Gdybanie najszczersze z możliwych

Gdybanie najszczersze z możliwych

Co by było, gdybyśmy byli mniej drobiazgowi? Gdybyśmy dostrzegali szerokie perspektywy, a nie same ograniczenia i za ciasne korytarze? Gdybyśmy czynili dobro, a nie tylko życzyli go sobie?

Gdybyśmy nie wszystkiemu, nie w każdym calu i szczególe, przypisywali znaczenie filaru podtrzymującego cały dach świata. Gdybyśmy przyznali, że nie jesteśmy sami we Wszechświecie – absolutnie wyjątkowi, niepowtarzalni, jedyni, najważniejsi.

Gdybyśmy potrafili zwolnić i z dziecięco szczerym zdziwieniem przekonali się naocznie, że kulka ziemska wcale nie przestała się od tego obracać.

Gdybyśmy podawali rękę nie tylko w sytuacjach, kiedy wymaga tego kultura i takt.

Gdybyśmy szanowali ten prosty fakt, że śnimy – gdybyśmy tylko umieli przestać wyśmiewać nasze sny, przestać uważać rzeczy zdumiewające i nieprawdopodobne za niepraktyczne i bezużyteczne.

Gdybyśmy zaczęli zachwycać się drugim człowiekiem wtedy, kiedy jest inny od nas, a nie wtedy, kiedy jest podobny, myśli to samo i popiera każde nasze słowo i gest.

Gdybyśmy interesowali się kondycją tego świata nie dopiero wówczas, kiedy zostajemy rodzicami, ale znacznie wcześniej. Gdy jesteśmy bardzo młodzi. Gdy szukamy partnera na dobre i na złe. Zanim zakładamy rodzinę.

Gdyby życie mogło być w naszym pojęciu jednolitym, płynącym strumieniem, nie ostrymi brzegami, krawędziami – skrajnościami.

Gdybyśmy mogli odpoczywać bez wyrzutów sumienia.

Gdybyśmy mogli pracować bez poczucia goryczy, niechęci wobec tego, co robimy.

Gdyby było w nas więcej wstydu za błędy innych, mniej zacierania rąk z cudzych pomyłek.

Gdyby Słońce miało więcej niż jedno imię.

Wtedy Człowiek miałby więcej niż jedno imię.

Wtedy bylibyśmy również my, a nie zawsze – ja. Wtedy dokonywalibyśmy wyborów, kierując się wzniosłym pragnieniem, a nie prymitywnym strachem.

Wtedy nie potrzebowalibyśmy iluzji władzy, bylibyśmy niczym jeden organizm biologiczny. Najsłabsze organy tego organizmu byłyby chronione przez silniejsze i najsilniejsze, a nie odrzucane jako zbędne usterki. Dbalibyśmy o dobro ogółu, mając świadomość już na poziomie instynktu, odruchu, iż tak rozumiane dobro przekłada się zawsze na korzyść jednostki. Dzielilibyśmy się chętnie, przebywali i istnieli gromadnie, a może nawet tłumnie. Nie izolowalibyśmy się, trawieni poczuciem bycia innym, wyjątkowym, najważniejszym, nierozumianym, nieakceptowanym; samotnym.

Wtedy bylibyśmy mniej drobiazgowi. Dostrzegalibyśmy perspektywy. Czynilibyśmy dobro, a nie tylko życzyli go sobie.

Z pokorą

Justyna Karolak

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (1)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *