Dolina niesamowitości

Dolina niesamowitości 2

Robotyka ciągle się rozwija. Od bardzo dużych i niezdarnych konstrukcji, poruszających się w bardzo uporządkowany i przewidywalny sposób, cała dziedzina inspirująca się i czerpiąca pełnymi garściami z natury, stawała się coraz bardziej mobilna i bliska. Lecz gdy staje się ona zbyt bliska, zamiast coraz bardziej akceptować robota, zaczynamy czuć się przy nim niepewnie. W momencie, w którym robot zaczyna za bardzo przypominać żywe stworzenie w naszym odbiorze i odczuciach dzieje się coś dziwnego. Dochodzimy do doliny niesamowitości – uncanny valley.

Kopanie robota przypominającego swoim wyglądem psa, czy krowę, który usilnie, prawie z rozpaczą, takimi samymi ruchami jak zwierzę, stara się o złapanie równowagi, już jest w odbiorze nieprzyjemne. Widok maski ze sztuczną skórą, która bardzo dokładnie imituje mięśnie twarzy, sprawia, że stajemy się nieufni. Wiemy bardzo dobrze, że jest to maszyna, lecz posiada ona zbyt wiele cech ludzkich. To powoduje dysonans, jaki wywołuje u nas niepokój, a czasami uczucie przerażenia.

Roboty stają się coraz bardziej naturalne. Stają się częścią ekosystemu, z jakim stykają się od najmłodszych lat – dzieci. Kot potrafi już wykorzystywać zrobotyzowany odkurzacz do domowych podróży – między pokojami. Człowiek cieszy się, kiedy samochód za niego parkuje. Jednak czy będzie tak samo zadowolony, gdy zobaczy pełny automat na drodze. Zrobi się dziwnie, gdy przez szybę będzie widać, że kierowca nie trzyma kierowcy i nie kontroluje toru jazdy, zajmując się w drodze do pracy poranną lekturą.

Pierwszym robotem, jaki wywoływał uczucie doliny niesamowitości, czyli tego wewnętrznego, pełnego sprzecznych sygnałów, nieprzyjemnego wrażenia, był Pisarz. Skonstruowany w 1770 r. programowalny automaton – odręcznie, za pomocą gęsiego pióra i atramentu, mechaniczną ręką pisał na kartce papieru zaprogramowane wcześniej litery składające się w słowa. Wykonany z zegarmistrzowską precyzją, ruchomy mechanizm, przyciskał z odpowiednią siłą pióro do kartki papieru i maczał je w atramencie, strząsając jego nadmiar. Sztuczny chłopiec powoli popisywał się mechaniczną kaligrafią. Lecz ruszał przy tym całą lalką w bardzo ludzki sposób, zarówno oczami, jak i powiekami – całą głową. Jego ruch był w odbiorze niezwykle stonowany, metodyczny i spokojny. Metodyka ta wywoływała u widza niepokojące uczucie niesamowitości, że „coś jest z tym dzieckiem nie w porządku”. Dopiero z bliska można było uspokoić się, dostrzegając w nim lalkę, przekonując się, że nasze obawy nie mają podstaw magicznych; że to tylko robot.

Dolina niesamowitości – jest już dobrze poznanym zjawiskiem, dlatego antropomorfizacja robotów powoli przestaje być priorytetem dla przemysłu. Skoro wiemy, że sukcesy w tej dziedzinie, zmniejszą potencjalny rynek, bo będą zbyt trudne do zaakceptowania przez ludzi.

Roboty, z którymi będziemy się stykać, na co dzień powinny przypominać „roboty”, a nie zwierzęta czy ludzi.

Jesteśmy w stanie zaakceptować podobny nam gatunek, do pomocy, jeśli będzie wyglądał jak stary toster. Nie może on przypominać istoty odczuwającej, nie może być zbyt podobny w reakcjach do nas, inaczej nie będziemy łatwo szufladkowali mentalnie taki twór jako mechanicznego niewolnika.

Jesteśmy w stanie zaakceptować ekosystem robotów zupełnie innych niż ludzie, poszerzający i wzbogacający nasz ekosystem biologiczny – ludzki, i taką właśnie ścieżką powinniśmy podążać. Ścieżka inności będzie przynosiła dochody. Ścieżka nadmiernych podobieństw będzie powodowała niepotrzebne stresy i napędzała lęki.

Boston Consulting Group przewiduje, ze do roku 2025 – roboty przemysłowe staną się tańsze w eksploatacji niż… ludzie. Tylko w Indiach czy Indonezji dostający niskie pensje pracownicy, nadal będą pracować w przemyśle. W Korei Południowej pracodawcy na robotach zaoszczędzą aż 33%, w USA 22%, a Polsce 13%. Fabryka Foxconn zatrudniająca ponad milion osób na całym świecie, już w 2011 roku rozpoczęła proces wspomagania pracy ludzi dziesiątkami tysięcy robotów. Wykonują one tylko proste powtarzalne czynności, bo ludzie nadal są dokładniejsi (możliwości człowieka kończą się na precyzji 0,02 milimetra).

Rok 2015 będzie pierwszym rokiem masowej implementacji robotyki na świecie. To właśnie teraz na rynek będą wchodziły pierwsze uniwersalne manipulatory, i to w cenach zaledwie średniej klasy samochodów. Precyzja manipulatorów osiąga 0,05 milimetra. Roboty takie jak Baxter, które są zdolne nauczyć się wykonywania prawie każdej powtarzalnej czynności – tylko obserwując uprzednio, jak je robi człowiek. Kiedy precyzja działania osiągnie poziom 0,01 milimetra, będą mogły zastąpić prawie każdą manualną pracę ludzi, wykonując ją po prostu lepiej.

Dostawa ręczników i mydełka w hotelu, szybsze i dokładniejsze spawanie, skręcanie i składanie tych samych części, automatyczna dystrybucja produktów i wyrzucanie śmieci. W restauracji zrobotyzowane ramię szybko i pewnie ustawi na stoliku ulubioną i nieco tańszą (po zwolnieniu kelnerek) kawę.

Roboty już tu są – ich niezliczone masy błyszczą metalem na horyzoncie. Między nimi a nami – leży tylko dziesięcioletnia przestrzeń. Tylko umysł ludzki, jakby niegotowy. Przy masowych wdrożeniach, które ogarną także sektor usług, po masowych zwolnieniach, przestrzeń publiczną zapełnią zszokowane grupy społeczne.

Roboty nadejdą; to nie jest pytanie o to, czy, ale: kiedy? Roboty zastąpią każdy fizyczny zawód wraz z opracowaniem ostatecznej formy sztucznej – dokładniejszej od ludzkiej dłoni oraz silniejszej od ludzkiej ręki. Wszystkie zawody skończą się mniej więcej w tym samym czasie. Za 5 lat sieci neuronowe i uczenie maszynowe zastąpią proste prace biurowe, następnie przyjdzie czas na analityków arkuszy kalkulacyjnych, na końcu na specjalistów od baz danych i, piszących nadal liniowo, programistów. Wraz z tymi ludźmi odejdą ich kierownicy, odejdą działy HR. Księgowość będzie wyliczać się sama. Przy bezpośredniej kontroli właścicielskiej w nieustannym zagrożeniu będzie także zawód – dyrektor. W okresie przejściowym guru korporacyjnej wydajności staną się specjaliści od zastępowania pracy ludzkiej – sztuczną pracą. Zostanie tylko usankcjonowana prawnie naukowa i publiczna biurokracja oraz całe rzesze wykluczonych. Na ulicach znajdą się tabuny pozbawionych dochodu, grasujących bezrobotnych.

Nasz system społeczny na pewno się zmieni. Dolina niesamowitości rozpocznie się już za 10 do 15 lat, za 5 lat nadejdą pierwsze jej symptomy. „Zmiana”, by pochłonąć świat całkowicie, potrzebować będzie następnych 10 lat. Zwiększy ona wydajność o dwa rzędy wielkości, więc z powodu nieustannej konkurencji pomiędzy narodami i korporacjami, zmiana ta jest nieuchronna i na pewno się stanie.

Jeśli uda nam się spędzić większość pozostałego jeszcze czasu, przygotowując się moralnie na jej nadejście – przetrwamy. Wszystko, co musimy zrobić, to nie dać zapędzić się w ślepą uliczkę właścicielskiej kontroli nad generowanym przez robotykę strumieniem dochodów.

Zibikendo

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (1)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *