The Cat Lady (2012) – recenzja gry

  W recenzji Tostera – gra bardzo nietypowa. Recenzja raczej też nietypowa… Zapraszamy! Ta recenzja właściwie powinna znaleźć się w dziale Literatura i w podkategorii Recenzje Pandory (poświęconej literaturze pięknej i wrażeniom na jej temat). Zdecydowaliśmy się umieścić ją w dziale recenzji filmowych tylko dlatego, by nie siać zamętu w…

czytaj dalej

Recenzja „Pod Mocnym Aniołem” Smarzowskiego

Recenzja „Pod Mocnym Aniołem” (2014) Wojciecha Smarzowskiego w kontekście nieudolności współczesnego polskiego kina   Najwybitniejsi reżyserzy polskiego kina? Has, Zanussi, Kawalerowicz, Kieślowski, Kolski,  Konwicki, obecnie także Szumowska konsekwentnie walczy o pretendowanie do tego miana. Zaś Smarzowski? Wszystko, co stanowiło o jakości filmowego dzieła, jakim było „Wesele”, w „Pod Mocnym Aniołem”…

czytaj dalej

Po seansie „Ex Machina” – refleksje, nie recenzja

Człowiek jest zjawiskiem złożonym i pełnym. Trudno nam będzie kiedykolwiek powołać do życia sztucznego człowieka. Jednak na stworzenie sztucznej, bo zbudowanej, inteligencji – możemy się porwać, jak najbardziej. „Ex Machina” to film w swoim poziomie intelektualnym prawie w pełni europejski. Jest to dzieło niezwykłe, w którym temat silnej, czyli realnej…

czytaj dalej

O Avatarze Camerona i o Drzewie Życia

Filmy trójwymiarowe istniały już wcześniej, i to nawet w pełni umieszczone w trzecim wymiarze, ale Avatar jest pierwszym filmem trójwymiarowym, którego oglądanie w technice 3D jest konieczne. Ten fakt zmienia i wzbogaca w oczywisty sposób historię kina, wprowadzając nas w świat trzeciego wymiaru; powszechnie podjęto produkcję na użytek kin domowych…

czytaj dalej

Gabinet doktora Caligari (1920) – Robert Wiene

Gabinet doktora Caligari (oryg. Das Cabinet des Dr. Caligari) – film niemy z 1920. roku, wyreżyserowany przez Roberta Wiene. Jedno z najwcześniejszych dzieł niemieckiego ekspresjonizmu filmowego, które wywarło duży wpływ na rozwój kinematografii. Gabinet doktora Caligari jest również uznawany za jeden z pierwszych filmów grozy. Film, mimo nie pozostawiającego złudzeń wpływu na…

czytaj dalej

Interstellar (2014) – przemyślenia pofilmowe

Film zadaje szereg pytań, które wyłaniają się przed naszą cywilizacją i odnoszą się do kategorii globalnych. Widzowie, którzy przychodzą na ten film tylko po rozrywkę, wychodzą zeń nieco zszokowani, ponieważ niewątpliwie film pretenduje do kategorii „twardej” fantastyki, z bardzo wysoko postawionymi standardami jakościowymi.  Pośród różnych aspiracji, do jakich film się…

czytaj dalej

„Ostatnia miłość na ziemi”, recenzja Perfect sense (2011) – Dania, Szwecja, Wielka Brytania, Irlandia

Perfect sense w reżyserii ambitnego Szkota, Davida Mackenzie, to film zdecydowanie ponad przeciętną, choć jeszcze odległy od arcydzieła. Powłóczysty i niespieszny sposób prowadzenia kamery, gustowne i eleganckie zdjęcia Gilesa Nuttgensa, sugestywne udźwiękowienie i rewelacyjnie akcentująca treść opowieści muzyka autorstwa Maxa Ritchtera – są cechami, które jako pierwsze koncentrują uwagę widza.…

czytaj dalej

Recenzja „Zakochani widzą słonie” – Dania, Islandia (2005) 

„Zakochani widzą słonie”, to czarno-biały komediodramat emanujący wyjątkowym wdziękiem i urokiem, ale także narastającą stopniowo, emocjonalną gęstością. Ta piękna i mądra produkcja duńsko-islandzka nieco przywodzi na myśl, równie piękną i mądrą, produkcję amerykańską pt.: „Frances Ha” z 2012 roku. Oba filmy zdają się czerpać – i pod względem zewnętrznej estetyki,…

czytaj dalej

Upiór w operze (1925) – Rupert Julian, Sedgwick Ernst, Carl Laemmle; Lon Chaney

Ten wspaniały amerykański film niemy nie bez przyczyny został umieszczony na liście 100. najlepszych amerykańskich thrillerów wszechczasów. Stanowi on niepodważalnie klasyczne kino grozy w najlepszym wydaniu. Do dziś wzbudza fascynację miłośników sztuki filmowej, zaś głębię i aurę intrygującej historii przedstawionej w tym filmie zawdzięczamy co najmniej w dużej części powieści, na podstawie jakiej film…

czytaj dalej

Pozwól mi wejść (2010) – recenzja remake’u Amerykanów

Prężny przemysł kinematograficzny Ameryki, to przede wszystkim silne zaplecze finansowe, które sprzyja super produkcjom ruchomych obrazów w ilościach hurtowych i we gwiazdorskich obsadach. Cudownie, że najpopularniejsza na świecie fabryka filmów dysponuje dziś tak wielkimi możliwościami budżetowymi i w związku z tym także – komercją i efektami specjalnymi zapierającymi dech w…

czytaj dalej

Pozwól mi wejść (2008) – recenzja wersji szwedzkiej

W romantyczną definicję miłości wpisana jest tragedia polegająca na niemożności bycia razem – zawsze. Romantyczni kochankowie istnieją wyłącznie w czasie teraźniejszym: przeszłość z nich paruje, a przyszłość zgubiła do nich dostęp (nigdy nie nadejdzie). Romantyczni kochankowie odnajdują się w „lawinie ludzkości” (cytując Edwarda Stachurę) przez przypadek, oddają się sobie w…

czytaj dalej

Noc żywych trupów (1968) – George Andrew Romero

George Andrew Romero  jest synem emigranta z Kuby hiszpańskiego pochodzenia i Amerykanki litewskiego pochodzenia. Interesował się kinem już jako dziecko. Swój pierwszy film stworzył w 1954 roku, korzystając z amatorskiej kamery; był to krótkometrażowy The Man from the Meteor. Po ukończeniu szkoły wraz z przyjacielem założył Image Ten Productions, firmę specjalizującą się w produkowaniu reklam. W 1968 roku za pieniądze zarobione…

czytaj dalej

„Mocny człowiek” (1929) – Henryk Szaro

Mocny człowiek – wspaniałe czarno-białe kino nieme, w dodatku rodzime. Kino najwyższej klasy, klimatu, kadru, gry aktorskiej, oparte na znakomitym scenariuszu Jerzego Brauna i Henryka Szaro, w równie znakomitej reżyserii Szaro. Film powstał w 1929 roku. Głównym bohaterem jest Henryk Bielecki – gwiazdorska, w jak najlepszym rozumieniu tego słowa, rola…

czytaj dalej

Recenzja „Lucy” Bessona – między świadomością a śnieniem

Rozpoczynając rozważania na temat „Lucy” Luca Bessona, zacznę od definicji gatunku science-fiction. Kolą w oczy ignoranckie opinie na wszelkich forach internetowych filmowych, na których dyskutanci wylewają z siebie prywatne frustracje dotyczące tego, że mit wykorzystywania przez człowieka wyłącznie 10. procent mózgu, to tylko głupi i dawno temu obalony mit, oraz…

czytaj dalej

Ekologiczny bełkot „Transcendencji”

Niniejszy tekst trudno nazwać „recenzją”. Jest on właściwie skromnym zarysem rozczarowania filmem, którego twórcy tyle obiecali, a tak mało dotrzymali. Rozczarowanie to można by opisać na wielu stronach, tak jest rozległe i bolesne. Redakcja Tostera uznała jednakże, że niewarto i szkoda czasu – stąd tylko krótki tekst. „Transcendencja” miała rozwinąć…

czytaj dalej