Ide Prosto – Dlaczego ignoruję protest lekarzy?

 

Oficjalnie ignoruję protest lekarzy w Polsce. Śmieję się z lekarskiej rzekomej głodówki, bo nie jest to głodówka, tylko oszukiwanie społeczeństwa. W szpitalach, w przeciwieństwie do innych miejsc, głodować można miesiącami, bo każdy osłabiony lekarz podratuje się kroplówką z glukozą (dla organizmu jest to pełnowartościowy posiłek, a lekarz może mówić zgodnie z prawdą, że nic nie jadł).

Dzienna stawka żywieniowa dla pacjentów polskich szpitali często wynosi 5 zł (jak informuje Federacja Przedsiębiorców Polskich w gazecie Rzeczpospolita) i to jest prawdziwa głodówka – patrzcie i uczcie się, jak ona wygląda:

Dzienna stawka żywieniowa wśród najlepszych polskich szpitali nie przekracza 15 zł.

„W polskim prawie nie ma przepisu, z którego wynikałby obowiązek szpitali do zapewnienia pacjentom zakwaterowania i wyżywienia” – mówi Rzecznik Praw Obywatelskich, co oznacza, że wszystko, co dzieje się w polskich szpitalach w tej kwestii, zależy od ich dyrekcji. Dyrektorami szpitali w Polsce są niestety głównie lekarze.

Dlatego nie interesują mnie w ogóle problemy lekarskie, bo to lekarze doprowadzili polskie społeczeństwo do upodlenia, jako że 5 zł to mniej niż stawki w więzieniach (6,80 zł to stawka więzienna dla cukrzyków). Przecież to właśnie w szpitalach ludzie mają dochodzić do zdrowia, a ich organizmy mają się wzmacniać, aby mogły walczyć z chorobą.

W sieci można znaleźć zdjęcia wykonane przez pacjentów w szpitalach – kolacja kobiety będącej w zagrożonej ciąży wzbudza uzasadnioną grozę. Szczerze polecam Czytelnikowi samodzielne przetasowanie Internetu i odkrycie tej fotodokumentacji zrealizowanej przez pacjentów polskich szpitali. Gwarantuję, że będziecie przerażeni, a ateiści pomodlą się o to, aby zdrowie dopisywało im do późnej starości, aby nigdy nie musieli skorzystać z „cudu hospitalizacji” w polskim szpitalu.

Lekarze-dyrektorzy, dopóki nie posprzątacie tych stajni i obór Augiasza, jakimi są polskie ośrodki zdrowia, dopóki nie wygospodarujecie z pieniędzy, którymi ośrodki te dysponują, absolutnego minimum na poczet wyżywienia społeczeństwa, które przychodzi do Was pod opiekę Waszego personelu (nie wymagam od Waszego personelu leczenia, bo wiem, że to trudne zadanie, które przerasta zbyt wielu z Waszych lekarzy-pracowników, oczywiście nie wszystkich, na szczęście), będę całkowicie głuchy na lekarskie prośby o wysłuchanie i wsparcie ich postulatów. Co więcej, będę aktywnie protestował przeciwko zwiększeniu nakładów na służbę zdrowia. Ani jedna dodatkowa złotówka nie powinna pójść od społeczeństwa na cele służby zdrowia, dopóki stawka żywieniowa wszędzie nie wzrośnie przynajmniej do poziomu taniej restauracji (to około 25 zł na chwilę obecną). Do czasu wprowadzenia tych zmian w żywieniu pacjentów w polskich szpitalach – Wasze problemy finansowe, drodzy Lekarze, dla mnie nie istnieją.

Moja następująca subiektywna opinia dotycząca genezy aktualnego protestu lekarzy również nie przysparza chwały tej grupie zawodowej. Gdy lekarze zaniedbują pacjentów, gdy nie obchodzi ich ból, gdy nie reagują na wołania i krzyki i przechodzą obojętnie obok potrzebujących, wtedy słyszymy, że są to pojedyncze przypadki, które nie definiują obrazu całej grupy zawodowej, więc nie dają społeczeństwu prawa do negatywnej oceny wszystkich lekarzy.

Natomiast gdy jeden czy dwóch lekarzy umiera z wycieńczenia na dyżurach, na światło dzienne wychodzą sytuacje naprawdę wyjątkowe, historie prawie świętych (lekarzy, którzy rzeczywiście pracują w nocy, a nie śpią po pokojach dyżurnych, i lekarze ci faktycznie w pełni zasługują na miano prawie świętych), to zaraz potem rozpoczyna się ogólnopolski protest lekarzy rezydentów – tych lekarzy, którzy w przypadku błędów lekarskich czy zaniedbań swoich kolegów błyskawicznie odkreślają się od nich grubym flamastrem, wołając do mediów i do ludzi: To oni, to nie my! Prawdziwi lekarzy tacy nie są, prawdziwi lekarze są oddani swojej pracy i dobru pacjenta zgodnie z przysięgą Hipokratesa i osobistym poczuciem misji! My-lekarzy tacy nie jesteśmy, to tamci lekarze tacy byli, my się od nich odcinamy!

Ale kiedy w stajni Augiasza pojawia się dwóch lekarzy wybitnych i prawie świętych, którzy autentycznie poświęcili swoje życie ciężkiej pracy ratującej zdrowie i życie ludzkie, a którzy umarli z przepracowania i wyczerpania – wówczas natychmiast pozostała ogromna część środowiska lekarskiego podciąga się pod wspólny mianownik z tymi wybitnymi, świętymi jednostkami, gruby flamaster znika jak magiczny ołówek, i lekarze robią protest, i mówią, że środowisko lekarskie jest spójne, że wszyscy tak samo ciężko pracują. I niczym nieomal hieny cmentarne lekarze ci żerują na śmierci tamtych wybitnych – tylko dlatego, że łakną poprawy swoich osobistych interesów, a nie poprawy struktury kulejącej w Polsce państwowej służby zdrowia… Podkreślam! To moje osobiste, w pełni subiektywne domysły, a nie sprawozdanie z faktów!

Ale jeśli moje subiektywne domysły okazałyby się prawdą, wtedy powiedziałbym do owych protestujących lekarzy: – Jesteście hipokrytami, którzy zasłaniają się wąskim gronem prawdziwych misjonarzy wśród waszego zawodu. A gdy spotyka was fala krytyki, uzasadniacie się i bronicie kilkoma skandalicznymi przypadkami wyczerpania z przepracowania lekarzy wytrawnych, i wtedy na plecach tych kilku waszych kolegów wynosicie postulaty o swoje pieniądze i ustawiacie się w równym rzędzie za chlubnymi wyjątkami spośród was.

Muleta – Ide Prosto

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (7)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (1)
  • nie podoba mi się-spalony tost (3)

6 komentarzy

  1. Lekarz umierający na dyżurze to potencjalny przestępca. Wędrówka z dyżuru na dyżur, to pogoń za pieniądzem, a nie troska o pacjenta. Lekarze powinni mieć przylepiony do d…. tachograf i powinni być karani ,za pracę dłuższą niż osiem godzin.

    • Cenny komentarz, bo rzeczywiście jeżeli wyobrazimy sobie, że czyjeś życie może zależeć od lekarza, który nie śpi od, nie wiem, 24 godzin, to robi się słabo… Myślę, że nikt nie jest fizycznie w stanie pracować wydajnie dłużej niż 12 godzin (już ta dwunastka to za długo, ale powiedzmy, że w pewnych okolicznościach do przetrawienia), a zwłaszcza tak wymagające przytomności, refleksu i wiedzy zawody, jak właśnie np. lekarz – człowiek, który decyduje o życiu drugiego człowieka… Przecież to nadzwyczajna odpowiedzialność! Każdy ma prawo pomylić się w swojej pracy – lekarz nie, bo jego błąd może kosztować ludzkie życie…

  2. Stek bzdur.
    A największa na samym początku i cała reszta wywodów blędna- dyrektorami szpitali w 99.9 % nie są lekarze .Całkowity brak znajomości realiów polskiego systemu ochrony zdrowia.
    Dno.

    • Ide prosto jest po to żeby na was nakrzyczeć, a nie po to żeby z wami dyskutować.
      Czujcie się podsumowani!
      Czujcie się sprowadzeni do stereotypu, bo należy się wam ta wiedza, musicie wiedzieć jak jesteście społecznie postrzegani, żeby cokolwiek więcej od społeczeństwa wywalczyć.

      Próba podważenia przesłania całego artykułu na podstawie podważenia jednego merytorycznego szczegółu przypomina ocenę całości służby zdrowia na podstawie indywidualnych doświadczeń.
      Więc skoro już przy tym jesteśmy, to moja indywidualna ocena jakości polskich szpitali zawiera się w tym samym słowie: Dno.

      Byłem, zwiedzałem, prawie umarłem, prędzej zdechnę niż tam kiedyś wrócę, za nic wam nie dziękuję, bardzo was indywidualnie potępiam i niczego od was nie potrzebuję oszuści.
      Mój indywidualny przypadek kontaktów z wami, to dwukrotnie fałszowanie dokumentacji medycznej i notoryczna nieudolność z waszej strony. Z kolei do opisu SORu, czyli waszej wersji formy pierwszego z wami kontaktu też użyję jednego słowa: chlew.

      Takie to są oceny ogółu na podstawie szczegółu – smacznego.

    • Panie Junaku.

      Oczywiście ma Pan prawo do swoich poglądów, zwracamy jednak uwagę, że autor tego tekstu napisał „głównie lekarze”, co nie zakłada liczby 99,9 %, na którą się Pan w swoim komentarzu powołuje.

      Cały dział Ide Prosto poświęcony jest specyficznej – ostrej i kontrowersyjnej – stylistyce felietonowej. To, co w tym artykule napisał Muleta, w języku publicystyki określamy mianem „wezwania do działania”. Intencją stosowania takiego języka jest wstrząśnięcie czytelnikiem – po to, aby sprowokować go do żarliwych reakcji. A żarliwe reakcje powołuje się do zaistnienia po to, aby ważny temat z zakresu problematyki społecznej w rezultacie mógł unosić się na powierzchni aktualnych dyskursów społecznych – dłużej. Aby dyskusje na dany temat – nie przygasły ani w społeczeństwie, ani wśród polityków za szybko.

      Uważamy, że problem fatalnie kulejącej kondycji państwowej służby zdrowia jest arcyważnym problemem. Dlatego opublikowaliśmy artykuł Mulety, który przekierowuje dyskurs z protestu lekarzy na cierpienie pacjenta. Lekarze, którzy są wartościowymi lekarzami i pielęgnują ten ciężki i niezwykle potrzebny zawód zaufania publicznego – nie poczują się tym artykułem urażeni, ponieważ Muleta WYRAŹNIE skrytykował w swoim artykule pewną GRUPĘ lekarzy, a nie WSZYSTKICH lekarzy.

      To przykre, że po przeczytaniu początku – cały artykuł jawi się Panu stekiem bzdur. Rozumiemy zatem, że haniebne i głodowe posiłki w szpitalach dla kobiet będących w zagrożonej ciąży – w Pana percepcji w ogóle nie są problemem. W percepcji naszej redakcji – są. I to olbrzymim problemem. I nie tylko w naszej percepcji – fotodokumentacje takich głodowych posiłków w polskich szpitalach wykonane przez pacjentów: mrożą krew w żyłach. Kobiety polskie boją się rodzić dzieci w państwowych szpitalach. Ludzie boją się chodzić do lekarzy, kiedy są chorzy, cóż dopiero przekonywać ludzi, że powinni chodzić do lekarzy badać się profilaktycznie… Temat ocean. A Pan po „przeczytaniu” jednej kropli z tego oceanu wysnuwa bardzo surowe, krzywdzące naszą redakcję, oczywiście „jedynie słuszne” wnioski.

    • PS Panie Junaku, no i jeszcze przeoczył Pan w tym artykule ZDANIE-KLUCZ 🙂 . Muleta napisał WYRAŹNIE: „Podkreślam! To moje osobiste, w pełni subiektywne domysły, a nie sprawozdanie z faktów!” 🙂 .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *