Czas w ujęciu klasycznym

Czas w ujęciu klasycznym

Czas jest zjawiskiem ciekawym, do końca niezrozumiałym i w pełni tajemniczym.

Klasyczne rozumienie czasu jest w gruncie rzeczy rozwinięciem zdroworozsądkowego pojęcia przemijania. Czas ujmowany jest jako strumień, w którym jesteśmy zanurzeni, czas płynie, jego esencja przesuwa się obok i mija nas, upływa. Jest jak wiatr, którego cząsteczki dodają zmarszczek na twarzy.

Fizyczne przedstawienie tego pojęcia spotykamy często w postaci strzałki. Poziomej strzałki czasu, biegnącej od lewej do prawej strony, bo taki jej zwrot lepiej odczytuje ludzki mózg. Na jednym końcu mamy przeszłość, w środku pionowa kreseczka wyznacza teraźniejszość, a drugi koniec wektora wybiega do przyszłości.

Jest to ujęcie proste, zrozumiałe przez wielu i – wewnętrznie sprzeczne.

Po pierwsze, mamy w tym przedstawieniu tylko jedną teraźniejszość – w środku, podczas gdy codziennie doświadczamy wielu różnych teraźniejszości. Wystarczy zastanowić się, w którym miejscu strzałki się teraz znajdujemy i okaże się, że albo strzałka nieustannie się przesuwa, albo nasz środkowy punkt wędruje powoli w prawo – ku swojemu przeznaczeniu.

Wielość teraźniejszości oznacza, że pionowych i cienkich jak brzytwa linii powinno być wiele. Każda przeszłość, wczorajsza czy ta sprzed roku, była kiedyś teraźniejszością i jeśli nie nastąpi zaraz po niej koniec Wszechświata, to każda przyszłość jutrzejsza, czy z kolejnego roku, stanie się również teraźniejszością – wszystko powyższe jest kwestią perspektywy.

Wielokrotność linii pionowych nieco komplikuje obraz czasu. Jednakże jest to tylko konsekwencja rozumienia czasu w ujęciu klasycznym – w postaci prostej. Drugą konsekwencją jest konstatacja, że punktów na odcinku jest nieskończenie wiele, a więc klasyczny czas musi być ciągły.

Ciągły, a więc analogowy, nie kwantowany – cyfrowy. Nie jest podzielony na sekundy, nie jest podzielony na milisekundy, czy czasy Plancka. Jest możliwy do dowolnie drobnego podziału, a więc i linie pionowe oznaczające teraźniejszość powinny być bez grubości, nieskończenie cienkie.

Jeżeli są nieskończenie cienkie i każdy z dowolnie drobnych czasów czy chwil był lub będzie teraźniejszością, to linii pionowych wskazujących teraźniejszość powinno być nieskończenie wiele.

Prosta pozioma przedzielona kreseczkami w ilości nieskończonej, będzie wyglądała jak „gruba” prosta pozioma, jej grubość wyznaczy wysokość kresek. W każdym jej miejscu znajdzie się teraźniejszość. Zaiste przedziwny to widok – ale nadal klasyczny.

Ponadto mamy przed sobą jeszcze pytanie o grubość teraźniejszości. Skoro teraźniejszość jest nieskończenie cienka, a więc ma grubość matematycznego punktu, to jak to możliwe, że jej doświadczamy? Jak to możliwe, że tak ułomna istota, jaką jest człowiek ze wszystkimi ograniczeniami fizycznymi i niedoskonałościami oraz przypadłościami, jest w stanie rejestrować umysłem obecną chwilę, że jest w stanie rejestrować coś dużo cieńszego od włosa?…

Skoro czas płynie tylko w jedną stronę i teraźniejszość jest pionową linią bez grubości, to jak to możliwe że jej doświadczamy  – że doświadczamy pojedynczego punktu? Skoro człowiek nie potrafi nawet sobie wyobrazić wielkości nieskończenie małej, to dlaczego doświadczamy punktów czasu nieskończenie krótkich; jak to jest możliwe?

Gdyby istniała teraźniejszość w klasycznym ujęciu, nasze doświadczenie byłoby nierealne, i dlatego w klasycznym rozumieniu czasu, według mnie musi tkwić jakaś pomyłka.

Nie możemy doświadczać nieskończonej liczby teraźniejszości w trakcie naszego ograniczonego życia. Nie możemy odbierać chwili obecnej, czyli punktu w czasie, co najwyżej jakiś mały odcinek na prostej czasu.

Co się stanie, jeśli ludzkie odcinki będą różnej długości w zależności od zdolności postrzegania? Jak wtedy zbudujemy społeczny konsensus rozumienia kolejności i umiejscowienia zdarzeń?

Nasze rozumienie klasycznej teraźniejszości jest prawie żadne, bo żadne umysłowe przetwarzanie informacji – skończone w swej prędkości, nie może doświadczać punktu, który uchodzi po prostej czasu w przyszłość nieskończenie szybko, albo przeskakuje na nowy punkt teraźniejszości nieskończenie szybko.

Dlatego przynajmniej w tym ujęciu teraźniejszość nie jest możliwa jako pojęcie. Teraźniejszość nie istnieje – przynajmniej ta klasyczna, czyli nieskończenie krótka.

Nie można jej doświadczyć. Nawet gdybyśmy zatrzymali cały Wszechświat w takiej wyimaginowanej teraźniejszości, to nie zobaczylibyśmy nic – bo każda z informacji w tym Wszechświecie przestałaby się rozprzestrzeniać. Byłby to widok ciemności absolutnej – „pustki”. Fotony nie docierałyby do naszych oczu, bo byłyby zamrożone tuż przed naszą siatkówką, bądź tuż za nią.

Sztuczne oświetlenie np.: ściany za pomocą magicznej, odseparowanej od zatrzymania czasu latarki, też nie pozwoliłoby niczego zobaczyć, bo atomy nie oddziaływałyby z naszym odmrożonym światłem. Odbicie wymaga bowiem absorbcji fotonu przez elektron i remisji nowego fotonu po jego powrocie ze stanu wzbudzonego. Światło latarki od niczego by się nie odbiło, aby wrócić do naszych oczu, bo elektron nie wykonałby żadnego ruchu pomiędzy stanami energetycznymi.

Wszechświat nie jest, nie może być nieskończonym ciągiem nieskończenie krótkich chwil pełnych chłodu, ciszy i mroku. Energia takiego Wszechświata byłaby równa zeru – w danej klasycznie teraźniejszej i pozbawionej ruchu chwili, bo to energia kinetyczna cząstek elementarnych buduje energię ich wiązania, zaś nieskończona suma zer, w dalszym ciągu pozostaje jednym wielkim zerem…

Ów obraz – strzałki czasu – był, jest i będzie zupełnie nieadekwatny.

Subiektywna biologiczna teraźniejszość istnieje jak najbardziej, a klasyczna teraźniejszość jest absurdem, przeczącym prawu zachowania energii.

Każdy żywy organizm odczuwa swoje istnienie. Traktuje swoją świadomość jako jakość przesuwającą się – przemijającą w czasie, bo porównuje obecne dane ze swoich zmysłów ze śladem pamięciowym poprzedniego oglądu, wspomnieniem świata. Tym samym kształt upływającej rzeczywistości jest jedynie kolejnością poukładanych (czasem pomieszanych) wspomnień, które staramy się walidować w związkach przyczynowo-skutkowych.

Przypominamy sobie, co działo się (jedno po drugim) na podstawie porównań – asocjacji z powtarzalnym doświadczeniem. Jajko rozbija się upuszczone na ziemię i nigdy nie zrasta się ponownie, zgodnie z prawem rozrostu entropii. Zdarzenie to uczy nas, że skoro kubek leży na podłodze w kawałkach, to wcześniej musiał być cały, a jego upuszczenie było najprawdopodobniej poprzedzającym zdarzeniem.

Gdyby traktować umysł ludzki jako narzędzie badawcze – przyrząd do formowania wspomnień będących niedoskonałym odzwierciedleniem uprzedniej rzeczywistości, to zarejestrowalibyśmy w tych wspomnieniach tylko przeszłe zdarzenia. Strzałka kończy się na teraźniejszości i nie wybiega do przodu. W tym ujęciu przyszłość nie istnieje. Jest zaledwie grą wyobraźni formułowaną obecnie. Przyszłość może być wieloraka albo po prostu inna – nawet zupełnie pozbawiona czasu… Nie ma ona znaczenia, nie ma żadnych podstaw, powodów, aby przypuszczać, że zaistnieje kiedykolwiek jako subiektywna teraźniejszość i zapisze się w pamięci jako przeszłe zdarzenia. Strzałka czasu jest więc ucięta w połowie, staje się zaledwie rejestrem przeszłości – półprostą.

Świadomość chwili obecnej na pewno nie jest kreseczką, końcowym punktem półprostej – jest czysto biologiczna i subiektywna. Świadomość chwili obecnej musi być odebrana przez świadomość, co wymaga pozyskania informacji i jej przetworzenia. Świadomość chwili obecnej może być co najwyżej rejestrem dopiero co zakończonego, ale na pewno przeszłego zdarzenia. Dodatkowo będzie ona zawsze niejasną i częściowo zatartą listą wspomnień, powiązaną tematycznie i sklejoną z upływającą chwilą. Nasze umysły nie potrafią przetwarzać informacji równolegle – dlatego z każdą minioną teraźniejszością, może wiązać się tylko jedno kompleksowe wspomnienie.

Przeszłość – dana chwila przeszłości, jest zapisana i reprezentowana tylko przez pewną informację. Zapis ten nie różni się niczym od zapisu subiektywnej teraźniejszości, bo ona również jest zapisem przeszłej chwili. Gdyby informacja skojarzona z daną w chwilą w przeszłości nie różniła się niczym od tej aktualnie rejestrowanej, tej dzisiejszej, to nie bylibyśmy w stanie odróżnić tamtej rzeczywistości od obecnej. Byłoby to obiektywnie nieweryfikowalne przez jednostkę deja vu – prawdziwą podróż w przeszłość, nawet jeśli tylko subiektywną.

Identyczne deja vu dotyczy całego Wszechświata fizycznego w aspekcie rozumienia klasycznego i jego podróży w przeszłość – tym razem obiektywnej. Gdyby dzisiejszy Wszechświat wyglądał ponownie tak samo jak ten sprzed np.: 10 miliardów lat, to wiedzielibyśmy, że jest to Wszechświat cykliczny o okresie 10 miliardów lat, bo niczym nie różniłyby się te przeszłości. Klasyczne ujęcie zakłada bowiem, że znając położenie i prędkość wszystkich cząstek we Wszechświecie – jesteśmy w stanie przewidzieć, i to ze stuprocentową dokładnością, ich dalszy los. Nie ma w takich spojrzeniu nieprzewidywalności – żadnego pierwiastka chaosu, jest natomiast determinizm usuwający wolną wolę każdego z bytów świadomych.

Klasyczne rozumienie przeszłości w postaci półprostej – połowy strzałki czasu, implikuje istnienie prawdy obiektywnej. Istnieje bowiem zbiór punktów na prostej, a z każdym z nich wiąże się jasna i ściśle określona informacja, jaka rzeczywistość wówczas była – jak Wszechświat wyglądał w danej chwili. Informacja ta jest stała, niezmienna, bo zakończona. Nie nadaje się ona do przetworzenia czy interpretacji – jest statyczna i również niedostępna: w sensie odseparowania – permanentna, gdyż wieczna i „zimna”. W klasycznym rozumieniu czasu istnieje tylko martwa, nieruchoma przeszłość, a teraźniejszość subiektywna, to także przeszłość, więc ona również „nie żyje”; z kolei teraźniejszość obiektywna jest nieskończenie cienka, a więc nie istnieje…

Smutny to obraz – bo pozbawiony zarówno przyszłości, jak i wolnej woli. Dlaczego więc cieszy mnie niezmiernie postęp, jaki dokonał się w różnych aspektach rozumienia rzeczywistości? Ponieważ dzięki temu postępowi możemy powiedzieć na pewno, że czas w ujęciu klasycznym nie istnieje, jest on – na szczęście – nieprawdziwy…

Ciekawe toteż, czemu czas w swym nieprawdziwym, bo nieprzystającym do rzeczywistości, ujęciu, nadal jest nauczany w szkołach?…

Zbigniew Galar

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (3)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

5 komentarzy

  1. A dlaczego założono, że człowiek doświadcza punktów czasu nieskończenie krótkich?

    • Zbigniew Galar

      Przed ideą kwantów przestrzeni oraz kwantów czasu – zakładano, że wszystko jest ciągłe, czyli jeśli weźmiemy paczkę masła to możemy wystarczająco ostrym nożem pokroić je na nieskończenie małe kawałeczki. To samo miało dotyczyć czasu. Każdy jego odcinek można było podzielić na dwa, bo każdy odcinek przestrzeni w której poruszały się obiekty można było podzielić na dwa – były odróżnialne od siebie.

      W świecie kwantów, czyli przy założeniu ziarnistości przestrzeni, mamy automatyczną ziarnistość czasu, czyli czas mija w przedziałach krótkich, ale nie nieskończenie krótkich i to jest zmiana w rozumieniu czasu w porównaniu z ujęciem klasycznym.

  2. Ująłem to tak jak to kiedyś rozumiano – „intuicyjnie”. Teraz czasy się zmieniły. Wymaga to nowego kwantowego ujęcia. No i tak oczywiście – najmniejsza teoretyczna jednostka czasu to czas Plancka, bo jest to czas w trakcie którego światło przebywa najmniejszą możliwą odległość, czyli długość Plancka. W tym sensie cały Wszechświat jest zsynchronizowany. Gdyby zatrzymać czas – nigdzie we Wszechświecie nie będzie sytuacji, że światło jest w połowie drogi pomiędzy długościami Plancka. Jednak ostatnie teorie mówią, że graniczna długość czasu jest dużo dłuższa, chociaż nie ma tutaj konieczności synchronizacji.

    Czas to zmiana, tak go definiujemy pytanie więc czy potrzebujemy do tego nowego pojęcia, czy przypadkiem sama idea zmiany nie wystarczy?

    • Oczywiście czas i zmiana to to samo, Jednostki czasu to ujęte w ramy historii zdarzenia z przeszłości. Ludzie pierwotni nie używali sekund, nie dzielili czasu na lata, ery itp. Do łowów i wojen co najwyżej używali zmian księżyca i pór roku. Potrzeba ujęcia mijających zdarzeń w karby wynikła z rozwoju cywilizacji ludzkiej, polegającej na grabieży przez grabieżców nadmiaru dóbr wytworzonych przez ludzi słabszych od nich . Pamięć zdarzeń pozwoliła na określenie kolejności zmian. Zastosowanie takiego triku dawało przewagę strategiczną i ekonomiczną nad konkurentem.
      Innym problemem jest psychiczne odczuwanie upływu czasu, lub inaczej zachodzących zmian w życiu. W życiu doświadczamy poczucia okresów względnie stałego stanu naszego otoczenia. Mijające dni są podobne do siebie, zdarzenia przewidywalne. Budząc się z rana planujemy co mamy kupić po pracy. Jesteśmy psychicznie zanurzeni w niezmiennej rzeczywistości, przynajmniej tak nam się wydaje. Przeszłość teraźniejszość i przyszłość jawi nam się jako rozciągnięta przestrzeń w której żyjemy. Przeżycie w tym ułudnym raju zdarzeń tragicznie nieodwracalnych, dla wielu ludzi jest szokiem nie do zniesienia. Jest dowodem na to, że przeszłość i przyszłość istnieje tylko w naszej świadomości, a teraźniejszość trwa bardzo krótko i może przewrócić nasz świat do góry nogami.
      Upływ czasu (zmiany) napełniają nas smutkiem, poczuciem bezpowrotnej straty cennych przeżyć czy stanów ducha, także dóbr materialnych i bliskich nam osób.

  3. Ująłeś Pan tak jak ja to rozumiem tylko, że kreska ma grubość tzw czas Plancka. Pojęcie upływu czasu powstaje w naszej świadomości z pomocą pamięci. Dzięki pamięci pamiętamy przeszłość, teraźniejszość się wydłuża, a dzięki prawom natury możemy domyślać się przyszłości (powtarzalność zjawisk). Kamień przemierzający przestrzeń kosmiczną przez miliardy lat nie ma pojęcia o upływie czasu. Nasz wszechświat wypełniony jest różnymi typami energii, ich przemiany jedna w drugą powodują zmiany dążące do równowagi między nimi. Gdy wszechświat osiągnie taką równowagę, czas przestanie płynąć. Człowiek widzi zmiany i do określenia ich, używa czasu. Podobno są układy jednostek fizycznych bez czasu we wzorach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *