Humanizm a mistyka Stonehenge i LHC

 

Humanizm a mistyka Stonehenge i LHC 2

Nasz świat potrafi przerazić, potrafi nas również przygnębić, ale potrafi również zachwycić. Ludzki umysł w swoich meandrach kryje geniusza z jego ciemną i jasną stroną, trudno czasem znaleźć odpowiednią miarę, aby odpowiedzieć sobie na pytanie – jacy jesteśmy naprawdę? Nasza codzienność po brzegi wypełniona zdarzeniami na zmianę przykrymi i wzniosłymi, czasem przykrywa to, co w nas ponadczasowe, co w nas prawdziwie piękne.

To głupcy pierwsi stwierdzili, iż nadzieja jest ich matką, ale ja zawsze uważałem, iż lepiej być głupim z nadzieją niż beznadziejnie. A czymże są nasze nadzieje, jak nie tęsknotą za absolutem, za odszukaniem sensu życia i w tym właśnie poszukiwaniu potrafimy pokazać swoją ludzką naturę i jej prawdziwe piękno? Bo kiedy hydra chciwości zasypia, człowiek potrafi marzyć, a jeśli jeszcze potrafi marzyć, nie cały umarł.

Czasem człowiek wychyla się poza swoją doczesność, budując coś tak wspaniałego, iż staje w cieniu swego dzieła, sam się dziwiąc, jak do tego doszło. Takim dziełem ludzkiej dumy i pomnikiem człowieczeństwa jest niewątpliwie Stonehenge. Obiekt ten budowany był przez tysiąc lat i wciąż nad nim pracowano, a rozpoczął swoje istnienie 2900 lat przed naszą erą. Wyobrażamy sobie nas samych z tamtego okresu jako rodzaj mniej owłosionej małpy, my, neolityczni praludzie wyposażeni w maczugi, dążący do zaspokojenia najprostszych pierwotnych potrzeb. My pierwotni, prymitywni, przerażeni światem i jego magicznymi mocami. I ten właśnie prawie małpolud z naszych wyobrażeń rozpoczyna w epoce neolitu, jak to się dziś mówi: projekt, który będzie realizowany przez następne tysiąc lat. O tym, iż miejsce, które wyznaczone zostało do projektu Stonehenge, było nieprzypadkowe, świadczy fakt, iż znaleziono tam groby o sto lat wcześniejsze. Projekt jak na tamte czasy był ogromny, rzeczywiście mega-lityczny.

Do Stonehenge prowadzi aleja długości 3 km i szerokości 11 m ograniczona wałami ziemnymi, które otaczają całą konstrukcję. Aleją wychodzimy na Heel Stone, który wita nas w wewnętrznych kręgach, gdzie ustawiono cztery Station Stones, a wszystko to okala zewnętrzny pierwszy pierścień o średnicy 40. metrów, ułożony z 30. kamieni zwanych Sersenami, w którego wnętrzu z kolei ustanowiono następny pierścień złożony z błękitnych kamieni, aby w końcu trafić do pięciu ogromnych, dziewięciometrowych trylitów, ułożonych w kształt podkowy wraz z ich wewnętrzną podkową z trzydziestu mniejszych błękitnych kamieni. Podkowy te otwarte są na aleję, a w ich środku stał obecnie przewrócony Altar Stone. Wszystko to wzbogacono o dodatkowe kręgi złożone z szeregu jam o dwumetrowej średnicy.

Nie będę tu wciągał czytelnika w cały szereg koncepcji, które powstały w wyniku analiz położenia kamieni, ich wzajemnego stosunku i relacji astronomicznych, jakie z nich wynikają. Nie to jest ważne w tych rozważaniach, choć na pewno bardzo atrakcyjne, w każdym razie koncepcje współczesne przebiegały od miejsca kultu, poprzez obserwatorium astronomiczne, aż po megalityczny komputer. Pewnie Stonehenge spełniał wszystkie te role równocześnie.

Istotnym jest jednak, aby zwrócić uwagę na ten aspekt naszego ludzkiego sposobu rozumienia świata, w którym w końcu jednak przetrwa to, co jest ponadczasową próba odpowiedzenia sobie na pytania – kim jesteśmy, skąd przyszliśmy, dokąd podążamy? W kamieniach tych ukryto całą wiedzę o naszej kulturze, o naszej historii, a nawet ekonomii. Są one traktatem o człowieczeństwie, dzięki któremu spoglądając na nas samych w mroku historii, zobaczymy nie tylko tępego łowcę, okrytego skórami, którego historie wyznaczały kolejne mordercze wojny i podboje, ale człowieka wyższego, w poszukiwaniu Boga i Kosmosu, w poszukiwaniu piękna i harmonii, w poszukiwaniu swojego człowieczeństwa. To, czego jesteśmy spadkobiercami dzięki tej budowli, pozwala patrzeć z nadzieją w przyszłość. To także pozwala zobaczyć prawdziwy wymiar tych dążeń, jakie wyznacza nam współczesna mega-lityczna budowa LHC. Takie właśnie rzeczy, takie właśnie idee po nas pozostaną, i niechaj pamiętają o tym generałowie i bankierzy.

Mistyka LHC

Projekt „ciężkiego zderzacza hadronów”, znany pod skrótem LHC, jest nową formą odkrywania naszej mistycznej wizji i zaspokajania ludzkiej ciekawości. Liczący 27 kilometrów okrąg, jest wykonany z niebywałą precyzją. Jego budowa zajęła nam ponad 20 lat, jego cena przekroczyła zakładane 8 miliardów dolarów, a uczestniczą w tym projekcie tysiące naukowców nie tylko z Europy, lecz również z całego świata.

Detektory cząstek, które powstają w trakcie milisekundowych kolizji, mają rozmiary całych budynków. Ilość informacji spływających do banków dyskowych przekracza pojemność płyty DVD w ciągu sekundy. Konieczność obrobienia tak wielkiej ilości danych przekracza zdolności każdego z europejskich krajów, dlatego jest to projekt międzynarodowy.

Wszystkie interpretacje zdarzeń mających miejsce we wnętrzu próżniowego detektora wymagają miesięcy badań, a prace teoretyczne na ich podstawie będą tworzone jeszcze przez wiele lat. Zastanawiające jest, że przy całej naszej elektroniczno-komputerowej wydajności, zderzanie ze sobą kilkuset cząstek atomów, wymaga od wszystkich tak długiego i tak intensywnego, badawczego poświęcenia.

Zakrzywienie świata idei dotknęło także twórców kosmologii. Zasada cyklotroniczna, czyli „ostatni będą pierwszymi”, objawia się poprzez ponowne odkrycie mistyki dzięki pracom współczesnych teoretyków wszystkiego. Odkąd bowiem nauka fizyki objęła swoim zakresem ogromną połać rzeczywistości, której horyzont dostrzegają nieliczni – może o sobie mówić w kategoriach filozoficznych, gdyż fizyka staje się dla wielu synonimem jedynego prawdziwego poszukiwania prawdy.

Zadziwiające natomiast jest, jak niewiele zmieniło się w kwestiach megalitycznych budowli jako przyrządów fizycznych, mających na celu wyjaśnienie i objaśnienie nam świata. Jest to jakby współczesny odpowiednik dawno zapomnianego kazania na górze.

W czasach prehistorycznych dokładne przewidywanie nadchodzących pór roku, wyznaczające przez to czas zasiewów, mogły wydawać się magiczne. Lecz miało to dużo więcej wspólnego z praktycznymi zastosowaniami nauki, niż współczesne uzasadnienie dla LHC.

Dopóki naukowcom nie uda się ujarzmić najwydajniejszego, znanego nauce źródła energii – czarnej dziury (zamiana na energię 80% masy), dopóty nie możemy mówić o jakiejkolwiek przydatności tego urządzenia.

Co prawda tak samo jak LHC – Stonehenge był niezwykle kosztownym, tworzonym z milimetrową dokładnością urządzeniem, które wymagało zaangażowania niezliczonej rzeszy ludzi. Tak samo też jak LHC – Stonehenge podawał informacje na temat gwiazd, których przewidywania podróży po nieboskłonie miały głównie astrologiczno-religijne zastosowania. W żaden sposób nieprzekładające się na praktykę. Lecz, jak to w naszej mistyczno-mechanistycznej rzeczywistości bywa, nie wszystko, co jest racjonalne, jest przydatne; i nie wszystko, co jest mistyczne, praktyczności jest całkowicie pozbawione.

Tak samo dziś główną funkcją LHC jest funkcja propagandowa. Chodzi o utrzymanie supremacji europejskiej nauki wobec krajów Ameryki, czy dalekiego wschodu. To na starym kontynencie mają być przeprowadzane eksperymenty, starające się odpowiedzieć na pytanie, jak powstał świat, a reszta świata ma od nas tylko czerpać gotowe do obróbki dane i podziwiać nasz kunszt oraz inżynierskie umiejętności.

Nie łatwo jest utrzymać w temperaturze bliskiej zera bezwzględnego tysiące nadprzewodzących magnesów, które do okręgu mają zaginać wiązki cząstek rozpędzonych do prędkości bliskiej prędkości światła.

Co prawda, zapewne Stonehenge było naszym przodkom, ze względu na niski budżet oraz ograniczone możliwości działania, znacznie trudniej zbudować. Jednak łatwość dokonywania kolejnych przełomów perspektywy, powinna być wyznacznikiem naszego postępu.

Mistyczne znaczenie LHC przejawia się przede wszystkim w jego postaci – takiego samego, lecz nieco większego jak Stonehenge – okręgu. Precyzja jego kurwatury zmieniła się co prawda o kilka rzędów wielkości, jednak idea jego istnienia pozostała niezmieniona przez milenia. Im dokładniejszy okrąg uda się nam wytworzyć, tym więcej się dzięki niemu o świecie nauczymy.

Czy za tysiąc lat, nosząc w kieszeniach czarne dziury, nie spojrzymy z szacunkiem i podziwem na dzieło rąk ludzkich prymitywnych początków trzeciego tysiąclecia?

Czy nie odtworzymy prastarych archiwalnych zdjęć, nie mogąc się nadziwić, że kiedyś budowanie tak wielkich rzeczy w świecie rzeczywistym, tak bardzo nam się opłacało?

Wszystko, co kiedyś przyszłe pokolenia o nas powiedzą, będzie skażone podziwem dla największych dzieł stworzonych w naszym wieku. Jednym z nich bez wątpienia będzie ten okrągły wielokilometrowy tunel, którego budowa kosztowała tak wiele, i którego sens nie zaprzepaściły protesty ekologów chroniących rzadkie endemiczne skupiska kretów i dżdżownic.

Nie musimy obawiać się o przyszłość i o pamięć, jaka po nas pozostanie, gdyż umiemy obronić nasz pełen niemoralnych pobudek technologiczny boom. Naszą tarczą jest górnolotny i pełen błogosławionych marzeń projekt ponadczasowej tęsknoty człowieka do odkrycia tego, co jeszcze nie do końca rozumie i co nie zawsze jest w stanie właściwie opisać i wykorzystać.

Nie wiemy, jak będą nas pamiętali, jednak oby nie patrzyli na LHC jak włoscy barbarzyńcy na nieczynne od wieków akwedukty z niemym pytaniem: myśmy to zbudowali?

Przyszłość, jaka będzie, jest na szczęście przed nami zakryta. Prawda o świecie nie do końca jest objawiona, a jej poszukiwacze, tak samo, jak przed tysiącami lat, w zadziwieniu patrzą w gwiazdy i za każdym razem, kiedy odkrywają cząstkę prawdy o świecie, przeszywa ich szczególny dreszcz.

Świat posuwa się dzięki takim ludziom i naszym zbiorowym wizjom nieustannie do przodu, a nieuchronny koniec świata odsuwa się coraz dalej wraz z kolejnym przewidzianym i przezwyciężonym kataklizmem, czy zagrożeniem.

Zakrzywienie okręgu chroni nas, dając nam szansę marzyć. Dzięki mistyce najpełniej odkrywamy swoje człowieczeństwo, a nasza ciekawość przenosi nas bliżej ku prawdzie. Świat staje się dzięki temu pełniejszy, a naukowcy zyskują głębsze uzasadnienie dla poszukiwania prawdy. Nie tylko dlatego, że prawda jest ciekawa, lecz także dlatego, że jest ona bardzo mistycznie uzasadniona.

Zbigniew Galar
Leonard Jaszczuk

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *