Hejt vs dziennikarski mainstream

Hejt.

Fala hejtu w Internecie narasta.

Stop nienawiści – hejtstop.pl

Wielokrotnie sprawdzeni i niezwykle inteligentni redaktorzy czołowych serwisów prasowych w naszym kraju rozpoczęli heroiczną walkę z hejtem. Za pomocą miecza i słowa, do gołej ziemi zostanie wypalona mowa nienawiści w polskim Internecie. I będziemy to zawdzięczać naszym kochanym, niezawodnym, zawsze błyskotliwym redaktorom telewizyjno-prasowym.  Zaprawdę, pięknym jest i sprawiedliwym, aby prawdziwy dziennikarz, uczyniony redaktor, mógł mówić nam swoje objawienia. A my – cóż my, mamy kupić tę gazetę, i abonament kupić też mamy, a nie się wypowiadać się, swoje myśli mieć. Albo jeszcze, nie daj Boże, Panie jedyny, nie zgadzać się z jego prominencją redaktorem panem. Kto was, prostaki, prosił o zdanie – zdanie zostało objawione, i tak ma być, a nie, to „morda w kubeł”, i my, prawdziwi dziennikarze, je wam zamkniemy, te mordy, „dzicy ludzie”.

JA pan redaktor, nie dość, że muszę znosić kontakt z byle czytelnikiem, to może JA mam go czytać jeszcze. To jakiś obłęd, to wszystko jest do góry nogami. JA piszę – wy czytacie, słuchacie, oglądacie. JA mam rację – wy podziwiacie. Tak jest. Tak zawsze było. W prawdziwych gazetach, papierowych, gdzie wszystko było jak trzeba, prawdziwy redaktor pisał prawdziwy artykuł. Czasem dostał list od czytelnika i miał powód, żeby się wzruszyć – to były piękne czasy, naprawdę, aż żal serce ściska, ach.

A jak to jest teraz?

Teraz jest do kitu!

Prawdziwy redaktor pisze artykuł, publikuje artykuł, dostaje pieniądze od wierszówki, i na razie wszystko się zgadza, jest dobrze: szef się cieszy, żona się cieszy, kochanek się cieszy, wszyscy zadowoleni – i nagle!

Nagle z trzech tysięcy komentarzy pod własnym artykułem – prawdziwy pan redaktor dowiaduje się, iż jest „debilem”. I co?

No: szef się nie cieszy, żona się nie cieszy, kochanek pociesza, ale też zadowolony nie jest. Jest do kitu – albo nawet tak sobie!

Trzeba jednak coś zrobić. Najpierw blokuje się wszelkie komentarze pod postami w Internecie. Jest to działanie głupie, ponieważ zawsze jeśli temat jest gorący, odbywa się pod takimi postami dyskusja, z czego co najmniej jedna trzecia komentarzy bywa pozytywna dla piszącego. Natomiast w sytuacji, kiedy istnieje normalna droga moderacji komentarzy pod postem i każdy administrator to wie, a całość komentarzy jest zablokowana, odnosi się wrażenie, że wszystkie były negatywne dla artykułu. Co więcej, trudno uwierzyć, aby wszystkie były pełne mowy nienawiści i wulgaryzmów, a więc zablokowanie ich było wyrazem emocjonalnej indolencji redakcji pisma, które wyraża w ten sposób protest przeciw nieakceptacji dla swojej linii redakcyjnej. No chyba, że wszystkie były negatywne – hmm, to ciekawe, zastanówmy się przez chwilę: eee, nie, to niemożliwe, przecież to my, redakcja, mamy rację, tak musi być, nie będzie nam dzicz dyktować warunków.

Trzeba jednak coś zrobić – komentarze już zablokowaliśmy, teraz musimy jakoś to odwrócić, bo jak tak zostanie, może się okazać, iż nie mieliśmy racji, a to przecież niemożliwe – jesteśmy panami redaktorami, przewodnią siłą narodu, to my mówimy, jak rozumieć świat, to my walczymy o was, dla was, w waszym imieniu. Prawdę – może napisać każda „szmata”, my mówimy, jak ma być, i to jest prawda.

Ciężką i odpowiedzialną pracę panów redaktorów popierają jakże zdolne panie redaktorki, napełniające was otuchą i miłością, opowiadające wam o wszystkich tych aspektach życia, na które bez ich wrażliwości – nie zwrócilibyście uwagi, prostacy.

Panie redaktorki z zaangażowaniem i miłością chciały się tak pięknie sprawdzić wspierająco i opiekuńczo nad ułomnością świata, nad jego cierpieniem i niedoskonałością – a świat pokazał im „faka”; toż takie poniżające i niesprawiedliwe. Uporczywe i pełne poświęcenia wyszukiwanie dzieci i matek pośród tłumu wyjących imigrantów mężczyzn – jest wysiłkiem godnym tytana. Wyjaśnianie nam, prymitywom, iż umięśniony, ryczący wielki facet z IPhonem w łapie jest biedną sierotką uciekającą przed wojną, to doprawdy jest takie, takie, no, kurde – pełne wiary, prawda? Doprawdy, wspaniałe są nasze multi-kulturowe, anty-męsko, anty-szowinistyczne, romantyczne i z lekka natchnione panie redaktorki.

Oby Allach dał im dużo dzieci.

Niestety, papierowe gazety padną. Nic już tego nie zmieni, to się dzieje – to jest proces. Wszyscy państwo redaktorstwo wylądujecie w Internecie, to smutne, ale nieuniknione. Więc przywitamy was, imigrantów z wyimaginowanego świata pseudo mediów, tak po prostu i zwyczajnie, bez święta i bez wyzwisk.

Musicie się jednak nauczyć tu żyć, tu nie ma prawd objawionych, tu nie ma dystrybucji dostępu do informacji, tu wszyscy są równi. Albo jesteś wiarygodny, albo jesteś kłamcą. Trzeba będzie wrócić do korzeni i przypomnieć sobie, co mówili wykładowcy na studiach, nie ci z czasów cenzury i komuny, tylko ci, którzy naprawdę nieśli w sobie misję. Tutaj weryfikują cię codziennie, i każdy może to uczynić, i ostatni głupek – i wybitna inteligencja, a ty jesteś od tego, by pisać PRAWDĘ i zdawać RELACJĘ, masz być dziennikarzem, a nie politycznym aktywistą, nie masz być agitatorem, masz być Dziennikarzem:  to kiedyś naprawdę wiele znaczyło.

A hejt, no cóż, jak świat stary, napisy na murach były wyrazem buntu przeciw rzeczywistości, nie zawsze świadomego i nie zawsze skierowanego w odpowiednim kierunku, a pierwsze udokumentowane – znajdowały się na murach starożytnego Rzymu i dotyczyły funkcji seksualnych kobiety, cóż za zaskoczenie.

Hejt jest najczęściej produkcją niedojrzałości fizycznej i intelektualnej u części użytkowników Internetu – tych właśnie, którzy niedawno skończyli dwanaście, czternaście lat i tacy właśnie są, i od tego jest moderator, który wpisuje wszystkie możliwe grube słowa do katalogu słów niemożliwych do użycia, a następnie siedzi i przegląda komentarze; no taką ma pracę.

Akcja „Hejt” jest wyrazem kompletnej bezsilności oficjalnych mediów wobec kontaktu z rzeczywistością, ludzie za nią stojący przeżywają głęboki szok i frustrację, ponieważ do tej pory byli schowani za barierą i jako „niedotykalni” myśleli, iż to, co mówią, jest rodzajem wyroczni dla bezimiennego stada czytelników i widzów. Stojąc za szklaną ścianą wizażystów, kosmetyczek i fundowanych strojów zagranicznych marek, myśleli, iż są wyjątkowi, absolutni i niedotykalni. Sztuczni ludzie pomiędzy redakcją, studiem a swoim mieszkaniem za wysokim murem – nie wiedzieli, iż ten bezosobowy tłum potrafi mówić. To ich przeraziło. Teraz giną. Więc walczą i się bronią, to trochę smutne i trochę żałosne, albowiem każde z nich ginie w samotności.

Nie dajmy się zahejtować tym sztucznym ludziom. Za ich grzecznymi słowami czai się groźba. Za ich sztucznymi uśmiechami czai się niechęć i nietolerancja. Będą się starali za wszelką cenę zamknąć nam usta. Będą nas poniżać i rzucą przeciw nam swoje prawo, ale nas jest po prostu za dużo, a każdy z nas ma swoje własne zdanie, i będę bronił mojego prawa do własnego zdania.

Leonard Jaszczuk

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (4)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (1)

3 komentarze

  1. Gdzieś na którym forum znalazłem taki to oto przezabawny kawał z czasów ZSRR: „Icchak chciał wyjechać do Izraela, ale, wiadomo, w tamtych realiach wyjazd w celu emigracji z Kraju Rad, raju proletariatu światowego, graniczył z cudem i wymagał przejścia przez bardzo żmudną a i ryzykowną procedurę biurokratyczną związaną z wydawaniem specjalnego paszportu i zezwolenia na opuszczenie kraju.

    Urzędnik przejrzał plik formularzy dostarczonych przez petenta a że chodziło o wyjazd emigracyjny, musiał zadać kilka ważnych pytań.

    – Dlaczego chcecie wyjechać, towarzyszu? Związek Radziecki nie zapewnił wam wykształcenia na dobrym, międzynarodowym poziomie?
    – Nie mogę narzekać.
    – Macie problemy w pracy? Jesteście niezadowoleni z wynagrodzenia?
    – Nie mogę narzekać.
    – A czy państwo nie zapewnia wam bezpłatnej opieki medycznej? Na Zachodzie za wszystko będziecie płacić, tu wszystkie usługi medyczne macie za darmo.
    – Nie mogę narzekać…
    – To może nie podoba się wam, że wasze dzieci chodzą do szkoły, za którą też nie płacicie?
    – Nie mogę narzekać!
    – To ja już zupełnie was nie rozumiem. Powiedzcie w końcu, o co wam chodzi ?!
    – Przecież mówię. Nie mogę narzekać.” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *