CETA, czyli konsolidacja władzy

ceta-czyli-konsolidacja-wladzy

Umowa pomiędzy Unią Europejską a Kanadą o nazwie CETA składa się z dwóch tendencji, narodowościowej oraz tej korporacyjnej – ponadnarodowej, lecz tak naprawdę jest częścią większego planu konsolidacji władzy.

Ludzie od zawsze dążyli do konsolidacji władzy. Do XXI wieku miała ona jednak kulturowy próg, prawie nie do przeskoczenia. Tym progiem był naród tworzący państwo. Wybitny polityk wielbiony w jednym kraju, prawie nic nie znaczył w kolejnym. Jego ścieżka kariery była więc ograniczona możliwością uzyskania władzy w jednym państwie, pozycją co najwyżej dyktatury. Po zdobyciu tego znacznego lokalnie stołka, ludzie władzy prowadzili wojny, aby tron, który objęli, zyskał na znaczeniu. W krajach Europy było to naprawdę trudne, bo teren był bardzo dobrze okopany i starannie podzielony.

Inne strefy poza Europą w analizach historii władzy nad światem nie miały znaczenia. Przed rokiem 1500 nie było władzy światowej, tylko regionalna. Globalne potęgi to osiągnięcie ostatnich 500 lat rozwoju ludzkości, przy czym przez większość z tego okresu nad światem panowała Europa, pozostawiając ostatnie 50 lat panowaniu USA. Od połowy XX wieku, czyli od końca II wojny światowej, gdy globalny europejski hegemon zadał sobie w wewnętrznych wojnach dwa potężne ciosy – pierwszy w 1914 r., a drugi w 1939 r. –  USA stało się silniejsze od całej Europy razem wziętej. Odtąd były już na świecie dwa ośrodki władzy. Przy czym rządziła Ameryka, bo ośrodek europejski był rozczłonkowany. Przy tym porównaniu przypominam, że Rosja do Uralu – jest także częścią Europy.

O ile Europa roztrwoniła swoje panowanie nad światem w 450 lat, o tyle USA zaczęło upadać jako globalny hegemon po zaledwie 50 latach. USA popełniło dwa błędy.

Po pierwsze przeceniło znaczenie i potęgę Rosji (Rosja miała tysiące głowic jądrowych, które przemawiały do wyobraźni, ale nie miała jak ich użyć z powodu M.A.D.). Konsekwencją źle odczytanego poziomu zagrożenia było sprzymierzenie się przeciwko Rosji, z Chinami. Chiny wzmocnione zachodnią technologią, przy dwu tysiącach lat imperialnej tradycji i miliardzie rąk do pracy, wykorzystały swoją okazję, rozwijając się.

Drugim błędem było zaangażowanie Ameryki w wojny o pietruszkę na peryferiach ładu światowego, czyli na Bliskim Wschodzie. Ropa dla USA nie ma znaczenia, w obliczu przełomów technologicznych. Energię można pozyskiwać z innych źródeł, ceny ropy są na historycznie niskim poziomie, a Stany Zjednoczone staną się wkrótce eksporterem ropy naftowej, bo w ciągu najbliższych lat wypracują jej nadwyżkę.

Pierwszy błąd – zbudował Stanom Zjednoczonym pierwszego, niekontrolowanego przez nich, konkurenta. Drugi błąd osłabił niedoświadczonego hegemona, przez co w latach dwudziestych XXI wieku dojdzie do wyrównania potęgi gospodarek Chin i USA. Za 5 lat będziemy żyli w nowej rzeczywistości, w której każdy człowiek na Ziemi będzie wiedział, że to dalekowschodni byt jest najpotężniejszy, lecz ze względu na swoje tradycje wojskowe, prym na morzach świata nadal będą dzierżyć ludzie władzy z USA.

Zanim dojdzie do wojny o panowanie nad światem, pomiędzy ludźmi władzy gospodarczej z Chin i ludźmi władzy militarnej z USA, korporacjoniści z całego świata będą starali się tej konfrontacji zapobiec, chroniąc swoje status quo. Na wojnie liczy się tylko władza polityczna – nie mogąc oferować luksusów, pieniądz dużo mniej znaczy niż w czasach pokoju. Przejmując pałeczkę konsolidatorów władzy światowej (bo jeśli im się, to już nie władcy państw będą na świecie najważniejsi), korporacjoniści zaproponowali trzy umowy…

Najważniejszą z nich jest umowa transpacyficzna (TTP), która rozwiązuje problem ekspansji pretendenta, bo nie pozwoli wypłynąć Chinom (całkiem dosłownie) na szerokie wody, gdyż blokuje zwrot inwestycji z blue water navy. Ma ona konsolidować gospodarki państw, które są konieczne do wygrania wojny pomiędzy USA i Chinami na zachodnim Pacyfiku – głównie Japonię, Koreę Południowa i Australię.

Druga, czyli Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP), ma zintegrować gospodarki Europy i USA, gdyż to zapewni długofalowe gospodarcze panowanie Ameryki nad światem – obie potęgi będą miały porównywalną liczbę ludności. Lecz ludzie władzy z Europy, akurat władzą nie chcą się dzielić. Dobrze wiedzą, że przy braku ceł starzejąca się, a więc upadająca, gospodarka europejska (1,3 dziecka na kobietę przy 507 mln ludzi) nie ma szans z NAFTA, czyli połączenia w 1994 roku USA (1,88 dziecka na kobietę przy 319 mln ludzi), Kanady (1,61 dziecka na kobietę przy 36 mln ludzi) i Meksyku (2,22 dziecka na kobietę przy 122 mln ludzi), bo to szybciej rozwijające się 477 mln ludzi. Dlatego negocjacje w sprawie TTIP wstrzymano.

Korporacjoniści nauczeni historią odrzucenia konstytucji europejskiej, czyli niewygodnym samostanowieniem społeczeństw europejskich, mają w zanadrzu trzecią umowę o nazwie CETA, która ma przeprowadzić kolonizację, przy pomocy korporacji amerykańskich, tylnymi kanadyjskimi drzwiami. Umowa ta jest jawna, ma 1500 stron ujednoliconego tekstu i jest wypełniona prawnym bełkotem odnoszącym do zewnętrznych załączników, czyli równie dobrze mogłaby być tajna, jak TTIP. Jej celem jest udawanie, że nie chodzi o integrację UE z USA, bo integruje się tylko UE z Kanadą, która brzmi dużo mniej groźnie.

ceta-czyli-konsolidacja-wladzy-1

Jednak dzięki umowie NAFTA wszystkie amerykańskie korporacje z gracją przepłyną z pośrednictwem Kanady do Europy, gdzie rozpoczną długofalowy proces przejmowania kontroli nad starym kontynentem. CETA to wypuszczenie na ring i zachęta do równej walki boksera wagi średniej i boksera wagi ciężkiej. Ten mniejszy nie ma uderzenia, nie może więc znokautować swojego przeciwnika i choć z powodu swojej zwinności może długo unikać ciosów, to wynik starcia jest z góry przesądzony. Wystarczy, że ten cięższy dobrze trafi – raz… Oto wolny rynek wedle doktryny korporacjonistów. Walka pomiędzy pojedynczymi ludźmi to loteria. Walka pomiędzy grupami ludzkimi to matematyka, i tutaj nie ma miejsca na cud: słabszy zawsze przegrywa.

Żeby kontrolować społeczeństwo, trzeba kontrolować jego dostawy żywności, dlatego po wprowadzeniu CETA tańsza żywność, bo modyfikowana genetycznie, zagości na wszystkich skromnych europejskich stołach. Żeby kontrolować liderów, trzeba kontrolować jego dostawy kapitału, dlatego po wprowadzeniu CETA arbitrzy ICS (Investment Court System) będą wysysali podatki, a wraz z nimi wpływy i władzę pod rządy i kontrolę USA.

Każda integracja dwóch wyraźnie nierównych organizmów społecznych, automatycznie wyznacza kierunek przepływu od tego mniejszego do większego. Ułatwienie komunikacji pomiędzy bytami wysysa lepsze treści, co oznacza tylko i wyłącznie umocnienie się pozycji lidera. To uniwersalne prawo, bo uniwersalne jest dążenie najlepszych jednostek do robienia kariery w tym lepszym z miejsc.

Kiedy obie umowy zostaną podpisane, ludzie władzy z USA będą emigrować ze stanowisk politycznych do bytów ponadnarodowych, bo tylko pod egidą korporacji będą mogli sprawować kontrolę w państwach objętych obiema umowami o wolnym handlu. A obie umowy o wolnych handlu sprawią, że Chinom nie będzie opłacała się wojna, więc stracą na znaczeniu polityczni przywódcy amerykańscy, kontrolujący armię. Dla ludzi władzy nie ma znaczenia, czy większą dawkę narkotyku daje im marka, czy narodowość – ważne, by zakres kontroli ciągle rósł.

Jesteśmy świadkami ciekawego procesu, który bez powstania Unii Europejskiej w ogóle nie byłby możliwy. Panoszenie się i rozpychanie amerykańskich korporacji w środowisku niepodległych państw, mające w założeniu je osłabiać z powodu konkurencji pomiędzy nimi, w ogóle nie byłoby możliwe. Jednak równoczesne wprowadzenie w życie umowy we wszystkich państwach (bez konieczności ratyfikacji przez parlamenty państw członkowskich, zaraz po głosowaniu w Parlamencie Europejskim) będzie okazją do osłabiania każdego z państw w równym tempie.

ceta-czyli-konsolidacja-wladzy-2

To spowoduje, że rozwój wpływów amerykańskich korporacji nie odbije się na wzajemnych relacjach europejskich gospodarek. Gdy jedna osoba choruje, zaczynamy ją leczyć lub izolować, lecz nie widzimy zagrożenia, gdy osłabiani są wszyscy, bo wzajemny bilans relacji pozostaje niezmienny. Każdy wobec każdego pozostaje tak samo silny. Notowania wartości przedsiębiorstw europejskich pozornie będą zachowane, tylko eurowaluta wobec dolara i renminbi, będzie tracić na wartości. Proces ten będzie przebiegał niezauważenie dla przeciętnego Kowalskiego, a elity zaczną uciekać pierwsze, orientując się na współpracę z nowym panem i władcą.

Z punktu widzenia społeczeństw europejskich, przyjęcie CETA oznacza koniec marzeń na grę pomiędzy USA i Chinami dla własnych korzyści. Przyjęcie CETA to opowiedzenie się po jednej ze stron i zachowanie aktualnego układu sił na świecie: rządzi Ameryka, a Chiny muszą pogodzić się z rolą powstrzymywanego w rozwoju regionalnego lidera. Z kolei Europę czeka los państw kolonialnych. Będzie coraz bardziej wykorzystywana, aż wszystkie wartościowe jednostki wyjadą z niej, układając sobie życie za oceanem, wśród elit światowych.

Biurokracja amerykańska pełna będzie synekur dla sprzedajnych elit dzisiejszej, starzejącej się Europy – tak samo jak dzisiejsza Europa jest wymarzonym miejscem emigracji dla sprzedajnych elit dzisiejszej, starzejącej się Polski.

Zbigniew Galar

Pełny tekst umowy CETA w pdf do pobrania  – tekst umowy po angielsku, plik o wielkości 5,7 Mb

Artykuł – TTIP droga ku-zatraceniu

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (4)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *