Bieda jest nieekologiczna

Bieda jest nieekologiczna

Ekologia to nauka o wpływie człowieka na otoczenie. Jest to nauka bardzo potrzebna w XXI wieku, gdyż wpływ ludzkości wraz z postępem technologicznym jest coraz większy, a jego skumulowany rezultat, pomimo obecnych w naturze sprzężeń zwrotnych, nadal nie maleje.

Tak to jest z każdym skutecznym oddziaływaniem – wpływ może zarówno być lekarstwem, jak i trucizną. Niestety większość „ekologów” traktuje działania człowieka tylko jako truciznę, nie zanurzając się przy tym w głębokie przyczyny wielu procesów. Zamiast szukać rozwiązań i metod, aby wpływ z istnienia ludzkości był dla przyrody zbawienny – ciągle krytykuje się rosnącą skalę jakiegokolwiek działania. Tak jakby istnienie człowieka było zawsze dla przyrody szkodliwe.

Jest jednak wprost przeciwnie, gdyż jedną z najważniejszych przyczyn ekologicznych katastrof – jest bieda, czyli właśnie niezdolność do skutecznego działania na wielką skalę, bo to za dużo kosztuje.

Biedny wypali las pod uprawę, bo nie ma maszyn, aby go wyciąć i sprzedać. Biedny będzie używał nawozów sztucznych, by ciągle i maksymalnie wykorzystywać ziemię, zamiast poczekać kilka lat, aby po intensywnych uprawach doprowadzić do odnowienia się gleby. Bieda sprawia, że lokalna społeczność wpuszcza na dany teren nastawione na krótkoterminowy zysk korporacje, które wylewają wszystkie swoje odpady do najbliższego rowu, a po skażeniu okolicy przenoszą się na nowy teren.

Biedny będzie palił węglem w piecu – najpewniej wykopanym w biedaszybie. Jeśli będzie jeszcze biedniejszy, to będzie palił śmieciami. Byle tylko rodzina nie marzła, nieważne, że zasmrodzi przy tym otoczenie.

Biedny kraj będzie płacił krajom bogatym np. za prawo do emisji dwutlenku węgla. Kraje bogatsze stać bowiem na dużo droższe technologie, takie jest energia słoneczna czy wiatrowa. Natomiast biedota, płacąc kary za emisje, pozbawiana jest przez to nadwyżek finansowych, które można by przeznaczyć na nowsze i czystsze elektrownie. Bieda jest więc skazana na technologie starsze – utleniające węgiel.

Największymi emitentami dwutlenku węgla nie są Chiny czy USA, ale te kraje, w których płoną lasy – takie jak Indonezja. Lasy płoną tam z powodu biedy. Lokalni rolnicy wypalają pod uprawy, zewnętrzne korporacje prowadzą osuszanie pod monokultury. W rezultacie las nieustannie wysusza się i szybciej płonie. W 2015 roku pożary lasów rozciągały się na długość 5000 km, w samej tylko Indonezji wypuszczając do atmosfery więcej dwutlenku węgla, niż cała gospodarka USA w tym okresie. W październiku całoroczna emisja CO2 Niemiec została wypuszczona przez Indonezję w przeciągu zaledwie trzech tygodni.

To z powodu biedy stężenie gazów w atmosferze tak drastycznie się zmienia.

W międzyczasie giną siedliska zwierząt. W związku z tym tempo wymierania gatunków – nieustannie się podnosi. Wiele z tych stworzeń mogłoby być przyczynkiem do opracowania podpatrzonych w naturze inżynierskich rozwiązań lub dać substancje, które mogłyby stać się bazą do opracowania nowych leków. Lecz każdy, kto musiał wybierać pomiędzy śmiercią rzadkiego zwierzęcia a możliwością opłacenia terapii dla własnej rodziny – nie jest kłusownikiem, tylko biednym ludzkim bohaterem. Bo życie zwierzęcia nie jest i nigdy nie było ważniejsze od życia ludzkiego. Ci, którzy uważają inaczej, zdradzają swój gatunek.

Bieda jest nieekologiczna 1

Dbać o lokalną przyrodę mogą tylko kraje bogate, bo przeznaczając na to środki, nie robią tego kosztem ludzi – zwiększając bionasycenie terytorium, dbają jednocześnie o zdrowie i lepsze samopoczucie u swoich obywateli. Kraje uprzemysłowione muszą stworzyć ponownie dzikie ostoje na własnym terenie albo podbić zamieszkany przez biedotę dziki teren. Nie można skutecznie troszczyć się o przyrodę na odległość. Nie ma innego sposobu na zachowanie bioróżnorodności na świecie, niż nadanie jej wartości. Przyroda stanowi wartość dla lokalnej ludności tylko wtedy – gdy jej podstawowe potrzeby egzystencjalne są w pełni zaspokojone.

Bogate kraje Zachodu najpierw zniszczyły wszystkie przejawy dzikiej przyrody wokół siebie. Zrobiły to z chciwości, bo w pobliżu miast podniosły się ceny ziemi – trzeba więc ją było naturze odebrać. Potem przyjęły pełną hipokryzji strategię ograniczania rozwoju przemysłowego u krajów rozwijających się.

Wyznawcy ekologizmu, czyli „ekoreligii chroniącej przyrodę” – jak „agenci wpływu”, pouczają ludzi chcących wydostać się z biedy, że tego czy tamtego nie powinni budować z uwagi na zagrożony gatunek. Ale skrzętnie przy tym zapominają, że najpierw powinni odtworzyć przyrodę we własnych pieleszach, a dopiero potem dbać o czyjeś ostoje i rezerwaty. Od tego powinni zacząć, gdyby naprawdę chodziło o ratowanie roślin i zwierząt. „Agenci” ekoreligii nie robią nic „u siebie” głównie dlatego, że w bogatych krajach ziemia i praca ludzka dużo więcej kosztuje, przez co ich działania antycywilizacyjne spotkałyby się z dużo większym oporem administracyjnym i społecznym.

Jesteśmy trudnym gatunkiem dla reszty przyrody – i dobrze o tym wiemy.

Bieda jest nieekologiczna 2

Lecz nie powinniśmy się tym za bardzo martwić, bo natura nieustannie nas znosi. I to z pokorą godną lepszej sprawy. Robi tak dlatego, bo w ciągu 4 miliardów 300 milionów lat nie wymyśliła metody, jak przenieść samą siebie poza orbitę okołoziemską, a dziełem życia jest właśnie rozrost biosfery. I jest gotowa poświęcić naprawdę wiele gatunków, dla dobra naszego rozwoju technologicznego i „płonąć lasami”, w imię naszego wyrywania się z biedy – jeśli tylko jej w tym wielkim dziele pomożemy. Bo dopiero „bogaty człowiek” może dostarczyć i rozsiewać przyrodę po innych zakątkach Układu Słonecznego.

Mając na uwadze ekologię jako ideologię, myślmy o tym, co docelowo możemy zrobić dla Matki Natury, a nie o tym tylko, co w niej aktualnie psujemy.

Zbigniew Galar

 

 

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (4)
  • w porządku-niezła grzanka (4)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (1)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

5 komentarzy

  1. Agnieszka Kozak

    Dość dziwna teza… Uważam wręcz przeciwnie. „Bogaty” (w sensie materialnym) dąży do powiększenia swoich „bogactw” i dbaniu głównie o swoje 4 litery. Jeśli wspiera jakąś organizację prospołeczną bądź proekologiczną – to najpierw sprawdzi czy może odpisać datek od podatku 😉
    Powiedziałabym, że sedno problemu leży w błędnej informacji, w niedouczeniu. Ekologowie dużo częściej straszą niż realnie coś robią. Tworzą petycje, zbierają podpisy, czasem przymocują się do drzewa – a papierka z własnego podwórka nie podniosą, bo wszak korona spadnie…
    To jakie mamy wzorce, rzutuje na to jakimi się stajemy.
    Może tak – tydzień temu ze znajomymi urządziliśmy spotkanie nad rzeką, że teren został wcześniej „obsrany” śmieciami, a miejsce piękne, najpierw wyzbieraliśmy wszystkie „gówna” (butelki, puszki, papiery, nawet rajstopy) – wyszły 4 worki… Przyroda „zapłaciła” nam przepięknym widokiem. Po co wspominam? Bo wczoraj również poszłam w to miejsce – znów jest „zasrane”. Nasze nawyki nas niszczą.

    • justynakarolak

      Agnieszko 🙂 .

      Bieda (materialna) powoduje to, że kupuję gorsze jakościowo produkty spożywcze, które pakowane są w nieekologiczne opakowania (np.: folie) – bieda powoduje to, że nie mogę kupować kaszy, ziaren na wagę (które następnie mogłabym przesypać do szklanych – kosztownych – słojów), muszę kupować je w najtańszej postaci w woreczkach foliowych. Bieda powoduje, że nie stać mnie na ekologiczne worki na psie kupki – kupuję woreczki foliowe. I tak dalej…

      Nie wiem, czy nad Twoją piękną rzeką śmieci rozrzucili bogaci czy biedni (za mało danych – po prostu: nie wiadomo). Byłabym jednak ostrożna w postulowaniu, iż bogaci dbają wyłącznie o własne 4 litery, a biedni interesują się całym światem, troszczą o niego, wykazując szeroką empatię – taki postulat jest również powielaniem pewnego wzorca, cytowanym sobie wzajemnie przekonaniem, a niekoniecznie faktem. Każdy medal zwykł mieć co najmniej dwie strony 🙂 .

      Nie zapominajmy, że bieda sprzyja nabywaniu rzeczy nietrwałych, w związku z czym należy stale (częściej) je wymieniać – w ten sposób biedny kreuje więcej śmieci niż bogaty. Bieda także skutecznie otępia czujność, okraja perspektywę – biednemu często nie starcza sił na rozwój, na poszerzanie horyzontu (i oczywiście pieniędzy na wartościową edukację też mu najczęściej nie starcza). Biedne społeczeństwa także wykazują zdecydowanie większą tendencję do np. spożywania alkoholu – stąd nie tylko rzeki i lasy, ale ulice w centrach całkiem dużych miast w Polsce, np. Łódź, usłane są podobnie do Twojej rzeki: butelkami, puszkami, świństwami, szeroko pojętymi śmieciami. W społeczeństwach bogatszych – i samoświadomość, i potrzeby człowieka, styl życia, kultury osobistej etc. – stoją na wyższym poziomie. W Norwegii nie spotkasz człowieka, który kupuje w sklepie spożywczym siaty piw w puszce, które wypije z kolegą w ciągu jednego wieczoru. Nie spotkasz człowieka, który wypije piwo z puszki, stojąc w bramie (a potem rzuci pustą puszkę pod nogi, na chodnik). Nie uświadczysz człowieka, który „urżnie” się w lesie i pozostawi po sobie kupę wstrętnych śmieci…

      • Agnieszka Kozak

        Justyno ja dalej podtrzymam tezę, że zarobki nie definiują postaw. Wszystko zależy od wzorców… i od tego czym się „zalewamy” (i w jakiej ilości). Znam naprawdę różnych ludzi… i biednych i bogatych… a najwięcej z tzw. klasy średniej. Odnośnie biedy… mam własne doświadczenia i wiem czego mnie nauczyła (zresztą nie tylko mnie). Jednakże to temat na dłużej… kto wie może skończę tą baśń 😉
        PS: Uprzejmie proszę Szanowną Redakcję – a właściwie Informatyków – o możliwość informowania Czytelnika o skomentowanym komentarzu.

        • W prawym górnym rogu mamy taki odnośnik Archiwum, tam widać ostatnie komentarze na całym portalu, nie jest tego tak dużo, może to pomoże.

        • Agnieszko,

          dzięki Ci za kolejne podzielenie się z nami swoimi przemyśleniami 🙂 .

          PS W imieniu redakcji Tostera spieszę donieść, że pracujemy nad wprowadzeniem wymienionej przez Ciebie możliwości – zdajemy sobie sprawę z udogodnień dla Czytelników, które się wraz z tą możliwością wiążą i jeśli tylko będzie to dla nas realne, absolutnie postaramy się wyjść tym potrzebom naprzeciw 🙂 .

          Pozdrawiam Cię serdecznie – czekając na Twoją baśń z ciekawością 🙂 .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *