Geniusz w każdym z nas

 

Geniusz w każdym z nas

Ludzki umysł skrywa w sobie głębokie i wciąż jeszcze niepoznane tajemnice. Jedną z nich jest tajemnica zdolności umysłu do przetwarzania i odbioru informacji, które tworząc zdarzenia potomne, stają się miarą geniuszu.

Geniusz to człowiek, ale widzący świat pełniej i lepiej. Człowiek, który jest nie tylko biernym obserwatorem społeczności, lecz takim, który może ją również czegoś nauczyć. Bycie geniuszem jest przez to emocjonalnie trudne – kiedy na wskroś widzimy przez błędy, jakimi kierują się przeciętni, nie znający lepszych metod funkcjonowania i postrzegania ludzie. Jednak zdolność ta potrafi być podwójnie trudna – kiedy nie rodzimy się z takimi zdolnościami, czyli jeśli geniusz pojawia się nagle:  olśnienie spływa na nas, aby wtłoczyć nas do smutnej konstatacji, jak źle, bądź w najlepszym przypadku – znośnie, toczyliśmy ciąg dotychczasowych chwil.

W potocznym rozumieniu inteligencji zwykliśmy uważać, że jest ona pochodną dobrych genów, w dużo mniejszym stopniu skutkiem dobrego i pobudzającego myślenie oraz kreatywność wychowania. Jednak świat pełen jest zjawisk dziwnych, niespodzianek – takich jak pojawianie się genialnych zdolności po przeżytej traumie.

Darold Treffert, psychiatra badający te szczególne przypadki, zrobił listę osób o niezwykłych zdolnościach i z 319. znalezionych przypadków sawantów, tylko 32. miało swój geniusz od urodzenia.

W 2002. roku Jason Padget został brutalnie napadnięty. Skutkiem napaści było wstrząśnienie mózgu. Kiedy zdołał się wykurować po tym zdarzeniu, zaczął widywać w głowie różnego rodzaju samopowtarzalne „obrazy”. Potem zaczął rysować je i po konsultacji okazało się, że jest w stanie generować w wyobraźni fraktale – samopodobne struktury leżące u podstaw naszego nieeuklidesowego świata. Teraz uczęszcza na kursy matematyki wyższej, dowiadując się więcej o teorii opisu tych niezwykłych geometrycznych figur. Napisał też książkę na temat swoich doświadczeń.

Alonzo Clemons urodził się jako zwykłe – nieco tylko ponad przeciętnie zdolne – dziecko. Jednak w wieku trzech lat w wyniku upadku doznał urazu mózgu. Po tym zdarzeniu stał się upośledzony – w zakresie słownictwa i mowy, lecz jednocześnie trauma ta wyzwoliła w nim niezwykły rzeźbiarski talent. Widząc np.: zdjęcie konia w gazecie – potrafił wyrzeźbić jego dokładną kopię w pół godziny.

Tommy McHugh, 51.letni budowniczy po krwotoku podczaszkowym, który uszkodził czołowy obszar mózgu, niespodziewanie stał się poetą, rzeźbiarzem i malarzem.

Orlando Serrell po tym, jak został uderzony w głowę piłką baseballową, stał się hipermnemetykiem – geniuszem pamięci. Pamięta pogodę, jaka była danego dnia wraz z dokładnym opisem wykonywanych przez siebie wtedy czynności – jest w stanie także podać dla wybranej daty właściwy dzień tygodnia.

Derek Amato, 40.letni trener korporacyjny, był zupełnie niezainteresowany muzyką i nie posiadał żadnych związanych z nią zdolności. Do czasu, kiedy wskoczył „na główkę” do płytkiego basenu. Po ciężkim wstrząśnieniu mózgu i częściowej utracie słuchu, zainteresował go fortepian. Widział w głowie nuty, jawiące mu się jako czarno-białe plamy – od tej chwili przekwalifikował się na kompozytora i utrzymuje się obecnie z występów i nagrań.

Tony Cicoria był chirurgiem-ortopedą, słuchającym głównie rocka. W 1994. roku podczas rozmowy przez telefon, został rażony piorunem. Talent trafił go dosłownie jak grom z jasnego nieba. Po powrocie ze szpitala, jego życie zaczęło się zmieniać. Poczynając od snu o melodii, która pasowała bardziej do muzyki klasycznej niż rockowej, i po spisaniu jej, powstała 26. stronicowa partytura fortepianowa o nazwie „Sonata błyskawicy op. 1” – opus, czyli jego „dzieło” pierwsze.

Niezwykłe zdolności muzyczne u trzyletniego dziecka były następstwem zapalenia opon mózgowych, u dziewięciolatka niezwykłe umiejętności techniczne pojawiły się po postrzale w głowę – kula uszkodziła lewą półkulę mózgu. To temu dziewięciolatkowi zawdzięczamy między innymi wynalazek worka treningowego robiącego uniki zaraz po uderzeniu, symulując tym samym ruchy przeciwnika.

Jednym słowem, geniusz może drzemać w każdym z nas, trzeba go tylko odnaleźć.

Jest on bowiem następstwem nieswoistego uszkodzenia – swego rodzaju szczęśliwego trafu, bo o ile większość urazów głowy uszkadza nasz mózg, redukując jego zdolności, o tyle część urazów może go ulepszyć.

Jest nawet sprzyjająca temu zjawisku choroba – nazywa się FTD i w wyniku jej postępów dochodzi do uszkodzenia przedniej części lewego płata skroniowego i kory oczodołowo-czołowej, podczas gdy reszta mózgu pozostaje nienaruszona. Obie te strefy zajmują się hamowaniem aktywności ośrodka widzenia przetwarzającego sygnały wzrokowe. Pozbawienie mózgu tych naturalnych barier wyzwala w nim dodatkową kreatywność. Drugim zjawiskiem wywołującym z otchłani geniusza jest sam system regeneracji, który zwiększa aktywność pozostających przy życiu neuronów w sytuacji śmierci części z nich. „W obliczu śmierci żyjemy naprawdę, żyjemy bardziej” – jest to prawda zarówno dla naszej jaźni, jak i naszej fizycznej sieci neuronalnej.

Darold Treffert ponadto twierdzi, że urazy te pozwalają na dostęp do tzw.: wiedzy genetycznej. Może się okazać, chociaż na razie to tylko teoria, że wiedza techniczna, matematyczna, zdolności artystyczne, czy inteligencja emocjonalna, przekazywana jest następnym pokoleniom, kształtując ich mózg z dorobkiem intelektualnym rodziców (to argument za tym, aby płodzić dzieci, będąc w wieku późniejszym, dojrzalszym). Nagłe urazy powodują jedynie, że jesteśmy w stanie lepiej się do tych nawarstwiających i odziedziczonych predyspozycji dobierać. Alternatywną drogą ku genetycznej skarbnicy wiedzy może być praca nad ukrytym talentem, połączona z samokontrolą mózgu pozyskiwaną poprzez medytację.

W rezultacie sawanta możemy już wytworzyć sztucznie. Poddanie zdrowego człowieka oddziaływaniu stymulacji magnetycznej wyłączającej czasowo sieci połączeń neuronalnych w lewym płacie skroniowym (miejsce, gdzie przetwarzamy słowa), sprawia, że ich rolę przejmują prawopółkulowe strefy (miejsce, gdzie przetwarzamy wyobrażenia przestrzenne). U niektórych ochotników wywoływało to zdolność widzenia większej liczby elementów – naraz. Talent znikał po wyłączeniu obwodu, a uaktywniał się ponownie po naciśnięciu guzika.

Elektromagnetyczna stymulacja naszych nieodkrytych talentów należy na razie bardziej do dziedziny science fiction, lecz dzięki obecnej nauce wiemy już na pewno, że pokłady dodatkowej (być może genetycznej) wiedzy i kreatywności – są „tam”, kryją się w każdym z nas. Wszystko, co musimy zrobić, aby przeistoczyć się w naszego wewnętrznego geniusza, to te pokłady odnaleźć.

Zbigniew Galar

Inspiracji dostarczył artykuł pt.: „Nagły geniusz” – czasopismo „Świat Nauki”, nr 11/2014.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (1)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *