Człowiek w sosie własnym

Zdumiewające jest to, że najgłośniej nawołujący do tolerancji, a nawet do empatii, to ci, którzy faktycznie nie są zainteresowani drugim człowiekiem – jego dolą oraz poglądami. Od tematów istotnych społecznie, jak na przykład prawo regulujące aborcję, po tematy miałkie, kompletnie zwyczajne, prozaiczne – na każdym rogu wystają ludzie zogniskowani na tym, by wykorzystać drugiego człowieka do manifestacji swojego zdania.

Ludziom tym nie chodzi o podjęcie ciekawej dyskusji – ludziom tym chodzi o posłużenie się cudzym zdaniem jak trampoliną. Ich podskoki jakościowe wynikają jedynie stąd, że ludzie ci wybijają się ze sprężystej bazy cudzego zaplecza intelektualnego, podczas gdy sami niczego unikalnego do rzeczywistości nie wnoszą. Najwidoczniej nie są zdolni do bycia konstruktywnymi, nie interesuje ich przysłużenie się światu – obchodzi ich wyłącznie eksploatowanie świata, dojenie, czerpanie zeń korzyści. Ludzie ci uważają, że świat jest im coś winien, natomiast sami nie poczuwają się do dostarczenia swojej cegły służącej do budowy świata.

Chronicznie spotykam i w Internecie, i w życiu codziennym, dosłownym – osobników, którzy głośno deklarują swoje uwielbienie dla ludzkiej różnorodności, a którzy głęboko w środku nie są zdolni do najmniejszej porcji akceptacji dla cudzej odmienności. Pojęcie różnorodności kończy się dla nich tam, gdzie powinna zacząć się prawdziwa, normalna dyskusja. Najłatwiej jest sprzeciwić się zdaniu drugiego człowieka – najprościej zwrócić się w całości tylko do własnych poglądów, gotowych już, w pełni uformowanych. Po co je zmieniać? Po co formować je – na nowo? Przecież już istnieją, są we mnie skrzętnie przechowywane od lat, więc nie mam obowiązku weryfikowania ich, a zresztą nie wiadomo, czy taka weryfikacja byłaby dla mnie opłacalna, czy cokolwiek smakowitego by mi ona przyniosła…

Po co dopuszczać do swojej świadomości świeże komponenty? Choćby po to, żeby nie zakleszczać się w ciasnym i ciepłym kokonie swojej woli i wyobrażenia na temat świata. Tylko ścieranie się z sobą odmiennych idei może prowadzić do nowych konstruktów. Radosne obtaczanie samego siebie w tłustej, pożywnej panierce środowiska zbudowanego na adoracji, lizaniu, chwaleniu i klepaniu – to wymiar wegetacji, a nie życia sensu stricto.

Trudno odpowiedzieć na pytanie, co powinno być istotą człowieczeństwa… Człowieczeństwo to błądzenie, wynikające z wolnej woli – a wolna wola nie zna miana „powinno”. W zależności od kontekstu kulturowego, i innych kontekstów, na wymienianie których akurat w tej refleksji nie ma miejsca, różnie interpretuje się powinności człowieka i jako jednostki, i społeczeństwa. Jednak zdaje mi się, że zachodzą pewne „właściwości” czy „prawa uniwersalne”, które regulują człowieczeństwo samo w sobie – człowieczeństwo uchwycone jak gdyby w jego esencji. Jeśli rzeczywiście ma miejsce coś takiego jak „esencja człowieczeństwa”, to zawiera się ona w każdym i w nikim. Wszędzie i nigdzie. Poza czy ponad podziałami – i poza różnicami.

Justyna Karolak

Justyna Karolak – pisarz i red. nacz. Literatury Tostera Pandory. Recenzent filmowy, twórca powieści, opowiadań, felietonów oraz baśni dla dorosłych i dla dzieci. Na swoim blogu okołoliterackim Karolakowo w kategorii Pisanie publikuje artykuły dla pisarzy. Ich uzupełnieniem jest Głowa pisarza – regularny podcast dla pisarzy dostępny na kanale YT.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (8)
  • w porządku-niezła grzanka (5)
  • potrzebny-smaczny tost (6)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

4 komentarze

  1. Bardzo trafne. Parę dni temu słuchałam audycji w TokFm. Niejaka Kinga Dunin, znana z promujących uchodźców wystąpień publicznych, okazała się zwolenniczką grodzonych osiedli. Podobno woli mieszkać wśród ludzi praktykujących podobne wartości. Szok…(ironizuję)

    • W ogóle mnie to nie dziwi, to znaczy bardzo często ludzie optujący za bezrefleksyjnym przyjęciem przez Polskę kwot uchodźców narzuconych przez Unię Europejską – żyje w krainie zagród, ogrodzeń, płotów. Ich uwielbienie różnorodności niestety nie ma żadnego związku z dyskusją o różnorodności – realizują oni jedynie cudzy pogląd na sprawę, bez uwzględnienia przestrzeni do merytorycznej dyskusji… Dziękuję za docenienie artykułu, pozdrawiam 🙂 .

  2. Dobre, mocne – przemyślane zdanie – (to w ramach poklepania po plecach)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *