Alfie Evans – śmiertelna ofiara idei „państwa opiekuńczego”

Sytuacja Alfiego Evansa odbija się szerokim echem w świecie – na jej temat powstaje wiele artykułów publicystycznych oraz głosów w mediach społecznościowych. Redakcja Tostera Pandory zgadza się z wieloma ożywionymi wypowiedziami publicystów, blogerów i użytkowników mediów społecznościowych – my również jesteśmy zdania, że europejskie społeczeństwa nie powinny pozostawać obojętne na tę sytuację dziecka i jego rodziców. Postępowanie szpitala w Liverpoolu, w którym uwięziono dziecko przy jednoczesnym odmówieniu mu dalszego leczenia ratującego zdrowie i życie, jest nie tylko karygodne, ale przede wszystkim: okrutne, nieludzkie.

Trudno objąć racjonalnym umysłem ogrom tragedii rodziców chłopca, którzy go kochają i pragną ratować. Sam chłopiec – jego organizm ewidentnie walczy o życie: pomimo odłączenia dziecka od respiratora (co nastąpiło wbrew woli rodziców), dziecko oddycha, nie poddaje się. Personel medyczny tegoż szpitala, które zmieniło się w więzienie czy obóz śmierci, ignoruje walkę o życie, którą podejmuje organizm dziecka, podtrzymując swoją haniebną decyzję o tym, iż dziecko należy… zabić, właśnie tak: uśmiercić – nie inaczej.

Kiedy człowiek czyta tego typu historie – jeży się każdy włos na ciele, a dusza krzyczy o pomstę do nieba. Ludzie wierzący w Boga mogą przynajmniej zwrócić się w górę swoimi modlitwami o ratunek dla chłopca – racjonaliści czy ateiści natomiast czują się kompletnie bezbronni. Jednak niezależnie od naszych wiar, niewiar i wstrzymań od głosu na temat Boga – możemy wspólnie podejmować jakiś wymiar społecznego buntu, bo absolutnie niedopuszczalną sprawą jest, aby w cywilizowanym świecie dochodziło w majestacie prawa do naruszeń takich jak:

  • fundamentalna komórka społeczna, jaką jest matka, ojciec i dziecko, zostaje w sposób przemocowy, opresyjny rozbita – całkowitą władzę nad zdrowiem i życiem dziecka przejmuje państwo
  • personel medyczny nie jest zainteresowany dyskusją z rodzicami – podejmuje on własne działania i radykalne decyzje, kompletnie ignorując wolę rodziców
  • kochający rodzice traktowani są przez system prawny niczym przestępcy
  • szpital dopuszcza się haniebnych i drastycznych zaniedbań w opiece nad pacjentem – o czym świadczą np.: brudne (niezmienione) pieluchy oraz ślady wydzielin i krwi na pościeli
  • pomimo tego, że inny szpital, we Włoszech, gotowy jest podjąć się dalszego leczenia chłopca – szpital w Liverpoolu dalej więzi chłopca, zakazując innym jego ratowania
  • Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu – o, zgrozo! – uchyla apelację rodziców odwołującą się od okrutnego wyroku sądu skazującego ich synka na przymusową śmierć; ich rodzicielskie prawa w dalszym ciągu łamane są w majestacie prawa – tzn. ww. Trybunał nie wsparł rodziców, lecz podtrzymał wyrok śmierci dla ich dziecka!

Rozumiemy, iż na świecie niestety zdarza się, że ludzie zapadają na ciężkie choroby, które nie rokują – natomiast ochrona zdrowia ludzkiego, do której powołane są służby zdrowia, np. szpitale, musi respektować wolę pacjentów dotyczącą ich zdrowia i życia. To pacjent musi móc samodzielnie decydować, którym procedurom medycznym życzy sobie się poddać, a którym – nie. W przypadku dzieci decyzje te muszą podejmować ich rodzice i opiekunowie prawni (np. rodzice adopcyjni lub zastępczy). Państwo nie może naruszać decyzyjności rodziców, gdy działają oni na rzecz, na korzyść dziecka – a decyzja o tym, że nie przerywamy leczenia pomimo dramatycznego stanu zdrowia chłopca, jest aktem działania na jego rzecz i nie można jej podważać w majestacie prawa! W tym samym czasie, kiedy rodzice z pomocą służby zdrowia we Włoszech wyrażają wolę walki o życie chłopca – służba zdrowia w Liverpoolu przestaje być służbą, sprzeniewierza przysięgę Hipokratesa i odmawia dalszego leczenia dziecka, działając na jego szkodę, a nawet skazując je na wyrok śmierci. Najgorsze jednak, że więzi dziecko w swoich murach, jak w obozie zagłady – nie zezwala rodzicom na odtransportowanie dziecka do włoskiego szpitala, mimo że są środki finansowe na to oraz wola po stronie włoskich lekarzy, aby to dziecko leczyć. Liverpoolski szpital podjął decyzję, że trzeba zabić to dziecko, sąd tej decyzji sprzyja – podtrzymuje ją, a Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu dodatkowo podtrzymuje ten wyrok.

Co to znaczy godnie żyć oraz co to znaczy godnie umrzeć? Na to pytanie każdy człowiek musi móc odpowiedzieć sobie sam, a w przypadku dzieci – decyzje leżą po stronie rodziców, a nie po stronie systemów państwowych!

Redakcja Tostera Pandory

Lyo Art Grupa

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (6)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (1)

4 komentarze

  1. Szanowna Redakcjo,
    Podpisuję się pod tym tostem z pełnym przekonaniem i radością.
    Zgadzając się tak z literą jak i duchem tego tekstu pragnę jednak zwrócić uwagę na fakt, że jesteśmy u nas w Polsce, w Europie jak i w większości krajów, metodycznie przygotowywani do poparcia tego typu decyzji, która spotkała się ze sprzeciwem większości społeczeństwa polskiego. Chodzi mi o tzw. szczepienia ochronne.
    Co do zasady (władza państwa nad dzieckiem) między sprawą Alfiego a sprawą rodziców odmawiających szczepień nie ma różnicy. Diaboliczny wręcz podstęp polega na tym, że prawdopodobnie większość społeczeństwa w sprawie szczepionek powie tak: no skoro lekarze twierdzą, że szczepienia są dobre to zgadzamy się na przymus ich stosowania. Prędzej czy później powstanie u większości z nas odruch warunkowy (tak, tak, ten sam co u piesków prof. Pawłowa): jak medycyna, nauka czy władza tak twierdzi to zgadzamy się aby „uszczęśliwić” jednostkę czy całe społeczeństwo.
    Europa, szczególnie jej postprotestancka część to właśnie takie uwarunkowane kundelki prof. Pawłowa. Wydaje mi się, że protest w sprawie Alfiego jest większy w Polsce niż w Anglii, może nawet większy niż w całej postprotestanckiej Europie.
    W Polsce – jak wielokrotnie w historii – dokonanie zniewolenia duchowego nie jest takie proste. Nie powinniśmy robić nic co by to zniewolenie ułatwiało czy przyspieszało.
    Piszę to nie bez powodu. Zamieściłem krytyczny komentarz pod tekstem Pana Zbigniewa Galara wychwalającego pod niebiosy przymusowe szczepienia, a przeciwników tegoż przymusu określający jako „oszołomionymi hipotezami” [oszołomami?] i zostałem zrugany przez Autora oraz powiedzmy, niezrozumiany przez Panią Justynę Karolak. Na szczęście wiarę w Toster Pandory przywrócił mi Pan Adam Bielecki, zamieszczając komentarze biorące mnie w obronę.
    Tak czy inaczej, jeszcze raz zwracam uwagę na tożsamość – co do zasady – zgody na przymusowe szczepienia [teraz] ze zgodą na lekarsko-sądowe mordy dzieci [w Anglii już teraz, w Polsce w przyszłości ???].
    Serdecznie pozdrawiam.

    • Przepraszam najmocniej, chodziło mi oczywiście o Pana Adama Bielańskiego, a nie Bieleckiego jaj napisałem.

      • Panie Marku, różne są głosy w tak emocjonalnej tematyce, jak np. szczepienia – artykuł Zbigniewa był apelem do środowisk naukowych, instytucji publicznych o ponowne wnikliwe badania szczepień. Przykro mi, iż poczuł się Pan przeze mnie niezrozumiany – lecz przez cały czas chodzi mi o oddzielenie na łamach Tostera tematów dyskusji, nienakładanie na siebie odmiennych warstw, a przyglądanie się z bliska poszczególnym warstwom w sposób pilny (zdyscyplinowany). Osobiście również jestem szczęśliwa ze stanowisk, które przedstawił pan Adam i myślę, że i ja w odpowiedziach stanęłam na wysokości zadania i porządnie, lojalnie wyjaśniłam Panom motory napędowe naszej redakcji…

        Panie Marku, zapewniam Pana, iż tematyka – wolności jednostek i społeczeństw, jest dla nas ogromnie ważna. Na pewno powrócimy do niej wiele razy – również w nowych naszych autorskich wymiarach publicystyki poświęconej m.in. szczepieniom.

        To, co przydarzyło się Alfiemu Evansowi i jego rodzicom – w kontekście uwięzienia chłopca w danym szpitalu i skazaniu go w majestacie prawa na śmierć w tym miejscu, bez możliwości przewiezienia do innego szpitala – to nie tylko osobista tragedia chłopca i jego rodziny, ale tragedia Europy. Z podobnym mechanizmem mieliśmy do czynienia w głośnej sytuacji, gdy rodziców noworodka – po odmówieniu szczepień dla dziecka, szpital także uruchomił procedury prawne, wezwał policję, sprawą zajął się prokurator, również prawa rodzicielskie rodziców zostały natychmiast ograniczone… naszym Tosterowym zdaniem: jest to NIEDOPUSZCZALNE. Na pewno będziemy o tej problematyce pisać…

        Łączę pozdrowienia.

        PS Zbigniew nie wychwalał pod niebiosa przymusu szczepień – opowiedział się za potrzebą walczenia środowisk naukowych o zaufanie społeczne; to było clou jego artykułu.

  2. Ludzie są bardzo zaborczy, ciągle starają się poszerzać granice swojej władzy.

    To prowadzi w prosty sposób do kolejnego już testu, kiedy w ludziach odezwie się opór zbiorowy i zorganizowany wobec postępującego ubezwłasnowolnienia ciał ludzkich na rzecz medyków, czyli niewolnictwa.

    Skoro my lekarze jesteśmy zdrowotnymi profesjonalistami, skoro oddaliście nam władzę w zakresie trucia się substancjami chemicznymi (bez naszej zgody leku na receptę przyjmować wam nie wolno), to czemuż nie mielibyśmy być władni decydować o waszych dzieciach, o tym czy są przydatne dla społeczeństwa? Skoro nie przeciwdziałacie temu, dalej będziemy poszerzać naszą władzę. Pomogą nam w tym instytucje – szpitala, sądu, i inne – tak abyśmy nie musieli się zmagać z waszym jednostkowym oporem osobiście, żebyśmy mogli zasłonić się bezosobowością murów i urzędów.

    Nam się nie spieszy – to nie nasza, a wasza krew ścieka…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *