Europejski Europejczyk

europejski europejczyk

Co się dzieje, kiedy nadchodzi zagrożenie?

I nie ma tu znaczenia, czy zagrożenie jest realne, czy jest to tylko wyobrażenie o zagrożeniu.

Nagle zmieniają się proporcje.

To, co dotychczas wydawało się takie istotne i wszyscy o tym namiętnie dyskutowali, nagle ląduje w miejscu, które w rzeczywistości jest jego miejscem, a więc w niszy. Tak, niestety to prawda. Wszystkie mrzonki o eko-socjalizmie, wszystkie przetargi gender-płciowe, wszystkie urzędnicze gaworzenia o dzieleniu włosa na czworo, wszystko to zapada się w miejsce zwane niszą.

Dlaczego tak się dzieje?

Z kilku bardzo prostych przyczyn.

Kiedy u granic kraju zaczynają się rzeczy dziwne dziać, i niejednoznaczne padają określenia, kiedy nagle w kraju przemieszczają się wojska, kiedy odwieczny wróg zaczyna pomrukiwać… społeczeństwo się mobilizuje. Kiedy tradycja i historia zaczyna być kwestionowana, społeczeństwo się mobilizuje. Kiedy nagle w kraju pojawiają się tysiące obcych, społeczeństwo się mobilizuje.

Wszystkie te sygnały bowiem są dla społeczeństwa informacjami o destabilizacji podstawowego warunku jego egzystencji – bezpieczeństwa.

W takich sytuacjach zmiecione zostają z przestrzeni publicznej tematy, które do tej pory były tak atrakcyjne. Dlaczego były tak atrakcyjne? Ponieważ w stabilnym, dobrze działającym kraju obywatele mogą czasem marudzić, ale na ogół nie muszą i nie chcą zajmować się polityką, i jest to przestrzeń, którą zagospodarowują wszelkiej maści organizacje pseudo społeczne.

Organizacje te w bardziej lub mniej histeryczny sposób próbują jako mniejszościowe wymusić na nieruchawej większości ulgi i przywileje dla zagospodarowanych przez siebie nisz. Często przypisując sobie prawo do reprezentacji znacznie szerszych gremiów i niejako w ich imieniu radośnie manifestują swoje przywiązanie do wyprodukowanych przez siebie idei.

Kiedy jednak pojawiają się zagrożenia, organizacje te, jak za dotykiem magicznej różdżki, znikają. I dobrze, ponieważ w obliczu poważnych problemów ich postulaty stają się śmieszne, a zbyt nachalne ich manifestowanie może zakończyć się burą i klapsem.

Oczywiście środowiska mniejszościowe świetnie zdają sobie sprawę z takiej sytuacji.

Są one istotne o tyle, o ile każdy rząd w sytuacji spokoju i stabilizacji potrzebuje trochę pomanipulować społeczeństwem. Więc tu się pośle kilku eko-socjalistów, żeby podnieść świadomość społeczną i zaoszczędzić na inwestycjach, a jednocześnie przewalić nieco kasy na nikomu do niczego niepotrzebne instalacje, jak w „Misiu”; tu się trochę podgoni genderyzmem, żeby nie było za szczęśliwie, a gender przychodzi i pyta obywatela – kiedy przestaniesz bić żonę? Żona patrzy na ciebie, ty patrzysz na nią, i już jest jakiś problem, dzięki czemu nie zauważysz, że podrożała np. benzyna, itd. A co?..

To takie małe i niewinne sztuczki, które nie mają znaczenia w szerszym kontekście. Znaczenie ma natomiast, aby obywatele nie poczuli się zagrożeni, bo wtedy nikt nie zarobi, a to już niewybaczalne.

europejski europejczyk 1

Dlatego każdy w miarę nieprzyzwoity rząd dąży za wszelką cenę, aby było bezpiecznie, i spokojnie, i cicho żeby było, drzeć się mogą tylko mniejszości, bo w razie czego – im się dotacje zabierze i zamkną się natychmiast; przecież tam też są tylko ludzie i za coś muszą żyć – nie?

No i jak jest: dobrze jest?

Jest dobrze!

Chyba, że się „rypnie”, wtedy przestaje być dobrze. Nagle znikają wszelkie wzorki kolorowe w czerwone papugi i żółte diabełki, a na ulice wychodzą obywatele i zaczynają zadawać pytania z katalogu – „co jest kurde?”

Ponieważ rząd wtedy akurat nie ma jakiegoś w miarę rozsądnie wymyślonego kłamstwa, obywatelom zaczynają tłumaczyć rzeczywistość ci, którzy do tej pory musieli milczeć, no i zaczyna się, hmmm – majdan?

A teraz trochę o polityce globalnej, bo to, co się dzieje w skali kraju, może, a nawet na pewno, ma miejsce także w skali na przykład Europy.

I żeby nie być gołosłownym, naopowiadamy sobie o niejakiej Merkel…

Angela Dorothea Merkel  z domu Kasner, ur. 17. lipca 1954 r. w Hamburgu (Niemcy) – niemiecka polityk, od 2000 r. przewodnicząca Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej, kanclerz Niemiec od 22. listopada 2005 r. Posłanka do niemieckiego parlamentu z powiatu Vorpommern-Rügen w kraju związkowym Meklemburgia-Pomorze Przednie.

I żeby było śmieszniej…

… Angela Merkel pochodzi z rodziny o częściowo polskich korzeniach. Dziadek Merkel ze strony ojca, Ludwig Kazimierczak (1896–1959), pochodził z Poznania i był nieślubnym dzieckiem Anny Kazimierczak i Ludwiga Wojciechowskiego. W 1915 roku został zmobilizowany do armii niemieckiej i walczył przeciw Francji. Następnie w nieznanych okolicznościach znalazł się po drugiej stronie frontu. Służył w armii gen. Józefa Hallera. Po kapitulacji Niemiec znalazł się w Polsce; możliwe, że kontynuował szlak bojowy armii Hallera w walkach przeciw Ukraińcom i bolszewikom. Po wojnie (przed 1923 r.) wyjechał z narzeczoną do Berlina, a w 1930 roku zdecydował się na zmianę nazwiska rodziny na Kasner. Jego syn, a ojciec Angeli Merkel, Horst Kasner (ur. 6. sierpnia 1926 r. w Berlinie, zm. 2. września 2011 r.), był pastorem kościoła luterańskiego, a matka, Herlind z d. Jentzsch (ur. 8. lipca 1928 r. w Gdańsku), nauczycielką łaciny i angielskiego. Dziadkowie Merkel i jej matka do 1936 roku mieszkali w Elblągu, a następnie przeprowadzili się do Hamburga.

Ale, o co chodzi?

Kluczowym jest to, co zrobiła Merkel, gdy została kanclerzem, nigdy byście nie zgadli, kochani, no nigdy.

Angela Merkel po zaprzysiężeniu na kanclerza wstawiła do swego gabinetu portret carycy Katarzyny II pochodzącej z Pomorza, rejonu, z którym Angela Merkel jest szczególnie związana.

Taak. Tak: to ta caryca, która zrobiła z polskiego tronu ubikację i której podłożono w nim pod tyłek zatrute ostrze, od którego się jej zmarło – podobno.

Świat jest dziwny i pełen niespodzianek – nie uważacie? Doprawdy zabawne. Zawsze uważałem, że kobiety z Polski są nieco demoniczne :-). Biedne polskie sufrażystki, jak tu walczyć, kiedy ma się takie wzorce – to ci ambaras.

europejski europejczyk 2

Ale wróćmy do sprawy. Magicznym słowem w całym tym zjawisku, jakie jest do opowiedzenia, jest słowo – nagle! Albo – znienacka!

Zacznijmy od Polski. Najpierw Sikorski na zmianę z Tuskiem jeżdżą do Niemiec, kochamy się z Niemcami jak nigdy, po pachy i ze łzami w oczach. Oni nie są nam dłużni, i też nas kochają, a żeby miłość miała właściwy wymiar, sypią się na nas pieniądze z Unii. Obydwa narody przyglądają się temu z zainteresowaniem, ale bez zaangażowania. Natomiast uczestnicy tej miłości przyznają sobie nawzajem nagrody, odznaczenia i oczywiście dyplomy.

To piękne uczucie zostało zwieńczone propozycją pani Merkel dla pana Tuska, czy by nie został królem Unii. Na co Tusk wniebogłosy zakrzyknął, że nie i nie, i bardzo, bardzo – nie. A potem (uwaga, ważne słowo) nagle zmienił zdanie. I królem Unii został. Trochę marionetkowym, ale, panie kochany – w koronie. A co?

I byłoby wspaniale, kiedy – uwaga – nagle!

Na Europę ruszyły chordy muzułmanów, w ilościach hurtowych. Zupełnie przypadkiem znaleziono wśród materiałów, jakie posiadali przy sobie ci hmm… „imigranci”… książeczkę w formie instrukcji, przewodnika – gdzie, co i jak, i za jakie pieniądze. Instrukcja informowała również, jakich praw nabywają jako uchodźcy. I któż to był autorem tejże instrukcji, która w ilościach przemysłowych wylądowała na kolanach narodów muzułmańskich? Oczywiście pan Soros, któż by inny. Tak, to ten pan, który sfinansował przybycie do nas Jeffreya Sachsa, który sformułował nam, czyli Polsce, program gospodarczy zaraz po odzyskaniu wolności. Następnie zajął się kontynuacją tego planu Balcerowicz, też socjalista…

… więc jaki był plan?

Merkel wiedząc o tym, iż nastąpi exodus muzułmanów, a nawet będąc jego przyczyną, postanowiła sobie zapewnić możliwie szeroki i bezpieczny front zależności, który wspierałby ją podczas tego przedsięwzięcia. Miała już wsparcie na Zachodzie – Francji, na Północy – Szwecji, i świeżo zakupionej Grecji, potrzebowała tylko Wschodu, a tam była duża i nieobliczalna Polska. I tak Unia dostała króla Polaka: Tuska Donalda. Fajne?

To jeszcze nie koniec.

Jeżeli ktokolwiek myśli, iż Merkel jest idiotką, to się myli, i to bardzo. Może jest nieco szalona, ale głupia – nie. Zdecydowanie nie.

Niemcy wprawdzie były krajem, który formalnie był jeszcze pod okupacją do 1990 roku, więc powinny być jeszcze spokojniutkie, ale to jednak z potęgi mocy są również spadkobiercami cesarstwa rzymskiego. Idea ta była wiecznie ich rodzajem fiksacji. Stąd się wzięły rzymskie orły niesione na sztandarach ze swastyką i stąd idea podboju, i stąd pozdrowienie podniesioną dłonią itd. Co ciekawe – tego, czego nie udało się zrobić na siłę, udało się osiągnąć metodami ekonomicznymi, i oto mamy Unię Europejską. Ale to jeszcze nie to, chodzi przecież o cesarstwo. Więc koniecznym jest, aby dokończyć dzieła, stworzenie prawdziwego rządu Unii, no i oczywiście armii. A jak to osiągnąć, już opowiadam.

Najpierw należy stworzyć właściwe warunki, aby objawił się cesarz zbawca i naród potężny. A więc mamy uratowaną z nędzy i upadku Grecję, dofinansowaną i uratowaną dla Europy kolebkę demokracji i kultury. Potem przygarnięcie biednych, gnębionych i nieszczęśliwych uchodźców z ogarniętej szałem wojny Syrii.

I nagle (he he he)!

Poszła informacja po świecie, iż Merkel ma dostać Pokojową Nagrodę Nobla, taki rodzaj namaszczenia dla wielkich przywódców, najpierw Obama – nie wiadomo, za co, a potem Merkel – już wiadomo, za co.

Ale w międzyczasie sprawa „się rypła”.

Naród niemiecki zaczął się irytować, postawiła się ściana wschodnia Unii, a do Syrii wjechał Putin. Na dodatek upokorzenia, Turcja się wypięła na zaproszenie Merkel do Unii. W Europie zaczęli wygrywać prawicowcy, oczywiście nie w Austrii, ale cała reszta zaczyna gwałtownie maszerować na prawo, w tym – Polska.

A plan był taki piękny.

europejski europejczyk 3

Uratować niechronione granice strefy Schengen za pomocą powołanych w tym celu specjalnych oddziałów europejskich, służb para- wojskowych, następnie powołać tymczasową radę kryzysową o specjalnych uprawnieniach, następnie rozlokować obcych i wytłumić płynące od nich zagrożenia. I tak pani Angela Dorota Merkel stałaby się cesarzową Europy, tak jak jej ukochana caryca, wzór. Naród niemiecki zająłby należne mu miejsce, realizując swoje boskie posłanie. A wasale dostaliby wszystkie wynikające z poddaństwa przywileje.

Miało być tak pięknie.

A może jeszcze będzie?

Leonard Jaszczuk

 

Informacje nikomu do niczego niepotrzebne:

Jedynym państwem, które sprzeciwia się zdecydowanie umieszczeniu sił wojskowych NATO w postaci oddziałów amerykańskich na wschodniej granicy Polski – są Niemcy.

Merkel, Soros, Sachs, Sikorski poprzez swoją żonę, Annę Applebaum – spotykali się na zjazdach grupy Bilderberg.

Angela Merkel nagrody i wyróżnienia:

  • Doktoraty honoris causa
    • Uniwersytet Hebrajski (2007)
    • Uniwersytet w Lipsku (3 czerwca 2008)
    • Politechnika Wrocławska (25 września 2008)
    • Uniwersytet w Bernie
    • Uniwersytet Tel Awiwu
  • Nagroda Karola Wielkiego (2008)

Obrazy zaprezentowane w artykule przedstawiają znany motyw w malarstwie – „Porwanie Europy”.

Europa – w mitologii greckiej królewna tyryjska i królowa kreteńska, córka Agenora, fenickiego władcy miast Sydonu i Tyru, i jego pierwszej lub drugiej żony – Telefassy lub Argiope.

Słynęła z niezwykłej urody. Zeus, zakochawszy się w Europie, przybrał postać pięknego złotego byka i zjawił się na łące, miejscu zabaw Europy i jej towarzyszek. Europa uwiedziona łagodnością i delikatnością byka – usiadła na jego grzbiecie. Zeus-byk, korzystając z tej sytuacji, zerwał się do ucieczki i nie spoczął, dopóki nie przepłynął morza i nie dobiegł do cudownej groty położonej na Krecie.

Zamieszkawszy na Krecie, Europa urodziła Zeusowi dwóch synów: Minosa i Radamantysa. Niektóre źródła mówią także o trzecim: Sarpedonie. Europa wyszła później za mąż za Asteriona, króla Krety, który adoptował jej dzieci, a byk został umieszczony przez bogów na nieboskłonie w postaci gwiazdozbioru Byka. Otaczano ją boską czcią. Uważano ją za najpiękniejszą kobietę na świecie. Mit o Europie jest początkiem tzw. mitów tebańskich (podróże Kadmosa, założenie Teb, mit o Edypie itd).

Znaczenie:

Legenda o Europie wywołuje wiele skojarzeń. Natomiast nie ulega wątpliwości, że uprowadzając księżniczkę z wybrzeży Fenicji (czyli z dzisiejszego południowego Libanu) na Kretę, Zeus przeniósł owoce starszej azjatyckiej cywilizacji Wschodu na tereny młodszych kolonii położonych na wyspach Morza Egejskiego. Fenicja leżała w sferze wpływów egipskich faraonów. Podróż Europy oznacza zatem mityczny związek starożytnego Egiptu ze starożytną Grecją. Bratu Europy, Kadmosowi, który wędrował po świecie w poszukiwaniu siostry, przypisuje się zasługę wprowadzenia do Grecji pisma.

U zarania dziejów Europy znany ludziom świat leżał na Wschodzie. Na Zachodzie czekało Nieznane, nie odkryty jeszcze cel przyszłych wypraw. Ciekawość Europy zapewne stała się przyczyną jej zguby. Ale doprowadziła także do powstania nowej cywilizacji, która miała w końcu otrzymać jej imię, i która miała się rozszerzyć, obejmując swoim zasięgiem cały półwysep.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (10)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Jeden komentarz

  1. Pingback: Europa na zakręcie – Toster Pandory

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *