Europa na zakręcie

Europa na zakręcie

Europa po Brexicie znalazła się na niebezpiecznym zakręcie. Wcześniejsze koncepcje związane z wizją Europy jako wspólnej idei niezależnych państw wydają się być już ostatecznie skazane na zapomnienie, liderzy europejscy z wielkiej partii niezależnych urzędników gromią koncepcję państw narodowych, nazywając ją ideologią i wpisując do katalogu słów przeklętych jak rasizm, nazim i faszyzm. Sytuacja ta jest bardzo dla Polski niewygodna i niebezpieczna. Ponieważ z wielkiej świetlistej idei wylazła stara koncepcja mocarstwowa. Europa mocarstw, to Europa podzielona i agresywna, to Europa cesarstw, w której liczą się tylko interesy najsilniejszych, a słabi muszą upaść i zostać skolonizowani.

Wchodziliśmy do Unii Europejskiej, a budzimy się w Europie Karolingów i spadkobierców Cesarstwa Rzymskiego.

A Polska jak zwykle ląduje pomiędzy kamieniami młyńskimi trzech potęg, amerykańsko–anglosaskiej potęgi morskiej, francusko–niemieckiego Cesarstwa Rzymskiego oraz pansłowiańskiej Rosji w stanie permanentnej wojny. Jak na ironię: znów wszystkim przeszkadzamy i każda z potęg ma dla nas propozycję w zamian za wejście w układ wasalny. A nasz kraj, za duży, żeby zginąć i za mały, żeby żyć, stoi wobec dranatycznych wyborów, i z trudnością mogę uwierzyć, że nasze elity są w stanie sobie z tą sytuacją poradzić. Każdy bowiem nasz wybór antagonizuje w stosunku do nas pozostałe dwa kolosy.

Amerykanie i Anglosasi patrzą na europejski kontynent w kontekście wygranej przez siebie wojny i wyzwolenia, jakie przynieśli Europie – w tym Francji – oraz patrzą w kontekście Niemiec – jako państwa, które powinno być w dalszym ciągu państwem lennym. A już na pewno Niemcy nie powinni tworzyć nowego mocarstwa, które dąży do wyzwolenia spod protektoratu amerykańskiego.

Niemcy tworząc Unię Europejską, wciąż kręcą się wokół tej samej idei wielkiej Europy zjednoczonej pod światłym przywództwem swojego narodu. Dwa razy próbowali to zrobić na siłę i nie wyszło przez tych „przeklętych aliantów”, więc stworzyli nową koncepcję opartą o zasady ekonomiczne. Anglicy jako zaprzysięgły sojusznik Ameryki, jak długo mogli – chamowali rozwój Unii, aż wreszcie nie wytrzymali i się wypieli na kontynent.

Są jeszcze Rosjanie, trochę Europejczycy – trochę Azjaci, ze swoją wizją wielkiej słowiańskiej rodziny pod światłym przywódctwem słóżb specjalnych Rosji.

Każdy z obozów reprezentuje politykę mocarstwową, podporządkowując różne aspekty geopolityczne pod swoje potrzeby w zależności od tego, czy reprezentuje mocarstwo globalne, czy regionalne.

Rosjanie zapraszają nas do współpracy, oferując zachodnią część pokonanej Ukrainy jako strefę wpływów, jest im zresztą kompletnie obojętne, co zrobilibyśmy z „naszą” częścią – bylebyśmy tylko przyznali, iż jesteśmy częścią wielkiej rodziny słowiańskiej i tak zwaną „niedaleką zagranicą”, to by zmieniło ich status tak w Europie, jak i na świecie. Weszlibyśmy oczywiście natychmiast w jawny konflikt wpływów z Niemcami, którzy od dawna budują na Ukrainie swoją bazę gospodarczą. Stanęlibyśmy również w rozkroku jako członek NATO.

Niemcy traktują nas jako formę karty przetargowej w swojej grze taktycznej z Rosją, w ich bilansie politycznym nie istniejemy jako partner ani jako przeciwnik, postrzegają nas raczej jako zaplecze materiałowe i bank „kapitału ludzkiego”, w zamian za podległość oferują przynależność do wielkiego cesarstwa europejskiego oraz Unię Europejską jako platformę awansu naszych elit.

I Rosjanie, i Niemcy traktują nasze działania na arenie międzynarodowej jako formę fanaberii politycznej i rodzaj egzotyki, którą da się kontrolować.

Amerykanie nie do końca rozumieją, jakie mieliby mieć z nami interesy; jesteśmy rodzajem przestrzeni pomiędzy Rosją a Niemcami, o nieokreślonej przyszłości i niejasnej przeszłości, ale ponieważ jesteśmy zdeklarowani wobec nich przyjaźnie i boimy się Rosjan, dają nam dzidy, łuków jeszcze nam nie dają, bo niewiadomo, w którą stronę polecą strzały, a przecież Nieców traktują jako swoją strefę wpływów.

Europa na zakręcie1

Całe to zamieszanie wynika jednak nie z tego, iż nastąpił Brexit, ponieważ to tylko demonstracja jednego z udziałowców po Cesarstwie Rzymskim, a przecież granice tego cesarstwa wyznacza mur Hadriana i co by nie zrobili Anglicy, nie będą w stanie prowadzić polityki izolacjonistycznej, zbyt są powiązani z kontynentem ekonomicznie. Z punktu widzenia Niemiec: są Anglicy – dobrze, nie ma Anglików – jeszcze lepiej, odpadł im konkurent z którym musieli się bardzo poważnie liczyć, a który nie był przychylny ich reformom na kontynencie. Anglicy zresztą sami ubolewali nad tym, iż Niemcom znów udało się ich wypchnąć z polityki europejskiej i taka jest prawda. Kopnięcie, jakie wymierzyli sobie w krocze Anglicy jest tym bardziej bolesne, im bardziej bezradni byli w prowadzeniu polityki europejskiej, będąc niejako przedstawicielem interesów amerykańskich. Doszli już nawet do takiej granicy, że próbowali wejść z nami w rodzaj współpracy, dawne imperium brytyjskie nigdy by sobie na to nie pozwoliło, a Niemców by po prostu poinformowano, gdzie jest ich miejsce w szeregu za pomocą rozsadzenia wewnętrznej polityki Niemiec ingerencją za pomocą funta w ich bank centralny. Ale, no cóż, jedne imperia upadają, drugie powstają. A Brytyjczycy w dzisiejszym świecie są raczej rodzajem skansenu po dawnej świetności. Na wszelki wypadek, gdyby jednak na kontynencie powstały ciągotki do ruchów dyscyplinujących „angoli”, sam Obama „mniejszy” i chyba najbardziej karłowaty prezydent stanów od 150 lat, poinformował świat, a szczególnie Europę, że Stany i Wielka Brytania to miłość na wieki i nie dadzą skrzywdzić matki.

Całe jednak rozchwianie w Europie nie wynika z Brexitu, lecz zaczyna się na – Krymie. Zamknięcie oczu przez Amerykę i Niemcy na aneksję Krymu spowodowało natychmiastowy atak na wschodnią część Ukrainy, co w jawny sposób przekreśliło obowiązującą od Drugiej Wojny Światowej zasadę nienaruszalności granic wynikających z układów jałtańskich (nomen omen: to Krym przecież) oraz Aktu końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

O tym, iż dawne porozumienia i układy wyczerpały swoją moc – wiadomo było od dawna; nastąpiło to w momencie, kiedy doszło do zburzenia muru berlińskiego, bowiem to od tego momentu zaczęto mówić o nowym porządku świata. I on następuje. Natomiast do tej pory wszelkie działania dotyczące zmiany układu porządkującego nasz kontynentalny świat następowały w sposób pokojowy na bazie porozumień, tak połączono Niemcy, tak rozstała się Słowacja z Czechami, tak rozpadała się Jugosławia. Zdarzenia te miały znaczenie, czasem były dramatyczne, lecz nie destabilizowały porządku świata. Natomiast aneksja Krymu i atak na Ukrainę zmieniają wiele, oczywiście po pierwsze dla samej Ukrainy, ale i dla całej Europy. Rosja uznała, iż sprawa Krymu jest jej wewnętrzną sprawą, dali – to i zabierają, i rzeczywiście Krym jest jednym z kamieni szlachetnych w koronie Rosji i należy do legendy tego imperium. Niemcy wymietli Polskę z negocjacji z Ukrainą i Rosją, co było jawnym dowodem, czyje interesy będą reprezentowane wobec Rosji i kto jest hegemonem w Europie. Następnie sprzedały Krym za cenę gwarancji swoich interesów na Ukrainie, ponieważ jest im absolutnie wszystko jedno, kto będzie rządził na terenie, gdzie są zaangażowane ich pieniądze.

Porządek świata został w ten sposób zanegowany na kontynencie w sposób ostateczny. Od tej chwili liczą się już tylko działania mocarstwowe.

Polska próbowała i próbuje wciągnąć w obszar swoich działań politycznych mocarstwa, od których jest w miarę niezależna, byłe imperium brytyjskie i Stany Zjednoczone, lawirując pomiędzy Rosją a Niemcami, jednocześnie starając się rozbudowywać swoje zaplecze polityczne we współpracy z Grupą Wyszehradzką oraz komponując ideę Międzymorza.

Dzieje się to wszystko na planie wielkiego teatru zmian na całym świecie.

Niemcy zdecydowanie prą w kierunku stworzenia superpaństwa na kontynencie, z Polską lub bez – jest im to obojętne, ponieważ to pozwala im się powoli wydobywać spod protektoratu Ameryki.

Rosja dąży za wszelką cenę do utrzymania stanu posiadania, i utrzymania statusu imperium lokalnego. Tymczasem do gry wchodzi jej stary konkurent z silnymi kartami – Turcja – dążący do dominacji na Bliskim Wschodzie w konkurencji z Iranem.

Na świecie rozpoczął się wielki przetarg pomiędzy imperiami globalnymi, Chinami i USA.

Powstają nowe imperia lokalne, Indie i Brazylia.

Wszystko to dzieje się jednocześnie i przyspiesza, tworząc serię napięć lokalnych o trudnych do przewidzenia konsekwencjach międzynarodowych.

Stary porządek świata upadł, nowy powstaje, równowaga sił powoduje płynność polityki, hegemonów i wasali.

W tym świetle to, co wydawałoby się do tej pory stabilne, stabilne nie jest.

Dla Polski to oznacza możliwość renegocjacji sprawy rozbioru Prus Wschodnich, oraz podziału Śląska. Oznacza to również, iż ani Litwa, ani Łotwa, a tym bardziej Estonia, nie mogą się czuć bezpieczne. Bezpośredni nacisk odczuwa już Białoruś i jest atakowana ekonomicznie.Ukraina jest tak słaba, że ginie prawie pod własnym ciężarem. Słowacja i Czechy znajdują się w bezpiecznym koszyku państw o zbyt małym znaczeniu militarnym, tym niemniej to nie jest tak, aby Niemcy nie pamiętali o technicznym potencjale Czech. Węgrzy, jak i my, lawirują pomiędzy Niemcami a Rosjanami, a Rumunia nastawiona na stagnację jest zbyt słaba politycznie, aby odgrywać jakąś rolę w Europie; przyłączy się do silniejszego.

Znajdujemy się w takim właśnie miejscu historii, że najbliższe piętnaście lat będzie kluczowe dla przyszłości naszego kraju i dla całej Europy. Żaden z hegemonów, w którego obszarze wpływów się znajdujemy, nie ma odpowiednio dużej siły, aby w zdecydowany sposób zdominować obszar swoich ambicji. Co nie znaczy, by nie zachowywali się oni odpowiednio arogancko, ale raczej nie do swoich możliwości, a bardziej do swoich ambicji.

Europa na zakręcie2

Aby uzupełnić obraz, należy również dodać, iż polityka lewicy europejskiej wyczerpuje swoje zasoby i nie potrafi już wnosić nowego ducha do życia Unii, w wyniku czego coraz bardziej na sile przybierają tendencje konserwatywne, przejmując od lewicy postulaty postępu społecznego. Lewica ugrzęzła, rozbudowując do absurdalnych rozmiarów biurokrację unijną i osadzając się na tych synekurach, a początkowe ideały zostały sprowadzone do rozmiaru jałowych dyskusji o wielkości banana. Między innymi wypadkową tych tendencji jest Brexit, który jest reakcją społeczeństwa angielskiego na absurdalną politykę lewicowego establishmentu europejskiego. Wynik ten był tak zaskakujący dla polityków lewicowych, że doprowadził ich do działań histerycznych, co tylko pogłębi i tak nieunikniony upadek tej formacji ideologicznej. A Europa i świat skręca na prawo. Nic w historii nie stanie się samo, nic się dla nas samo nie naprawi ani nam nie pomoże, jeśli my sami nie podejmiemy działań; możemy wprawdzie usiąść na kolanie hegemona i udawać, że nic się nie stało. Ale też będziemy musieli pogodzić się z wyborami, jakich on za nas dokona, ponieważ uzna, iż nie jesteśmy wystarczająco dorośli, aby prowadzić samodzielne życie. Czy jesteśmy odpowiednio dorośli, czy jesteśmy odpowiednio odważni – pokaże czas.

Leonard Jaszczuk

Dla uzupełnienia odsyłam do mojego artykułu:

Europejski europejczyk

Czego pragną Niemcy 1

Przypisy – czyli historia lubi się powtarzać

Wojna Krymska – upadek Świętego Przymierza

Trzyletnia wojna krymska doprowadziła do upadku Świętego Przymierza i ostatecznie pogrzebała idee Kongresu Wiedeńskiego. Rozpoczął się w ten sposób proces, prowadzący do rekonstrukcji sojuszy i kształtowania się nowego układu sił w Europie. Po wieloletnich wojnach epoki napoleońskiej Europa zaznała spokoju dzięki porządkowi zaprowadzonemu na Kongresie Wiedeńskim w 1815 roku. Kluczową zasadą nowego ładu była równowaga sił mocarstw europejskich. Gwarantem status quo miało być Święte Przymierze – zawiązane przez Rosję, Austrię i Prusy, a następnie Francję. Jakiekolwiek, gwałtowne zmiany w Europie miały być surowo tłumione.

1853 – 1856  Wojna krymska – wojna między Imperium Rosyjskim a Imperium osmańskim i jego sprzymierzeńcami, tj. Wielką Brytanią, Francją i Królestwem Sardynii, toczona w latach 1853–1856. Wojnę wywołała rosyjska ekspansja, a Rosja przegrała ją w wyniku starcia się ze sprawnymi i dobrze wyposażonymi technicznie armiami państw zachodnich oraz w wyniku wewnętrznej korupcji i kradzieży w administracji cywilnej i wojskowej. Dodatkowo broniący się na Krymie Rosjanie ponieśli większe straty w ludziach od atakujących, co dowiodło dużych dysproporcji w umiejętności organizacji działań wojennych. Był to pierwszy konflikt zbrojny mocarstw europejskich od czasów napoleońskich. Łącznie poległo i zmarło z powodu ran 500 tys. żołnierzy. Mocarstwa zachodnie osiągnęły czasowe zahamowanie rosyjskiej ekspansji w kierunku Bałkanów oraz zapobiegły upadkowi imperium ottomańskiego, który nastąpił dopiero w następnym stuleciu. Konflikt ten był przełomowy w historii wojen; po raz pierwszy tak wielki wpływ na pole walki miały nauka i technologia.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (3)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *