Ide prosto – Klauzula sumienia, i zero moralności

 

Ide prosto Klauzula sumienia i zero moralności 2

Moje sumienie ma klauzulę. Moje sumienie było kiedyś częścią mojego człowieczeństwa, mojego organizmu, ponieważ myślący człowiek nie dzieli się na ciało i duszę, lecz stanowi jedność. Moje sumienie było więc dawniej czymś w rodzaju żywo reagującej, jakoby organicznej struktury. Dziś jest zimnym, zwartym schematem – ramowym i szczegółowym regulaminem, w kontekście którego niemożliwym jest mieć wyrzuty sumienia i dyskutować samemu ze sobą, jak powinnam się zachować, a jak nie. Ja już nie mam takich dylematów natury moralnej, bo właściwie nie mam sumienia, mam tylko wewnętrzny zimny regulamin – mam klauzulę, na którą z łatwością mogę się powołać w każdej sytuacji i już nie muszę się zastanawiać, czy coś jest dobre, a coś złe, czy komuś szkodzę, czy nie.

Mam klauzulę, na którą ochoczo się powołam, w każdej dziedzinie życia – oto kilka banalnych, wręcz jałowych, zrozumiałych dla każdego przykładów:

Nie będę wyrażała opinii na temat spektaklu „Golgota Picnic” po jego obejrzeniu, tylko przed jego obejrzeniem, bo klauzula sumienia nie pozwala mi brukać się brzydkimi treściami, o których nic nie wiem.

Moje dziecko nie będzie grało w gry komputerowe, bo za czasów mego dzieciństwa i młodości nie było gier komputerowych, a to były dobre czasy, w jakich dzieci grały w kapsle i chińczyka, a teraz są złe czasy, bo na ekranach komputerów widać, jak dzieci strzelają do siebie z pistoletów i ranią się nożami. Odmawiam brania w tym udziału, powołując się na bezsporną klauzulę sumienia.

Żądam, by właściciele i pracownicy księgarni również mogli na mocy prawa świeckiego w demokratycznym państwie powoływać się na klauzulę sumienia, bo wtedy z półek księgarni nareszcie znikną te pedofilskie, zepsute, obleśne brednie, jak np.: „Lolita” Nabokova. „Cierpienia młodego Wertera” też można wyrzucić, a jeszcze lepiej – spalić na stosie, bo to szatańska książka jest, nawołująca do samobójstwa, a samobójstwo jest najcięższym grzechem. Chrońmy siebie i nasze dzieci przed pokusami i grzechami, stosujmy szeroko pojętą profilaktykę (klauzulę sumienia).

Na mocy klauzuli sumienia domagam się, by na wychowaniu seksualnym w szkole mówiono dzieciom o życiu rodzinnym, nie o brudnym, brzydkim seksie. Dzieci powinno odstraszać się od tego, co jest dostępne dla dorosłych i tylko po ślubie w kościele, a nie podstępnie zachęcać.

Młodzi ludzie mieszkający ze sobą bez ślubu powinni być ścigani i karani z ramienia prawa. Mam taką parę za sąsiadów przez ścianę – już ja wiem, co się u nich wyprawia. Jak to, skąd? Stoję ze szklanką i słucham. Powinno się ich zamknąć za te prowokacyjne, grzeszne krzyki. Oczywiście, że nie odpowiadam im „dzień dobry” – powołuję się na klauzulę sumienia.

Ale to tylko, tylko, tylko – banalne przykłady. A teraz poszukajmy głębiej, zastanówmy się porządnie – idźmy prosto.

Nie ma co ukrywać, że podpisana przez bodaj 3 tysiące lekarzy polskich „klauzula sumienia”, dotyka życia w sposób bardzo bezpośredni, bo tu największe pole do popisu mają ginekolodzy. I ci na mocy nie prawa świeckiego, tylko swojej „klauzuli”, choć pracują w państwowych przychodniach i szpitalach, gotowi odmówić pacjentce przepisania antykoncepcji w postaci potocznie zwanej pigułki, oraz oczywiście aborcji – nie takiej na życzenie, lecz zgodnej z aktualnym stanem polskiego prawa, czyli takiej, gdy np.: płód posiada bardzo poważne wady rozwojowe, których nie da się leczyć i które skazują go na śmierć tuż po porodzie (w przypadku donoszenia takiej ciąży) albo w miesiąc lub dwa po porodzie, kiedy to dziecko umrze stopniowo, cierpiąc, podłączone do skomplikowanej aparatury podtrzymującej życie czy też na silnych lekach przeciwbólowych.

Zdaję sobie sprawę, że temat aborcji prawdopodobnie zawsze wywoływał będzie liczne kontrowersje. To jest naturalne, bo to trudny i niezwykle istotny temat jest. Nie jest moim celem kłócenie się tu ze ślepymi zwolennikami idei „pro-life”, którzy nie chcą wysłuchać żadnych racjonalnych argumentów, w nosie mam ich wstrętne krucjaty i batalie przeciw sumieniom wszystkim innym, niż ich własne i „lepsze” sumienia objęte „klauzulą”, która w ich mniemaniu załatwia wszystko i ucina każdą dyskusję. Podejmuję ten temat, by odnieść się do burzy, która – moim zdaniem, słusznie – grzmi obecnie w wielu mass mediach.

Burza wzięła się stąd, że niejaki prof. Chazan odmówił ostatnio aborcji kobiecie, której płód – ostatecznie donoszony i „szczęśliwie” urodzony i wydany na świat ten – był w takim oto stanie: bez połowy głowy, mózg na wierzchu (nie ma mózgu w środku), wisząca gałka oczna, rozszczep całej twarzy. Kobieta twierdzi, że prof. Chazan specjalnie przedłużał różne badania, żeby nie było już czasu na legalną aborcję – sam odmówił aborcji, ale nie wskazał innego lekarza, do którego mogłaby się zgłosić po legalną terminację ciąży. Tak drastyczny opis dziecka, o którego życie zawalczył Chazan – i wygrał, znam dzisiaj z „Gazety Wyborczej” i wypowiedzi prof. Dębskiego, który – dla zdrowej odmiany od polskich katoli – mówi ciekawe merytoryczne rzeczy, w dodatku tonem zrównoważonym, nie obrzucając nikogo błotem, o kamieniu nie wspominając. Nie będę wszystkich tych rzeczy cytowała, bo w Internecie możecie znaleźć szereg materiałów na ich temat. Ja skupię się tylko na pewnych aspektach poruszonego problemu.

Zacznijmy od tego, że prof. Dębski przyniósł do telewizji zdjęcia dzieci czy też płodów z różnymi ciężkimi wadami rozwojowymi, na które medycyna nie może na obecnym poziomie nic poradzić. Powiedział, że chciałby, aby te zdjęcia mogła zobaczyć Polska, aby wszyscy nareszcie zrozumieli, o czym my tu w ogóle mówimy. Zwolennicy pro-life, choć tak naprawdę ich brak empatii właśnie i skazywanie ludzi na wybitne cierpienia psychiczne i fizyczne z powodu ich sumienia każe mi sądzić, że nie są oni wcale za życiem, lecz dokładnie przeciw życiu – bez najmniejszych wyrzutów potrafią obwiesić cały kraj plakatami z porozrywanymi w czasie aborcji szczypcami płodami, ale zdjęcia płodów tak chorych były zbyt drastyczne na to, by pokazano je w telewizji. Osobiście uważam, że szkoda. Zgadzam się z prof. Dębskim – gdyby prof. Chazan ujrzał to życie, które uratował, pewnie zmieniłby zdanie. Społeczeństwo też powinno je ujrzeć. Myślenie boli. Ale czasami naprawdę warto.

Nie ma stosownych słów do miarodajnego opisania całej tej historii, wszystkie słowa wydają się tu zbyt ciasne. Pod szpitalem imienia Świętej Rodziny w Warszawie, gdzie dyrektor tegoż szpitala, właśnie prof. Chazan, odmówił tej kobiecie uzasadnionej prawem oraz moralnością rodziców aborcji – zebrał się ponoć tłumek z krzyżami, skandujący wyrazy dziękczynienia dla prof. Chazana. Drodzy Czytelnicy, my tu nie mówimy o mieliznach intelektualnych bojkotujących „Golgota Picnic” – mówimy tu o totalnie bezdusznych humanoidalnych formach, pozbawionych kropli rozumu.

Co ciekawe, sam prof. Dębski, który przyjmuje wiele trudnych, zagrożonych (np.: wadami rozwojowymi jak ten przykład opisany powyżej) ciąż, mówi, że część tych kobieta sama decyduje się donosić ciążę. Część tego pragnie – wydać na świat dziecko tak chore, które za chwilę umrze, chce, aby położono jej je na brzuchu, chce je poczuć, utulić, pożegnać. Część zaś decyduje się na aborcję – nie chce skazywać swojego dziecka na dodatkowe cierpienie, bo niektóre płody rozwijają się na przykład bez płuc i z momentem, kiedy się rodzą, zaczynają po prostu się dusić i w ten sposób dopiero umierają. To jest dramatyczna, niewyobrażalna dla ogółu sytuacja, dlatego jest, a na pewno powinna być w cywilizowanym państwie kwestią indywidualnego wyboru – sam prof. Dębski mówi, że nie jest w stanie ocenić, co jest w tego typu sytuacjach mniejszym złem, terminowanie ciąży czy jej donoszenie i naturalne urodzenie. Dla odmiany, katole, jak choćby tacy z Frondy.pl, piszą bez ŻADNYCH WĄTPLIWOŚCI, że zdecydowanie lepiej – zawsze jest urodzić, bo tak jest po prostu lepiej, i już. Jaka istota ludzka tak myśli? Jaka istota ludzka nie chce wyboru, odrzuca wolną wolę? Na deser jeszcze ocierając sobie ociekające jadem usta – Panem Bogiem?

Corida – Ide prosto

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *