Brexit – czyli wyjście z Europy

Brexit czyli wyjście z Europy

System luźno współpracujących i jednocześnie konkurujących ze sobą gospodarek europejskich, powinien przynosić korzyści każdemu. Lecz system znormalizowanych krajów – państw zrównanych w zasadach ujednoliconymi podatkami, czy szansami na uzyskanie kredytu, nie ma racji bytu, bo kultura, sposób bycia, jak i poziom możliwości gospodarczych krajów Europy, jest zbyt różny.

Alternatywa w postaci zaprzęgnięcia wszystkiego do służby na rzecz realizacji interesów najważniejszego z graczy, hegemona, którego powodzenie będzie korzyścią dla ogółu, również się nie sprawdzi. Nie mamy w Europie jasno określonego lidera. Na chwilę obecną, jedyny kandydat – Niemcy, są – już – zbyt słabe; popełniwszy kilka błędów u szczytu swej potęgi, a właśnie (głównie z powodów demograficznych) rozpoczęła się dla nich faza schyłkowa.

Obecnie społeczeństwa europejskie zaczęły się o tym prostym fakcie, braku perspektyw, masowo dowiadywać, czerpiąc informacje z Internetu. Dlatego zaczynają wycofywać się z koncepcji, która nie ma prawa działać, popierając różne tendencje odśrodkowe.

Brexit jest tylko tego symptomem i początkiem chaotycznego procesu.

Z jednej strony, z punktu widzenia społeczeństw, odejście pierwszego głównego gracza spowoduje wiele pytań o to, kto będzie następny, czy przetrwa strefa wolnego handlu i przepływu kapitału i ludzi. Brexit Wielkiej Brytanii jest jednocześnie potwierdzeniem nieskuteczności dotychczasowej polityki unijnej. To sprawia, że kolejne społeczeństwa zastanawiają się, czy można będzie odejść, jeśli będzie to w ich interesie. Nasilają się także, już czysto emocjonalne, obawy – czy przypadkiem cały system się wkrótce nie zawali, i wtedy najbardziej stracą ci, którzy zostaną na tonącym statku najdłużej.

Brexit czyli wyjście z Europy 1

Z drugiej strony, z punktu widzenia elit, odejście pierwszego głównego gracza osłabia system finansowania synekur. Brexit Wielkiej Brytanii jest jednocześnie potwierdzeniem nieskuteczności dotychczasowej polityki kierownictwa przewodniej grupy interesów. To sprawia, że kolejni przedstawiciele „klasy próżniaczej” zastanawiają się, czy lepiej nie zmienić liderów na mających nieco większe poparcie społeczne ludzi „drugiego rzutu”. Problem w tym, że próżno szukać takich rezerwowych i wystarczająco kryształowych postaci wśród przedstawicieli establishmentu. Obecny model zjada własny ogon, czasami odgrzewając starych liderów, o których niecnych sprawkach ludzie już zdążyli zapomnieć. Nasilają się także, już czysto emocjonalne, próby dalszego, dużo głębszego scalania Unii, czyli przyspieszanie planu in pectore, prawie całkowicie bez przygotowania, z obawy, że kontrola wymyka im się z rąk i stracą wszystko, jeśli nie będą działać teraz.

Czeka nas okres chaosu i wielu nerwowych działań – po obu stronach barykady. Linia podziału przebiega pomiędzy społeczeństwami a ich przedstawicielami, a nie pomiędzy integrystami UE – a chcącymi odejść.

Jest to gorący stan przedrewolucyjny, ponieważ społeczeństwa europejskie są upokarzane. Pracujący i pokorni, utrzymujący ten cały biurokratyczny system, robotnicy, traktowani są w postępowej Europie jak obywatele drugiej kategorii. Lecz ci ludzie nadal mają realną władzę nad rzeczywistością i nadchodzi czas, w którym przyjdzie im ją pokazać… i to w całej rozciągłości.

Zibikendo

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (4)
  • w porządku-niezła grzanka (4)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (1)
  • nie podoba mi się-spalony tost (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *