Ide Prosto – Ani czytać, ani słuchać się nie godzi

Ide Prosto – Ani czytać, ani słuchać się nie godzi 1

Pamiętacie jak po 20. latach od II Wojny Światowej odkrywano japońskich żołnierzy nadal ukrywających się w jaskiniach na wyspach Pacyfiku? W Polsce za ostatniego żołnierza II RP uważa się sierżanta Józef Franczaka, „Lalek”, który ukrywał się do 1963 roku. Lecz jeszcze podobno w 1987. roku milicja obywatelska zabiła kogoś w lesie – i był to ktoś walczący w II Wojnie o wolną Polskę; pozbawiony złudzeń, lecz ukrywający się, bo niechcący żyć w tej postapokaliptycznej, socjalistycznej iluzji.

25 lat minęło, kości zbielały – dużo się zmieniło…

Żyjemy w wolnym kraju – w końcu tak nam mówią dziennikarze. Może już pora im uwierzyć. Każde kłamstwo powtórzone grubo ponad 1000 razy przez 25 lat wmawiania, ma prawo wreszcie stać się prawdą.

Dlaczego kłamstwo?

Powodów jest wiele. Wyprowadzenie sowieckiej armii dopiero w 1993 roku. Zniesienie poboru (niewolnictwa) do postsowieckich struktur polskiego wojska dopiero w 2008 roku. Przejęcie mediów ….

Tutaj się zatrzymajmy. Przyczepmy się do tego ostatniego punktu. Zastanówmy się.

Żyjemy w wolnym kraju. Czy w tak wolnym państwie, ludzie w mediach mają prawo bezkarnie kłamać? Bezkarnie, czyli bez potępienia, odsunięcia na boczny tor, bez totalnego ignorowania ze strony świadomych odbiorców? Otóż – nie.

Ile razy się zdarza, że przyłapujemy kogoś na kłamstwie – świadomym, twardym i z premedytacją, aż brudem cieknie, a potem zapominamy mu, że kłamał? Czemu nie mamy instytucji pamięci, ostrzegającej społeczeństwo za każdym razem, kiedy ta czy owa „popłuczyna” znowu się odzywa?

Jeśli plotki głosiły, że jeszcze w 1987 roku zabijano ludzi, to ja rozumiem dziennikarzy. Odpuszczam im. Wszyscy zniewoleni, żyjący „w tamtych czasach” – nawet uczciwi – się „wypłukali”. Albo nic nie zrobili, albo zrobili za mało albo ewakuowali się. Ten system wymuszał wstydzenie się prawości – wzajemne upadlanie się. To poprawna ścieżka usprawiedliwienia tych chorych czasów. Teoretycznie jeszcze w 1989 roku ktoś z młodych „yntelygentów” – dziennikarzy, świeżo przyjęty do pracy, miał prawo przypuszczać, że ma przystawiony pistolet do głowy.

A co jeśli nie uda się ten „okrągły stół”?

Zrobią „czystkę”, i dalej będzie jak jest.

Dlatego mam na myśli moralną odpowiedzialność dziennikarzy, którzy dopiero w latach 90. zasiedli w lożach redakcji, aby pisać i mówić, produkować się. Oczywiście będąc pod silnym wrażeniem doświadczenia i warsztatu swoich starszych kolegów po fachu, na początku robili to co wszyscy. Lecz z czasem ich własny dorobek pozwolił im poznać wiedzę, uniezależnić się.

Pytam się więc dzisiaj, jako losowy przedstawiciel społeczeństwa, w 2015 roku, po 25 latach – czy już wystarczy?

Czy to już dość czasu, na samodzielne, pozbawione strachu przed utratą życia, myślenie?

Co wam dzisiaj grozi – „gadacze” i „pismaki”? Utrata pracy, bo coś nie jest po linii redakcji – wygody, odejście od was pustego, materialistycznego męża, czy żony, w ostateczności zamiana wyuczonego zawodu na zmywak?…

Nie ośmieszajcie się.

W porównaniu z tym, co ryzykowali wasi poprzednicy – kiedy pisali prawdę – dziennikarze wolnej Polski: wstydźcie się.

Ja wiem, że chcecie żyć wygodnie, a kłamstwo się opłaca, ale to wy paracie się zawodem zaufania społecznego. Jeśli chcecie być lepsi od domokrążców i przedstawicieli handlowych, to ceńcie owo „przekazywanie informacji”; to nie marketing i reklama: kłamstwo, na dłuższą metę, nigdy nie opłaca się.

Już najwyższa pora, żeby społeczeństwo zaczęło was rozliczać, jak każdą inna władzę, wyborem na poziomie instytucji, i także by wytykało was palcami indywidualnie, za każde usłużne łgarstwo, które rozpowszechniacie, a o którym wszyscy wiedzą.

Nie wiem, czy to będzie realizowane poprzez serwis społecznościowy zarejestrowany w jakimś egzotycznym i ignorującym pozwy kraju. Nie wiem, czy zamiast tego znajdzie się jakaś odważna redakcja, która zrobi z „waszych osiągnięć” długą czarną listę.

Minęło 25 lat, a wy nadal w jaskiniach. Ukrywacie prawdę, mentalnie chowając się przed światłem – zabraniacie sobie myśleć, samodzielnie myśleć – wegetujecie, a powinniście żyć. Ja wiem, że historia, rozumiem, że „służby specjalne” i czasami jest niebezpiecznie – ale jak długo chcecie w tym tkwić?

Czy naprawdę wasze wygodne życie jest dla was tyle warte?

W porządku, jeśli tak, ale będą konsekwencje, bo okres ochrony i wybaczania już się skończył. Teraz za tchórzliwe życie zapłacicie najwyższą z cen.

To nie będzie to, co myślicie – nienawiść, nagonka, wytykanie palcami, agresja, zaciśnięte pięści i plucie – gdzie wy żyjecie, to już nie te czasy. Nie doświadczycie od młodych dislike’a na Facebooku, tam nie ma takiej opcji – nie ma minusów, potępień, wielkiego kciuka w dół. Po prostu o was zapomnimy – zignorujemy, wyrzucimy z zakładek, pozbędziemy się pamięci waszego istnienia. Potem odejdą reklamodawcy, a gwiazdorskie stawki się zmniejszą i już tylko budżet państwa da wam jakieś grosze, ochłapy – tak samo jak reszcie małp.

Będziecie na poziomie każdego biurokraty, który bez państwowego wora jest ubezwłasnowolniony, bezbronny i zalękniony. Będziecie tylko wy – sami siebie czytali, kisili w coraz ciaśniejszym, zaklętym kręgu osobników emocjonujących się.

W tym czasie prawdziwy świat się od was odsunie, uwolni, rozwinie skrzydła – i będzie chciał być moralny, uleczy się. Nalepi wam na czoło wielką czerwoną kartkę, po której będzie rozpoznawał wiadomości od was – oznaczając je tagiem: „ani czytać, i ani słuchać; się nie godzi”.

To będą piękne, „nowe – stare” czasy, i wreszcie przeciętny Polak przestanie się pieklić, pienić, denerwować.

 

Muleta – Ide prosto

 

 

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

3 komentarze

  1. Napluć może każdy – a autor nie ma cywilnej odwagi podać konkretne przykłady kłamstw – nie ma również możliwości zbudowania portalu, który by był wstanie udowodnić że takie przypadki łgarstw są świadome. Jednak zgodzę się, że zmiana naszej tożsamości jest konieczna. Nie ma gwarancji, że w przyszłości pozostaniemy sobą, ale powinniśmy starać się być lepsi. Jako tekst krytykujący dziennikarzy – bardzo słabe, jako tekst nawołujący społeczeństwo do krytykowania dziennikarzy – to może ma sens.

  2. Rzeczywiście napluć może każdy w środowisko ale czy istnieje krytyka, która jest tylko zarzutami, to po prostu oczernianie środowiska i bezpodstawne opinie – nie godzi się

  3. przydały by się jakieś przykłady, drogi autorze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *