„Fortepian” i „Tatuaż”, rzecz o dwóch filmach Jane Campion

fortepian tatuaż jane campion

Fortepian” („The Piano”, 1993) w reżyserii Jane Campion, która również napisała scenariusz do tego filmu nagrodzony Oscarem, to bezspornie – arcydzieło sztuki filmowej i osobiste artystyczne zwycięstwo Campion.

Wybitnie zrealizowane pod względem kompozycyjnym i wysmakowane zdjęcia (Stuart Dryburgh), aktorzy, którzy istnieją na ekranie, stopieni ze swoimi postaciami (wyróżnione Oscarem Holly Hunter i Anna Paquin oraz mistrzowski, niedoceniony Harvey Keitel, także niezawodny Sam Neill), niezapomniana, głęboko kotwicząca w umyśle muzyka (Michael Nyman), intrygująca i narastająca gęstość fabuły, mądrze podkreślona świetnym montażem (Veronika Jenet) – wszystkie elementy składające się na tę formę ekspresji, jaką jest film, w tym dziele pasują, uzupełniając się doskonale i w rezultacie budując burzliwy, żywotny obraz ludzkich emocji i myśli, który długo hołubi się w pamięci.

fortepian tatuaż jane campion 1

Nie będziemy rozmawiać tu o gustach – każda historia jednemu człowiekowi może wydać się przekonywująca, drugiemu nieprawdziwa czy zmarnotrawiona. Ale wkład pracy ludzi w ten film i kompleksowe efekty, jakie uzyskali, wypada co najmniej docenić, pochylić się nad nimi i samodzielnie przeanalizować. Bezwzględnie sztuką jest przedstawić w kinie erotykę w sposób mocny, autentyczny, a jednocześnie nie wulgarny czy trywialny. Sztuką jest znaleźć dla wszystkich bohaterów opowiadanej historii stosowne miejsca w poszczególnych kadrach, przekazać niepokoje postaci i pierwszoplanowych, i drugoplanowych tak, by całą miksturę utrzymać we wzorcowo odważonych proporcjach. Po takich przedsięwzięciach jak „Fortepian”, oczekiwania w stosunku do twórczyni – rosną. Bo tak szalenie dopracowana rzecz nie może być dziełem przypadku, nie może wynikać z samej ujmującej treści akurat tej historii – w związku z czym każdy następny film Campion powinien być przynajmniej dobry, wyróżniający się i godny poznania.

Niestety – kobieta, co do której po lekturze „Fortepianu” można było żywić uzasadnioną nadzieję, iż jest ona reżyserem wybitnym, w następnych odsłonach ujawnia braki w swoim talencie i nie potrafi po raz drugi dosięgnąć formy jakościowej (estetycznej i intelektualnej), którą zachwyciła w „Fortepianie”.

fortepian tatuaż jane campion 2

Przykładem rzeczonych braków jest „In the Cut” z 2003 roku, w Polsce znany jako „Tatuaż”. Jak w „The Piano”, tak i w tym filmie Campion sięgnęła do frapującej ją tematyki – kobiecej, subtelnej wrażliwości, którą los gwałtownie zderza z własnym cieniem, z romantycznymi „mrokami duszy” ujawniającymi się w ostrej, bezkompromisowej, erotycznej i zarazem miłosnej relacji z silnym mężczyzną. I o ile w „The Piano” taka relacja została nam opowiedziana szczerze, z należytą głębią, o tyle w „In the Cut” rysuje się ona może nie do końca czy nie zawsze fałszywie, ale na pewno miernie, raczej pospolicie, i zbyt „literacko”. Brakuje tu zdecydowanie czystości języka kamery, jak gdyby Campion intencjonalnie założyła, że do tego filmu sięgnie widz uboższy intelektualnie, któremu wszystko trzeba wylewnie wytłumaczyć, powiedzieć wprost. Brakuje swoistego skrótosłowia i tej szczególnej, jakby intymnej, perspektywy, którymi Campion – wydawało się – potrafi posługiwać się tak sprawnie, jak nikt inny. „Tatuażowi” nie pomogły bardzo dobre, rozedrgane zdjęcia (Diona Beebe), ani ambicje Meg Ryan, która przy pomocy tego filmu usilnie starała się uwolnić od etykiety „dziewczyny z sąsiedztwa”, czego zresztą zupełnie nie umiała dokonać. Jej postać pozostaje żywą wycinanką, papierową fraszką wklejoną do „Tatuażu” prosto z komedii romantycznych, w jakich grała przez całe życie – i tegoż nurtu powinna była się trzymać, nie wychylać poza niego. Mimo niezaprzeczalnego wdzięku, uroku i bezbłędnej figury, Ryan w roli Frannie nie niesie ze sobą tych milczących a rozpierających duszę dylematów, które w sposób precyzyjny potrafiła nam przekazać Hunter za pośrednictwem Ady. Frannie – w założeniu grzeczna, nieufna i nieco naiwna – w wydaniu Ryan razi infantylnością. Jej ciału brakuje tych specyficznych umiejętności plastycznego przeobrażania się na ekranie, dobitnego i intuicyjnego, czy biologicznego wręcz, wchodzenia w role, które czynią aktorów wybitnymi. Prócz zwykłych, nie wywołujących żywych wzruszeń, kreacji aktorskich, „Tatuaż” razi także miałkością scenariusza, zaś zakończenie filmu przepełnia ten kielich – rozczarowania, utwierdzając widza w jego doznaniu płytkości, przeciętności i fikcyjności zaprezentowanych uczuć.

fortepian tatuaż jane campion 3

Twórczości Campion będziemy jeszcze się przyglądać i bacznie śledzić jej poczynania filmowe – przeszłe i przyszłe. Bo przecież to niemożliwe, by „Fortepian” był tak dobry – przez przypadek…

Jeśli wśród Was są ci, którzy jeszcze nie widzieli „Fortepianu”, redakcyjnie polecamy to dzieło jako lekturę filmową – absolutnie obowiązkową. Jeśli ten wyjątkowy dramat miłosny i obyczajowy nie rozsmakuje Was w sobie, zmuszając do osobistych refleksji i rozstrzygnięć moralnych decyzji bohaterów, zmierzcie się choć z tymi kapitalnymi, pełnymi napięcia i kunsztu zdjęciami, poprzebywajcie w tej deszczowej, ponurej atmosferze dzikich plenerów Nowej Zelandii, dajcie się ponieść czarującym dźwiękom i wymownym scenom – szczęścia i rozpaczy… Miłość, to dziwny pierwiastek obecny w rzeczywistości. Nigdzie go nie widać, a wszędzie go pełno. Kiedy się manifestuje – wszystkie inne pierwiastki tracą swoje właściwości, blakną i rozpływają się we mgle. Miłość przynosi ze sobą radość i wyzwala przyjemność, po drodze wywołując naturalny opór i wzbudzając przerażenie przed szczerym, pełnym oddaniem się jej. Jest kompletna, spójna i jednocześnie rozchwiana, ostra. Piękna i przerażająca, dobitna i miękka, zaklina burze i powoduje końce światów, a daje ukojenie i sprowadza dobre życie, nie śmierć… To w miłości się tonie nieodwołalnie i na zawsze – „cóż za piękna śmierć, jaka okazja, ależ niespodzianka” – i w niej się rodzi, od nowa i ufnie, tak jakby dzieckiem…

Justyna Karolak

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (3)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *