Czynny żal muzułmański

Czynny żal muzułmański

Od tragicznego, terrorystycznego zdarzenia w paryskiej redakcji pisma satyrycznego, minęły dwa dni – szczupły nader interwał czasowy – więc mass media, blogi oraz „internety” pękają w szwach od publicystyk, komentarzy i wypowiedzi pod tytułem: „Problem Muslim we współczesnej Europie”. Osobiście uważam, że nie powinno się rozpaczać nad miałkością wielu komentarzy i wypowiedzi oraz nie powinniśmy wytykać ich autorów palcami, naigrywając się oraz bezrefleksyjnie i rubasznie szydząc z tego, że za następne dwa dni czy dwa tygodnie – te płytkie głosy spokojnie ucichną, błyskawicznie i bez wyrzutów sumienia zapominając o niedawnej tragedii.

To prawda – ludzie dziś krzyczą, jutro zakładają marynarki i ołówkowe spódnice, pokornie idą do pracy, sadzają pupy na ciepłych biurowych krzesłach, i już nie stać ich wewnętrznie na podtrzymanie rozemocjonowanej ledwie dwa dni temu opinii. Co więcej, nie stać ich wewnętrznie na światopogląd, ich gorące głosy sprzeciwu wobec ukorzeniania się kultury muzułmańskiej we współczesnej Europie – są jedynie chwilowym podrygiem szczelnie zamkniętej ostrygi, wyrzuconej na brzeg przypadkową falą. Ale, ale, ale!

Nie bądźmy tacy srodzy w osądach naszych sąsiadów – Polaków i Europejczyków. W osądzaniu panny z korporacji, pani z mięsnego na rogu, kolegi – zapalonego poety – na co dzień udającego barmana. W zamian spójrzmy na to szczególne miejsce, na konkretny punkt na niewidzialnej mapie życia, zobaczmy, gdzie dokładnie wszyscy się znaleźliśmy…

Każde zdarzenie wysoce dramatyczne – drastyczne, szokujące, terrorystyczne – gotuje społeczeństwu krew w żyłach. Emocje w obliczu tego rodzaju zdarzeń – nam wszystkim uderzają do głów; wyjątkami są jedynie osobnicy z różnych względów „odklejeni od rzeczywistości” (np.: ludzie chorzy, osoby synchronicznie z dramatem światowym przeżywające prywatny „koniec świata”, alkoholicy w stanie upojenia, skrajni egoiści i egocentrycy…). Wszyscy pozostali z nas stanowiący społeczną normę – pomimo pewnych różnic wynikłych z oczywistych subtelności charakterologicznych poszczególnych jednostek – w zetknięciu nawet tylko pośrednio z aktem terroru, dramatem na skalę światową, ruszają w bojowym nastroju ku pamięci bestialsko zamordowanych, niektórzy z nas wolą lamentować w duchu żałobnym, tak czy inaczej: bezsporna większość z nas, zwykłych normalnych ludzi, wzrusza się i denerwuje, lęka się, boi i znowu wzrusza, czego daje głośny wyraz w Internecie.

Uważam, że powinniśmy być wyrozumiali w stosunku do wszystkich wypowiedzi przeciętnych ludzi na temat tragedii sprzed dwóch dni, bo nawet jeśli te rozgrzane do czerwoności głosy faktycznie ucichną, dziś je doceńmy i ucieszmy się z nich! Wspaniale, że panią z mięsnego stać wewnętrznie na gniew na muzułmańskich fanatyków tak samo, jak pannę z korpo, jak dyrektora przedszkola, pielęgniarkę, murarza i rysowniczkę… Takie drastyczne akty fanatycznych zamachów nigdy nie powinny mieć miejsca, natomiast – skoro już zaistniały – cieszmy się, że większość z nas dotykają one do żywego! Tak, ludzie mają prawo do upustu swoich zagotowanych emocji w Internecie, mają prawo wytykać rządom ich nadmierną gościnność dla muzułmańskich napływów do Europy, i bardzo dobrze, iż w obliczu ohydnych zbrodni aż tylu ludzi nie siedzi cicho.

A najważniejsze w tych okolicznościach, że ludzie – niezależnie od poziomu intelektualnego, wykształcenia, zawodu, stanu posiadania etc. – wyraźnie widzą gigantyczność tego problemu: Muslim we współczesnej Europie.

Tak, nasze komentarze są różne, jedne błahe, inne ostre, jeszcze inne przesycone są naturalnym strachem o siebie i swoich bliskich, ale wszystkie one wspólnie tworzą niezwykły konglomerat świadomej niechęci i braku tolerancji dla obecności muzułmanów w Europie, tutaj, u nas, w naszym kraju. Dlatego zasługują na szacunek, a wręcz radość z tego, że zwykli normalni ludzie doskonale dostrzegają to, czego nie chcą dostrzec oficjalni dziennikarze i rządy. Nieważne, że kogoś nie stać wewnętrznie na światopogląd – ale: dziś stać go wewnętrznie na krzyk gniewu albo uzasadnionej rozpaczy! Dziś ktoś z nas, z jednej struktury społecznej, woła prawdziwie, gorąco, że chce bronić wartości dostępnych w jego państwie. Że chce bronić bezpieczeństwa swojego państwa i chce w swoim państwie czuć się u siebie i bezpiecznie. Że chce współtworzyć z resztą społeczeństwa realny azyl, w którym nie pragnie oglądać niemile widzianych gości. Że nie chce być traktowany siłą, przemocą, ani zbrodnią zmuszany do przyjęcia innych, obcych „norm”, „prawd” oraz wierzeń.

Media pozostają populistyczne pod tym względem – w większości te dziennikarskie opinie nie dorastają do pięt naszym opiniom, wyrażanym z głębi trzewi, z samego centrum uczciwie poruszonych emocji. Większość medialnych komunikatów na ten temat – publicystycznych artykułów i audycji radiowych – głosi jedno i to samo: nie powinniśmy (my: Europejczycy) dyskryminować muzułmanów; nie powinniśmy krytykować Islamu, który jest religią pokoju; to nie muzułmanie, to nie Muslim – to skrajni odszczepieńcy, wynaturzeńcy, a nie muzułmanie. Okazuje się dzisiaj, że naród mądrzejszy jest od tysiąca dyplomów osób pracujących entuzjastycznie w polskich mediach, bo my wiemy lepiej od owej kompleksowej medialnej lewatywy, iż na tym świecie nie istnieje zjawisko takie, jak „czynny muzułmański żal”.

Mimo wszystko, wielu wśród nas pozostaje także niestety absolutnie przesyconymi modnymi współcześnie hasłami o tolerancji, akceptacji oraz miłości wzniosłej i całkowitej, którą kochać należy wszystko i wszystkich wkoło, a szczególnie tych właśnie, których kochać jest najtrudniej. Żal mi ogromnie wszystkich tych ideologów od siedmiu boleści, którzy kompletnie nie rozumiejąc nawet szkicowego zarysu problemu, głoszą z ochotą hasła typu: czyż mamy prawo kogokolwiek oceniać, przecież pokój na świecie możliwy będzie wówczas, gdy każdy pojedynczy człowiek najpierw wejrzy w siebie i naprawi swoją własną moralność, przecież nikt nie ma prawa narzucać nikomu sposobu czy etyki, jak trzeba żyć…

Aż tu – niespodzianka! Dzień dobryyy!

(Nie)miło mi Państwa poinformować, że powyższe, przepełnione wszech miłością, dobrocią i poprawnością polityczną, frazesy warte są co najwyżej cynicznego uniesienia jednego tylko kącika ust. Osobiście rozmawiałam – nie raz i nie dwa – z muzułmaninem, który był człowiekiem niezwykle kulturalnym, uprzejmym, w dodatku ponadprzeciętnie atrakcyjnym, a nawet intelektualnie rozwiniętym. Z narodowości był Kazachem, a wyznawał Islam. Rozmowy toczyły się tutaj, na gruncie moim, polskim. Pan przebywał tu w gościach. Podobały mu się polskie kobiety, a zachowywał się w stosunku do nich z należytą pokorą, jak i szarmanckością. On to jasno, szczerze i bez ogródek odpowiedział mi na wszystkie pytania, które kiedykolwiek zamarzyłabym zadać muzułmaninowi. Przedstawię Wam niniejszym zwartą syntezę tej wiedzy, którą od pana pozyskałam:

Tak, jestem taki – tutaj, u was, bo nie jestem u siebie. Dlatego tu muszę zachowywać się tak, jak tego oczekujecie. Muszę szanować wasze zasady.

Oczywiście, że jest to pozorny, powierzchowny szacunek. Moje prawdziwe zasady są inne i są takie od pokoleń.

Jasne, że jeśli pokocham polską kobietę, będę traktował ją z szacunkiem, czułością, będę liczył się z jej zdaniem i nosił ją na rękach. Ale prędzej czy później, zabiorę ją ze sobą do mojego kraju.

Taki jestem tutaj, u siebie będę sobą. Bo taki jestem. I to jest prawda. Nie potrafię myśleć inaczej.

Oczywiście, że mam prawo uderzyć moją kobietę na terenie mojego kraju. W waszym kraju muszę żyć według waszych zasad, w moim kraju polska kobieta musi żyć według naszych zasad.

Kiedy mogę bić kobietę? W każdej sytuacji, którą uznam za wskazaniem do tego. Np.: kiedy spojrzy na nią inny mężczyzna. To nieistotne, czy ona też na niego spojrzy, czy nie. Jeśli wzbudziła jego zainteresowanie, jestem zmuszony przypomnieć jej o tym, że należy do mnie i musi być mi posłuszna. Albo jeśli nie wywiąże się zadowalająco z domowych obowiązków, co może zepsuć mi humor, w takim przypadku również mam obowiązek ją zbić, to znaczy ukarać, to znaczy nauczyć.

Ale ja jestem taki, jak oczekują tego ode mnie wasze zasady, gdy jestem tutaj, na waszym terenie – do czasu kiedy jestem tu sam. Jeśli będzie nas tutaj trochę więcej, to wy będziecie musieli zacząć żyć według naszych zasad.

I tak dalej, i tak dalej…

Drodzy Państwo, abyśmy prawidłowo się zrozumieli: w tym artykule nie mowa o feminizmie, o tym, jak nieludzko muzułmanie traktują kobiety. Nie kobiecość stanowi tu problem, nad którym wypada się pochylić. Problemem jest bezpośrednie zagrożenie wobec każdego życia ludzkiego (bez względu na płeć), które uznaje wartości inne od tych, jakie niesie ze sobą Islam. Owszem, europejskie kobiety ucierpią pierwsze, przed mężczyznami, bo nim obie płcie zostaną efektywnie nawrócone na jedyną słuszną i możliwą religię, najpierw dla przykładu ukarze się panie, by wskazać nawracanemu narodowi nową, obowiązującą odtąd hierarchię, wpajając Europejczykom tą metodą, jak wyglądać ma powszechny stan rzeczy, norma, jaka gradacja wartości niniejszym wkracza do społecznego obiegu…

Długo by doprawdy rozprawiać na ten temat, zwieńczę więc już krótko:

czy się boję, pisząc to wszystko? Oczywiście, że tak! Ale mój rozum i serce silniejsze są od strachu, dlatego – powtarzając za tragicznie zamordowanym francuskim rysownikiem – nie mam zamiaru być szczurem, który ucieka z pokładu.

Dlatego w dalszym ciągu zamierzam uparcie „rysować”, co następuje, bez względu na koszty, których poniesieniem mogę być zagrożona.

Te koszty nie mogą być priorytetem. Nie mogą mieć kardynalnego znaczenia. Ważniejszy od osobistych kosztów jest moralny i intelektualny odpór wobec zła i przemocy. Ten odpór jest moim celem i duchową powinnością – jest świadomą, intencjonalną obroną mojego domu i mojej prawdy. Bo nie mam serca dla „poprawności politycznej”, tak samo jak nie mam go dla „czynnego żalu muzułmańskiego”.

Justyna Karolak

 

 

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (2)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (1)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *