Biurwokracja w Polsce – opis sytuacji obecnej

W 2015 r. w Polsce weszło w życie 29,8 tys. stron maszynopisu nowego prawa; to 16 proc. więcej niż w rekordowym 2014 r. – wynika z wyliczeń firmy doradczej Grant Thornton. Na zapoznanie się z tymi regulacjami przedsiębiorca musiałby codziennie poświęcać 3 godz. i 59 minut.

W Polsce stale rośnie liczba urzędników –  dane GUS-u mówią o 444 tysiącach (w tym 260 tys. urzędników samorządu terytorialnego). Warto przypomnieć, że w czasach transformacji ustrojowej było ich 160 tysięcy. Oznacza to, że przez ponad 25 lat wzrost ten był niemal trzykrotny (przy praktycznie stałej liczbie ludności). Ukazuje to przede wszystkim proces rozszerzania kompetencji aparatu państwowego, co najczęściej dzieje się przez tworzenie olbrzymiej ilości nowych przepisów, jak również częstą zmianę istniejących (tzw. „inflacja prawa”). Wielu ekspertów wskazuje na małą efektywność pracy urzędniczej i tworzenie przez nich sztucznych barier np. dla rozwoju przedsiębiorstw. Z tej perspektywy to również jakość pracy administracji jest dużym problemem, tak jak sama ilość urzędników. Warto dodać, że w samej UE w ostatnich latach zlikwidowano łącznie 800 tys. tego typu miejsc pracy. Dla szerszego obrazu przypomnijmy, że na administrację publiczną wydajemy astronomiczną kwotę ponad 21 mld zł rocznie (dane z 2013 r.), natomiast na pensje i wynagrodzenia wszystkich osób zatrudnionych przez państwo (2 mln) wydajemy rocznie ok. 93 mld zł z budżetu.

Polska administracja publiczna w publikowanym rankingu elektronicznej administracji zajęła w 2010 roku 45. miejsce, spadając z 33. miejsca w 2008 roku. Wzrost zatrudnienia w latach 1990-2007 wyniósł 274 %.

Polska administracja publiczna jest oceniana jako nieefektywna i represyjna. W badaniu przeprowadzonym w 2013 roku na zlecenie Centrum Projektów Informatycznych  wskazano na następujące niedogodności korzystania z usług polskich urzędów:

  • kolejki;
  • godziny otwarcia urzędów, zmuszające osoby pracujące na pełny etat do brania urlopu w celu załatwiania spraw urzędowych;
  • brak przewidywalności, gdyż idąc do urzędu osoby badane nie były w stanie przewidzieć, czy dana sprawa zajmie im kilkanaście minut, czy kilka godzin;
  • niekompetencja urzędników, odsyłanie „od okienka do okienka”, mnożenie trudności i przeszkód zamiast oferowania pomocy;
  • dowolność w interpretacji przepisów (pojawiające się różnice w interpretacji przepisów występują nie tylko między poszczególnymi urzędami, ale też między pracownikami jednej placówki);
  • w przypadku spraw załatwianych przez Internet (np. ePUAP) brak jest dokumentu „z pieczątką”, który według ankietowanych stanowi kluczowy dowód spełnienia obowiązku administracyjnego i dokonania danej czynności (że w razie niewywiązania się z obowiązku dopełnienia danych formalności, negatywne konsekwencje ponosi obywatel, a nie urząd).

Według profesora Witolda Kieżuna głównymi wyróżnikami polskiej biurokracji jest gigantomania (przerost zatrudnienia), luksusomania (przyznawanie sobie nadmiernych przywilejów), korupcja oraz arogancja władzy, wynikająca z niechęci do uzasadniania własnych decyzji, oraz lęki przed transparentnością działań organów publicznych. Jako przykłady wymieniał 700 radnych w Warszawie czy 112 stanowisk ministerialnych w rządzie. Według doktora habilitowanego Krzysztofa Rybińskiego głównym powodem rozrostu polskiej administracji jest jej obniżająca się wydajność, którą – przy wzroście ilości zadań publicznych i nieumiejętności wdrożenia nowoczesnych metod zarządzania 0 rządy próbują rekompensować zatrudnianiem nowych urzędników. Najwyższa Izba Kontroli zwraca uwagę, że problemem polskiej administracji nie jest zbyt duża sumaryczna liczba urzędników (stąd próby jej mechanicznego ograniczania nie przynoszą skutków), tylko ich niewłaściwa alokacja – w jednych jednostkach urzędników jest zbyt wielu, w innych zbyt mało. Skutkiem są z jednej strony przerosty kadrowe, demoralizacja i marnowanie środków publicznych, a niewydolne procesy administracyjne – z drugiej.

Jednym z mierników efektywności administracji jest koszt poboru podatków, czyli stosunek kosztów własnych administracji skarbowej do wielkości zbieranych podatków. W Polsce koszt ten jest jednym z najwyższych w strefie OECD i konsekwentnie rośnie – od 1,54 w 2000 roku do 2,62 w 2004 roku (koszt w jednostkach walutowych na 100 jednostek przychodu podatkowego); dla porównania wartości te w wynoszą 0,83 w Danii czy 0,59 w Szwecji. Pomimo znacznie rozszerzonej od stycznia 2010 r. swobody zarządzania kadrami, większość polskich urzędów nie stosuje żadnych form premiowania efektywności. W rezultacie wydajność pracy w urzędach jest niska, a płace wyznaczane są na podstawie sztywnej siatki płac, zaś premie przyznawane „za nic” (np. za punktualne przychodzenie do pracy). Według Instytutu Sobieskiego, jest to wynik braku jakichkolwiek ocen efektywności urzędników oraz archaicznego systemu wynagradzania, w którym premiowana jest wysługa lat, a nie kompetencje i wydajność. Według danych Eurostat – w Polsce urzędnicy stanowią 6,2 % zatrudnionych (dla porównania w Szwecji – 5,7 %, w Niemczech – 7,6 %).

Według Henryki Bochniarz większość patologii polskiej biurokracji wynika z bardzo niskiej jakości prawa stanowionego.

Według raportu fundacji Polska Przedsiębiorcza głównymi powodami zniechęcającymi do zakładania działalności gospodarczej, wskazane w sondażu fundacji Przedsiębiorcza Polska, są „skomplikowane podatki i przepisy rachunkowe” (fiskalizm) i „nadmierna biurokracja”. Według Instytutu Sobieskiego biurokratyczne, nadmiarowe i nieracjonalne wymogi formalne są istotną przyczyną odrzucania wniosków o dopłaty w ramach funduszy unijnych. Według Polskiego Związku Firm Developerskich 95 % decyzji o warunkach zabudowy jest wydawanych z przekroczeniem ustawowego terminu, a 52 % z przekroczeniem go o ponad rok. Uzyskanie pozwolenia na budowę trwa średnio 311 dni i składa się z 32 różnych procedur urzędowych. Niekiedy w trakcie oczekiwania na pozwolenie zmienia się prawo i procedura jest rozpoczynana od początku. Skutkiem pośrednim tej patologii są duże opóźnienia w budowie nowych mieszkań, stosunkowo niska na tle Europy ich podaż i wysokie ceny metra kwadratowego w stosunku do zarobków. Ten sam problem dotyczy dużych inwestycji infrastrukturalnych, które paraliżowane są przez resortowość polskiej administracji. Z kolei według Związku Zawodowego Służby Celnej z powodu uciążliwych i zbiurokratyzowanych procedur odprawy celnej, za które odpowiada Ministerstwo Finansów, około ⅔ polskich importerów odprawia swoje towary w innych krajach Unii Europejskiej, na czym polski budżet traci 3,6 mld zł rocznie.

Według badań Fundacji Republikańskiej – Polska jest krajem o rekordowej na tle Unii Europejskiej liczbie zawodów reglamentowanych, ograniczeniom podlega łącznie 380 zawodów, w tym m.in. instruktor sportowy, taksówkarz, kucharz okrętowy, przewodnik turystyczny, masażysta, bibliotekarz, animator kultury, co ma również znaczący wpływ na bezrobocie, zwłaszcza wśród absolwentów, emigrację zarobkową, na wysokie koszty usług i na wyzysk młodych pracowników.

Czynniki wymieniane przez polskich przedsiębiorców jako główne przeszkody w prowadzeniu działalności gospodarczej, to według OECD: skomplikowane przepisy podatkowe, niewydolne instytucje administracji publicznej i restrykcyjne prawo pracy[43][44][45]. W sondażu Business Centre Club w 2010 roku jako główne utrudnienia dla biznesu wskazano z kolei wysokie koszty pracy, niewydolny wymiar sprawiedliwości oraz niską jakość prawa. W uzasadnieniu reformy regulacji w 2010 roku Ministerstwo Gospodarki argumentowało:

Biurokracja jest zjawiskiem, które często jest wskazywane jako jeden z czynników hamujących wzrost przedsiębiorczości w Polsce. Zbyt skomplikowane i niezrozumiałe prawo jest wymieniane w sondażach publicznych jako bariera do rozpoczynania działalności gospodarczej. Dodatkowo, bardzo często nowotworzone prawo nakłada na przedsiębiorców nadmierne obowiązki, powodując po ich stronie nieuzasadnione koszty.
— Ministerstwo Gospodarki

Kolejnym czynnikiem sprzyjającym narastaniu obciążeń biurokratycznych – zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym – jest resortowość i fragmentacja polskiej administracji. Poszczególne urzędy oczekują od danego podmiotu spełniania rozmaitych obowiązków informacyjnych, w których te same dane są wielokrotnie powtarzane w różnych formach i odmianach, nie umiejąc wypracować żadnego wspólnego systemu raportowania i traktując „swoje” raporty priorytetowo.

Biurokracja może prowadzić do blokowania działalności podmiotów gospodarczych, a przy równocześnie niesprawnym wymiarze sprawiedliwości – do ich upadku. Konsekwencjami są zmniejszenie przychodów budżetowych, wzrost bezrobocia oraz zwiększenie nieufności do administracji publicznej. Według raportu OECD z 2010 roku nieefektywna administracja publiczna w Polsce dławi aktywność gospodarczą, zaś regulacje podatkowe i prawo powinny być bardziej transparentne i przewidywalne.

Według raportu opracowanego w 2010 roku przez Deloitte na zlecenie Ministerstwa Gospodarki obciążenie administracyjne polskich przedsiębiorstw wynosi 37,3 mld, czyli 2,9% PKB. Przeciętną firmę obsługa obowiązków na rzecz administracji publicznej kosztuje ponad 10 tys. zł, zaś przeciętny przedsiębiorca poświęca na nie jedną trzecią czasu pracy[53]. W wykonanym przez Ministerstwo Gospodarki pomiarze obciążeń administracyjnych (OA), zidentyfikowano łącznie 3712 obowiązków informacyjnych nakładanych na przedsiębiorców przez przepisy prawa, w siedmiu sprawdzonych przez MG dziedzinach. Obciążenia te generują w skali całej gospodarki łączne koszty rzędu 77 miliardów złotych.

Według tworzonego przez Bank Światowy rankingu „dobrego rządzenia” (ang. good governance), obejmującego szeroki zakres czynników mających wpływ na jakość prawa, efektywność administracji i niski poziom korupcji, Polska plasuje się na ostatnich pozycjach wśród krajów europejskich, wyprzedzając tylko Bułgarię i Rumunię. Jako przyczyny wskazano korupcję, inflację prawa, brak jasnych zasad odpowiedzialności i upolitycznienie administracji, wysoką rotacja kadr i częste zmiany instytucjonalne, protekcjonizm, „kulturę tajności” i resortowość. Według NIK powszechnymi zjawiskami są nepotyzm i „ustawianie” konkursów na stanowiska urzędnicze pod konkretne osoby. Jako jeden z przykładów rozrostu administracji jest biuro likwidatora FOZZ, które funkcjonuje nieprzerwanie od 20 lat, pomimo zamknięcia samego FOZZ i zakończenia procesów sądowych z nim związanych. Koszt biura, w tym wynagrodzenie pracowników i koszty administracyjne, to 1 mln zł rocznie. Polska administracja nagminnie również narusza prawo do informacji publicznej. W 2009 roku przygotowywana była ustawa o racjonalizacji zatrudnienia w administracji publicznej, jednak rząd wycofał się z niej pod naciskiem urzędów. Tymczasem od czerwca 2010 do lutego 2011 zatrudnienie w urzędach wzrosło średnio o 30 %.

NIK w wyniku analizy decyzji skarbowych z lat 2008-2010 stwierdziła znaczną liczbę decyzji błędnych, skutkujących uchyleniami w instytucjach odwoławczych oraz koniecznością wypłacania odszkodowań przez Skarb Państwa. Według NIK istotną przyczyną są chaotyczne i niestabilne przepisy podatkowe, które powodują podejmowanie błędnych decyzji tak przez kontrolowanych, jak i przez kontrolujących.

Działania służące zmniejszeniu biurokracji zawiera między innymi ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, na lata 2010-2011 planowany jest także program reformy „Lepsze prawo”. Przepisy do pewnego stopnia chroniące obywatela przed niekorzystnymi skutkami biurokracji zawiera także Kodeks postępowania administracyjnego (art. 7 i 8).

Od 2011 roku możliwe jest składanie skarg na przewlekłość postępowań administracyjnych, a nie tylko trudną do udowodnienia bezczynność, zaś zgodnie z wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku urząd nie może tłumaczyć własnej bezczynności brakiem należytej reakcji innych zaangażowanych w procedurę podmiotów.

Matador – Ide Prosto

Biurokracja w Polsce Raport 360° Biurokratyczne bariery rozwoju polskiej przedsiębiorczości

http://grantthornton.pl/wp-content/uploads/2016/01/RaportBiurokracja_GT_PracodawcyRP.pdf

W sporządzeniu artykułu pomocne okazały się następujące źródła:
Kurier.pap.pl
50plus.gov.pl
Polskieradio.pl
Propit.eu
W formie ilustracji do artykułu zaprezentowano kadry z filmu pt. „Brazil” (1985) w reż. Terry’ego Gilliama.
B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (5)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

2 komentarze

  1. Co można z nadmiernym administracyjnym rozrostem zrobić?
    Odciąć finasowanie (tylko jak, skoro budżety ustanawia właśnie biurokracja)? Składać skargi na przewlekłośc postępowania? Nie będąc lekarzem, porównał bym przerost administracji do nowotworu. Powstaje z normalnych komórek organizmu, ale działać zaczyna wkrótce tylko na własną korzyść. Leczenie jest trudne, bo uderza często w cały organizm. Rak jednak zwalcza się się w końcu sam – obumierając wraz z żywicielem, chyba że nasza administarcja jest rozrostem dobrotliwym stanowiącym tylko niepotrzebny balast. Trudno się też oprzeć wrażeniu,
    że dawniej mieliśmy na karku „wojsko i gliny” a dziś wszechwładnych i wścibskich urzędników. Je to jedno!

    • Cenny komentarz – cenne pytania: co można i co należałoby zrobić; jak przeciwdziałać nadmiernemu rozrostowi aparatu państwowego, w kierunku zbyt wielu stanowisk i funkcji urzędniczych?

      Wydaje się, że pierwszym krokiem jest sprzeciw Polaków wobec panoszącej się partiokracji – i jak dotychczas jedynie Kukiz głośno apeluje o potrzebę uwolnienia Polski spod rządów partiokratów, czyli wodzów… Można oczywiście np. Kukiza osobiście nie lubić czy nie popierać całokształtu jego postulatów, natomiast zdaje się, iż właśnie on widzi i rozumie te problemy, które nakreślono w powyżej zebranych informacjach…

      Pozdrawiam, Panie Tomaszu .

Odpowiedz na „justynakarolakAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *