Część czwarta – New Age: witamy w piekle pustki

 witamy w piekle pustki

Z cyklu: Cztery zagrożenia dla humanizmu

Część czwarta – New Age: witamy w piekle pustki

Kryształowe dzieci to potężne istoty duchowe zamieszkujące ciała dzieci. Kryształowe dzieci samodzielnie wybierają swoich rodziców, a dokonują tego na długo przed własnymi narodzinami (w ciele fizycznym). Przybywają na ten, znany nam wszystkim świat, by być mistrzami duchowymi i swoich biologicznych, ziemskich rodziców, i każdego, kto szczęśliwie się przebudził i jest gotowy na przyjęcie prawdy oraz na połączenie ze swym pierwotnym źródłem. Kryształowe dziecko jest istotą charyzmatyczną, dającą się rozpoznać po głębokim, „dojrzałym”, niezwykle świadomym spojrzeniu, objawiającym się już w wieku niemowlęcym. Stanowi na pewno duże wyzwanie dla rodziców, bo optymalne jego „wychowanie” i pielęgnowanie wymaga nieustannego podążania za małym dzieckiem oraz zaufania małemu dziecku, że „wie, co robi”. Nakazy i zakazy płynące od strony opiekunów są niepożądane, bo niepotrzebnie ograniczają kreatywność dziecka, którą – u dziecka kryształowego zwłaszcza – należy rozwijać, dopieszczać, ułatwiając tej pięknej, mądrej istocie jak najpłynniejsze osiągnięcie pełnego wzrostu duchowego i przejawienia się w aktualnym wcieleniu.

Spożywanie mięsa jest wyrazem ludzkiego prymitywizmu i braku empatii w stosunku do zwierząt, które – z duchowego punktu widzenia – są równe człowiekowi. Przeznaczeniem zwierząt nigdy nie było ginąć w bólu, cierpieniu, strachu i męce z ręki człowieka, przeznaczeniem zwierząt było zawsze być człowiekowi kompanem, emocjonalnym partnerem i sprzymierzeńcem w jego ziemskiej wędrówce. Zwierzęta bowiem czują i myślą, śnią i mają duszę, nie są jedynie bezimiennymi kawałkami mięsa. Każdy, kto uznaje i traktuje jakiekolwiek zwierzę jako istotę gorszą od siebie, słabiej rozwiniętą czy głupszą, zasługuje na naszą litość i współczucie. Koniecznie nie powinniśmy mimo wszystko karać takich osób np.: gniewem czy uporczywym negowaniem ich postępowania, bo złość i inne ciężkie emocje (emocje o niskich częstotliwościach i wibracjach) – generują nowe, kolejne pokłady „zła”, zagęszczają naszą rzeczywistość i spowalniają ogólnoludzką ewolucję w kierunku jej docierania do wyższych, subtelniejszych rejestrów rozumienia, czucia oraz bycia i świadomości. Powinniśmy cieszyć się z każdego następnego pojedynczego przebudzenia, ale nie dopuszczajmy do siebie emocji zwątpienia i złości wobec tych, którzy jeszcze w danej chwili nie są gotowi się przebudzić; pamiętajmy, że niskie emocje są ważnym pożywieniem istot niskich, więc nie dostarczajmy im dodatkowych porcji pokarmu.

Choroby są zamachem na nasze ciała i dusze, ponieważ są morderczym spiskiem dziejowym koncernów farmakologicznych nakierowanych na zyski w postaci pieniądza, a nie w postaci zdrowia człowieka. W rzeczywistości choroby nie istnieją, istnieją tylko ich skutki – jeśli staniemy się gotowi do duchowego przebudzenia, przebudzenie to dokona się również na poziomie naszego ciała fizycznego, a umiejętne współpracowanie ze swoimi czakrami pomoże uwolnić zablokowaną negatywną, zalegającą w nas energię, niwelując wszelkie „chorobowe” objawy. „Choroba” to jedynie sygnał naszej intuicji, pewien symbol (echo praprzyczyny), który – mądrze, właściwie odczytany – pozwoli nam się rozwinąć i żyć szczęśliwie, w sile witalnej umysłu i zdrowiu cielesności.

Cywilizacja jest efektem działalności rozumu ludzkiego, zamkniętego na prawdę, źródło i Matkę Naturę. Jest rezultatem zablokowania wyższych, subtelnych, kosmicznych czakr i skupienia się na podstawowych, niskich instynktach i materializmie. Dlatego należy ją piętnować, a przynajmniej podchodzić do niej z olbrzymią rezerwą. Należy mądrze, konsekwentnie chronić i naszą planetę, i nasze wewnętrzne kosmosy, przed oddziaływaniem szkodliwego postępu technologicznego, przed szkodliwym, a często wręcz zbrodniczym, ingerowaniem w biologię i naturę tak zwanych naukowców, którzy bez skrupułów moralnych śmią dłubać w genach wszystkich stworzeń żywych zamieszkujących naszą planetę, a potem jeszcze usiłują wmówić nieprzebudzonym masom ludzkim, że to dla naszego dobra. Jednym z czołowych spisków tego ogólnoglobalnego i antyhumanitarnego oraz antyhumanistycznego, skomasowanego ataku na nasze duchowe i fizyczne połączenie z Matką Naturą, na nasze zdrowie i na naszą kondycję psychofizyczną, są szczepionki, które w istocie składają się praktycznie w stu procentach z oczywistych, w pełni sztucznych (wytworzonych w zmanipulowanych laboratoriach) trucizn (np.: takich jak rtęć), powodując osłabienie naszych organizmów – w najłagodniejszych przypadkach, zaś w wielu mniej łagodnych przypadkach – powodując złożone, bolesne i/lub nieodwracalne skutki uboczne oraz dysfunkcje i schorzenia, jak autyzm, a nawet śmierć łóżeczkowa, powikłania, dojmujące dolegliwości i śmierć…

witamy w piekle pustki 1

Powyżej zaprezentowane, wybrane oraz tym podobne postulaty nurtu New Age mogłabym wymieniać i rozwijać bardzo, bardzo długo, wyczerpująco, tłusto i z gęstym, nie tracącym rozpędu, przekonaniem. Ale w rzeczywistości nurt New Age, który w XXI wieku nabiera cech ekspansywnego i jakże rozlewnego rozkwitu, mojego poparcia nie posiada. Fakt, z jaką łatwością mogę postulować jego założenia i „nawoływać nieprzebudzonych do przebudzenia”, dowodzi jasno, jak niewiele wysiłku wystarczy, by ktokolwiek skutecznie nabił innym do głów złudne opinie udające fakty; jak prosto i gładko dowolny człowiek może skutecznie zastosować manipulację cudzą emocjonalnością, światopoglądem i kręgosłupem moralnym, szyjąc specyficzny patchwork pseudo prawd.

New Age jest klasycznym przykładem prądu fanatycznego i jak każdy tego rodzaju prąd, uwielbia podszywać się pod szlachetne, wzniosłe i służące wszystkim bez wyjątku ideologie. Z jakąkolwiek „logią” ma jednak mniej więcej tyle wspólnego, co świnia domowa z ciekłą wodą na Marsie. I zrozummy się dobrze w obrębie tego akapitu: wiara jest kwestią indywidualną i osobistym prawem wyboru każdego człowieka, ale określanie swojej subiektywnej wiary mianem obiektywnej prawdy czy wiedzy, po pierwsze – nie godzi się, gdyż może wyrządzić emocjonalną, psychiczną krzywdę drugiemu, po wtóre – jest przejawem wewnętrznego zagubienia bądź pomylenia realiów z osobniczą projekcją i wyznawaną fikcją.

Żadna postać fanatyzmu, jak świat światem, nie przyniosła nikomu ani smacznych, pożywnych owoców prawdy, ani bezpieczeństwa – duchowego czy dosłownego, ani radości istnienia, ani dozy rozumu. Każda postać fanatyzmu prowadzi jednostkę fanatyczną przede wszystkim do izolacji od społeczeństwa, a w postępującej, zaognionej postaci – fanatyzm prowadzi swego wyznawcę do izolacji od rodziny i od przyjaciół, od życzliwych znajomych… od każdego, kto nie podziela kręgu zainteresowań fanatyka.

Proces ryglowania umysłu fanatyka jest podstępny i często powolny, stopniowy, lecz prędzej czy później każdy fanatyk dociera do miejsca, w jakim różnorodność świata staje się niegodna jego uwagi, nie mówiąc o tolerancji, o akceptacji nie wspominając ni pół słowem. Zapatrzony zajadle w swój osobisty, wymyślony „świat”, coraz śmielej zasłania sobie pole widzenia własnoręcznie przywdzianymi klapkami na oczy. W tym zawężonym spektrum swojej okaleczonej percepcji upatruje jedyną słuszną, godną zainteresowania perspektywę, sukcesywnie gardząc wszelkimi odmiennymi postawami, krajobrazami i horyzontami. Jego drobny, okrojony punkt widzenia w jego rozumieniu staje się rozległym horyzontem – wskaż mu rzeczywisty horyzont, a ucieknie z piskiem albo cię zaatakuje, ale na pewno nie podejmie rzeczowej dyskusji.

witamy w piekle pustki 2

Początkowa żarliwość, z jaką człowiek podchodzi do zasłyszanych tez, refleksji, myśli, hipotez, do przeczytanych lektur z zakresu New Age, którym udzielił swego zaufania, z czasem przeobraża się w zatrważający rodzaj intelektualnej i uczuciowej pustki, która na zewnątrz ubiera maskę idealizmu, romantyzmu i podniosłości, i w niej ubóstwia przechadzać się paradnym krokiem przed tłumami „nieprzebudzonych” albo zwyczajnie nierozumiejących. W rzeczywistości jednak pustka ta wyłazi wszystkimi porami skóry jak słoma wyłaziłaby z butów, a każde pytanie „dlaczego tak sądzisz?” pustka takowa zwykła kwitować bojaźliwym wycofaniem, obrażonym odwróceniem wzroku, asekurancką zmianą tematu, cynicznym uśmiechem albo nadąsanym grymasem świadczącym o niestosownym jej potraktowaniu. Mówiąc wprost, rozmowa z wyznawcą dowolnej postaci New Age przypomina rozmowę ze znikającym rozwolnieniem. Z początku człowieka (nieprzynależnego do ruchu New Age) niemile skręca w kiszkach, ale po chwili spuszcza wodę i zapomina o sprawie. Jedyny kłopot polega na tym, że później niestety trzeba długo i dokładnie szorować klozet, z wykorzystaniem wielu silnych specyfików, aby inni nie umorusali się o ubikację i nie zarazili.

Cały ruch New Age jest możliwy dokładnie dlatego, że możliwa jest cywilizacja. Nawiasem mówiąc, funkcjonowanie jednostek w każdej, dowolnej niszy (czy będzie to weganizm, czy kompletnie dowolny „izm”) możliwe jest dzięki cywilizacji, ponieważ to cywilizacja generuje łatwy dostęp do szeroko i dowolnie rozumianych dóbr, jednocześnie gwarantując bezpieczeństwo. Wracając do tematu, nawoływanie do jakże szlachetnego „powrotu do źródeł” z mocą trąby jerychońskiej także możliwe jest dzięki cywilizacji – bowiem bez „dobrego ducha” Internetu nawoływanie to byłoby podobne raczej do pomruku mojego psa przez sen, a nie do trąby jerychońskiej. Mój pies, kiedy śpi, notorycznie mruczy dziarsko, nawołując do zabawy całe psie sfory, mieszkające w okolicy – myślicie, że ile z tych psów odebrało jego przekaz i stawiło się u progu naszego domu, gotowe do wspólnego bawienia się?

Biedne „kryształowe” dzieci! Jak sądzicie: w którym roku życia dowiedzą się od swoich przebudzonych rodziców, iż przyszły na ten świat w ciele dziecka, w rzeczywistości będąc potężną, starą, wiedzącą istotą? W którym metrykalnym roku życia zostaną poinformowane o swoim wielkim posłannictwie nauczania szarych, nieprzebudzonych mas? Kiedy pogodzą się z tym, że „są” mesjaszami? I co z tej informacji dla tych dzieci wyniknie?

W historii świata słowo „charyzma” zarezerwowane było dla jednostek wybitnych, unikalnych, zagrzewających świat do wielkich, epokowych czynów, czasem do wojny, a czasem do uczestnictwa w innych przełomowych zdarzeniach społecznych czy politycznych bądź artystycznych. Od kiedy to za przyzwoleniem i przy poparciu społecznym wolno nazywać niemowlęta („kryształowe dzieci”) ludźmi „charyzmatycznymi”?

Co czuje młoda kobieta, będąca mamą „kryształowego dziecka”, która prosto do internetowej kamery wyznaje – z pełnym przekonaniem dla wygłaszanych przez siebie wypowiedzi, z kompletną akceptacją samej siebie, bez kropli autokrytycyzmu – że pisuje bajki dla dzieci w tak zwanym „przypływie” lub inaczej mówiąc, w ścisłym „kontakcie ze źródłem”, że jej bajki mówią „prawdę” i „odwołują się do mądrości, a nie do zafałszowanego obrazu rzeczywistości”? Najznakomitsi pisarze świata zwykli mówić w wywiadach o własnych słabościach, trudnościach pisarskiego rzemiosła etc., tymczasem młoda kobieta niemająca światu nic szczególnego do zaproponowania, bez zażenowania opowiada o mądrości, do jakiej posiadła nieskalany dostęp… Jej „bajki”, to zwykłe gryzmoły i grafomania, w stosunku do której literatura pióra Coelho wydaje się ósmym cudem świata – tak brzmią fakty. Czy ta kobieta jest sprytniejsza niż myślę, na tyle wyrachowana, iż zależy jej na łatwych pieniądzach od naiwnych? Czy może kobieta ta naprawdę szczerze, gorąco wierzy w to, co mówi? Mam wrażenie, że bardziej prawdopodobna jest druga możliwość – właśnie dlatego nie wymieniam pani z nazwiska.

witamy w piekle pustki 3

Ludzi podobnych do tej pani – i w sieci, i w realnym życiu jest wielu. Rozpoznasz ich po specyficznym, pozbawionym żywej melodii, głosie i po płaskim, rozmytym doborze słownictwa. Ludzie ci mają „rozpłynięte” oczy (spojrzenie), czasami „rybie”, a czasami „odlecone”. Niektórzy z nich starannie oszczędzają gestykulację, usiłują uchodzić za zrównoważonych, spokojnych, harmonijnych. Inni bywają pobudzeni, „roztrzepotani” jak owady albo zbyt często, nieadekwatnie do sytuacji, się uśmiechają. Część z nich „kontaktuje się z aniołami”, część gra na bębnach czy innych „pierwotnych, dzikich” instrumentach. Część wyznaje poszukiwanie ukrytej w sobie boskości poprzez terapię tańcem, część dąży do przebudzenia poprzez coraz to głębiej zaawansowane i restrykcyjne oraz kontrowersyjne diety (przykładowa kolejność zazwyczaj następująca: wegetarianizm – weganizm – witarianizm – frutarianizm – spady owocowe – bretarianizm [odżywianie za pomocą prany], po drodze możliwe epizodyczne wariacje, jak np.: laktoowowegetarianizm czy ichtiwegetarianizm). Inni snują spiskowe teorie o reptilianach, czyli obcych, jaszczurokształtnych istotach, potrafiących przybierać postacie ludzkie, ukrywających się między nami od bodaj tysiącleci po to, by nas niewolić i wykorzystywać. Bo przecież to szalenie kusząca perspektywa – nie musieć godzić się z ponurą rzeczywistością, iż to człowiek, nikt inny, a dokładnie człowiek, zdolny jest niewolić samego siebie, mylić się, popełniać błędy, ranić i żerować na pracy bliźniego. Jeszcze inni nazywają siebie „szamanami”, „uzdrowicielami”, a nawet „terapeutami”… Oni wszyscy są „szamanami XXI wieku”, czyli wyznawcami obszernego, kwitnącego ruchu New Age, który ma wiele masek. Nie twarzy, tylko masek.

Twarz jest rzeczywista – drgają w niej mięśnie, tworząc miny, wyrażając autentyczność, jakieś przeżycie, żywotność. Maska jest przebraniem – może być piękna, sympatyczna, cudowna, czarująca, ale jej kształt się nie zmienia. Na tym polega różnica między rzeczywistością a projekcją, między maską a twarzą.

Każdego wyznawcę dowolnej odnogi ruchu New Age rozpoznasz przede wszystkim po tym, że nie wypowiada on nic konkretnego. Będzie posługiwał się swoistym kodem słownym, który zdążył przyjąć i sobie wpoić, będzie starał się nadać temu kodowi pozór autentyczności i głębi, ale będzie to wyłącznie powierzchowny, wydrążony kod, jakby wydmuszka.

Wyznawcę New Age rozpoznasz po tym, że nie wyjawi ci sedna, centrum, meritum zagadnienia – będzie opowiadał o wszystkim, co zgromadzone wokół zagadnienia, czyli o swoim nastawieniu do tego zagadnienia, o uczuciach, które zagadnienie w nim wzbudziło, gdy je odkrył, o emocjach, które zagadnienie powinno wywołać w tobie, o tym, dlaczego rozmyślanie o tym zagadnieniu jest ważne i cenne dla ludzkości, o tym, co zwykli ludzie mogliby powiedzieć, gdyby usłyszeli o tym niezwykłym zagadnieniu etc., ale nie będzie umiał wytłumaczyć, czym to zagadnienie dokładnie jest (pozostawi to zagadnienie w kształcie enigmatycznego bełkotu), zaś przyparty do muru – zamknie się w sobie, udając wyższość, podda i ucieknie, bądź stanie się agresywny czy histeryczny.

Wyznawcę New Age rozpoznasz po tym, iż będzie cytował innych wyznawców New Age, sugerując albo nawet szczerze wierząc, iż są to jego osobiste przemyślenia, doznania i doświadczenia życiowe, a nie zapożyczone myśli. Jeśli uda ci się zapamiętać dowolne charakterystyczne sformułowanie, którego wyznawca New Age użył w dialogu z tobą w formie wyżej wspomnianego kodu, jeśli wkleisz to sformułowanie do wyszukiwarki internetowej, bez trudu odkryjesz, iż identycznymi sformułowaniami posługuje się multum ludzi, bez trudu zdemaskujesz pierwotnego autora tego sformułowania, sformułowanie to odnajdziesz głównie na blogach i serwisach o tematyce ezoterycznej.

Wielu ludzi twierdziło, że w zacieku na budynku objawiło się oblicze Matki Boskiej – miejsca te przyjmowały tabuny ludzi, którzy przybywali do nich, aby się modlić i składać kwiaty, palić świece i znicze. W licznych epokach i rozmaitych kulturach miały miejsce tego typu zjawiska – w opowieści biblijnej był to gorejący krzew, w afrykańskim plemieniu Zulusów był to kameleon, i tak dalej, i tak dalej. Wiara w to, że naciek na ścianie budynku jest manifestacją Matki Boskiej czy innego bóstwa nie zasługuje na potępienie, na wyśmianie. Nie należy szydzić z niczyjej duchowości, z niczyich wierzeń – to nieludzkie, nieempatyczne. Nikt z nas nie ma monopolu na prawdę, każdy z nas jest naturalnie ograniczony ramami swojej osobowości i ramami ludzkiego poznania, które jest obudowane przez doczesność i przemijanie. Dlatego nikt z nas nie wie, co znajduje się po drugiej stronie rzeczywistości, ani czy druga strona rzeczywistości istnieje – możemy jedynie wierzyć w jej istnienie albo nie wierzyć (Pierre Simon de Laplace do Napoleona I: „Bóg? Sir, ta hipoteza nie jest mi do niczego potrzebna” – ateizm), albo wstrzymać się od głosu (Scott Atran: „Bóg w oderwaniu od myśli ludzkich, nie istnieje” – agnostycyzm); jest to kwestią indywidualnego wyboru. Ale warto wystrzegać się ludzi, którzy ze specyficzną zajadłością i bez żadnej krępacji twierdzą: – Ja wiem, że Bóg jest. Którzy obcym ludziom w czasie przypadkowego wspólnego śniadania, bez zażenowania opowiadają o tym, że rozmawiają z aniołami. Którzy porzucają cywilizację, by żyć dziko w amazońskiej dżungli, a potem pakują się do samolotu, by przed kamerami prowadzić swe wykłady dla nieprzebudzonych, chwaląc swój ekologiczny i naturalny tryb życia. Którzy sprzedają mieszkanie, kupują kosztownego kampera i przemierzają świat, wydzielając spaliny z rury wydechowej, a potem mówią bez zająknięcia, że prowadzą egzystencję na łonie natury i z dala od cywilizacji. Uważam, że którykolwiek z nich złamie nogę, nie obłoży jej prowizorycznymi łupkami z kijków ani liśćmi sałaty, tylko wsiądzie na prom lub na pokład samolotu (który również przemieszcza się dzięki spalaniu paliwa, a nie dzięki energii eterycznej), by czym prędzej dostać się do szpitala – tam z entuzjazmem skorzysta z kolejnych po promie albo samolocie zdobyczy cywilizacji, takich jak rentgen, leki przeciwbólowe, wprawny skalpel chirurga i gips.

witamy w piekle pustki 5

Widzenie kolorów aury, kontakt z energiami (duchy), przebłyski intuicji odnośnie do przyszłości (wizje przyszłości w formie obrazów w głowie, na jawie albo w czasie śnienia), kontakt ze zmarłymi (wyczuwanie obecności zmarłego lub poczucie „głosu” zmarłego „mówiącego” w naszym umyśle); wrażenie zmysłowe, że ktoś szarpie nas za nogawkę w pokoju, w którym jesteśmy sami – tego typu zjawiska od dawien dawna towarzyszyły ludzkości. Wszystkie one były podyktowane podskórnym pragnieniem głębszego poznania otaczającej rzeczywistości, były „odpowiedzią” na archetypowe pragnienie uchylenia „kurtyny”, która tai przed naszym przyziemnym wzrokiem cud prawdy absolutnej – cud spotkania Absolutu, Boga. Wierzenia (religie), mity, legendy, zabobony („wiedza” prostego ludu) biorą się z naturalnej potrzeby duchowej człowieka, z naturalnej chęci zbadania rzeczywistości na swój prywatny użytek, z chęci uczuciowego pojęcia, czym jest życie w dalszej perspektywie, w obliczu śmierci. Rozum (myślenie racjonalne) nigdy nie operował mechanizmem wystarczającym do uzyskania poczucia pełnego życia. Wielu ludzi dążyło do przekroczenia twardych barier obudowujących rozum, pragnęło percepcją emocjonalną wznieść swoje zrozumienie – własnego wnętrza i świata zewnętrznego – na bardziej subtelny, wrażliwszy poziom. Serce człowieka rwie się do romantycznych uniesień, rozum człowieka łaknie faktów, znaczników, danych, informacji, wzorów, praw (zasad, prawideł) – oto dwa żywioły natury ludzkiej. Ale nie zapominajmy, że najsilniejszą cechą romantyzmu jest mistycyzm! Widzenie kolorów aury, kontakt z energiami, iluminacje – te wszystkie zjawiska wymienione powyżej mieszczą się w kategoriach mistycznych, i nigdy nie posiadły one uprawnień do określania ich mianem wiedzy. Nazywanie mistycyzmu „wiedzą” burzy jego romantyczny fundament i naraża mistycyzm na śmieszność, odbierając mu jego genezę i prawidłowe znaczenie.

Nie ma nic niebezpiecznego w osobistej, wyznawanej wewnętrznie wierze, w indywidualnej duchowości, ani nawet w praktykach religijnych, gdy nie są natarczywe względem nikogo nie podzielającego dogmatów i rytuałów danej religii. Niebezpieczeństwo natomiast kryje się w obłudzie, którą ocieka każdy fanatyzm. New Age w swej obłudzie staje się bardzo wyrafinowany, bo pod przykrywką spokoju i wszechakceptacji różnorodności świata, próbuje tę różnorodność ze świata usunąć, werbując w swe niepisane szeregi nowych wyznawców, zarażając ich swym przerysowanym, szalonym, karykaturalnym optymizmem. Zgoda założeń New Age na każde zło dziejące się na świecie, nadinterpretowanie rzeczywistości i dopisywanie do wszelkich realnie dziejących się wydarzeń, z tymi negatywnymi na czele, domniemanego bogactwa ukrytych znaczeń, sensu, właściwości, przeznaczenia i wartości dodatnich, powoduje w odbiorcach New Age ułudę szczęśliwości, która uzależniając jak narkotyk, efektywnie prowadzi do królestwa szaleństwa, odklejenia od rzeczywistości i ugrzęźnięcia we własnej niekomunikowalności niczym w beczce.

Małe uściślenie: jasne, że nie każdy grający na bębenku czy na fletni Pana, nie każdy wegetarianin albo podróżnik przemieszczający się starym kamperem jest wyznawcą New Age. Istnieje jednak pewien zbiór symptomów, które – jeśli zaobserwujesz je u kogoś ze swych bliskich – powinny cię zaniepokoić i wzmocnić twoją czujność, byś w razie potrzeby mógł podać bliskiej osobie rękę i spróbować wyłonić ją z powrotem na powierzchnię.

witamy w piekle pustki 6

Jeżeli więc zauważyłeś u bliskiej ci osoby dowolne z poniższych symptomów, to podejmij szczerą rozmowę z tą osobą, pamiętając o tym, że osoba zrównoważona psychicznie:

  • zachowa w czasie tej rozmowy spokój i dystans,

  • chętnie i otwarcie wytłumaczy ci, co nią kieruje,

  • będzie potrafiła przedstawić merytoryczny sens swoich zachowań i działań.

Natomiast osoba zagrożona wpływem dowolnej szkodliwej ideologii zareaguje:

  • gniewem, złością, obrazą,

  • poczuciem bycia nierozumianą i nieakceptowaną,

  • poczuciem bycia zaatakowaną, niewoloną lub wykpioną (odczucie pt.: „nikt mnie nie rozumie – stałem się obiektem żartów/drwin”),

  • brakiem racjonalnych i pragmatycznych argumentów,

  • irracjonalnym strachem, milczeniem lub jak najszybszą zmianą tematu,

  • nadmiernym smutkiem lub alienacją,

  • rozpaczliwą chęcią przekonania cię do swojej ideologii, wiary czy innej praktyki,

  • histerią albo agresją.

    witamy w piekle pustki 4

Przeczytaj niżej wymienione symptomy, które mogą świadczyć o tym, że bliska ci osoba znalazła się w niebezpieczeństwie:

  • Jeśli osoba, która np.: zawsze lubiła jeść mięso, nagle z mięsa rezygnuje, bez wskazań dietetyka czy lekarza, zainteresuj się tym zjawiskiem. Zmiana upodobań kulinarnych, to normalna sprawa, ale jeśli osoba zmienia swoje nawyki żywieniowe dość nagle o sto osiemdziesiąt stopni, jeśli totalnie rezygnuje ze spożywania wspólnych posiłków z rodziną, jeśli unika spotkań towarzyskich (np.: uroczystości świątecznych) z powodu „niezdrowego” czy „niewłaściwego” jedzenia, które na takich spotkaniach może się pojawić – zainteresuj się tym, co przeżywa, o co jej chodzi. Jeśli osoba cały swój wolny czas poświęca na wyszukiwanie kolejnych ciekawostek z dziedziny zdrowego żywienia czy poprawy zdrowia i kondycji za pomocą diety, jeśli cała jej aktywność pozazawodowa czy pozaszkolna opiera się na samotnym czytaniu książek i artykułów o jedzeniu, produktach spożywczych itp., wtedy masz prawo do niepokoju. Czasowe diety np.: oczyszczające, tak samo jak zmiana gustu kulinarnego, są w porządku, ale przedłużające się „zdrowotne głodówki” lub zauważenie u osoby akcesoriów do lewatywy np.: w prywatnej apteczce, to poważne podstawy do niepokoju o jej stan psychiczny, a w następstwie fizyczny.

  • Niepokojąca może być wyrazista, kontrastowo odbiegająca od dotychczasowego, przemiana wizerunku zewnętrznego lub zachowań wpływających na wizerunek zewnętrzny bądź na wystrój domu:

    nasilające się zaniedbanie, nieprzywiązywanie wagi do ubioru i wyglądu, jeśli wcześniej osoba lubiła „ładnie wyglądać” i dbać o swoją garderobę;
    zrezygnowanie z ulubionych dżinsów na rzecz samych ubrań naturalnych, np.: lnianych;
    usilna, kompulsywna potrzeba zmiany w domu wszystkich mebli, akcesoriów i elementów dekoracyjnych na materiały „naturalne”, w kolorach ziemi (zwłaszcza, jeśli osoba gustowała wcześniej w np.: zimnych kolorach);

    ofensywna, absolutna rezygnacja z różnych kosmetyków, środków do pielęgnacji ciała, środków czyszczących i piorących itp. Z pasty do zębów (bo fluor zabija szkliwo) na rzecz popiołu albo płukania ust wodą z solą czy cytryną, z kremu (bo testowany na zwierzętach) na rzecz masła albo oleju jadalnego, z płynu do mycia naczyń (bo szkodzi Matce Ziemi) na rzecz popiołu albo piasku, z szamponu do włosów (bo zawiera pieniące – sztuczne, szkodliwe substancje chemiczne) na rzecz naparów z ziół, itd.

    znaczna utrata masy ciała, podkrążone oczy, szara cera i włosy, w połączeniu z zachowaniem żywiołowości, gadatliwości, ruchliwości. Czasem stracie kilogramów towarzyszy również niedobór snu, pomimo czego osoba wykazuje wiele niespożytej energii i chęci do życia. Mówiąc krótko: osoba, która nie cierpiała na nadwagę ani otyłość, chudnie, ale zachowuje pokłady energii (albo sprawia wrażenie wręcz nadaktywnej, kipi pomysłami). Jest to bardzo niepokojący symptom, który często pojawia się u ludzi z zaburzeniami psychicznymi i emocjonalnymi. W tym wypadku być może należy niezwłocznie skonsultować się z psychologiem, który w razie potrzeby skieruje nas do psychiatry.

  • Zwierzęta zasługują bez wątpienia na nasz szacunek i współczucie. Nie ma żadnych wątpliwości, że czują ból i emocje (np.: strach), mimo że emocjonalność zwierząt jest silnie sprzęgnięta z instynktami, a nie z myśleniem abstrakcyjnym. Ludzie przysparzający zwierzętom cierpień, np.: znęcający się nad zwierzętami, powinni być surowo karani przez prawo. Każdy, kto ma psa, doskonale zdaje sobie sprawę, że zwierzę potrafi śnić – to fakt. Również zrozumiałe jest, iż ktoś może nie chcieć spożywać mięsa, obojętnie z jakich pobudek. Może nie lubić smaku mięsa, może brzydzić się przyrządzaniem mięsa, nie chcieć dotykać martwego ciała zwierzęcia; może być przejęty przemysłem mięsnym i składnikami dodawanymi do mięsa. Problem zaczyna się wtedy, kiedy człowiek wyraźnie nadpisuje zwierzęciu cech albo funkcji, do których zwierzę dostępu nie ma. Gdy stawia potrzeby zwierzęcia na równi ze sobą lub ponad własne potrzeby.

  • Jeśli osoba oddaje się praktykom duchowym, które nie czynią krzywdy ani jej, ani innym – zostawmy ją w spokoju. Problem zaczyna się wtedy, kiedy np.: medytacje pochłaniają cały czas wolny, kiedy wszystkie myśli i czynności życiowe sprowadzają się do ucieczek w medytowanie, kiedy medytacja czy inna praktyka duchowa zakłócają rytm dobowy, kiedy medytacje sprawiają, że osoba spóźnia się na umówione spotkania albo zupełnie rezygnuje ze spędzania wolnego czasu z rodziną czy przyjaciółmi (na rzecz rozwijania życia wewnętrznego).

  • Jeśli twoje dziecko, partner życiowy czy brat wybiera się na warsztaty ezoteryczne, zajęcia kreatywne do szkoły szamana albo planuje podjąć naukę u bioenergoterapeuty lub uzdrowiciela, dokładnie sprawdź, kto prowadzi dane zajęcia i jaki jest ich program. Pasjonaci, artyści i dziwacy dodają światu kolorytu i należy ich zostawić w spokoju, natomiast „dzielenie się ze światem swoją wiedzą tajemną, mądrością i doświadczeniem” – szczególnie za pieniądze – stawia dziwaka w zupełnie innym położeniu i temu dziwakowi należy bacznie się przyjrzeć. Możemy bowiem paść ofiarą sprytnego manipulatora i wyłudzacza pieniędzy, ale to nie najdotkliwsze zagrożenie – dużo poważniejszym zagrożeniem jest możliwość narażenia się na kontakt z sektą. Pamiętajmy, że osoba uczciwa nie tai przed słuchaczem i interlokutorem swojego wykształcenia, statusu społecznego i rodzinnego, zawodu. Podróżnicy na potwierdzenie swoich opowieści i doświadczeń z podróży mają zdjęcia, przedmioty, namacalne souveniry. A najważniejsze: prawdziwy „mistrz” także uczy się od swego ucznia – oznacza to, że zawsze stawia ucznia przed wyborem i możliwością dokonania osobistej interpretacji tego, co od „mistrza” usłyszał, natomiast nigdy nie przedstawia uczniom „niepodważalnych prawd objawionych”.

  • Stanowczo powinno wydać ci się dziwne (niepokojące) nadużywanie przez osobę następujących słów i zwrotów, a także nagminne, zbyt częste (nieadekwatne do sytuacji) odwoływanie się do następujących tematów:

    rozwój osobisty/rozwój duchowy

    dusza/kontakt z własną duszą

    przebudzenie/duchowe przebudzenie/przebudzeni

    prawda/źródło/wiedza/przypływ

    intuicja/kosmos/wewnętrzny kosmos/aura

    ciało fizyczne/ciało eteryczne/ciało astralne/ciało mentalne/ciało duchowe/czysty umysł

    poprzednie wcielenie/następne wcielenie

    wspomnienia z życia płodowego/wspomnienia z drogi karmicznej

    wibracje i częstotliwości emocji/gęstości emocji/gęstości rzeczywistości

    czakra/wewnętrzny głos/matka natura/bóg/anioł

    pole energetyczne/energetyka/umysł

    istota/energia (w znaczeniu: duch)

    fikcja/fałsz/zakłamany obraz rzeczywistości/manipulacja

    praca na rzecz światła/praca na rzecz ciemności

    obcy/reptilianie/jaszczury/anunnaki/ra/kasjopeanie/plejadianie

    czipowanie ludzi/eksperymenty genetyczne na ludziach

    channeling/przekaz/przejaw/przejawianie się

    kreacja/sny prorocze/wizje/jasnowidzenie/programowanie rzeczywistości

    poszerzona percepcja/dodatkowe moce

    jaźń/świadomość/transformacja świadomości/mistrz/duchowy przewodnik/szaman

    jedność/jednia/dualny świat/zdarzenia na przestrzeni

    iluzja/paradygmat/aksjomat

Justyna Karolak

Jako ilustracji użyto grafik wybitnego polskiego grafika, Daniela Mroza.

Zapraszamy do zapoznania się z poprzednimi częściami naszego cyklu o zagrożeniach dla humanizmu:

CZĘŚĆ PIERWSZA – DZIECIĘCA CHOROBA LEWICOWOŚCI W HUMANIZMIE

 

CZĘŚĆ DRUGA – EKONOMIA BARBARZYŃCY

 

EUGENIKA – KRÓTKA HISTORIA, DLA KOMPLETNYCH ŻÓŁTODZIOBÓW

 

Jako uzupełnienie artykułu, polecamy następujące filmy

Materiał z warsztatów New Age w Szwecji, ukazujący, czym kończy się budzenie w sobie „dodatkowych mocy”:

https://www.youtube.com/watch?v=FSic6FvBL5U

Polska – polski szaman, Szaman Tańcujący z Wiatrem:

https://www.youtube.com/watch?v=3n2fXyGRTEU

Polska – polska szamanka, Gaja (sztandarowy przykład mówienia o „wszystkim”, bez wskazania niczego konkretnego; zawartość treści w ładnej, kulturalnej formie – wynosi zero):

https://www.youtube.com/watch?v=IfDtwITv-lA

Film w roli głównej z Anną Breytenbach, specjalistką od telepatycznej komunikacji ze zwierzętami (bardzo poważny, porządny film – przy uruchomieniu sceptycyzmu, obnażający brak logiki i inne „dziury” New Age’u):

https://www.youtube.com/watch?v=u6fqDsLV7ak

„Powrót do źródeł” i „leczenie migreny”, dla naszej kultury z przymrużeniem oka – dla Mozambiku, na poważnie:

https://www.youtube.com/watch?v=YcGfneK0eyM

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (7)
  • w porządku-niezła grzanka (6)
  • potrzebny-smaczny tost (4)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (2)

9 komentarzy

  1. Beata Kumatrzycka

    „Słuchaj, dzieweczko!” – krzyknie śród zgiełku
    Starzec, i na lud zawoła:
    „Ufajcie memu oku i szkiełku,
    Nic tu nie widzę dokoła.

    Duchy karczemnej tworem gawiedzi,
    W głupstwa wywarzone kuźni.
    Dziewczyna duby smalone bredzi,
    A gmin rozumowi bluźni”.

    „Dziewczyna czuje, – odpowiadam skromnie –
    A gawiedź wierzy głęboko;
    Czucie i wiara silniej mówi do mnie
    Niż mędrca szkiełko i oko.

    Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu,
    Widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce.
    Nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu!
    Miej serce i patrzaj w serce!”

    • i tak dobrze że nie Paulo Coelho, ale weź nie rób poruty

      • Beata Kumatrzycka

        Przytaczajac slowa naszego slynnego wieszcza, ktory zyl wiele lat przed ruchem New Age, chcialam pokazac, ze temat jaki poruszyla autorka artykulu, nie jest niczym nowym. Zawsze nauka pietnowala lub negowala zjawiska, ktorych nie potrafila wytlumaczyc. Moim zdaniem poleganie tylko na tym, co da sie zmierzyc, zwazyc i wyjasnic rozumem, jest dalekie od prawdy jaka niesie szeroko rozumiane Zycie. Niech kazdy zostanie ze swoja prawda, bez szyderczego wytykania innym ich sposobu myslenia i postepowania.
        Pozdrawiam 🙂

        • Szanowna Pani,
          termin „piętnować” ma konotacje religijne, nie naukowe, to po pierwsze.

          Po wtóre, zgadzam się z Panią, że świat składa się z wielu różnych warstw, a „szkiełko i oko mędrca” z pewnością nie wychwytuje ich wszystkich – dlatego właśnie w moim artykule nie ma miejsca na szyderstwo; przedstawiłam dokładnie postulat, by kategorii mistycznych i romantycznych – do których również Pani odwołała się za pomocą zacytowanego utworu – nie zniekształcać poprzez sztuczne windowanie ich do miana „wiedza”, czy „nauka”, bo jest to nierozumne, nielogiczne, nieracjonalne i siejące bałagan, mówiąc krótko, który jest szkodliwy społecznie.

          Kategorie mistyczne/romantyczne i naukowe/racjonalne operują innymi mechanizmami, innym kluczem semantycznym etc., dlatego należy umieć rozróżniać je, z wykorzystaniem swego świadomego rozumu. Rozróżnienie to jest konieczne, by odmienne dziedziny myśli ludzkiej i emocjonalności mogły wychodzić naprzeciw siebie, dążyć do spotkania – mieszanie tych dziedzin na poziomie pierwotnych definicji pozostaje dezinformacją i chaosem, a nie miarodajnym poznaniem świata i życia…

          Pozdrawiam również.

    • „Ptok ptakowi nie jednaki,
      człek człekowi nie dorówna,
      dusa dusy zajrzy w oczy,
      nie polezie orzeł w gówna —
      pon jest taki, a ja taki;

      jakby przyszło co do czego,
      wisz pon, to my tu gotowi,
      my som swoi, my som zdrowi”.

  2. Bardzo dobry artykuł – wreszcie przeczytałem i jestem pod wrażeniem. Tekst bardzo potrzebny we współczesnych czasach. Trzeba wiedzieć czego się wystrzegać. Dobry tekst.

  3. Nareszcie mocny artykuł ; zabrakło tylko wzmianki o złotym dziecku New Age : Kościele Scjentologicznym. Chyba że przegapiłem materiał na ten temat.

    • Dziękuję serdecznie za te słowa uznania, szalenie mi miło :). Racja, zdecydowanie racja – przeoczyłam wątek sekty/ideologii scjentologicznej; jeszcze nie pisaliśmy na ten temat, ale z pewnością podejmę tę próbę – dzięki za przypomnienie!

      Pozdrawiam :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *