Co jest nie tak z nauką XXI wieku

Nauka jest osadzona w systemie społecznym, ze wszystkimi jego wadami. Oznacza to, że zasady według których ukształtowano taki system, odciskają swe, nie zawsze pozytywne, piętno na kształcie relacji oraz na zasadach budowania pozycji naukowca na świecie. Co kluczowe, dzieje się tak bez względu na profesjonalizm i poziom intelektualny indywidualnych uczestników – jednostek. Tym samym zmieniając dotychczasowy system, można wiele ulepszyć bez czekania na wymianę pokoleniową – prawdziwą reformę możemy podjąć już obecnie.

Oto nauka – i jej siedem największych współczesnych problemów:

  1. O fundusze na badania obecnie trzeba się ubiegać.

Buduje to sztucznie pozycję osób i instytucji rozdzielających fundusze, które nie wypracowują niczego naukowego. Daje się im prawo stawiania dodatkowych, niemerytorycznych warunków przed aplikującymi, denominowanymi do roli petentów oraz promuje się znajomość zasad i układów. Najlepszy naukowiec musi więc marnować czas i zasoby na poznanie zasad panujących we wszystkich tego typu konkursach i przegrywa o grant z gorszym naukowcem, ale za to wyspecjalizowanym w pokonywaniu przeszkód biurokratycznych. Tylko dotychczasowe osiągnięcia naukowe, a nie obietnice dalszych osiągnięć opisane ładnym językiem w grantowym wniosku, powinny dawać możliwość uzyskania dofinansowania. Pieniądze powinny być przydzielane automatycznie przez corocznie regulowany algorytm, określony przez wypadkową poziomu merytorycznego dotychczasowych osiągnięć i aktualnych kierunków rozwoju nauki – strategicznie przydatnych dla rozwoju danego państwa.

  1. Brak indywidualnego podejścia przy rozpoznawaniu wniosków o dofinansowanie.

Bardzo wiele konkursów i grantów stawia wymogi dyskryminujące grupy społeczne – jest to spojrzenie kolektywne, a nie humanistyczne spojrzenie indywidualistyczne. Naukowca powinna definiować tylko jego kompetencja i przydatność dziedziny, jaką się zajmuje, czyli wyłącznie dorobek i rodzaj tematu. Bez możliwości indywidualnej oceny dorobku badacza –  zawsze będą wygrywać z najlepszymi ci posiadający zestaw określonych cech predestynujących do uzyskania pieniędzy; jest to korupcja i walka o przywilej bycia wśród preferowanych grup społecznych. Dyskryminacja poprzez preferowaną płeć czy wiek odbywa się np. poprzez granty tylko dla kobiet czy granty tylko dla młodych badaczy.

  1. Brak dodatkowej szansy w postaci losowego przyznawania funduszy.

Nawet najlepszy system oceny merytorycznej będzie ślepy w dziedzinach i kierunkach, które nie okazały się jeszcze dla społeczeństwa przydatne. Będzie on także nie dowartościowywał dziedziny o historycznie mniejszym wkładzie w rozwój społeczeństwa i jego możliwości wpływu na otoczenie. Podczas gdy w wielu przypadkach kierunki badań, które dotychczas nie przynosiły korzyści, po przełomie technologicznym czy teoretycznym okazywały się bardzo produktywne, a ich znaczenie rosło. Trudno przewidzieć takie sytuacje w przyszłości, dlatego istnieje konieczność wprowadzenia pewnej losowości dla przyznawania funduszy. Brak odpowiedniej ruchomości finansowych preferencji i przez to znaczenia poszczególnych dziedzin – jest także spowodowany brakiem dostępu do funduszy koniecznych do zmiany takiego stanu rzeczy. Co więcej, w bardzo wielu przypadkach system skutecznie broni się przed obniżeniem finansowania dla tradycyjnie bardzo hojnie obdarowywanych, pomimo tego że od bardzo dawna obniżył się plon z danej, nawet kiedyś bardzo owocnej, dziedziny nauki.

  1. Konieczność publikowania wyników w czasopismach naukowych.

Obecny system jest anachroniczny, bo nie zmienił się od dwóch wieków i ocenia nie jakość dzieła, tylko miejsca publikacji. Brak oceny dziedziny wiedzy i tematu, jaki dany artykuł opisuje, przekłada się na brak zarówno możliwości sortowania, jak i porównywania osiągnięć i wyników. Dodatkowo tak funkcjonujący system zmusza podatnika do sfinansowania badań, po których naukowiec spisuje wyniki w postaci naukowego artykułu przekazywanego (bezpłatnie) do prestiżowego naukowego czasopisma – w zamian za punkty osiągnięć naukowych (naukowa kryptowaluta). Następnie własność intelektualna opracowana za pieniądze społeczeństwa jest ukryta i prezentowana tylko za murem opłat dostępowych, ograniczając możliwość szerokiego dostępu do tych treści. Społeczeństwo po raz drugi płaci instytucji naukowej w postaci dotacji, aby ta mogła opłacić dla naukowców i pracowników dostęp do tych treści. W rezultacie czasopisma naukowe notują rekordowe zyski, a wyniki powstające z pieniędzy podatników nie są ogólnodostępne.

  1. Brakuje przejrzystości źródeł opublikowanych wyników.

Część naukowców ukrywa dane, które doprowadziły do uzyskania określonych rezultatów. W obecnym systemie jest to dozwolone, a upublicznienie źródeł powinno być warunkiem sine qua non naukowości publikowanych wyników. W takim systemie inny naukowiec występuje w roli petenta, jeśli chce powtórzyć na tym samym zbiorze danych zestaw własnych eksperymentów – w celu pogłębienia analiz bądź potwierdzenia prawdziwości określonych wyników (a nawet po upokarzających indywidualnych staraniach i dotarciu do źródeł nie udaje się powtórzyć dwóch z trzech prac z psychologii, jednego z trzech z ekonomii i 75% z medycyny, np. w zakresie badań onkologicznych).

  1. Nie ma zachęt do powtarzania cudzych badań.

Kultura promowania postępu i innowacyjności przeistoczyła się w promowanie nowości i przymus oryginalności. Prawie nikt nie zdobywa laurów za powtarzania tego, co kiedyś zbadali inni. Ta metodyczna i często benedyktyńska praca nie wiąże się już z takim samym prestiżem. Oczywiście odtwórczość nie może być promowana na równi z tym, co jest proponowane i udowadniane po raz pierwszy – co wcale nie znaczy, że nie ma być ona promowana w ogóle. Powinniśmy finansować i dodatkowo nagradzać za upór powtarzania już raz uzyskanych wyników, za żmudne i czasami bardzo niewdzięczne badania. Nauka potrzebuje nie tylko geniuszy, ale również bardzo dobrze zarabiających rzemieślników nauki, czyli ludzi zachowujących odpowiedni naukowy rygor i gruntownie sprawdzających odkrycia luminarzy i przewodników stojących na czele stawki. Zajmowanie się takimi odtwórczymi, ale bardzo potrzebnymi badaniami – powinno być także czasem intelektualnego odpoczynku. Być alternatywną odskocznią dla najwybitniejszych twórców, pomiędzy okresami intensywniejszej i ryzykowniejszej pracy nad badaniami odkrywczymi i mocno kreatywnymi.

  1. Brak zachęt do interdyscyplinarności.

Jeśli w nauce istnieje coś prawdziwie pięknego i wzniosłego, to przede wszystkim chęć unifikacji rozumienia świata przez ludzi. Nie da się tego osiągnąć bez przenikania rozumienia różnych dziedzin i dyscyplin, czyli bez interdyscyplinarnego usieciowienia nauki. Dlatego dodatkowo premiowane powinno być rozwiązywanie problemów wśród różnych dyscyplin i tworzenie teorii obejmujących i łączących więcej niż jedną dziedzinę. Należy prowadzić przeciwdziałanie naturalnemu trendowi do specjalizacji, która jest wygodniejsza. Naukowcowi nieraz łatwiej uzyskać efekty dzięki możliwości lepszego skupienia na wąskim problemie, i wtedy trudniej jest mu o ośmieszenie się. Co więcej – zdarza się, że przeprowadzanie analizy bywa niekiedy dużo prostsze niż merytoryczne dowiedzenie syntezy, do której potrzeba rozumienia szerszego zakresu badanych zjawisk, aby móc taką syntezę przeprowadzić. Silosowanie się tylko w jednej dziedzinie jest bezpieczniejsze, dlatego w systemie budowania nauki, obok kompetencji i merytoryczności, trzeba również promować odwagę.

Zbigniew Galar

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (2)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.