Dyskusja pomiędzy nieistniejącym, ale możliwym pragmatykiem a agnostykiem

Dyskusja pomiędzy nie istniejącym ale możliwym pragmatykiem a agnostykiem

Pragmatyk

Wiedza, w praktyce, ruguje Boga na coraz dalsze rubieże człowieczej wyobraźni. Święty Augustyn widział w Bogu Stworzyciela i jedyne uzasadnienie istnienia świata, bo nic nie mogłoby istnieć bez woli Boga; dla Woltera Bóg był Zegarmistrzem, tym, który wprawił wszechświat w ruch, a później wycofał się, we wszechświecie Hawkinga zaś Bóg jest praktycznie niepotrzebny, nieobecny.

Fakt, to najbardziej uparty z bytów.

By jednak orzekać o fakcie potrzebna jest pewność, a tej w odniesieniu do pewnych rzeczy i zjawisk mieć nie będziemy nigdy, chyba że wyewoluujemy w zupełnie nowy gatunek, neo-homo sapiens sapiens. Być może tam właśnie kryje się Istota Wyższa, to my, ludzie zasłoniliśmy Jej twarz i zamknęliśmy w Świętym Przybytku, do którego raz na rok wejść mógł Najwyższy Kapłan.

Być może to człowiecza niepewność, niezdolność do orzekania o fakcie jest tym, co zostało z transcendencji, metafizyki.

Dyskusja-pomiędzy-nie-istniejącym-ale-możliwym-pragmatykiem-a-agnostykiem1

Agnostyk

Dychotomia pomiędzy religią a wiedzą polega na właściwym rozłożeniu akcentów intelektualnych i emocjonalnych. Jeśli naprawdę jest się wierzącym, żadna wiedza nie może temu przeszkodzić, a wręcz tylko pomóc, ponieważ rozszerza naszą wiedzę o nas samych oraz o naszą wizję wiary.

Najczęstszymi objawami, jakie występują u ludzi, którzy ze względów albo intelektualnych albo emocjonalnych nie są przygotowani na takie zjawiska, są albo agresja, albo odrzucenie. Innym rozpoznawalnym elementem reakcji społecznej jest dla niewierzących ironia i kpina, a dla wierzących natomiast histeria religijna. Tymczasem, cóż się okazało (jeśli coś rzeczywiście się okazało): otóż albo Pan Pragmatyk źle interpretuje fakty albo ma rację, i wtedy mamy wiedzę na temat wizji boga u starożytnych i nie będzie to jedyna koncepcja, ani nawet najbardziej absurdalna.

Żydzi stworzyli pewien kanon wiary, którego w sposób bardziej i mniej ortodoksyjny starają się trzymać różni wyznawcy, jedni hołdują jego obrazowi zgodnemu z najwcześniejszymi wzorcami inni natomiast modyfikują swoją wiarę, ponieważ religia judo-chrześcijańska nadaje się jak żadna inna do reformowania jej na wiele różnych sposobów, elastyczność jej wynika z uniwersalistycznego modelu Boga.

Zwróćmy uwagę, iż człowiek wciąż w swej wędrówce z religią u boku oddala się coraz bardziej od pierwotnej formy tej religii. I tak Adam widział Boga, Mojżesz rozmawiał ze swoim Bogiem, potem sygnatariuszami woli boskiej były już tylko anioły, a następnie znaki. Podczas pierwszej poważnej reformy religii judaistycznej wiedza o niej została przekazana ludziom – nam-barbarzyńcom – poprzez wędrownego nauczyciela, Chrystusa zwanego Jezusem (faktycznie Joshua), i on też stał się następnym łącznikiem pomiędzy człowiekiem a Bogiem, jako Jego syn, spadkobierca krwi królewskiej oraz odkupiciel o podwójnej istocie sensu swego bytu bosko-ludzkiej.

W tym czasie również powraca koncepcja wielorakości bytów samego Boga, pamiętajmy, że występuje On w trzech postaciach, a właściwy zakaz brzmi, iż wybaczone będzie każde zaprzeczenie, a tylko zaprzeczenie Duchowi Świętemu będzie karane absolutnym odrzuceniem i banicją z szeregów zbawionych.

W ciągu następnych dwóch tysięcy lat człowiek dalej przenosi elementy swej adoracji na obiekty coraz mu bliższe, a Bóstwo staje się elementem mitycznym i obłożonym tabu. Zakaz czytania Biblii oraz przeniesienie akcentu ze słowa Bożego zamkniętego w Biblii na słowo synodów i papieży, usankcjonowane decyzją jednego z synodów, zamknęło faktycznie problem Biblii, która w obecnym czasie nie jest wiążąca dla katolików.

Tym niemniej proces oddalania się od koncepcji bezpośredniego obcowania z Bogiem jest stały i nieodwracalny. Świat naszej wiary wypełniają coraz większe i wciąż narastające zastępy świętych, a nowy testament powoli wypierany jest kolejnymi przypisami papieskimi oraz interpretacjami teologów.

Dyskusja pomiędzy nie istniejącym ale możliwym pragmatykiem a agnostykiem2

Reformowany odłam katolicyzmu się tak zracjonalizował, iż elementy mistycznej wspólnoty z Bogiem nabrały albo cech widowiska typu show, albo też pragmatyki systemu nakazów i sformułowań prowadzących do dobrobytu.

Doprawdy może być interesującym, co stanie się w następnym etapie, kiedy kościół już wypełni wszystkie 144 tysiące miejsc. Jaki będzie kolejny element oddalania od Boga? W środowiskach judaistycznych w dalszym ciągu możliwy jest kontakt z Bogiem w pierwszym przełożeniu, rabin to raczej nauczyciel i przewodnik, wprawdzie pojawia się także postać cadyka, ale jest niezmiernie rzadka.

Rodzaj ludowej, wiernej, ale dość pokracznej intelektualnie religijności polskiej nie uchroni nas i nigdy nie chronił przed powolną utratą Boga i poczucia mistycznej z nim jedności. Zacietrzewienie reprezentowane przez starsze pokolenie wynika raczej z strachu niż z wiary, a już na pewno nie ze świadomości wartości religijnych; jestem przekonany, że poważna część polskich katolików nie wie, że Jezus był Żydem. Specyficzna pazerność religijna w naszym kraju rysuje bardzo wyraźny podział pokoleniowy, gdyż pokolenie JP2 już tej pazerności w sobie nie ma i jest znacznie zdrowsze intelektualnie.

Powołując się na powyższe, śmiem twierdzić, że oświadczenia Pana Pragmatyka z punktu widzenia kościoła nie mają żadnego znaczenia. Gdyby nawet Pan wykrył, że w Biblii wyraźnie stoi, że Bóg umarł, kościoła by to zupełnie nie wzruszyło, byłby to natomiast poważny problem dla Żydów, ponieważ oni w dalszym ciągu żywo ją dyskutują i traktują jako żywą księgę, kiedy my, ich młodsi bracia, już dawno wpisaliśmy ją w stoisko z archeologicznymi ciekawostkami.

Dyskusja pomiędzy nie istniejącym ale możliwym pragmatykiem a agnostykiem3

Nie dyskutujemy ani Biblii, ani religii w żywy sposób, nie traktując ich jako żywe ciało. Schylając głowę w pokorze przed ziemskimi idolami, już jak świnia nieba – nie zobaczymy piękna Boga. I dlatego w naszych umysłach budzi się podejrzenie, że nauka stoi w sprzeczności z religią, wyciągając dalekie i dość płytkie wnioski z dychotomii pary wiedza i wiara, tymczasem dychotomiczne one nie są, mnie wiedza nie przeszkadza w wierze w Boga.

Drogi, Pragmatyku, nie da się, mieć racji, nie mieć racji, i mieć wątpliwości w racje innych; nie da się zaprzeczyć wiedzy, wierze, i w ogóle w sens wątpliwości jako taki. Rozumiem, że rzeczywistość w uparty sposób nie dostarcza nam materialnych dowodów na istnienie powołane tylko z tego powodu, że potrafimy sformułować wobec niej postulaty, ale to jeszcze nie powód, żeby zaprzeczać sensowności postępowań ludzkich albo zaprzeczyć istnieniu świata.

Jest wiele atrakcyjnych intelektualnie powodów, aby podejrzewać rzeczywistość o zgadzanie się z naszymi wyobrażeniami o tym, co się opłaca a co nie. Dla pokolenia, które musi odejść, religia była interesem, dla następnego pokolenia: religia, ponieważ nie jest interesem, jest nie do przyjęcia. Ten rodzaj tandety intelektualnej wynikającej li tylko z zachłanności, jest mi,  proszę wybaczyć, obojętny.

Ja nie poszukuję cudzej odpowiedzialności za moje przekonania. Nie dyskutuję ich dlatego, że są atrakcyjną zabawą w łamigłówkę. Moim celem jest poszerzenie mojej wiedzy o Bogu, którego poznanie i tak uważam za niemożliwe. To jednak nie uwalnia mnie od odpowiedzialności za poszukiwanie jak najszerszej przestrzeni postrzegania jego właściwości.

Twoje natomiast uwagi dotyczące religii są niewątpliwie pełne żarliwej radości odkrywania nowej wiedzy i jest to godne pochwały, jednakże proszę – weź pod uwagę, iż te pokłady tej wiedzy były już penetrowane, zanim poznaliśmy tłumaczenie Biblii. Natomiast wiedza o tym, że autorów pięcioksięgu było co najmniej dwóch, jest dostępna od 150 lat, nawet w języku polskim.

Polecam lekturę „Bóg, Szatan, Mesjasz i…?” napisaną przez Artura Sandauera, która to książka daje wykładnię nie z punktu widzenia anglosaskiego, a żydowskiego, i jest to bardzo przystępna literatura…

Dyskusja pomiędzy nie istniejącym ale możliwym pragmatykiem a agnostykiem4

Przykro mi, że mój wywód został potraktowany li tylko jako przedsięwzięcie uczuciowe bez próby nawet najmniejszej zbliżenia się do jakiegokolwiek z szeregu tematów, które byłem w stanie zgłosić do dyskusji poprzez moją wypowiedź, ale przyjmuje to na karb mojego braku talentu do wypowiadania się w sposób precyzyjny i potwierdzony wiedzą. Mam nadzieję, iż inne moje wypowiedzi nie wywołają zbędnej uwagi poświęconej elementom doksografii, a pozwolą na postawienie tez, które będą niezależne i odważne, a nawet godne sprawdzenia w ogniu dyskusji, dając nadzieję na rozwój intelektualny.

Leonard Jaszczuk

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (3)
  • w porządku-niezła grzanka (5)
  • potrzebny-smaczny tost (3)
  • średni-przeciętny tost (1)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *