nakładami finansowymi. Jeśli nie stać nas na wyjazd wakacyjny, możemy podejść do tego zagadnienia całkiem inaczej. Wtedy nie zużyjemy na wakacjach więcej pieniędzy, niż te, które wydalibyśmy normalnie, w codziennym życiu – na jedzenie i tego typu potrzeby.

Możemy spróbować uciec z miasta na parę dni, choćby na weekend, na działkę znajomego, na której rozbijemy namiot i ugotujemy herbatę oraz ziemniaki na ognisku. Rodzina trzyosobowa spokojnie upchnie się w namiocie za 200 zł – jest to oczywiście wydatek, ale jeśli co miesiąc będziemy odkładali po 16 czy 17 zł, to po roku uzbieramy stosowną kwotę i już przygotujemy się na dzikie wakacje w lesie w przyszłym roku. Nawet bez dmuchanych materacy i śpiworów, możemy nocować w namiocie, opatuleni w kołdry, koce i poduchy przywiezione z domu – na pewno się nie przeziębimy, jeśli zastosujemy odpowiednią izolację (pomiędzy nami a gruntem), chociażby wspomagając się karimatą, którą (nową, przystosowaną właśnie do namiotu) można nabyć np. na Allegro już za 12 zł.

Czego tak naprawdę potrzebujemy na wakacjach? Trawy, na której można się wylegiwać w słońcu, szumu drzew, śpiewu ptaków. Te „rzeczy” są za darmo.

Do jedzenia potrzebujemy głównie tanich warzyw z rynku. Potrawa z ziemniaków i cebuli, z dodatkiem kabaczka lub cukinii, upichcona w kociołku zawieszonym nad ogniskiem – zjedzona na świeżym powietrzu posmakuje lepiej od wykwintnego obiadu w restauracji. Większość z nas wie albo przeczuwa, że nic nie może konkurować ze smakiem kromki chleba lub kiełbaski upieczonej na patyku nad ogniem. A kiedy ognisko późnym wieczorem już dogasa, w popiele zasypuje się ziemniaczki, które o świcie – na śniadanie – jeszcze będą ciepłe, pysznie chrupiące. Do tak oporządzonego ziemniaczka nie trzeba nawet soli – sam w sobie smakuje „czysto” i obłędnie. Przywołuje szczęśliwe wspomnienia z dzieciństwa, popycha głowę w kierunku prostego, życzliwego, łagodnego myślenia, koi zmysły i przynosi relaks i otuchę.

Czego tak naprawdę potrzebujemy na wakacjach? Tego, aby nie myśleć o pracy ani o rachunkach. Tego, by nie odbierać telefonów, nie czytać i nie pisać esemesów. Tego, by nie mieć przy sobie komputera. Tego, by nie łączyć się z Internetem przez komórkę. Tego, by nie odpowiadać na mejle ani nie generować mejli czy wiadomości i komentarzy na portalach społecznościowych.

Jeśli nie masz znajomego, który ma działkę, jeśli nie mieszkasz na tyle blisko lasu, aby dojechać do niego bez większych kosztów – nadal możesz mieć prawdziwe wakacje.

Wystarczy, że obiecasz sobie, że od bladego rana w sobotę aż do szarego wieczoru w niedzielę – z przerwą tylko na nocleg w domu – weźmiesz koc, termos z herbatą, proste kanapki, i pójdziesz wylegiwać się do parku. Możesz zabrać z sobą książkę (ale błagam: niech będzie to literatura, a nie zbiór artykułów publicystycznych o polityce), ale nie telefon i nie zegarek. Wyruszysz z domu o świcie, a kiedy wrócić do domu na nocleg – rozpoznasz po zachodzącym słońcu. Na wakacjach nie potrzebujesz zegarka. Być może będziesz przewracał się na kocu z boku na bok i nudził. Będziesz mimowolnie rozmyślał o pracy, o różnych zadaniach i zobowiązaniach. Ale jeśli się postarasz, jeśli spróbujesz odwracać się wewnętrznie od tych myśli – one już w sobotę pod wieczór zaczną od ciebie odpływać. Wtedy, w poniedziałek rano – gdy wrócisz do koniecznej pracy – spojrzysz na stare problemy świeżym okiem. I śmielej i odważniej przystąpisz do ich rozwiązywania.

Czego tak naprawdę potrzebujemy na wakacjach? Nie spotkania ze światem, tylko spotkania z samym sobą.

Podróżowanie i zwiedzanie nowych, ciekawych miejsc – jest wspaniałe. Ale to nie wycieczki, nie eksplorowanie świata, nie zetknięcie z nowym miejscem – definiuje pojęcie wakacji. Wakacje są wtedy, kiedy kategorycznie zmieniasz rytm swojego normalnego życia – swojej codzienności. Kiedy z premedytacją odcinasz się od rutyny dnia codziennego. Kiedy specjalnie rezygnujesz z przyzwyczajeń, z powinności względem świata, kiedy odstępujesz od odpowiedzialności, od pilnowania samego siebie – a otwierasz się na to, że po prostu jesteś, że istniejesz.

Nawet nie wyjeżdżając z miasta, z domu, możesz mieć prawdziwe wakacje. One zależą w przewadze od twojej wyobraźni, od woli życia – wcale nie od pieniędzy. Zdziwiłbyś się, gdybyś wiedział, ilu jest wokół ciebie ludzi, którzy chętnie pomogą ci, bezinteresownie, w tym, abyś miał prawdziwe wakacje. Ktoś pożyczy ci garnek dobry na ognisko. Działkowicze dookoła ciebie mają na stanie suche gałęzie, patyki, które z radością ci przekażą, abyś mógł palić ognisko, i jeszcze będą tobie wdzięczni, żeś uprzątnął im z działki zalegające śmieci. Jeszcze kto inny podwiezie cię do lasu, abyś mógł spacerować po nim cały dzień – abyś mógł zrobić coś innego, niż te zmagania, którymi zajmujesz się na co dzień; abyś mógł poprzebywać sam ze sobą. I to będą – są – najprawdziwsze wakacje.

Wakacje są po to, aby człowiek się ratował. A ratunek znajdzie ten, który aktywnie pragnie go znaleźć.

Jeżeli pojęcie wakacji utożsamiasz z wygodą czy tym bardziej luksusem, to wtedy nie ma dla ciebie ratunku. Bo wtedy, o ile nie stać cię materialnie na wygodę i na luksus, jesteś stracony – nie da się ciebie uratować.

Ratunek pojawia się wtedy, kiedy umie się akceptować własne ograniczenia. Jak człowiek umie się ucieszyć leżeniem na kocu w parku – jak leżąc na kocu w parku nie myśli o tym, że kogo innego w tym samym czasie stać na zwiedzanie Luwru, na wspinanie się po skałach w Hiszpanii czy na spijanie ekskluzywnego drinka nad basenem w hotelu w Tunezji albo na kitesurfing na Bałtyku, wówczas jest człowiekiem wygranym. Takim, który zasłużył na szczęście – bycia sobą. Nawet jeśli bycie sobą oznacza mierzenie się z ograniczeniami, z niepewnością jutra, z widmem długów…

Nie spłacisz długów, jeśli nie wypoczniesz. Jeżeli nie nauczysz się upuszczać sobie ciśnienia, jeśli nie poświęcisz choć weekendu dla siebie samego, jeśli nie zadbasz o to, aby bez sensu czy przedwcześnie nie wyczerpały ci się baterie – to nie spłacisz długów i nie zaznasz spokoju.

Musisz zorganizować sobie prawdziwe wakacje – jeśli chcesz żyć, dbać o swój byt, troszczyć się o swoją rodzinę. Zaciskanie zębów musi zostać przecięte beztroską ulgą – wakacjami. Nie jesteś maszyną. Jesteś człowiekiem. Dlatego musisz zaznać ulgi – stanu niemyślenia o ważnych, bezlitosnych, naglących sprawach.

Czego tak naprawdę potrzebujemy na wakacjach? Wielogodzinnego gapienia się w gwiaździste niebo. Leniwego obserwowania wschodu słońca. Przytulenia do pnia starego drzewa. Pogłaskania kępki mchu. Niemyślenia o garniturze czy o makijażu. Gołych stóp na trawie czy na piasku. Obracania głupiego kamyka w palcach i rozmyślania o pierdołach. Potarganych wiatrem włosów. A wszystkie te rzeczy są dostępne za darmo…

Przyda się też ostry nóż, podstawowa apteczka i sznurek (pomocny np. wtedy, gdy zerwie się naciąg od namiotu). Reszta jest kosmetyką. A wakacje nie są dla kosmetyki. Są po to, byśmy nie zatracili kontaktu ze swoją duszą. Byśmy nie postradali zmysłów. Byśmy potrafili wrócić – odświeżeni, rozsądni, uważni…

Justyna Karolak

Justyna Karolak – powieściopisarka, publicystka, felietonistka, autorka opowiadań oraz baśni dla dorosłych i dla dzieci. Najnowszą powieść (2016) Karolak można pobrać bezpłatnie ze strony Tostera Pandory – jest to e-book (Pdf) udostępniony specjalnie jako prezent dla Czytelników. Więcej informacji o powieści i o pisarce przeczytasz, klikając link: http://tosterpandory.pl/justyna-karolak-mowa-kruka-2016-powiesc-pdf-do-pobrania-za-darmo/.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (4)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *