Dobra żona – Poradnik sprzed stu lat

Jakimi cechami charakteru, walorami, powinna wyróżniać się kandydatka na dobrą żonę? Co czyni z kobiety idealną pretendentkę do bycia partnerką życiową mężczyzny? Jakie zachowania bywają pomocne do określenia, czy potencjalny materiał na żonę nie zawiedzie pokładanych w niej nadziei – jakie zachowania panny zminimalizują ryzyko ewentualnego zawodu tuż po ślubie? Na podstawie tekstu z początku XX wieku, pt. Jaka powinna być panna, którą pragniemy poślubić, na te i inne pytania znajdziecie odpowiedzi – z przymrużeniem oka – w niniejszym tekście, bowiem nie ma partnerek, jak i partnerów idealnych, a ci z nas, którzy na takich czekają, no cóż… wciąż czekają.

Wygląd… Według wspomnianego artykułu z 1911 roku kandydatka na żonę powinna być niższa od mężczyzny, a także nie powinna kazać na siebie długo czekać, gdy mężczyzna przyjdzie w gościnę, robiąc się, przysłowiowo mówiąc, na bóstwo. Raczej powinna wykazać się naturalnością – nie wstydzić się swojego codziennego wyglądu.

Rzeczywiście mężczyźni preferowali zarówno kiedyś, jak i dziś partnerki od siebie niższe, zaś kobiety panów wyższych, przy których mogą czuć się chronione i bezpieczne. Na szczęście dla bardzo wysokich pań, jak i dla bardzo niskich panów, istnieją wyjątki, dla których wzrost nie jest cechą nazbyt ważną, czy dominującą wśród innych oczekiwań, dzięki czemu i oni mają szansę na trwałą relację.

Nie jest tajemnicą, że mężczyźni lubią, gdy ich towarzyszka jest atrakcyjna, proporcjonalna, młoda i wygląda zdrowo – co ma związek z potencjalną płodnością. Mężczyzna czuje się dumny, mając u swego boku tzw. kobietę z klasą – i nie mam tu na myśli nauczycielki… tylko kobietę, na którą mężczyzna nie musi wiecznie bardzo długo czekać, a która potrafi o siebie zadbać, i przy tym nie ubiera się i nie maluje w sposób powszechnie uznawany za nieelegancki lub wręcz wulgarny czy wyzywający. Mam na myśli taką kobietę, która schludnym wyglądem i taktownym zachowaniem staje się ozdobą mężczyzny. Kobiety polegające na swoich umiejętnościach uwodzenia, eksponujące jedynie swoje walory cielesne, a nie mające zbyt wiele do powiedzenia o otaczającym je świecie, infantylne, na dłuższą metę nie będą dla mężczyzn interesujące, ponieważ nie wniosą zbyt wiele w ich życie, nie zrobią najlepszego wrażenia w towarzystwie, zwłaszcza wśród rodziny, nie są również poważnie brane pod uwagę jako kandydatki na żony i potencjalne matki.

Poczucie humoru – to kolejna ważna, pożądana cecha. Szczery śmiech zawsze stał w opozycji do śmiechu wymuszonego, który zdradzał nieszczerość, brak dystansu do rzeczywistości, a nawet inteligencji. Z pewnością łatwiej i przyjemniej dzielić trudy dnia codziennego z kobietą odznaczającą się dobrym humorem, umiejętnością patrzenia na świat z optymizmem, toteż poczucie humoru nigdy nie wyszło z mody. Autor artykułu z 1911 roku proponuje wykonać na narzeczonej taki oto test, który ponoć nigdy nie zawodzi: należy swoją wybrankę nagle wybudzić ze snu. Jeśli zamiast uśmiechu narzeczony otrzyma jedynie gniewne odzywki i wyrzuty, wówczas nie powinien spodziewać się z taką dziewczyną miłego pożycia domowego po ślubie.

Charakter… Autor artykułu radzi czytelnikom: „nie żeń się nigdy z osobą, co wszystko gani jedynie, i szydzi ze swych przyjaciółek, z chwilą kiedy są za progiem, przeciwnie, szukaj takiej, która lubi dobre słówko powiedzieć i nie pozwoli w swej obecności ludzi szkalować. Ożeń się z filozofką, ale unikaj feministki”. Za dzielną towarzyszkę wędrówki ziemskiej uważa również tę kobietę, która będzie zadowolona z gorszych miejsc np. w teatrze, ponieważ przełoży się to potem i na inne sfery życia, w których nie zawsze dostajemy to, co najlepsze. I w tej kwestii niewiele się dziś zmieniło, mężczyźni cenią kobiety taktowne, wzbudzające zaufanie, przejawiające szacunek do innych. Nie lubią partnerek nadmiernie wymagających, humorzastych, zawistnych i dwulicowych plotkarek, otaczających się „koleżankami”, którym źle życzą i które w ich mniemaniu są od nich gorsze – celem takich kobiet jest zapewne poprawić sobie samoocenę kosztem „koleżanki”, na tle której czują się np. piękniejsze lub majętniejsze. Zaś kobieta filozofka to ta, która ma przemyślane opinie na różne tematy, która zastanawia się nad istotą rzeczy, i ona jest bezsprzecznie ciekawą rozmówczynią, prekursorką wielu interesujących tematów. Jej spostrzeżenia mogą być inspirujące, wzbogacające, a nawet odkrywające przed mężczyzną nowe punkty widzenia w postrzeganiu świata, tym samym skłaniają do refleksji i zaskakujących porównań. Niełatwo mi natomiast odnieść się do rady – unikania feministki, ponieważ feministka z 1911 roku nie równa się feministce z 2017 roku, a tym bardziej przynoszącej wstyd pseudo-feministce z naszych czasów. Nie chciałabym spekulować, czy autorowi chodziło o kobietę, która pragnie godnego traktowania przez mężczyznę, przyznania jej należnych praw wynikających z szacunku do niej jako człowieka nie gorszego od mężczyzny – czy też o agitatorkę samolubnych działań, mających na celu uzyskanie niezależności kosztem innych, w tym nawołującej do nienawiści i braku szacunku do mężczyzn, nie pozwalającej na szarmanckość ze strony mężczyzny. Trudno powiedzieć, co autor miał na myśli, dlatego pozostawię tę kwestię nieomówioną…

Cenną cechą charakteru według autora jest także skłonność do dawania jałmużny, co można odczytać jako wyraz empatii, troski o innych oraz chrześcijańską litość. Również w dzisiejszych czasach pomaganie innym uchodzi za wyznacznik dobrego charakteru, braku samolubnego, ciasnego patrzenia na świat – polegającego na dbaniu wyłącznie o własną wygodę i dobrobyt.

Dalej czytamy, że „młoda dziewczyna, która oszczędza swego uśmiechu dla domowników, dając im zły humor jedynie, nie jest stworzoną do pożycia małżeńskiego. Dopóty bowiem jest narzeczoną, będzie dla ciebie prawdopodobnie uprzejmą, lecz skoro raz od ołtarza odejdziecie, zacznie cię z pewnością traktować już en canaille”, czyli  będzie odnosić się do swojego świeżo upieczonego męża pogardliwie, będzie traktować go z góry, a takie traktowanie nie jest przyjemne ani pożądane.

Oprócz wymienionych powyżej cech, w dzisiejszych czasach, a zapewne i wcześniej, ważna jest także umiejętność wsparcia i zrozumienia, opiekuńczość, życzliwość, zdolność przebaczania, odpowiedzialność, które to cechy wskazują, czy będzie można liczyć na pomoc takiej kobiety w trudnych dla mężczyzny sytuacjach życiowych. Nie sposób nie wspomnieć również o wierności, co łączy się z zaufaniem i pewnością ojcostwa.

Bardzo dobrze, gdy kobieta jest pracowita, ma swoje zainteresowania, pasje, w których się realizuje, jest samodzielna, pracuje nad własnym życiem, dba o poczucie własnej wartości oraz o swoje otoczenie. Nie opiera swojego szczęścia jedynie na barkach mężczyzny, nie obciąża go rozwiązywaniem wszystkich jej problemów, nie ogranicza jego wolności.

Powszechnie uważa się, że droga do serca mężczyzny prowadzi przez żołądek, dlatego idealna żona powinna umieć gotować. Oczywiście umiejętność gotowania to niezaprzeczalny atut – obu płci, przecież kobieta też czuje się wyjątkowo doceniona, gdy partner przygotuje jej smaczny posiłek. Jednak w dzisiejszych czasach, o ile tylko finanse pozwalają, można stołować się na mieście lub zamawiać gotowe posiłki do domu. Dawniej majętne rodziny zatrudniały kucharki i dbające o porządek gosposie. Na szczęście obecnie sprawiedliwy podział obowiązków domowych pomiędzy małżonkami nie jest już niczym dziwnym…

A na koniec „perełka” dotycząca opisanego w XX-wiecznym artykule zachowania panny, która jednocześnie rozbawia i dziwi, a dziś bez wątpienia taki styl bycia i maniery mogłyby zostać uznane za niewolnicze posłuszeństwo, a nawet za niezdrowe, nieobyczajne zachowanie – z elementami molestowania. Przejdźmy zatem do rzeczonego cytatu:

„Żeń się z panną, która ojcu swemu zwija papierosy, nabija fajkę, czyni porządek w jego gabinecie, siada mu na kolanach i bawi się jego wąsami, targa go za uszy, nadając mu przytem pieszczotliwe miana, zarówno dziecinne jak poufałości pełne. Dziewczyna, flirtująca ze swym ojcem, która mierzy go starannie okiem, zanim go na miasto wypuści, zawiązuje mu krawat, ogląda, czy rękawy od surduta nie wychodzą z rękawów od palta, strąca każdy pyłek z kołnierza, a kiedy przegląd dobrze wypadnie, całuje go nieskończoną ilość razy na pożegnanie, będzie doskonałą żonką”.

Dorosła dziewczyna, gotowa do zamążpójścia a flirtująca ze swym ojcem – stanowi dla mnie zjawisko co najmniej zdumiewające. Wiele małych dziewczynek obserwuje matkę, niekiedy ją naśladuje, wyręcza w pewnych obowiązkach. Zdarza się, że dziewczynka rywalizuje z matką o względy i uwagę ojca, a bywa, że w swej dziecięcej fantazji chce za niego wyjść za mąż. Dobry ojciec jest dla dziewczynki wzorem, ideałem mężczyzny, przy którym czuje się kochana i zaopiekowana. Z czasem ten wzorzec nieskończenie mądrego taty, nieomylnego człowieka, naturalnie się zaciera, a chęć poślubienia ojca odchodzi bezpowrotnie do lamusa.

Twórca artykułu pt. Jaką powinna być panna, którą pragniemy poślubić – wykazał się w moim mniemaniu dość cennymi radami dla szukających partnerek panów, poza powyższym fragmentem. Flirtująca i usługująca swemu ojcu dziewczyna jest jeszcze dzieckiem, bowiem wykazuje pomimo rozwiniętego wieku psychiczną niedojrzałość. Nie jest jeszcze kobietą w pełni ukształtowaną zarówno pod względem intelektualnym, jak i emocjonalnym. Nie jest, więc i nie może być świadomą samej siebie, oczekiwań wobec partnera, gotową do małżeństwa kobietą.

Joanna Bończyk

Inspiracja do artykułu:

O’Rell, Jaką powinna być panna, którą pragniemy poślubić, „Kosmetyka”, 1911.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (6)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (4)
  • średni-przeciętny tost (1)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *