Demokratyczna Nibylandia

W Polsce żyją bardzo smutni i zgorzkniali ludzie. Antypatyczni zazdrośnicy, którzy z wielką łatwością życzą źle sąsiadowi, tak samo jak pogodynce w TVN, tak samo jak Tuskowi. Oczywiście nie chodzi o to, żeby generalizować, uogólniać. Przecież ja, identycznie do Ciebie, staram się być fair – w stosunku do sąsiadów, w stosunku do wszystkich przechodniów mijanych na ulicy, staram się nie złorzeczyć na idiotycznie uśmiechniętą pogodynkę i nie pytać wiatru w polu, z czego się, kretynka, tak ochoczo cieszy. Wszak na wytęsknioną majówkę spadł rzęsisty, zimny deszcz. Wszystko nie tak… Ale ja i Ty – staramy się, a więc nie każdy jest podły i zacięty w swej podłości, zazdrosny i złośliwy.

A jednak nasze bycie fair, staranie się, by być miłym i sympatycznym, wydaje mi się nieco zakłamane. Mam wrażenie, że większości z nas źle się w Polsce żyje, i to poczucie uwierającego jak kamień w bucie dyskomfortu – zmienia nas w zgorzknialców i ponurych zazdrośników, często wbrew naszej woli, wbrew staraniu, aby być fair.

„Miał być raj, miało być życie i ćwiartka na popicie, a to wszystko nie tak”.

Wszystko w Polsce nie tak. W PRLu nie było nic, ale ludzie byli bliżej siebie. Nie mogąc liczyć na władzę, na warunki zewnętrzne, łączyli się w mniejsze lub większe stada, podtrzymywali na duchu, dzielili po cichu tym, co mają, co zdobyli. A w tej niby demokratycznej Nibylandii, w obecnej Polsce, niby jest wszystko, lecz paradoksalnie – nikt nic nie ma, nikogo na nic nie stać. W tym demokratycznym paradoksie upadły więzi międzyludzkie. Wielu z nas wcale nie zna swoich sąsiadów, każdy trzyma się na uboczu. Jest zbyt zmęczony codzienną orką, łataniem dziur w prywatnym korycie, by pojednać się z bliźnim.

Demokratyczna Nibylandia 1

Kiedy byłam młodsza, śmiałam się w duchu z dwudziestoletnich panienek wystrojonych nieudolnie na kształt wielkomiejskiego szyku rodem z serialu Seks w wielkim mieście. Znacie ten typ? Obcisłe spodnie, wielki, barwny szal zakręcony na szyi w absurdalnie gruby sznur, delikatny makijaż w rodzaju „natural look”, z kubkiem kawy z McDonald’s-a w dłoni. Pędzi taka na uczelnię, cała piękna i „zrobiona” na owo wielkomiejskie bóstwo. Już się nie śmieję. To jest smutny widok. Większość z tych panienek nie powinna w ogóle studiować z uwagi na swój poziom intelektualny i poziom wiedzy podstawowej, a na robienie się na ósmy cud świata i wypatrywanie, aż ktoś „ważny” odkryje pewnego dnia ich wdzięk, urok osobisty i da wspaniałą pracę, odbije im się już niebawem, kiedy powije dzieciątko i odkryje, że czas porzucić szminki i kawy na mieście na rzecz pieluch i prywatnych (drogich) wizyt u pediatry. Oto polskie miasto, oto Łódź; tu nie Nowy Jork.

Wszyscy jesteśmy po trosze zakłamani. Ja też pędzę codziennie do swoich zajęć, starając się uśmiechać, próbując ładnie wyglądać, i oszukuję siebie samą tym wizerunkiem. Z każdym uśmiechem wysyłanym do przechodnia na ulicy – ukrywam, taję przed samą sobą nieprzyjemną prawdę. Udaję, że sobie radzę, że jest w porządku, jak jest, ale w głębi siebie wiem, że to czcze marzenia. Bo naprawdę – jest źle. Na dnie siebie ja też jestem zgorzkniała, jak wiele moich rówieśniczek, młodych mam. One również kłamią, udają przed swoimi dziećmi, że są pogodne, że mają ochotę do życia. Płaczą w sekrecie przed dziećmi i mężami, w kącie w łazience uronią w samotności kilka łez nad tym, jak bardzo się boją, że nie starczy od pierwszego do pierwszego. Bo jest to realne ryzyko, wbrew temu, do czego powszechnie głośno się przyznajemy.

W przeciwwadze do tych oczywistych sytuacji młodych Polaków, obserwujemy w Internecie wielobarwny, papuzi korowód blogów popularnych szafiarek, które żyją w oderwaniu od rzeczywistości, zachwycone, iż mają, posiadają, robią karierę. Nic bardziej mylnego. Ten blichtr barwnego życia przeminie razem z ich krótką młodością, z urodą wynikającą jedynie z wieku metrykalnego, wtedy zostaną same z górą torebek od Prady, nie mając światu niczego własnego do zaproponowania. Bo taka jest złudna kraina mody. Bo nie ma w niej niczego głębokiego.

Nikt nie chce przeminąć bez śladu. Każdy chce robić coś ważnego, wspaniałego, realizować się w marzeniach, w codziennym zmaganiu z rzeczywistością. Wszyscy chcemy pracować, żeby być szczęśliwymi, żeby było nam wygodnie, bezpiecznie i dobrze. Lecz w duchu zastanawiamy się, gryząc z bolącymi myślami, pytamy się wiatru w polu, jaka jest tajemnica sukcesu – jak doszli do samego szczytu ci nieliczni, którym się udało?

I nie znajdujemy odpowiedzi. Nic więc dziwnego, że stajemy się tacy zgorzkniali. Nie widzimy bowiem wymiernego celu przed sobą i polska codzienność skutecznie wymyka nam się z rąk. Śmieciowe umowy, niedobra atmosfera w pracy, brak nadziei, wyczerpanie, chroniczne zmęczenie…

Ci, którym się udało, oprócz ciężkiej pracy włożonej w podjęte działanie, mieli też odrobinę szczęścia. Coś w warstwach świata zewnętrznego szczęśliwie ułożyło się tak, iż podziałało na ich akurat korzyść. Modlenie o cud, czy wiara w to, że uda się akurat mnie – „wierz w siebie, a cały Wszechświat będzie ci sprzyjał” – to najczęściej nie dość, by odnieść suksces. Infantylne afirmacje nic Ci nie pomogą – niedługo będą dodawali psychologa do każdej kostki masła i proszku do prania w hipermarkecie.

Potrzeba czegoś więcej, by wejść na szczyt, by dostać się – gdzieś, by sukces stał się naszym udziałem: bardziej życzliwych, sprzyjających warunków zewnętrznych. Rodzimego kraju, który w pewien sposób buduje obywatela, dba o kondycję społeczeństwa, a nie tylko smaga po tyłkach, dbając o własne interesy – o interesy przedstawicieli władzy.

Lubię sobie wyobrażać, że władza jest iluzją, że nie ma żadnej władzy. Upatruję siły niezbędnej do przeżycia w niesprzyjających warunkach – w pojednaniu z bliźnimi, w tym, że nie złorzeczę sąsiadowi, że cieszę się z cudzej radości, z jego, choćby małego, sukcesu. W tej sile, którą jest grupa, którą są więzi międzyludzkie, upatruję jedyny motor napędowy do tego, żeby uśmiechnąć się rano, kiedy zmęczona, biegnę do swojej ciężkiej pracy, której oddaję się, nie wiadomo, po co.

Justyna Karolak.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *