Bum nr 1 – O Nowych Ludziach

Bum nr 1 - O Nowych Ludziach

Z cyklu o różowej mgle – Bum nr 1 

Cykl poświęcony naturze i skutkom różnych eksplozji – bum, bum, bum: odcinek pierwszy. O Nowych Ludziach.

Niech każdy żyje, jak chce, w zgodzie z osobniczymi upodobaniami, jeśli swą postawą nie czyni krzywdy ni żadnej przykrości – drugiemu. Primum non nocere – po pierwsze: innym, po drugie: sobie; mówi człowiek, zwany Nowym Człowiekiem.

Wystarczy, bym swoją obecnością – rozumianą również jako moja własna wizja życia – nie naruszał osobistych granic cudzej nietykalności, a usprawiedliwioną będzie dusza moja. Jestem wszak na wskroś i ze wszech miar tolerancyjny. Toteż ogromnej tolerancji na każdym kroku oczekuję. Generalnie nie posiadam żadnych oczekiwań ani pragnień wobec mego jestestwa – prócz tych oczywistych, fizjologicznych, na przykład tych w zamkniętej, odizolowanej od świata, sypialni – mówią Nowi Ludzie. Mówią, powtarzają, nie widząc wcale, że ich miałka emocjonalnie i intelektualnie postawa życiowa unosi się jak brudna plama oleju na wodzie, nie połączona z rzeczywistością, po powierzchni której codziennie sobie pływają.

Nowy Człowiek wbrew temu, co sam ochoczo głosi – de facto żywi wiele roszczeń wobec świata i ludzi, jakże różnych od niego. Naprawdę nie jest tolerancyjny – jest tylko „bezpłciowy” i przezroczysty, bezwolny silniej od owcy, która wie przynajmniej tyle, który liczebnik określa jej pozycję i kolejność w stadzie. Nowy Człowiek zawsze jest sam – nie zna pojęcia „owczego stada”, jak więc miałby rozumieć pojęcie „społeczeństwa”? Kolejności? Gradacji wartości?…

Nowy Człowiek ma mnóstwo oczekiwań i pragnień. Chce zmieniać świat na lepszy, a mówiąc precyzyjniej: najlepiej by było, gdyby świat zmienił się samoistnie i przybrał kształt dokładnie taki, jaki Nowy Człowiek sobie wyobraża jako wariant najlepszy dla całej, bez wyjątku, ludzkości.

Nowy Człowiek ufa niczym dziecko – w wydaniu dzieci ta sama ufność rysuje się przyjemnie, stanowi zjawisko urocze, często wręcz wzruszające; natomiast owa ufność w wydaniu Nowego Człowieka pozostaje rasowym, rodowodowym wyrazem infantylności. A w co tak entuzjastycznie ufa? A, ufa we „wszystkość”, „wszelakość” oraz „wszystkośladowość”.

Na przykład, jestem bardzo, bardzo, ale to bardzo tolerancyjny. Dlatego postuluję, by z całego świata na dobre zniknęło pojęcie dress code. Oczekuję, że osoby pracujące w bankach, urzędach, w szkołach – we wszystkich i wszelakich miejscach i profesjach – będą mogły legalnie i za społecznym przyzwoleniem nosić tatuaże, będą mogły nie ukrywać swoich rysunków na ciele, będą mogły kroczyć przez życie przez nikogo za swoją powierzchowność nieoceniane. Niechaj mają i włosy niebieskie, fioletowe, purpurowo-turkusowe, jakie tylko sobie życzą, ich gust nie posiada wszak związku z kompetencją zawodową i umiejętnościami oraz nie godzi w niczyje poglądy czy potrzeby…

… i nagle: bum pierwszy!

Istnieje takie zjawisko: wybucha bomba, a jeśli w jej pobliżu przebywał człowiek, jego ciało zostaje rozerwane tak sprawnie i kompleksowo, iż strzępy organizmu unoszą się w powietrzu – niczym dziwna, delikatnie zabarwiona rosa lub chmurka. Zjawisko to określa się mianem „różowej mgły”, bo charakterystycznego odcienia kolorystycznego nadają – czerwona krew i wnętrzności.

Różowa mgła pewnie wygląda nawet pięknie, ale przerażająco w swym obrazie, jeśli jesteśmy świadomi, skąd powstała, czym była zaledwie przed ułamkiem sekundy. Tragizm zjawiska pod tytułem „Różowa mgła” polega również na tym, iż unosi się ona jedynie przez pojedynczą, marną chwilę. Przed chwilą była całym, spójnym człowiekiem – jego ciałem, tak samo jak świadomością – zaś po chwili zaistniała jako różowy, śliczny opar, po czym cichutko osiadła na gruncie, po czym w ten grunt umiejętnie wsiąknie, nie pozostawiając po sobie bez mała żadnego śladu, może ledwie nikły powidok.

Nowi Ludzie są jakością współczesną, nowoczesną, dzisiejszą – na miarę różowej mgły właśnie. Piękni – jak każde ruchliwe znalezisko zaistniałe w przyrodzie – ale jednak przede wszystkim żałośni, przerażający, smutni i niebyli. Sens ich życia, tak samo jak śmierci, która w końcu ich także namierzy – jak każdego z nas, jak wszystko, co żyje – jest równie trywialny i przezroczysty, co sens różowej mgły.

Dawano, dawno temu był sobie człowiek, który budował cywilizację. Wznosił ją do góry i wszerz, eksplorując rzeczywistość i w zgodzie z realnymi, namacalnymi potrzebami, które ta eksploracja w jego percepcji rodziła, w pocie czoła i wojnie myśli – stawiał szałasy, budynki oraz miasta.

Wiek pary był ostatnim z wybuchów cywilizacji, który nie rozerwał istoty ludzkiej, nie zmienił jej w różową mgłę. Myśl ludzka była wówczas jeszcze kreatywna, szczera, a fascynacja człowieka mechaniczną warstwą cywilizacji czyniła go stworzeniem empatycznym, zdrowo pragmatycznym i kulturowo płodnym. Wynalazki i dzieła sztuki były tworzone przez człowieka uczciwie, przyświecała im idea prawdziwego ulepszania świata, czynienia zeń miejsca wygodnego, bezpiecznego i pięknego pod kątem wizualnym oraz pod kątem emocji, jakie miał wywoływać.

Już nie budujemy cywilizacji. Po XX wieku, okresie najkrwawszych wojen i najostrzejszych uczynków, nastał wiek XXI, a wraz z nim – kluczowy wybuch: „bum” w postaci rozrostu technologii, przede wszystkim komputerowej i internetowej. W wyniku tego „bum”, powstała tragiczna różowa mgła – Nowy Człowiek.

Podróż człowieka przez wirtualne światy i tam – tworzenie nowych „budynków” i „miast” – jest na pewno wizualnie atrakcyjna oraz emocjonalnie kusząca, ale dla intelektu i jakości myśli ludzkiej – na dłuższą metę niebezpieczna, bo uwsteczniająca. Dlatego właśnie Nowy Człowiek – spędzający prawie całe życie w sieci, z głową, która ugrzęzła w laptopie – jest aż tak miałki, próżny i bezrefleksyjny, gdy porządnie zastanowić się nad tym, co głosi i w co wierzy. Bo co znaczącego do powiedzenia może mieć różowa mgła?

Nowy Człowiek nie myśli i nie czuje – natomiast posiada odruchy sercowo-mózgowe, którym lubi przypisywać głębię znaczeń, a następnie wtłaczać tę głębię całemu światu. Nie potrafi zobaczyć w realnym, fizycznym świecie spraw wymagających zreformowania bądź usprawnienia, za to świetnie wskaże Cameronowi brak treści „Avatara”. Nie rozumie, iż pojęcie dress code ukuło się na bazie wymiernych potrzeb ludzkich i nie ma ono, także współcześnie, nic wspólnego z ograniczaniem wolności. W tzw.: zawodach zaufania publicznego np.: tatuaż w widocznym miejscu na ciele urzędnika z naturalnych względów wzbudza w petencie nieufność, ponieważ wprowadza do rzeczywistości petenta pierwiastek dezorientujący. Dlatego w tego rodzaju miejscach pracy powinny obowiązywać modowe, wyraźnie określone, standardy – dekolty zdecydowanie płytsze, aniżeli te sięgające pępka, oraz rękawy zasłaniające tatuaże. Standard i norma z założenia nie ograniczają, wprowadzają jedynie uporządkowanie w przestrzenie publiczne, pozwalają na wejście w obieg społeczny określonego kodu – nie tylko językowego, ale właśnie czysto wizualnego, za pomocą którego również się komunikujemy. Wymyślony dla sprawności funkcjonowania określonej przestrzeni użyteczności publicznej uniform w żadnym razie nie powinien być mylony np.: z bezdusznym umundurowaniem w szkołach, które ma spełniać – tym razem: tak, bez wątpienia haniebne – zadanie służące zaprowadzeniu dyscypliny i hamowaniu ekspresji jednostek.

Odruchy sercowo-mózgowe Nowych Ludzi umożliwiają im funkcjonowanie w społeczeństwie jako, umieszczony wysoko na drabinie nowoczesnych trendów, singiel i identycznie umożliwiają im funkcjonowanie w popularnej, klasycznej komórce społecznej – w rodzinie, w małżeństwie. Jeden model życia od drugiego – gdy mówimy o Nowych Ludziach – nie różni się jednakże niczym. Singiel, analogicznie do ojca czy „głowy rodziny”, spędza większą część doby, pławiąc się w płyciznach wód internetowych – jeśli są dzieci, wychowują je dziadkowie, nianie lub przedszkolanki; jeśli nie ma dzieci – Nowy Człowiek zachowuje więcej pieniędzy na prywatny użytek, i oto jedyna prawdziwa różnica.

Bum nr 1 - O Nowych Ludziach 5

Jakie wartości przekazuje potomstwu Nowy Człowiek? Żadne, czyli wszelakie i wszystkie. Wiara? Nie, bo kiedy dziecko dorośnie, samo wybierze, czy wierzyć albo, w co wierzyć. Gust? Nie. Upodobania pozostają kwestią wewnętrzną każdego osobnego bytu, nie podlegają toteż ocenie i nie mogą być przekazywane kolejnym pokoleniom jako subiektywny, estetyczny wzór do naśladowania. Wiedza? Tak – w wycinku formalnym. To znaczy: definicje, nazwa dziedziny nauki, wskazanie stron internetowych, na których można znaleźć poręczne wskazówki i odpowiedzi. Słowem – absolutnie „wszystko”, byle owo wszystko nie leżało w zbyt bliskim sąsiedztwie z nierozstrzygalnymi i bezmiernymi zagadkami, jakimi są – interpretacja, głęboka analiza oraz sceptycyzm. Edukacja? Owszem, jak najrozleglejsza, zdynamizowana, możliwie kosztowna, gdyż najlepsza jakość – musi kosztować. Ścieżka edukacyjna w prostym i czytelnym celu: po papier, to jest po dyplom, tytuł i wynikający z nich szacunek, który w równie prostej linii ma celu przełożyć się w przyszłości na wysokie zarobki. Pasje? Oczywiście! Po pierwsze – sport. Niech dziecko biega albo pływa albo gra w tenisa, czy choć jeździ na nartach – to dla zdrowia i radości z przyczyny wyrzutu endorfin. Prócz powyższych standardów wychowywania potomstwa – obowiązkowo: ekologizm, wegetarianizm, segregacja śmieci trzy razy dziennie, energooszczędne żarówki, teatr dla przyzwoitości moralnej raz do roku, zakaz na kolę i czipsy, czasami wegańska pizza będąca wypiekiem domowym – niech będzie, plus egzotyczne hobby – nauka tkania serwet babuni albo języka japońskiego. Mieszkanie w stylu modnym „manhatańskim” bądź „skandynawskim”, takiż też pokój niczym i przez nikogo nieograniczanej latorośli…

 

Ciąg dalszy nastąpi…

Justyna Karolak

 

Ilustracja nr 1 oraz zarazem miniatura, to kadr z filmu pt. „Nieznajomi” (2008) w rez. Bryan Bertino. Ilustracja nr 2 to kadr z filmu pt. „Ogniu krocz ze mna” (1992) w rez. David Lynch.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *