Co mówią naukowcy o broni

 

Broń w domu jest pozytywnie skorelowana z morderstwami ich właścicieli i mieszkańców. Bycie ofiarą morderstwa jest o 70 % bardziej prawdopodobne, jeśli w domu posiada się broń, a o 170 % bardziej prawdopodobne, jeśli broń stale jest nabita i o 110 % bardziej prawdopodobne, kiedy broń nie jest trzymana w zamknięciu [1].

Jak przeprowadza się badania, po których dochodzi się do powyższych wniosków?

Poprzez analizę morderstw, po których policyjne śledztwo pozwala stwierdzić, czy w domu ofiary była broń. Na przykład na podstawie analizy kartotek policyjnych z okresu jednego roku w Memfis i okresu półtora roku w Seattle i Galveston wykazano, że na każde użycie broni w obronie własnej – przypadają cztery nieintencjonalne wystrzały i aż 33 napadów i morderstw z użyciem broni palnej [2].

Większe badanie na podstawie analizy aż 3679 morderstw wykazało, że bycie ofiarą morderstwa jest o 41 % bardziej prawdopodobne, jeśli w domu posiada się broń, i aż o 244 % bardziej prawdopodobne jest, że ktoś popełni samobójstwo w domu w którym jest broń [3].

Kiedy widzimy powyższą statystykę, aż strach kupować do domu broń – czarnoprochową, bo tylko taką w Polsce można nabyć bez zbędnych pytań ze strony władzy. Jednakże nie każda korelacja stanowi dowód, dlatego warto przyjrzeć się innym możliwym wyjaśnieniom dla niej.

To prawda, że częściej giną ludzie posiadający broń. Nie oznacza to wcale, że broń w domu zwiększa szansę na śmierć, tylko że jeśli już ktoś przychodzi do domu zabić, to zwykle domownik ma broń do obrony własnej. Jeżeli człowiek posiada uzasadnione obawy o swoje zdrowie i życie, to kupuje broń, dlatego statystyka wyłapuje powiązanie z bronią śmierci osób bardziej narażonych, którzy wiedzieli o zagrożeniu zawczasu. Jeśli ktoś bardzo się boi o siebie, wtedy trzyma broń nabitą, przy łóżku, a nie w zamkniętej skrzyni czy szafce. Ginie częściej, bo jest najbardziej narażony na śmierć ze strony czyhających na niego złoczyńców.

Korelacja odpowiada poziomowi strachu, najmniej zabójstw jest u osób, które trzymały broń zamkniętą, bo one najmniej obawiały się napadu. Jest to odpowiednik osób mieszkających w dobrej dzielnicy i posiadających system alarmowy, przekonanych o własnym bezpieczeństwie. W takich przypadkach broń trzymana jest tylko na nadzwyczajne sytuacje – jak np. fale szabrowania podczas katastrof naturalnych typu powodzie czy huragany. Wyższa kategoria, to broń dostępna, ale nie nabita, czyli założenie że domownik zdąży ją naładować kiedy usłyszy podejrzany hałas np. rozbijanej szyby. Jest to rezultat zamieszkiwania w złej okolicy. Ostatnia kategoria to broń zawsze nabita – w ciągłej gotowości – jest to sytuacja skrajnego narażenia, silnej obawy o własne życie, spowodowana np. falą włamań i napadów z użyciem broni w ostatnim czasie albo osobistego zagrożenia np. ze strony wypuszczonego za kaucją przestępcy.

Liczba napadów i morderstw jest o 33 razy większa niż liczba obron własnych – z kolei to pokazuje, jaką przewagę w dostępie do broni posiadają przestępcy i jeszcze, o ile bardziej skłonni są oni jej użyć. Chociaż nie wiadomo, który czynnik jest tutaj bardziej kluczowy, prawdopodobnie chodzi o skłonności. Broń bardzo ułatwia przestępcom działanie podczas napadów rabunkowych – pozwala wymusić posłuszeństwo ofiary i wydanie najcenniejszych przedmiotów.

A czasem nawet ratuje życie, jeśli domownik postanowi się bronić.

Morderstwo to zdarzenie bardzo rzadkie, dużo rzadsze w stosunku do poziomu rozpowszechnienia broni, dlatego przypadkowe wystrzały zdarzyły się czterokrotnie częściej niż morderstwa. Ale dlaczego posiadacze broni są ponad dwa razy bardziej narażeni na samobójstwa? Prawdopodobnie dlatego, że osoby narażone na śmierć z ręki przestępcy musiały kupić broń do obrony albo są paranoikami i tylko czują się zagrożone – i nie wytrzymują tego napięcia. Mniejszy odsetek zapewne kupuje broń tylko po to, żeby odebrać sobie życie, bo wydaje się to prostszym i szybszym sposobem. Taki sposób odejścia wymaga jednej decyzji. Samobójstwo z użyciem broni można również dużo łatwiej w domu „celebrować” (patrząc na broń, dotykając jej, zastanawiając się, czy ją naładować, przytykając lufę do skroni – nawet jeśli jest pusta).

Sama korelacja nie oznacza przyczynowości, dlatego powiązanie wyższego odsetka zgonów z faktem posiadania broni wcale nie oznacza większego narażenia na śmierć, bo takie badanie nie udowadnia, co jest powodem, a pokazuje jedynie, że dwa czynniki występują równocześnie.

15 marca 1982 roku władze Kennesaw, miasteczka znajdującego się kilkadziesiąt kilometrów od Atlanty, po dramatycznym wzroście liczby napadów rabunkowych ogłosiły, że w celu „zapewnienia ochrony bezpieczeństwa i ogólnego dobrobytu miasta i jego mieszkańców” nakazują posiadanie broni jej mieszkańcom, w rezultacie broń i amunicję zaczęto posiadać w nieco ponad połowie gospodarstw domowych (nakazu nigdy nie wymuszano siłą). W rezultacie w kolejnym roku liczba włamań do domów spadła o połowę, a o 80 % do roku 1985. Korelacja nie oznacza przyczynowości, liczba napadów mogła spaść do poziomu bardziej „normalnego”, jeśli wzrost liczby włamań był zjawiskiem incydentalnym dla roku 1981. Porównanie z okresami sprzed wzrostu przestępczości nie wypada już tak jaskrawo, ale istotne są tutaj korelacje innych czynników podlegających badaniom.

Dyskusja nad prawem do posiadania broni rozbija się o problem: jak sprawić, aby ludzie byli bezpieczni?

Samo badanie morderstw, które już popełniono, i dzielenie ich na grupy w zależności od okoliczności (np. obecności broni w domu) – zawsze będzie mniej istotne od analiz historycznych ich liczby, chodzi bowiem o to, aby to liczba morderstw była jak najmniejsza. Zmieniamy więc warunki i sprawdzamy, czy liczba morderstw zmaleje czy wzrośnie. Jeśli się zmieni, przyczyna zawsze może być inna, ale jeśli się zmieni wszędzie w tą samą stronę, po zmianie jednego elementu, podczas gdy wszystkie inne czynniki były różne – świadczy to o bardzo wysokim prawdopodobieństwie przyczynowości.

Dlatego zbadanie tego, czy broń w domu zapewnia społeczeństwu bezpieczeństwo, będzie musiała być potwierdzona dopiero nakazami posiadania broni w wielu innych miejscach i przekonaniu się o rezultatach – liczbie samobójstw, wypadków i poziomu morderczej aktywności przestępców.

Do tego czasu poziom wiedzy w tej dyskusji będzie mocno ograniczony, a przez to zawężać się ona będzie do wymiany szeregu opinii i przekonań. Czy powszechność broni, która doprowadzi do szeregu wypadków i morderstw w afekcie, odpowiadać będzie redukcji morderstw z powodu przedwczesnej śmierci zastrzelonych w obronie własnej przestępców? Tylko w jeden sposób możemy to sprawdzić – dając ludziom broń w kilku bardzo dobrze wyselekcjonowanych, na podstawie reprezentatywności, miejscach i sprawdzając rezultaty po czasie. Każde inne badania będą w tej kwestii spekulacyjne i niereprezentatywne.

Zibikendo

Źródła:

[1] Kellermann A., Suicide in the Home in Relation to Gun Ownership, New England Journal of Medicine, Vol. 327, No. 7, 1992.

[2] Kellermann A., Somes G., Rivara FP., Lee RK., Banton JG., Injuries and deaths due to firearms in the home, The Journal of Trauma, 45(2):263-7, 1998.

[3] Wiebe D., Homicide and Suicide Risks Associated with Firearms in the Home: A National Case-Control Study, Annals of Emergency Medicine, Vol 41, No. 6, 2003.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (4)
  • w porządku-niezła grzanka (5)
  • potrzebny-smaczny tost (3)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (1)

8 komentarzy

  1. zawsze się znajdzie ktoś kto czytał ze „zrozumieniem” czyli tak jak „pani” w szkole rozumiała i tak potem przez całe życie idzie i myśli tak jak „pani” w szkole kazała, a tam przecież nie było miejsca na ironię, czy na sarkazm, pani w szkole mówiła ile to jest 100% więc giełda nie istnieje, taki jakiś „gupi” pomysł, czasem już nie mam siły do tych szablonów wypuszczonych z seryjnej produkcji

    • Bardzo dobry komentarz, Diuku, odnoszący się do komentarza pana Tomasza Jędrzejczaka – uściślę dla niewtajemniczonych 🙂 . Miałam dokładnie te same przemyślenia, kiedy czytałam wypowiedź pana Jędrzejczaka – tak to właśnie często bywa: w szkole nauczą bardzo dużo albo prawie wszystkiego, oprócz samodzielnego, kreatywnego myślenia. Jak się ktoś już dobrze wklei do tych wpajanych nam od dzieciństwa schematów, to potem idzie przez to życie jak tabela podzielona na kolumny i wiersze, tylko treścią te pola trudno wypełnić…

      A dla pana Jędrzejczaka mam zagadkę matematyczną, skoro tak lubi matematykę:

      Jeżeli dzienna norma pracownika wynosi sklejenie 100 kopert, to jaką część normy wyrobił pracownik, gdy w trakcie jednej zmiany skleił 250 kopert? 😉

  2. Tomasz Jędrzejczak

    Bycie ofiarą morderstwa jest o 70 % bardziej prawdopodobne, jeśli w domu posiada się broń do tego jeszcze 170%jak nabita i jeśli nie schowana to dodatkowe 110%. Wychodzi że wystarczy zostawić broń w niezamkniętej szafce i na 350% ktoś zginie. 170%, 110% co za głąb to pisał. 100% to całość, już w podstawówce tego uczą. Polecam się trochę się doszkolić a potem pisać. Lepiej mądrze milczeć niż głupio gadać.

    • Nie znam się na matematyce za bardzo, ale nie muszę, bo właściwą wartość działań wylicza mi kalkulator zwany Excelem, po co człowiek ma myśleć,skoro myślą za niego wszyscy matematycy, którzy stworzyli ten program.
      Jest tam taka własność, że zamienia ona 100% na 1, a np. 350% na 3,5.
      O… i jest jeszcze tam taka funkcja zwana dzieleniem, bardzo tajemnicza, ale ona robi tak, że gdy coś jest większe w stosunku do wartości bazowej z którą porównujemy, która kryje się w jedności, to pokazuje o ile %. Np. takie 5 jest większe niż 3 i jak podzielić 5 przez 3, to wyjdzie nawet o ile większe jest to 5, bo wyjdzie prawie 170%, czyli o prawie 70% 5 jest większe niż 3, ale ja tam nie znam się. Matematykę w komentarzach kiepsko się pisze.

      Całkowicie się zgadzam, że 100% to całość, za nią jest już nicość i ciemna energia, bo końcu na giełdzie nikt nigdy w historii ludzkości nie zarobił więcej niż 100% (początkowego wkładu własnego), bo te 100% to całość jest, więc jakby miał więcej niż 100%, to pewnie miałby na własność całą Ziemię i Księżyca kawałek – a zapewniam, że strasznie by wyglądało – taki świat z Księżycem trochę kupionym.
      Też lubię przysłowia jak Pan:
      Lepiej nie odzywać się wcale i tylko wyglądać głupio, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

  3. > „na każde użycie broni w obronie własnej – przypadają cztery nieintencjonalne wystrzały i aż 33 napadów i morderstw z użyciem broni palnej”

    informacja nieprawdziwa. uzycie broni w celu odpierania ataku zazwyczaj polega po prostu na jej wyciagnieciu a nie zabiciu napastnika.

  4. i w tym momencie pojawia się zawsze argument pokazujący Szwajcarię, jako pozytywny przykład – w dużej mierze dla tego że szwajcarzy nie mieli wielkich plantacji bawełny i nie zwozili do siebie niewolników, z którymi po wyzwoleniu nie za bardzo wiadomo co zrobić, w rezultacie czego powstaje patologia, za to tworzyli bardzo profesjonalne armie zaciężne które wpływały bardzo pozytywnie na podnoszenie dyscypliny oraz świadomość w posługiwaniu się bronią, nie mówiąc o systemie budowania obrony w Szwajcarii. Jeśli chodzi o Polskę trudno orzec co się będzie działo, natomiast potrzeba posiadania broni wyrasta wprost z poczucia zagrożenia jaka narasta w naszym społeczeństwie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *