Ide prosto – Ale Wy, Raso Panów, idziecie krzywo

Ide prosto 2

Mam dosyć. Nie poszłam na wybory, bo mam dosyć. Bo nie mam na kogo głosować. Bo nie chcę oddawać mojego cennego głosu na żadnego przedstawiciela „rasy panów”. Bo jestem cenna, ważna, jak każdy obywatel – ale tylko w czasie kampanii wyborczej. Zaraz po wyborach na dobre o mnie zapomnicie – nie mam co do tego złudzeń.

Jego konto, jego oszczędności, majątki, posiadłości i ferrari, jego podróże „służbowe”. Jego – polityka – koryto. Nie moje – zawsze jego. Bo jest ważniejszy. Bo wie lepiej. Bo jest wybrańcem! Bo będzie mnie reprezentował na europejskiej arenie. Bo będzie za mnie mówił „my”, kiedy naprawdę za każdym razem myśli „ja”. Na deser przyłoży mi w tył głowy nowym podatkiem albo po cichu przemyconą, szkodliwą społecznie, ustawą typu ACTA. Byłoby uczciwiej, gdyby uderzył mnie tępym narzędziem. Uczciwiej i prościej.

Nie zgadzam się, nie życzę sobie. Żaden z Was, samozwańcza Raso Panów, nie będzie mnie przed nikim reprezentował. Bo nie oddałam na Was głosu. Będziecie odtąd reprezentowali wszędzie wyłącznie siebie – swoją sztucznie powołaną do życia wysoką kastę, nie mnie, członkinię polskiego społeczeństwa. Proszę nie twierdzić w żadnym wystąpieniu publicznym, iż mówicie w moim imieniu – zabraniam Wam, odbieram Wam  prawo do tego.

Każdy z Was w moich oczach pozostaje oderwanym od realnej, namacalnej rzeczywistości, zadziwiającym, humanoidalnym bytem, który niczym meduza potrafi przeżyć wiele zmian pór roku i innych warunków dookoła, nie korzystając przy tym z mózgu, którego – domniemywam – najwidoczniej nie posiada (jak meduza).

Polski Polityku, przypominasz mi meduzę, a mówisz ludzkim głosem w moim imieniu. To niedopuszczalne! Ja Ciebie nie wybrałam. Nie mamy ze sobą nic wspólnego. Nie wierzę w ani jedno Wasze słowo, Polscy Politycy. Każdy Panów drobny grymas twarzy brzydzi mnie do granic wytrzymałości i tolerancji, bo podszyty jest oszustwem i  łapczywością na dobra materialne, których ciągle macie za mało.

Nie łudzę się, że którykolwiek polityk, na jakiego oddałabym głos, będzie mnie słuchał, interesował się tym, co mam do powiedzenia. Dlatego nie oddałam głosu; na nikogo, bo nikomu z kandydatów nie wierzę.

Mam również serdecznie dosyć tego, że następnie określa się mnie mianem obywatela nieświadomego, ponieważ „jak ja mogę być świadoma potrzeb mojego kraju, skoro nie kwapię się wypełnić mój obywatelski obowiązek?”. Nie zgadzam się na takie stawianie sprawy i lokowanie mnie w obrębie ciemnoty, człowieka bez rozumu, człowieka, któremu nie zależy, człowieka, który się nie interesuje, który nie ma zdania. Nie zgadzam się i nie życzę sobie. Chcę, żeby mój nie-udział w wyborach był traktowany jako głos, czyli śmiertelnie poważnie. Chcę, żeby dla polityków było jasne, że nie zagłosowałam nie dlatego, iż dostałam kataru, okresu, albo mi się nie chciało. Nie zagłosowałam przez Was, „lepsza kasto”, i mój nie-głos stanowi w istocie najwyrazistszy głos, jakim mogłam Was obdarzyć – najszczerszy i najpełniej świadomy głos mówiący o tym, iż mam Was w głębokim poważaniu, jak Wy mnie już od bardzo dawna.

Corida – Ide prosto

 

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (2)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *