Dwaj panowie w łódce i pies

– Za komuny to przynajmniej porządek był, i takiego rozwydrzenia nie było – mówi do mnie dziadek z ławki w parku.

Wyszedłem z psem na spacer, to sobie przysiadłem, w końcu też swoje lata mam.

– Jakiego rozwydrzenia? – pytam uprzejmie.

– No patrz pan. – Pokazuje na przechodzącego młodzieńca w czarnych rurkach jak rajtuzy i marynarce jakby o trzy numery za małej. – To jakaś inna płeć jest, czy co? Łeb ma przecież ufarbowany i brodę do pasa, co to ma być?

– No, moda jak moda – mówię. – Kiedyś szwedy, szwedka i beretka, potem fura, skóra i komóra, a teraz to. Tak samo głupia jak każda inna.

– Ale panie, to jakieś chore jest. Ani facet, ani baba, jakiś transwestyta czy inny pedał. Za komuny to by mu łeb ogolili. I jeszcze by wpierdy dostał.

– Co pan za tą komuną tak tęskni?

– A tęsknię, żebyś pan wiedział. Byłem w Partii i nawet w ORMO byłem, nie wstydzę się.

– No chyba że tak – stwierdzam ostrożnie.

– A pan co? – zapytał dziadek niezobowiązująco.

– Ja to raczej styropian [1] byłem. – Uśmiecham się przepraszająco.

– Aha – mówi dziadek i śmieje się krótko i rechotliwie.

Wyciągam papierosy na zgodę i palimy. Znudzony pies uwalił się pod ławką.

– To amstaff?

– Amstaff – odpowiadam.

– Bez kagańca?

– Bo łagodny jest. Nigdy zła nie zaznał, to nieagresywny. Ale jakbyś pan moją żonę tknął, toby się nerwowy zrobił. Przy mnie to cielę. – Uspakajam, szczęśliwy, że mogę zmienić temat.

A dziadka jakby tknęło:

– Panie, ci faceci przebrani za przerośnięte niemowlaki z brodą zamiast śliniaka, to pół biedy. Babom to dopiero odbija. Jakby je ten seks opętał, bez przerwy tylko o tym, że ktoś ją przeleciał, a nie chciała, inny jej nie przeleciał, a chciała. Wrzeszczą, kładą się na ulicach, oczy wytrzeszczone, gęba rozdarta jakby chciały zeżreć ten cały świat co został jeszcze do zeżarcia, daj pan spokój. Żyć się odechciewa. Same siebie szmatami nazywają.

Wzruszam ramionami, bezradny wobec tyrady.

– Świat oszalał – stwierdza i gasi peta w koszu. – Był porządek, a potem przyszła Solidarność, i masz pan, mleko się rozlało, nie ma co płakać. – I patrzy na mnie z niemym wyrzutem.

– No coś pan – mówię w samoobronie – to przecież lewica to całe rozwydrzenie, o którym pan wspomina.

– Lewica, lewica – powtarza. – Taka to lewica jak z koziej dupy trąbka. Prawdziwa Partia Robotnicza nigdy by do tego nie dopuściła… No nic, pogadaliśmy sobie, muszę iść. Pozdrowienia dla żony – dodaje, wstając, i odchodzi dziarsko.

– Do widzenia – mówię.

Siedzę nieco skołowany, ale pies w międzyczasie zrobił kupę i muszę ją pozbierać. Wyciągam worek i niechętnie idę spełnić mój obywatelski obowiązek.

Leonard Jaszczuk

Czas i miejsce zdarzenia: 19 października 2017 r., czwartek, łódzki Park Staromiejski zwany Parkiem Śledzia.

Przypisy:

[1] – mianem „styropian” określano uczestników strajków Solidarności, którzy w czasie protestów w zakładach pracy spali na podłodze wyłożonej styropianem.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (3)
  • w porządku-niezła grzanka (4)
  • potrzebny-smaczny tost (3)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

3 komentarze

  1. Ten moment, kiedy do styropianu trzeba dodawać legendę 🙂
    Ech, jak ten czas leci…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *