Dlaczego nie chcesz zostać mamą?

Dlaczego nie chcesz zostać mamą

Przyszłość w Polsce owiana jest rozpaczliwym widmem. Czeka nas życie w kraju ludzi biednych, ubogich, starych. Kobiety w naszym kraju nie chcą rodzić dzieci. Wyjeżdżają za granicę, by tam zakładać gniazda i godnie żyć – na emigracji nawet egzystencja na legendarnym zmywaku wydaje się łaskawsza, bo przynajmniej jakiejkolwiek pracy bez problemu można się chwycić, podczas gdy u nas utrzymanie się z pracy na zmywaku jest praktycznie niemożliwe nawet dla singla.

Z Polski wyemigrowało wielu, wieluuu młodych ludzi i „moda” na emigrowanie wciąż nie przemija. Tu, w Polsce, już sięgnęliśmy demograficznego dna, ale realne życie, to nie ocean – w życiu spaść można zawsze dużo niżej i ilość dostępnych den może być nieomal nieskończona.

Najwięcej z nas wyruszyło do Wielkiej Brytanii, ale przybywa nas na przykład w Norwegii, gdzie stanowimy już najliczniejszą mniejszość narodową. Chyba to nie tajemnica dla nikogo, iż wyruszyliśmy na obczyznę za chlebem – nasze motywacje były i są nader zrozumiałe, wyjeżdżamy nie po to, by odkładać pieniądze z myślą o powrocie i godnym życiu tutaj; wyjeżdżamy tam, dokądkolwiek, żeby nie wracać. Nawet jeśli początkowo łudzimy się marzeniami o szczęśliwym powrocie do rodziny w Polsce, do naszych biednych rodziców, których chcielibyśmy wspomóc na stare lata, stosunkowo szybko porzucamy te idealistyczne mrzonki, bo życie tam, o ileż łaskawsze i bardziej kolorowe od życia tutaj, przyzwyczaja nas do siebie, zaczynamy zżywać się z inną, łaskawszą kulturą i z łaskawszym statusem materialnym, w dodatku dookoła wciąż przybywa Polonii, więc nie cierpimy na wykluczenie społeczne i chroniczną tęsknotę za brzmieniem rodzimego języka. Internet i związane z nim komunikatory również ułatwiają nam trwanie za granicą, bo bez przeszkód i prawie żadnych kosztów możemy widzieć się z bliskimi i rozmawiać dowoli dzięki wideokonferencjom.

Dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, iż porzucamy Polskę z myślą o pieniądzach. Porzucamy Polskę, aby móc bezpiecznie uwić sobie gniazdo – założyć rodzinę, wychowywać dzieci. Ale już pewną ciekawostką jest, że emigrujemy, ponieważ czujemy się rozczarowani Polską, zmęczeni Polską i znużeni.

Wbrew pozorom, to niezwykle pobudzająca do myślenia i ważna informacja. Świadcząca o tym, że w Polsce dzieje się gorzej niż źle. Bo jeśli nie wypiera nas z własnej ojczyzny kryzys gospodarczy, bieda, brak perspektyw na życie zawodowe i przede wszystkim rodzinne – jeśli odwracamy się od naszej ziemi, naszych miejsc, które darzymy sentymentem, plecami, to znaczy, że politycy bardzo dotkliwie dali nam w kość. To znaczy, że jako naród czujemy się zawiedzeni trwającą walką o koryto. Zawiedzeni „szarzyzną” wokół, brudem chwiejących się kamienic, dziurami w chodnikach, dziurami w drogach, drogami w niekończących się remontach i brakiem dróg, rozkopanymi na podobieństwo księżycowych kraterów kolejowymi dworcami, upadającymi małymi firmami i sklepikami, obskurnością szpitali, w których cuchnie śmiercią; deptaniem nas przez urzędników, którzy z wyższością odsyłają od pokoju do pokoju, aż z językiem wywieszonym do pasa, w nagle zalewającej nas od wewnątrz żółci, z poczuciem upodlającej klęski i bolesnym zdumieniem odkrywamy, iż nasza sprawa, którą w normalnym świecie można by załatwić w godzinę lub dwie, w naszym kraju załatwić udaje się w dwa, trzy dni, z tendencją do tygodnia albo dwóch.

Jesteśmy zawiedzeni tym, że najprostsze leki kosztują majątek, że wszyscy na siebie wrzeszczą, a nikt nie chce słuchać, że wszyscy wszystkich mają w nosie, gdyż własną perspektywę wypełnia zawsze wyłącznie czubek własnego nosa.

Jesteśmy zawiedzeni, bo nic dookoła nie funkcjonuje, jak trzeba. Przedszkolanki w państwowych przedszkolach nie lubią dzieci, na prywatne przedszkola nas nie stać, lekarze nie wiedzą, co nam dolega i nim zdążymy usłyszeć jakąkolwiek diagnozę, dowiemy się najpierw, iż już spóźniliśmy się na rehabilitację.

Wszystko w tym kraju, co dobre, odbywa się wszędzie, tylko nie w naszym osobistym życiu i domu. Te szczęśliwe, polskie rodziny, domy tradycyjne polskie, w jakich radosna babcia ma zdrowie i siły na kochanie wnucząt, te domy pogodne polskie z różowymi, kochanymi bobasami, ci ludzie młodzi, radośnie zakochani, którzy mają czas, by umawiać się na beztroskie randki, spotykać się w ciekawych miejscach, ci ludzie młodzi, studiujący, którzy mają czas poczytać książki dla relaksu – to wszystko jest tylko zasłyszanym z opowieści, anonimowym cieniem, tego wszystkiego nikt z nas od dawna nie widział na własne oczy, tak być może jest gdzie indziej, ale nie w tym kraju…

… dlatego masowo wyjeżdżamy za granicę. Nie tylko za chlebem. Po prostu dlatego, żeby nas tu nareszcie nie było. Żebyśmy nie musieli na to patrzeć. Żebyśmy mogli pożyć, po prostu pożyć, bez tego mrożącego krew w żyłach strachu o jutro.

Lecz co z tymi, którzy mimo wszystko, nie chcą wyjeżdżać? Czy dla tej garści z nas, która jeszcze nie wyjechała i nie umarła, naprawdę nie warto niczego zmieniać? Nie ma już o co, ani dla kogo walczyć?

Być może nie ma. I właśnie dlatego Polki nie chcą rodzić dzieci.

Justyna Karolak

Inspiracja do tekstu – artykuł pt.: Polska mnie rozczarowała. W emigracji nie chodzi już tylko o pieniądze autorstwa Karoliny Nowakowskiej, źródło: Gazetaprawna.pl, dostęp z dn. 19.10.2014.

 

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (3)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

2 komentarze

  1. a jak już urodzisz i jesteś mamą młodą – to ci polski moher od dziwek nawyzywa i flagą po głowie nałoży

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *