Werner Herzog – artysta niezwykły

  Przekroczyć samego siebie – moje refleksje zainspirowane twórczością Wernera Herzoga… Bez wątpienia za wielką indywidualność można uznać niemieckiego reżysera, scenarzystę i producenta – Wernera Herzoga. Podczas kręcenia filmu Fitzcarraldo w 1982 roku, powiedział o sobie: „Nie powinienem robić więcej filmów. Moje miejsce jest w domu wariatów” (Ludzie kina –…

czytaj dalej

Still Alice (2014) – o pięknie sztuki aktorskiej

Są takie kreacje aktorskie, które buduje się oszczędnie pod względem użytych środków stylistycznych, a które zapadają w pamięć jak najżarliwszy krzyk, najpierw dobitnie przykuwając uwagę. Do takich kreacji zalicza się popis Holly Hunter w „Fortepianie” Campion czy Meryl Streep w „Sprawie Kramerów” Bentona. A także Julianne Moore w „Still Alice”…

czytaj dalej

„Fortepian” i „Tatuaż”, rzecz o dwóch filmach Jane Campion

„Fortepian” („The Piano”, 1993) w reżyserii Jane Campion, która również napisała scenariusz do tego filmu nagrodzony Oscarem, to bezspornie – arcydzieło sztuki filmowej i osobiste artystyczne zwycięstwo Campion. Wybitnie zrealizowane pod względem kompozycyjnym i wysmakowane zdjęcia (Stuart Dryburgh), aktorzy, którzy istnieją na ekranie, stopieni ze swoimi postaciami (wyróżnione Oscarem Holly…

czytaj dalej

„Mąż fryzjerki” (1990) pod recenzencką lupą Tostera

  Ten film jest delikatny i ostry zarazem. Erotyczny, powłóczysty i kompletnie niewinny. Tak jak przesycone płomiennym pragnieniem i niewinnością jest chłopięce marzenie, by zbliżyć się do niej – do kobiety idealnej, kobiety wyłonionej na powierzchnię życia z samego centrum sennych życzeń i widziadeł… Reżyser „Męża fryzjerki”, Patrice Laconte, w…

czytaj dalej

The Cat Lady (2012) – recenzja gry

  W recenzji Tostera – gra bardzo nietypowa. Recenzja raczej też nietypowa… Zapraszamy! Ta recenzja właściwie powinna znaleźć się w dziale Literatura i w podkategorii Recenzje Pandory (poświęconej literaturze pięknej i wrażeniom na jej temat). Zdecydowaliśmy się umieścić ją w dziale recenzji filmowych tylko dlatego, by nie siać zamętu w…

czytaj dalej

Recenzja „Pod Mocnym Aniołem” Smarzowskiego

Recenzja „Pod Mocnym Aniołem” (2014) Wojciecha Smarzowskiego w kontekście nieudolności współczesnego polskiego kina   Najwybitniejsi reżyserzy polskiego kina? Has, Zanussi, Kawalerowicz, Kieślowski, Kolski,  Konwicki, obecnie także Szumowska konsekwentnie walczy o pretendowanie do tego miana. Zaś Smarzowski? Wszystko, co stanowiło o jakości filmowego dzieła, jakim było „Wesele”, w „Pod Mocnym Aniołem”…

czytaj dalej

Po seansie „Ex Machina” – refleksje, nie recenzja

Człowiek jest zjawiskiem złożonym i pełnym. Trudno nam będzie kiedykolwiek powołać do życia sztucznego człowieka. Jednak na stworzenie sztucznej, bo zbudowanej, inteligencji – możemy się porwać, jak najbardziej. „Ex Machina” to film w swoim poziomie intelektualnym prawie w pełni europejski. Jest to dzieło niezwykłe, w którym temat silnej, czyli realnej…

czytaj dalej

O Avatarze Camerona i o Drzewie Życia

Filmy trójwymiarowe istniały już wcześniej, i to nawet w pełni umieszczone w trzecim wymiarze, ale Avatar jest pierwszym filmem trójwymiarowym, którego oglądanie w technice 3D jest konieczne. Ten fakt zmienia i wzbogaca w oczywisty sposób historię kina, wprowadzając nas w świat trzeciego wymiaru; powszechnie podjęto produkcję na użytek kin domowych…

czytaj dalej

Interstellar (2014) – przemyślenia pofilmowe

Film zadaje szereg pytań, które wyłaniają się przed naszą cywilizacją i odnoszą się do kategorii globalnych. Widzowie, którzy przychodzą na ten film tylko po rozrywkę, wychodzą zeń nieco zszokowani, ponieważ niewątpliwie film pretenduje do kategorii „twardej” fantastyki, z bardzo wysoko postawionymi standardami jakościowymi.  Pośród różnych aspiracji, do jakich film się…

czytaj dalej

„Ostatnia miłość na ziemi”, recenzja Perfect sense (2011) – Dania, Szwecja, Wielka Brytania, Irlandia

Perfect sense w reżyserii ambitnego Szkota, Davida Mackenzie, to film zdecydowanie ponad przeciętną, choć jeszcze odległy od arcydzieła. Powłóczysty i niespieszny sposób prowadzenia kamery, gustowne i eleganckie zdjęcia Gilesa Nuttgensa, sugestywne udźwiękowienie i rewelacyjnie akcentująca treść opowieści muzyka autorstwa Maxa Ritchtera – są cechami, które jako pierwsze koncentrują uwagę widza.…

czytaj dalej

Recenzja „Zakochani widzą słonie” – Dania, Islandia (2005) 

„Zakochani widzą słonie”, to czarno-biały komediodramat emanujący wyjątkowym wdziękiem i urokiem, ale także narastającą stopniowo, emocjonalną gęstością. Ta piękna i mądra produkcja duńsko-islandzka nieco przywodzi na myśl, równie piękną i mądrą, produkcję amerykańską pt.: „Frances Ha” z 2012 roku. Oba filmy zdają się czerpać – i pod względem zewnętrznej estetyki,…

czytaj dalej

Pozwól mi wejść (2010) – recenzja remake’u Amerykanów

Prężny przemysł kinematograficzny Ameryki, to przede wszystkim silne zaplecze finansowe, które sprzyja super produkcjom ruchomych obrazów w ilościach hurtowych i we gwiazdorskich obsadach. Cudownie, że najpopularniejsza na świecie fabryka filmów dysponuje dziś tak wielkimi możliwościami budżetowymi i w związku z tym także – komercją i efektami specjalnymi zapierającymi dech w…

czytaj dalej

Pozwól mi wejść (2008) – recenzja wersji szwedzkiej

W romantyczną definicję miłości wpisana jest tragedia polegająca na niemożności bycia razem – zawsze. Romantyczni kochankowie istnieją wyłącznie w czasie teraźniejszym: przeszłość z nich paruje, a przyszłość zgubiła do nich dostęp (nigdy nie nadejdzie). Romantyczni kochankowie odnajdują się w „lawinie ludzkości” (cytując Edwarda Stachurę) przez przypadek, oddają się sobie w…

czytaj dalej