Hrabia z Oxford Street w grocie Alladyna

 

Nie będzie to opowieść o zwyczajnym człowieku, ani miejscu. Poznajcie niezwykłe dzieje Harry’ego Gordona Selfridge’a, którego kariera przywodzi na myśl spełnienie amerykańskiego snu, oraz dzieło jego życia – dom towarowy Selfridges, nazywany przez niego grotą Alladyna…

Harry Gordon Selfridge urodził się w amerykańskim Ripon, 11 stycznia 1856 roku, miał dwóch młodszych braci, którzy zmarli jeszcze przed zakończeniem wojny secesyjnej. Ojciec chłopca, Robert, walczył w niej, lecz z własnego wyboru nie wrócił już do rodziny. Harry stał się jedynakiem wychowywanym tylko przez matkę, Lois.

Żyjąc w ubóstwie, chłopiec pomagał opuszczonej matce, w tak trudnym dla niej czasie. Według opinii historyków podobny, opiekuńczy stosunek miał również do innych kobiet w swoim późniejszym życiu. Już od dziecka wykazywał się niebywałą samodzielnością, jako młodzieniec podjął pracę roznosiciela gazet. Pomimo opuszczenia szkoły w wieku 14 lat, udawało mu się znaleźć zatrudnienie. Jako 23-latek rozpoczął pracę w domu towarowym Marshall Field’s w Chicago. To właśnie założyciel tej firmy głosił powszechnie dziś znane marketingowe powiedzenie – klient ma zawsze rację. Harry Selfridge prawdopodobnie zaczynał od pracy w magazynie, z czasem wprowadzał własne koncepcje na slogany reklamowe, angażował się w promocję i wystrój domu towarowego, odkrywając coraz to nowsze pokłady pomysłów i rozwijając swój talent do handlu. Dzięki temu szybko awansował w hierarchii świetnie prosperującego i modnego wówczas sklepu. W ciągu 8 lat stał się dyrektorem generalnym. Nie mógł jednak wprowadzać wszystkich swoich pomysłów w sposób całkowicie swobodny, dlatego zdecydował się na realizację swojego marzenia – otworzenia własnego domu towarowego.

Jako idealne miejsce na rozpoczęcie własnej działalności handlowej, wybrał Londyn – bogatą i modną stolicę imperium, mającą wielki wpływ na modę. Pierwotny kształt architektoniczny budynku miał być imponujący. Plany ukazują zwieńczenie budowli w formie kopuły przypominającej Katedrę Św. Pawła w Londynie, jak również Biały Dom w Waszyngtonie. Ówczesne władze Londynu nie wyraziły zgody na tak śmiałą realizację, ostatecznie projekt został więc mocno ograniczony. Harry Selfridge w miarę dobrze poznał Londyn podczas wcześniejszych delegacji służbowych. Nie była to więc pochopna decyzja lub szczęśliwy traf, jedynie wybór Oxford Street był raczej ryzykowny. Dziś to miejsce odznacza się wielką popularnością, zaś na przełomie XIX i XX wieku była to dość nieciekawa okolica. Jej zdecydowanym atutem była stacja metra, znajdująca się naprzeciwko inwestycji. Dzięki temu osoby spoza Londynu, a zwłaszcza kobiety, mogły swobodniej podróżować. Harry zbudował nawet tunel łączący stację z jego sklepem, by jak najwięcej klientów odwiedziło jego dom towarowy Selfridges.

Selfridge podczas delegacji spostrzegł, iż Londynowi brakuje wielkopowierzchniowych domów handlowych, a obsługa klienta pozostawia wiele do życzenia. Klient, który nie chciał w danej chwili czegoś kupić, był sprawnie usuwany ze sklepu, tak by sprzedawca nie tracił na niego swojego cennego czasu. Dziś takie zachowanie uchodziłoby za niedopuszczalne, w tamtych czasach stanowiło zaś normę. Właściciele centrów handlowych zatrudniali nawet ludzi, którzy zajmowali się wychwytywaniem takich niezdecydowanych, tylko rozglądających się lub niemajętnych klientów. Nie można było samodzielnie oglądać przedmiotów, były one podawane przez sprzedawców. Wybierając się do sklepu, należało więc dość dokładnie wiedzieć po co się przyszło. Odczuwalna była też silna presja sprzedawcy na mający nastąpić wkrótce zakup. Nie było w tym zbyt wiele przyjemności, jedynie fakt, iż sprzedawca skupiał całą swoją uwagę i czas na pojedynczym kliencie, stanowiło pociechę dla tych, którzy lubią być w centrum uwagi.

W czasie budowy dzieła swojego życia Selfridge rozpoczął śmiałą kampanię promującą otwarcie w 1909 roku przyszłego sklepu. Bogato ilustrowane reklamy zachwycały czytelników codziennej prasy, stawały się obietnicą mającej nastąpić przyjemności, a nawet przygody i tajemnicy, bowiem w świecie zakupów u Selfridge’a możliwe miały stać się spotkania towarzyskie, również te mniej formalne i dyskretne. Henry Selfridge wydał majątek na reklamę, wszystko po to, by zachęcić jak największą liczbę ludzi z różnych klas społecznych do przyjścia właśnie do niego. Reklamy dawały obietnicę relaksu oraz zupełnie nowego doświadczenia. Selfridge nie szczędził również grosza, by tej obietnicy danej klientom dotrzymać. Spopularyzował nowy sposób robienia zakupów, które z obowiązku stały się przyjemną i zaskakującą przygodą. Wolność zakupowa, nieograniczona możliwość oglądania towarów, brak presji sprzedawców, a także brak pracowników odsiewających klientów marnujących czas sprzedawców, stały się znakami rozpoznawczymi Selfridges. W swoich reklamach zapraszał nie tylko wszystkich Brytyjczyków, ale i gości zagranicznych; wszyscy byli mile widziani. Harry wiedział, w jaki sposób przyciągnąć uwagę i zachwycić swoich klientów; traktował swój wymarzony dom towarowy jak ośrodek kulturalny.

Przed otworzeniem Selfridges odmienne klasy społeczne nie robiły wspólnie zakupów w tym samym miejscu. Wizja Amerykanina, który poprzez swój biznes zmienił podejście społeczeństwa, nie zważając na podziały klasowe, spowodował większe wyzwolenie się kobiet z ówczesnych konwenansów, bowiem w ówczesnych czasach damy z wyższych sfer wychodziły z domu jedynie z partnerem lub przyzwoitką, zaś domy towarowe były miejscem publicznym, w którym mogły poczuć się bezpiecznie, będąc samą lub z koleżankami. Niebagatelną rolę odgrywało wcielenie w życie nowego pomysłu Selfridge’a – dostępność damskich toalet. Dzięki temu kobiety mogły spędzać o wiele więcej czasu na swobodnych zakupach, zamiast wracać do domu za potrzebą. Harry bardzo dbał przede wszystkim o żeńską klientelę, ponieważ damy przebierały się nawet kilkukrotnie w ciągu dnia, a więc potrzebowały dużej ilości ubrań i dodatków w swojej garderobie, co oczywiście było bardzo kosztowne. Kobiety zostawiały więc podczas zakupów poważne kwoty pieniędzy.

Dzięki wprowadzeniu przez Selfridge’a obniżek cen towarów w jego tzw. piwnicy przecen, również niższe klasy mogły pozwolić sobie na „zakupowe szaleństwo”. Wprowadził również dwukrotną w ciągu roku wielką wyprzedaż, która obecnie stosowana jest w centrach handlowych w większości krajów. Wiedza i intuicja, czego pragną i potrzebują klienci, nawet ci z niższych sfer, stanowiący potencjalne źródło dochodów w przyszłości, dawały Selfridge’owi przewagę nad konkurencją. Harry wierzył  bowiem w ludzki potencjał, bo skoro on odniósł sukces finansowy i wyrwał się z biedy – dorabiając się niemałej fortuny – to inni też mają taką szansę, stając się jego potencjalnymi klientami.

Dom towarowy Selfridges w krótkim czasie stał się ikoną stolicy, przed drzwiami ustawiały się potężne kolejki zaciekawionego tłumu. Statystycznie przychodził co czwarty mieszkaniec Londynu, był to więc ogromny sukces, przyćmiewający otwarcia innych domów towarowych. Muzyka na żywo, unoszący się w powietrzu zapach perfum (dział kosmetyczno-perfumeryjny specjalnie ustawiono w pobliżu drzwi wejściowych, był to innowacyjny pomysł Selfridge’a stosowany powszechnie do dzisiaj), tarasy widokowe, koncerty i przedstawienia na dachu. Ogromne, otwarte przestrzenie zauroczyły klientów, a przede wszystkim zrobił to starannie wyeksponowany towar, którego można było samodzielnie dotknąć. Oprócz sklepów znajdowały się tu również punkty usługowe, tj. salony fryzjerskie, restauracje, galerie sztuki. Do dyspozycji klientów byli konsjerże, zamawiający bilety do teatru, czy pociągu. Liczne, wręcz rewolucyjnie zagospodarowane jak na owe czasy, witryny sklepowe zapierały dech w piersiach, stanowiły opowieść mającą przyciągnąć uwagę klientów, również poprzez wykorzystanie elektryczności do ich podświetlenia po zmroku.

Po pewnym czasie liczba klientów zmalała na tyle, że Selfridge zaczął organizować akcje promocyjne, które wówczas bogaczom kojarzyły się z brakiem dobrego smaku. W lipcu 1909 roku Harry Selfridge wykorzystał dokonanie Francuza, Louisa Blériot’a – pierwszy lot nad kanałem La Manche – umieściwszy słynny samolot w swoim domu handlowym niczym muzealną atrakcję i ponownie do domu towarowego zawitały tłumy. Selfridges stał się modnym i popularnym miejscem do robienia zakupów i spotkań. Pokazywano zdobycze techniki, wynalazki XX wieku (TV, radio, windy). Na dachu przez kilka lat zainstalowany był sejsmograf. Właściciel za wszelką cenę pragnął, by jego dom towarowy był możliwie najnowocześniejszy, wręcz futurystyczny.

Jako ciekawostkę mającą miejsce w czasie działalności sklepu, można zaliczyć przypadającą na 1910 rok kulminację protestów sufrażystek w sprawie prawa do głosowania. Selfridge czynnie popierał ich ruch, m.in. wywieszając ich flagę nad domem towarowym, pisząc artykuły popierające ideały, do których dążyły, ale także wykorzystał okazję do reklamowania sklepu w ich prasie, co zaowocowało zwiększoną ilością damskiej klienteli. W 1912 roku podczas kulminacji rozruchów, sufrażystki rozbijały witryny sklepowe, jednak chroniły sklep Selfridge’a przed tym wandalizmem.

Selfridge inaczej niż właściciele konkurencyjnych domów towarowych traktował również swoich pracowników. Nagminne było traktowanie sprzedawców podobnie jak służących. Pracowali oni po 12 godzin przez 6 dni w tygodniu, bez żadnych praw np. do urlopu. Sprzedawcy mieszkali, tak jak służba, w prostych, przepełnionych kwaterach domów towarowych. Pracowników obowiązywały ścisłe reguły, a karą za ich złamanie najczęściej były potrącenia z pensji. Tymczasem Selfridge wprowadził nowy kodeks pracowniczy. Nie było u niego kar pieniężnych, pracownicy nie musieli już mieszkać w miejscu pracy, otrzymywali wyższe wynagrodzenie. W zamian oczekiwał bardzo dobrej obsługi klienta. Dawał swojej załodze wskazówki, co i jak należy ulepszyć, jednak zawsze zachowywał dystans oraz stanowczo nie tolerował flirtów w miejscu pracy. Jednak z czasem doszło pod dachem jego domu towarowego do potajemnego romansu: jego syn pracując w firmie ojca, zakochał się w sprzedawczyni. Było to całkowicie nieakceptowalne przez ojca, ponieważ ten chciał, aby syn poślubił Angielkę z wyższych sfer. Harry Selfridge był w tej kwestii niezwykle uparty i konserwatywny. Doszło do sytuacji, w której syn ze strachu przed surowym ojcem, ukrywał w swoim prywatnym londyńskim apartamencie swoją wybrankę, a z czasem również ich wspólne dzieci.

Harry Gordon Selfridge bez wątpienia był odważnym jak na tamte czasy indywidualistą, człowiekiem żywiołowym, ambitnym i uparcie dążącym do celu, mocno ufającym w swój potencjał. Geniusz w handlu, wizjoner w biznesie. Wierzył, że życie jest takim, jakim je uczynimy. Pragnął za wszelką cenę (niemałą zresztą) należeć do wyższych sfer Londynu, w tym celu próbował kupić sobie podziw i uznanie u elit, dla których liczyło się pochodzenie klasowe. Czując się wykluczonym, wydawał coraz to bardziej astronomiczne sumy pieniędzy na życie towarzyskie. Ten autsajder z Ameryki zyskał z czasem przydomek Hrabiego z Oxford Street.

Selfridge stał się częstym bywalcem nocnych klubów, pomimo swojego wieku był tam akceptowany dzięki majątkowi, którym szastał na prawo i lewo. Wiele jego pieniędzy pochłaniał hazard, a po nagłej śmierci żony w 1918 roku, zaczął wdawać się w romanse; Harry miał wówczas ponad sześćdziesiąt lat. Dzięki wystawnemu trybowi życia i charyzmie, stał się rozpoznawalnym celebrytą. Swoich sławnych znajomych ze świata show-biznesu zapraszał do Selfridges, gdzie składali autografy na jednym z jego okien za pomocą diamentowej stalówki. Klienci robiąc zakupy, mogli zobaczyć przechadzające się wśród nich ówczesne gwiazdy na własne oczy, co oczywiście czyniło to miejsce jeszcze bardziej atrakcyjnym.

Warto wspomnieć, że po zakończeniu I wojny światowej Selfridge podwoił wielkość swojego sklepu, a w latach 20. XX wieku powoli odchodziło się od odzieży szytej na miarę. Dostępne stały się ubrania wprost z wieszaka. Lekkie, krótsze sukienki znikały z półek jak ciepłe bułeczki, zwielokrotniając zyski ze sprzedaży. Pomysły Selfridge’a nie spotykały się jednak z aprobatą konkurencji (co było do przewidzenia), a także członków konserwatywnych wyższych sfer, w oczach których tak bardzo pragnął zdobyć uznanie. Do gustu nie przypadło im przede wszystkim: łączenie różnych klas w trakcie zakupów oraz kobiety obsługujące windy sklepowe (kobiety blisko mężczyzn w ciasnej przestrzeni, w ówczesnych czasach – to było obyczajowo szokujące). W opinii elit Harry Gordon Selfridge był zbyt nowoczesny, ekstrawagancki, liberalny. Czując wykluczanie z brytyjskiej śmietanki towarzyskiej, Harry hazardem i niebywałą rozrzutnością naraził swój sklep na wielkie koszty. Silna chęć przynależności do londyńskiej socjety doprowadziła go z czasem do upadku. Osobisty asystent Selfridge’a  tak opisał swojego pracodawcę: Od 9. do 17. był geniuszem, w weekendy głupcem. Chcąc uchodzić za brytyjskiego dżentelmena, trwonił zyski ze sklepu, zabierając je prosto ze sklepowych kas. Jednym z niezwykłych wydatków były dwie bliźniaczki pochodzenia węgiersko-amerykańskiego, Rose i Jenny Dolly, znane w artystycznym świecie jako siostry Dolly – ówczesne celebrytki, tancerki, gwiazdy kina i kabaretu, wykorzystujące swój urok osobisty i urodę, kokietujące bogatych mężczyzn. Selfridge również znalazł się pod ich silnym wpływem. Początkowo dzięki wprowadzeniu sklepu na giełdę mógł jeszcze hojniej zadowalać siostry, oprócz prezentów wprowadził je w świat hazardu, zwłaszcza Jenny uzależniła się od hazardu i często grali razem. Jeśli Jenny wygrała, zatrzymywała pieniądze – jeśli przegrała, Harry pokrywał jej długi, był to więc dla niej układ idealny. Nic dziwnego, że z czasem sklep zaczął popadać w kłopoty finansowe. Dodatkowo w latach 30. Selfridges zaczął odczuwać skutki wielkiego kryzysu, tym bardziej, że konkurencja nie spała i wcieliła w życie wiele z dochodowych pomysłów Selfridge’a u siebie. Pomimo ogromnego już zadłużenia, Harry nadal oddawał się hazardowi za pieniądze z kasy sklepu.

Zarząd spółki postanowił usunąć 80-letniego założyciela firmy i hazardzistę – z tejże firmy. Zaproponowano mu do wyboru: odejście z firmy, którą stworzył, lub natychmiastową spłatę ogromnego zadłużenia w urzędzie skarbowym. Doszło do zdegradowania założyciela Selfridges do funkcji generalnego prezesa i przyznania mu niskiej emerytury. Harry przychodził nadal do sklepu, lecz nie było już dla niego zajęcia, nawet personel czuł się zażenowany jego obecnością. Z czasem odebrano mu nie tylko władzę, ale i przywileje, jak również tytuł prezesa. Nie był już mile widziany w swoim wymarzonym sklepie, pomimo tego za ostatnie pieniądze przyjeżdżał na Oxford Street, żeby nań popatrzeć.

Harry Gordon Selfridge senior zmarł 8 maja 1947 roku jako biedak; nie pozostawił po sobie majątku, który z takim wysiłkiem i uporem stworzył od zera. Poprzez swoje zatwardziałe poglądy nie poznał synowej ani wnuków. Doświadczywszy w życiu traumatycznych przeżyć, tj. świadomość śmierci dwóch braci, odejście ojca, bieda, poczucie opuszczenia własnego kraju, przedwczesna śmierć ukochanej żony, niechęć ówczesnych elit – te wszystkie negatywne doświadczenia stały się przyczyną jego autodestrukcji. Oprócz potomków, pozostała po nim niezwykle ciekawa biografia – od zera do milionera – ale przede wszystkim przestroga oraz monumentalny, neoklasyczny budynek, posiadający ponad 5 hektarów powierzchni sklepowej na sześciu piętrach: liczne restauracje, dział zajmujący się dżinsami szytymi na miarę, największa w Europie galeria designerskiego obuwia oraz tzw. komnata cudów zawierająca tylko ekskluzywne, luksusowe marki . Kierownictwo zmieniało się wielokrotnie, w 2003 roku Selfridges trafił w prywatne ręce kanadyjskiej rodziny miliarderów Westonów. Dziś przynosi ponownie, tak jak kiedyś, rekordowe zyski i jest drugim (po Harrodsie) pod względem wielkości, luksusowym domem towarowym w Wielkiej Brytanii odwiedzanym przez tłumy.

Joanna Bończyk

Inspirację i podstawowe źródło informacji do napisaniu artykułu stanowił dokument filmowy pt. „Secrets of Selfridges” oraz biografia Selfridge’a dostępna na: https://en.wikipedia.org/wiki/Harry_Gordon_Selfridge

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (3)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *