Dzieci – pobłażać czy karcić?

Dzieci – pobłażać czy karcić

Okrągły, uroczy ciążowy brzuszek. Masa przytuleń i pogłaskań w brzuszek, pełnych oczekiwania na nowego człowieka i bezgranicznej miłości doń. A potem?…

Rodzice kochają swoje maleństwa. Pielęgnują je starannie, wstają w nocy, karmią, tulą, przewijają, kąpią… Ale maleństwa – rosną. Już zaledwie paroletni maluch potrafi zaskoczyć swoich rodziców – niewybrednym komentarzem albo nieprzewidywalnym zachowaniem, zaczerpniętym nie wiadomo, skąd. A może – znikąd? Zewsząd? Ze środka samego siebie – tego, którym jestem?…

Dzieci – nawet małe – nie są nami. Są odrębnymi od nas ludźmi. Niepowtarzalnymi. Absolutnie jedynymi w swoim rodzaju. Dlatego trudno za nimi nadążyć… Przecież za samym sobą niejednokrotnie trudno nadążyć – cóż dopiero za drugim, osobnym człowiekiem?

Dzieci bardzo często przejawiają swoją wolę – swoją, niczyją inną. Dzieci chcą albo nie chcą, podoba im się albo nie, czasem smakuje, a czasem przeciwnie. Z początku, gdy pojawiają się na świecie, wydaje nam się, że będą one zawsze w naturalny sposób koronowały nasze własne, osobiste człowieczeństwo. Wydaje nam się, że dajemy najpełniejszy, najważniejszy wyraz naszemu własnemu człowieczeństwu – poprzez to, że wydaliśmy na świat nowego człowieka, który z nas pochodzi i zawiera w sobie część z naszych cech, jakie następnie rozwinie w pozytywnym kierunku. Ale dzieci są kompletnie różne od swoich rodziców i od najmłodszych lat bez ustanku ujawniają tę różność w wielu swoich postawach i uczynkach, w starszym wieku dodatkowo – świadomie tę różność uwypuklając. Najczęściej upływa cały ogrom wody, nim młody człowiek zechce wrócić do swego rodzica – do tego obrazu rodzica, który nosi w swojej głowie. A nierzadko – ta woda nie upłynie nigdy. Niektórych potomków i rodzicieli więcej dzieli, niż łączy – zdarza się i tak, nie może być inaczej.

Dzieci – pobłażać czy karcić 1

Za każdym razem, kiedy Twoje dziecko nie spełnia Twoich wyobrażeń o nim – bądź łaskaw przypomnieć sobie, że nie masz prawa do takich wyobrażeń. Już nie przeżyjesz swojego życia po raz drugi – nigdy nie będziesz swoim dzieckiem. Teraz jesteś zdany na siebie, bo Twoim jedynym prawdziwym posłannictwem jest chronić dziecko najpiękniej jak umiesz, tak, by nie stała mu się krzywda. Ale nie możesz, nie jesteś w stanie ochronić dziecka przed nim samym. Nie możesz ratować swojego dziecka przed człowiekiem, którym jest ono. Masz pozwalać swojemu dziecku popełniać jego błędy – nawet jeśli dobrze wiesz, jakimi wnioskami te błędy się zwieńczą, bo sam popełniłeś swego czasu podobne. Możesz ostrzec swoje dziecko, nakreślić mu konsekwencje, z którymi być może przyjdzie mu się zderzyć, ale nie możesz kategorycznie odebrać dziecku jego prawa do błądzenia.

Bądź pilnym obserwatorem swojego dziecka, ale nie projektuj mu przyszłości. Jeśli się uprzesz, że wiesz lepiej od niego, kim ma być – stracisz je zwyczajnie. Nikt nie lubi otrzymywać z cudzych rąk – gęstych scenariuszy na swoje własne jestestwo. Nikt. Twoje dziecko również – nie. I pod tym względem – nie jest ono wcale oryginalne. Każdy chce uczyć się własnego życia – na sobie. Poprzez prywatne doświadczenie.

Nie usiłuj na każdym kroku i za wszelką cenę imponować swojemu dziecku wiedzą czy intelektem – pozwól mu zadawać pytania. I przygotuj się mentalnie na to, że Twoja mądrość w oczach dziecka nigdy nie jest mądrością ostateczną czy bezgraniczną. Rosnące dziecko musi Cię podważyć, zakwestionować – nie unikniesz tej chwili, kiedy uda się ono do osoby trzeciej, aby zweryfikować, czy tak jest naprawdę, jak mu powiedziałeś. Masz być weryfikowalny – nie walcz z tym. Bo przegrasz.

Dzieci – pobłażać czy karcić 2

Dziecko jeszcze szybciej odejdzie w swoją stronę, gdy będziesz je karcił, nie podając czytelnego powodu. Odejdzie jeszcze szybciej, gdy będziesz mu bezrefleksyjnie pobłażał, nie pozwalając nabywać samodzielności – nie pozwalając mu próbować, starać się, siłować…

Ciesz się ze sceptycyzmu swojego dziecka, sceptycyzm jest rzeczą zdrową, która pozwala utrzymywać się na powierzchni. Spolegliwość i postawa skulona, rzec by: poddańcza – odwrotnie, to one powinny być powodem do troski.

Chcesz mieć grzeczne dziecko, które zawsze i z każdym podzieli się swoimi zabawkami i ostatnim kawałkiem czekolady? Przygotuj się na to, że Twoje dziecko w dorosłym życiu nie będzie potrafiło zadbać o rozwój osobisty i swoje interesy, bo zawsze ktoś inny będzie ważniejszy od niego samego. Altruizm, to piękna cecha – gdy jest altruizmem, a nie głęboko zakorzenioną naiwnością i zupełnym wyrzekaniem się własnych potrzeb.

Skąd ono zna brzydkie słowo? Takie rzeczy wynosi się z domu! Czy aby na pewno?… Bądź łaskaw zauważyć, że dzisiaj – więcej rzeczy wynosi się z Internetu, niż z domu… więc zamiast wiecznie strofować swoje dziecko, zainteresuj się zwyczajnie, po ludzku jego – dziecka – życiem, i posiedź z nim razem w sieci!

To nie tak, że wyłącznie „Dzieci z Bullerbyn” albo spacery na świeżym powietrzu – gry komputerowe także są piękne, a nawet rozwijające. Twoje zamknięcie się na technologie – z tymi komputerowymi na czele – traktowanie ich z góry i awersja wobec dzisiejszej powszechności tychże technologii mogą przysporzyć Ci wyłącznie głębszej przepaści między Tobą a Twoim dzieckiem. Nie masz obowiązku prowadzić własnego intensywnego życia w sieci, ale byłoby świetnie, gdybyś pozwolił swojemu dziecku przeprowadzić Ciebie przez jego świat i życie, którego wyrazy umieszcza ono w sieci. Nie mów swojemu dziecku, że serwisy społecznościowe są tylko substytutem życia, bo jedyne, co uzyskasz, to głębsza przepaść pomiędzy Tobą a Twoim dzieciakiem. Wolno Ci nie rozumieć różnych internetowych aktywności młodego pokolenia, ale zrozum, że negowanie tych aktywności niczego Ci nie da, może tylko zakłócić Twoje i potomka relacje.

Sztafeta pokoleń nie jest odkryciem – to zjawisko równie stare, co cała ludzkość. Ale aby pałeczka mogła zostać efektywnie przekazana, niezbędne jest zaufanie do sposobu rozumowania i rozwijania się młodego pokolenia. Nie dasz rady zawiadować tym rozwojem, on odbędzie się poza Tobą, czy tego chcesz, czy nie. Dlatego ufaj swojemu dzieciakowi, pozwól mu czasem ciebie poprowadzić, spróbuj zadać mu własne pytania – na chwilę zamieńcie się rolami – pozwól mu odczuć, że w tej dziedzinie życia i myślenia, jaką stanowi sieć, to ono jest ważne i „wie lepiej”…

Dzieci – pobłażać czy karcić 3

Łatwo powiedzieć, ale przecież nabranie dystansu do własnego dziecka jest awykonalne, a wręcz niestosowne. Dlatego rzecz zupełnie nie w tym, byś walczył o takowy dystans! To dobrze, że kochasz swoje dziecko ponad własne życie, i że z tego powodu czasami je strofujesz, a czasami mu pobłażasz. Twoja bezwarunkowa miłość do Twojego dziecka generuje i wyjątkową satysfakcję z powołania na świat nowego, unikalnego wspaniałego człowieka – i obawę o jego wybory, i poczucie odpowiedzialności za jego błędy, i wiele lęków o przyszłość. Pozostaje zrozumiałym, że nie zawsze rozumiesz swoje dziecko – to dobrze, że się dzieje na świecie owa nieuchronna sztafeta pokoleń…

Ufam Ci, że kiedy nadejdzie dla Ciebie dzień nieodzownego przekazania pałeczki, popełnisz ten ważny gest z dumą i szczęściem wymalowanymi na twarzy.

Z pokorą,

Justyna Karolak

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (4)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *