Human zoo, czyli zoo dla ludzi

Wielokrotnie pisaliśmy już o XX wieku, czasie, kiedy człowiek zaczynał dojrzewać do swojego imienia. Zwyczaje otoczone konwenansem i kulturą „na wyjściowo” pozwalały jednocześnie człowiekowi uwalniać swoje przywiązanie do zwierzęcia, które w nim żyło, i płonącymi oczyma mordercy przyglądać się światu. Nie wierzcie nigdy, kiedy wam mówią, iż to był złoty wiek i że wasi dziadowie byli chodzącą kulturą z uśmiechem w kapeluszu. Odsyłam Państwa do artykułu – „XX wiek, wiek wojen i przesądów”. Bylibyście przerażeni ich obcością, ich dramatycznym napięciem wymieszanym z brutalnością, który pozwoliłby im was zlinczować za niezależność poglądów społecznych, kulturowych i religijnych. Ich umysły ściśnięte gorsetami i głowy umundurowane kapeluszami wprowadziłyby was do Talibanu, jaki by się wam nie przyśnił.

Oto jeden z fascynujących pomysłów, jaki miał miejsce w czasach, o których mówimy. Wszyscy wiedzą, czym jest Zoo – to takie miejsce, w którym poznajemy świat zwierząt, fascynując się jego różnorodnością i pięknem. Część z nas ma na ten temat inne zdanie, ale nie o tym teraz ten artykuł… No więc, jak powiedzieliśmy: świat zwierząt – i tu: niespodzianka. Nasi przodkowie wymyślili, że jednak nie tylko zwierząt, i wprowadzili do klatek ludzi – tak, ludzi!

Jeżeli czasem spotka się w necie trola, takiego prawdziwego, rzadkiego – już – klasyka, żywcem oderwanego od bejzbola, to jego opinia o czarnuchach, brudasach, arabusach i innych ciapatych jest właśnie taka. I tak też nasi protoplaści, wprawdzie widzieli, że są to ludzie, ale nie mogli w to uwierzyć.

Przeszkadzała im kultura, religia, wychowanie i, co byście nie chcieli.

A więc w Niemczech, Francji, Belgii i w innych krajach można było sobie pójść do miejscowego zoologu i stanąć oko w oko z krwiożerczym Pigmejem, który biegał po wybiegu z małpą uwieszoną na ramieniu. To było nie tak dawno. Naprawdę.

„Humans zoo” były bardzo popularne w Europie w latach 1800 i aż do połowy 1900 roku.

W 1889 roku na historycznej wystawie targów światowych w Paryżu, umieszczono ponad czterysta osób, Aborygenów i Afrykańczyków półnagich i wystawionych w klatkach na widok publiczny. Wystawa cieszyła się powodzeniem, odwiedziło ją 18 milionów ludzi.

Nie inaczej w Stanach Ameryki Północnej. Na początku 1900 roku w zoo w Bronxie umieszczono kobiety z Kongo oraz chłopca Pigmeja o imieniu Ota Bonga, którego zamknięto w klatce z małpami i kazano z nimi chodzić oraz się bawić. Zasymulowano nawet jego walkę z orangutanem ku uciesze gawiedzi. A kiedy małpy miały wolne, chłopiec robił pokazy plecenia sznurka oraz strzelania z łuku.

Biznes z „ludzkimi zoo” rozwijał się w najlepsze i przyciągał masy ludzkie, od czasu do czasu wywołując, jak napisał „New York Times”, słabe oraz nieliczne protesty ze środowisk czarnych duchownych.

A więc poprzez kolejne wystawy światowe, poprzez ogrody zoologiczne, nasi dziadowie dowiadywali się, iż istnieje też inny człowiek, jednakże jego odmienność budziła tak ogromne wątpliwości, że odmawiano mu prawa do człowieczeństwa, budując szokującą dla nas dziś ścianę rasizmu, oddzielającą nas od jego prawdziwej kultury i inteligencji.

Nawet jeśli tworzono w tych ogrodach zoologicznych anturage, który wskazywał na to, iż ludzie, których zamknięto w klatkach, posiadają ozdoby, stroje, budownictwo i kulturę, nikt nie chciał się pogodzić z ich człowieczeństwem, piętnując ich magicznym słowem – dzicy.  Ponieważ nasi przodkowie byli za głupi, aby zrozumieć tę sytuację, musiał im pomóc ktoś, kto miał w oczach ich miarę i znał dobrze ich duszę. Pierwszym, który oficjalnie zakazał tworzenia takich bezeceństw był – o, ironio – Adolf Hitler.

A ostatnia wystawa z udziałem „dzikich” miała miejsce w Belgii w 1958 roku – miałem wtedy dwa lata…

I jak to podsumować?

Co powiedzieć, aby zreasumować to wszystko, co napisałem w tym artykule? Niewolnictwo i sprowadzenie człowieka do roli zwierzęcia; czy można upodlić drugą istotę bardziej?

Ponieważ biały człowiek nie potrafił porozumieć się z mieszkańcami czarnego kontynentu, ponieważ jego zachłanność była silniejsza niż miłosierdzie, patrzy teraz z przerażeniem na świat Afryki, który krzyczy do Europy, Allah Akbar – Bóg jest wielki.

Leonard Jaszczuk

Human zoo czyli zoo dla ludzi 5

Afrykanie, Azjaci i inni rdzenni mieszkańcy kontynentów często w klatce i ich pokazy w prowizorycznym „naturalnym środowisku”. Ludzkie pokazy były bardzo popularne na targach światowych od Paryża do Nowego Jorku.

Human zoo czyli zoo dla ludzi 8

 Human zoo czyli zoo dla ludzi 7

Rdzenni mieszkańcy pokazywani w 1904 roku w St Louis na wystawie „Savage Olimpic”.

Human zoo czyli zoo dla ludzi 4

Matka i jej dziecko pokazywane w „Negro Village” w Niemczech. Ta wystawa była bardzo  znana i bardzo popularna, nawet odwiedził ją Otto von Bismarck.

Human zoo czyli zoo dla ludzi 6

Pigmeje byli zmuszani do tańca podczas licznych wystaw światowych, aby zabawiać gości ogrodów zoologicznych.

Human zoo czyli zoo dla ludzi 9

Te kobiety były rekrutowane do pracy zoo w Paryżu z powodu charakterystyki genetycznej, znanej jako steatopygia – wystających pośladków i wydłużonych warg sromowych. Biali przychodzili do zoo, by się napawać ich widokiem.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (5)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *