Homo opus

homo-opus

homo quasi herba dies eius sicut flos agri sic florebit

quia spiritus pertransiit eum et non subsistet et non cognoscet eum ultra locus eius

 

Wyhodowany w cierpliwych ochronnych warunkach, napakowany odżywkami i wyczekiwany, jedyny i niepowtarzalny „homo opus”. Rodzice szczęśliwi i dumni swoją latorośl hołubili, dając własnym oczekiwaniom i ambicjom upust w trakcie jej dorastania.

Przecież musi mieć lepiej niż my:

Skrzywdzeni przez czasy, przez warunki, przez samych siebie.

On, ojciec, zawsze mówił: – Ucz się, nauka to przyszłość. Ona, matka, zawsze mówiła: – Przestań, to jeszcze dziecko jest. Oni, rodzice, zawsze tęsknili do pięknych czasów, z grillem i z własnym domem – jak w Ameryce, jak w Niemczech.

Dziecko musi mieć lepiej niż my mieliśmy.

Więc z ambicjami rodziców, z ich pieniędzmi, ze słoikami i bez, przez labirynt życia prowadzony za rączkę, rusza homo opus na podbój świata.

Przecież musi mieć lepiej.

Specyfika zjawiska polega na nakładających się wzajemnie na siebie projekcjach, po pierwsze rodziców i po drugie własnych. Obrazy tych projekcji są najczęściej powidokami zaczerpniętymi z mediów, gdzie „marketingowe projektowanie” doprowadziło do produkcji świata wyidealizowanego, świata szczęśliwości, niecierpliwie gromadzonego z każdym kęsem życia.

Świat „marketingowego projektowania” jest światem konsumpcyjnym, zogniskowanym na kliencie jako celu, któremu podporządkowana jest cała otaczająca go nierzeczywistość reklamowa. Tworzy to rodzaj ekranu nad klientem, bombardującym go permanentnie zapotrzebowaniem na szczęście.

Klient musi być przekonany, że należy mu się dawka luksusu, która zaspokoi jego zapotrzebowanie na szczęście. Udział w tym biorą nie tylko agencje reklamowe, ale również media. Media głównego nurtu i media społeczne narażone są na specyficzną cenzurę wynikającą z zapotrzebowania reklamodawcy na zrównoważony i niekontrowersyjny stan środowiska, w którym się reklamują.

Stąd coraz bardziej wygładzony obraz świata prezentowany poprzez te media. Nie da się po prostu reklamować nowych ciuszków, kosmetyków czy środków piorących na tle okropności wojny, dlatego coraz więcej pojawia się słodkich kotków potrzebujących adopcji zaraz koło reklamy firm produkujących dla nich pożywienie. Dlatego coraz więcej sensacji typu pani celefrytka pana celebrody już nie kocha, albo że właśnie pokochała – ale prawdziwą treścią tej informacji jest, w co byli ubrani.

Klient po pierwsze musi chcieć być szczęśliwy, musi być przekonany o tym, iż to mu się należy, a my, marketing, wyjaśnimy mu, jak zrealizować ten postulat. Nieszczęśliwy klient nie ma ochoty na zakupy, i to jest prawdziwa tragedia.

homo-opus-1

W tym świecie brud, głód, nędza, śmierć, choroba są rzeczami niesmacznymi, wstydliwymi i godnymi pogardy. Każdy homo opus jest wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju, tak o sobie myśli i taką wizję zaimplementowało mu środowisko, i tę wizję podtrzymuje mu „marketing projektowany”; dla tego marketingu lepiej, jeśli jesteś singlem – jako single kupicie dwie lodówki, jako para kupilibyście jedną, jeden telewizor, jeden odtwarzacz i jeden Internet.

Bycie tak wyjątkowym skutkuje zniesmaczeniem średniością, przeciętnością, powszechnością. Ci ludzie za oknem są tacy trywialni, tacy denerwująco obecni, i inni, są głupi i wulgarni. Nawet jeśli to twoi rodacy, nawet jeśli sąsiedzi.

Empatią obdziela się kotki, pieski, przyrodę w ogóle, wyimaginowanych celebrytów i ich pseudo dramaty, ale przecież nie tych prymitywnych chamów na ulicy.

Do pracy i z pracy, na spotkanie w „naszym” klubie, na siłownię, na bieganie, w sumie ciągle sam/sama, ale nie samotny/samotna. To nie samotność, lecz wyjątkowość, a przecież nie jestem sam/sama, bo jestem online.

W tym świecie nie ma miejsca na postęp, jest progres. Jest się nowoczesnym, na czasie, trendy – to wszystko synonimy stygmatów pozwalających na stanie w miejscu, jedyną formą rozwoju jest ustalenie wspólnych dla tej grupy wyznaczników wartości, które w rezultacie sprowadzają się do stereotypów. Sprowadza się to do posiadania świadomości najnowszych trendów żywieniowych w labiryncie suplementów diety, bez jakiejkolwiek pogłębionej refleksji na temat otaczającej rzeczywistości. Ustalony model marketingowy jest obowiązujący i skutkuje specyficznym bełkotem medialnym nazywanym „poprawnością polityczną”, w modelu tym liczy się rzeczywistość wykreowana, która nie ma nic wspólnego z prostackim pojęciem prawdy. Prawdę traktuje się jako przejaw agresji świata, natomiast próby jej emisji nazywa się „mową nienawiści”. I nie chodzi tu o ideologię i politykę, zupełnie nie, wystarczy trywialne, kuchenne zanegowanie wartości jakiegoś produktu z górnej półki, który jest właśnie trendy, aby negacja ta została obarczona przypisem obskurantyzmu i aby skazać negującego na wykluczenie.

Każdy człowiek staje się osobą, każda osoba jest projekcją marki, a marka dla podnoszenia jej wyjątkowości i niepowtarzalności potrzebuje reklamy, w tym wypadku nazywanej lansem. Rywalizujące ze sobą osoby na poziomie lansu neutralizują się wzajemnie na poziomie osobowości, cechuje je raczej manifestowana nadwrażliwość niż charakter. Koniec końców zaczyna się proces samouwielbienia podszytego lękiem – Ja na tle pomnika, selfie, Ja na tle ulicy, selfie, Ja z nowymi butami, selfie, kończy się na biegającym po ulicy z kamerą vlogerze, gdzie widzimy twarz vlogera opowiadającego, co teraz myśli na tle pomnika, na tle ulicy lub na tle nowych butów. Nie ma tam ani grama refleksji, poglądów, przemyśleń; jest ruchome selfie.

homo-opus-2

Ta „rzeczywistość pozorów”, ta iluzja życia nadaje reakcjom homo opus cech histerycznych w kontakcie poza kanonem obowiązującym w jego świecie, a ponieważ to, co namacalnie rzeczywiste, twarde, prawdziwe jest w rozumieniu homo opus wulgarne, odrzuca to.

W rezultacie poza systemem kanonicznych „prawd” reklamowej rzeczywistości, nie przyjmuje się żadnych innych informacji, co jest objawem postępującej infobii.

Infobia – strach przed informacją, strach przed wiedzą, zagłuszanie wewnętrznej potrzeby poznania prawdy, ucieczka od prawdy.

Link do artykułu prowadzącego: http://tosterpandory.pl/infobia/

Leonard Jaszczuk

homo quasi herba dies eius sicut flos agri sic florebit

quia spiritus pertransiit eum et non subsistet et non cognoscet eum ultra locus eius

 Człowiek, jako trawa, dni jego: jako kwiat polny, tako kwitnie.

 Albowiem powieje wiatr nań, i nie ostoi się, i więcej nie pozna miejsca swego.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (4)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *