Ide Prosto – Liberalne zakłamanie

liberalne-zaklamanie

Nie wolno używać słów takich jak „czarnuch”. Ba! Nie wolno używać słów takich jak „murzyn”, choć z językowego punktu widzenia nie ma obiektywnych i jednoznacznych przyczyn, by przypisywać słowu temu negatywne konotacje. Przede wszystkim nie wolno używać słów nazbyt kategorycznych i wulgarnych, charakteryzujących się obelżywością wobec podmiotu wypowiedzi, słów takich jak np. „ciota”. Ale za to używanie bez najmniejszych hamulców słów takich jak „rasizm”, „nazizm”, „faszyzm” itp. – stoi na porządku dziennym, pozostaje w pełni dozwolone i akceptowalne, nikogo ani nie dziwiąc, ani nie brzydząc.

Niedawno pewna niemiecka pani psycholog raczyła publicznie, czyli w prasie niemieckiej, wyrazić opinię, iż „Polska ma głębokie korzenie faszystowskie”. Kilka gazet w Polsce – będących de facto kapitałem niemieckim także, a nie naszym, rodzimym – natychmiast dokonało przedruku tego arcyzaskakującego spostrzeżenia Niemki, dodając doń aurę upadku demokracji w naszym państwie oraz wzrost w polskim społeczeństwie tendencji nazistowskich.

Polska – mały, dziwny, głupawy kraj obok Rosji; kraj o głębokich korzeniach faszystowskich oraz tendencjach nazistowskich. Ja – zupełnie nie zgadzam się na taką definicję Polski!

Dla jasności dodam, że w ojczyźnie mojej wiele, jakże wiele spraw kuleje, to prawda – ale uważam, że kuleje w wyniku albo nieudolności, albo złej woli naszych politycznych elit. Natomiast o społeczeństwie polskim – o moich rodakach – myślę pozytywnie. Mimo średniej, przeciętnej biedy w naszym kraju, mimo wielu uzasadnionych trosk, uważam, że jako naród radzimy sobie całkiem nieźle. Nasz słowiański – polski – temperament pełen jest optymizmu, niebywałego wdzięku i jednocześnie rozsądku. Mit o polskim narzekaniu jest zmyślny i przerośnięty, bowiem tę specyfikę narzekania prezentują raczej wyłącznie starsze pokolenia, które już pomału dążą do zmiany stanu skupienia, bo takie jest prawo natury, doczesnego życia. W rzeczywistości jesteśmy narodem upartym – pracowitym, potrafiącym zaciskać zęby i trwać. Mimo że masowo wyemigrowaliśmy za chlebem i szczęściem, że wciąż emigrujemy, jednak potrafimy głównie walczyć – starać się o byt. Mamy serce do walki – my, Polacy, ci, którzy zostali, ale i ci, którzy wyjechali, ponieważ ich emigracja nie jest obrazem ucieczki, lecz obrazem dobrej walki o bezpieczeństwo własne i bliskich. A nasze elity polityczne, to oddzielna historia – i dzisiaj nie będziemy mówić o tej historii…

liberalne-zaklamanie-1

Dziś zajmiemy się hipokryzją rządów neo-liberalnych. Dziś zajmiemy się skażeniem na świecie – skażeniem poprawnością polityczną, którą co prawda wynaleźli Amerykanie, ale Europa, a mówiąc ściślej: Unia Europejska biegle podchwyciła hasło „poprawność polityczna” i dzisiaj to właśnie ona, Europa, wiedzie prym w promowaniu postulatów owej poprawności politycznej. Ona – Europa. Ona – UE. A mówiąc jeszcze bardziej precyzyjnie: ona – Angela Merkel.

Spróbuj wysłowić głośno swoje obawy wobec napływu do Polski – do Twojej ojczyzny – „uchodźców z Syrii”, a natychmiast zostaniesz obłożony niesłychanie nikczemnymi, wstrętnymi epitetami: rasista, ksenofob, nazista, faszysta… Nieważne, że obawiasz się nielegalnych imigrantów ekonomicznych przybywających np. z Afganistanu, którzy przekraczają europejskie granice pod fałszywym szyldem bycia uchodźcami z Syrii – i tak będziesz rasistą, ksenofobem etc.

Czym jest poprawność polityczna? Zjawiskiem analogicznym do korpomowy – czymś sztucznie powołanym do istnienia, czymś jedynie udającym coś ważnego, znaczącego. Tak jak w korporacji nie ma ludzi, nie ma człowieka – są jedynie osoby oraz zasoby ludzkie – tak w nowomowie będącej poprawnością polityczną nie ma miejsca na bycie człowiekiem. W zamian człowieczeństwa każdy zwolennik poprawności politycznej postuluje bycie „sprawiedliwością”, „tolerancją”, „akceptacją”. Ale te trzy ostatnie przytoczone słowa dla poprawności politycznej – naprawdę: znaczą tyle, co nic.

Poprawność polityczna pierwotnie miała grać rolę czystej, szlachetnej dyplomacji. Ale życie skutecznie nie raz dowiodło, iż dyplomacja jest tylko młodszą, odrobinę ładniejszą siostrą starej, wyrachowanej hipokryzji.

I tak też obecne oblicze poprawności politycznej wrasta nam pod skórę – nam: ludziom współczesnym reprezentującym kulturę Zachodu. Aktualna twarz poprawności politycznej po prawdzie więcej jest maską, niż twarzą. Maską, która jest wypolerowana, gładka, śliczna, uśmiechnięta – ale zadajcie samym sobie pytanie: co kryje się pod tą maską?

liberalne-zaklamanie-2

Kryje się pod nią:

Obłuda – zamiast uczciwości.

Powierzchowna i nieprawdziwa miłosierność wobec „wszystkich bez wyjątku” – zamiast prostolinijnej troski o jednostki ludzkie dotknięte rzeczywistą krzywdą, dramatem.

Przymus kochania całego świata – pozbawiony głębokiej, sceptycznej i odważnej, refleksji nad faktycznymi losami i poczynaniami świata.

Sterylność lingwistyczna – w miejscu nazywania spraw i rzeczy tak, jak dyktuje nam własny, osobniczy rozum, i serce.

Kryptocenzura – jako podstępne zastępstwo za cenzurę brutalną, jawną, bezwzględną, którą zgodnie z echem poprawności politycznej lubimy przypisywać minionym czasom. Ale maska poprawności politycznej, która udaje twarz, dowodzi bezspornie, że choć czasy nieustająco się zmieniają, tym niemniej iluzja władzy niezmiennie ubóstwia rozporządzać wyobraźnią i empatią ludzką, czyniąc z nich jedynie planktonowy pokarm dla swych utajonych, niecnych planów, których całkowitej skali – teraz, jeszcze, nie znamy…

Rządy liberalne i neo-liberalne, by nie rzec: lewackie, zrodziły się – zdaje się – z gładkich, słusznych intencji. Ale potem osiągnęły zenit, i wtedy zaczęły przeobrażać się w inne od pierwotnych założeń zjawisko – oparte już nie na potrzebie równości i braterstwa, lecz na potrzebie nierozróżniania prawdy od fikcji, niewartościowania nikogo i niczego, niewartościowania w imię rzekomego wspólnego dobra wszystkich.

liberalne-zaklamanie-3

Przez trzy czwarte swego marnego życia myślałam, że jestem liberałem. Ale to, co obserwuję na świecie, a szczególnie w obrębie Unii Europejskiej, z akcentem na Niemcy i na politykę Angeli Merkel, każe mi obrócić mój liberalizm w popiół, z jakiego – boję się, że nic już nie powstanie.

Jednocześnie nie jestem konserwatystką; radykałem. Nie utożsamiam się ani z lewą, ani też z prawą stroną świata. Natomiast widzę nieskuteczność, fałszywość i hipokryzję rządów neo-liberalnych. Świat, który rządy te starają się wykreować, nie może się udać – nie ma takiej możliwości. Świat, w którym wydumane parytety pretendują do jakości wyższej od tej, jaką do zaproponowania mają utalentowane jednostki, musi runąć. Świat, w którym w książeczkach dla dzieci niedopuszczalnym jest, aby jej bohaterowie gotowali – gdy są mamami, aby grali z dzieckiem w piłkę – gdy są ojcami, musi upaść.

W elementarzu dla dzieci koniecznie trzeba pokazać dwóch tatusiów, którzy dziecku stworzą dom równie dobry, co mama i tata – bo przedstawienie innego, tradycyjnego obrazka byłoby powieleniem krzywdzących stereotypów…

Proszę, zrozummy się, o czym ja tu opowiadam: nie jestem za używaniem słów takich jak „czarnuch” – jestem za możliwością adoptowania dzieci przez małżeństwa gejowskie. Lecz jestem przeciwnikiem marketingowego sprzedawania wizerunków różnych mniejszości jako większości. Nie neguję metody in vitro – uważam zaś, że na refundowanie metody in vitro pozwolić sobie mogą społeczeństwa stabilne ekonomicznie, do jakich Polska, niestety, stanowczo się nie zalicza. I uważam, że bez mała zakazywanie publicznego prezentowania gotującej mamy w imię „lepszego jutra” – to świat żywcem wyjęty z przykrej beczki śmiechu; świat jak chwiejny domek z kart, w którym jednak to właśnie tradycyjna matka staje się dyskryminowaną mniejszością!

Poprzez poprawne politycznie bełkotanie w mass mediach o dobru mniejszości – wszelakich: homoseksualnych, wyznaniowych itd. – odwraca się uwagę obywateli od problemów stricte społecznych, które rzeczywiście dotyczą wszystkich; od problemów takich jak:

Bezrobocie, luki i błędy w systemie edukacji, zatrważające niedomagania w służbie zdrowia, dziury i syf na ulicach miast, układy i układziki – powiązania, kliki i nepotyzm w wielu dziedzinach pracy i życia, deprecjacja szkół i uczelni wyższych, tragicznie złe (niskie) wyposażenie militarne polskiej armii, tragicznie złe (wysokie) podatki…

Następnie do polskich kin wkracza Smarzowski, a wraz z nim „Wołyń”. I wszyscy wokół trąbią, z ulgą najszczerszą, skrywaną jedynie pod entuzjastyczną łzą wzruszenia: och, jakież to wspaniałe kino – gdyż ono takież prawdziwe, nieskażone poprawnością polityczną… Bzdura! Po pierwsze „Wołyń” Smarzowskiego wyłania się w niezręcznym momencie – rzucając dalece niedobre światło na relacje polsko-ukraińskie, poprzez paskudne odgrzewanie konfliktów z przeszłości. Po drugie, abstrahując nawet od relacji pomiędzy państwami, samo nurzanie się Polski w tematach historycznych, nacechowanych smoleńsko-martyrologiczno-ofiarnie, nie posuwa polskiej ani kultury, ani polityki naprzód, bo jakkolwiek w wykuwaniu nowych, acz nieugięcie tych samych pomników jesteśmy nadzwyczajnie sprawni, tak w szerszym kontekście bycia cząstką świata i członkiem UE pozostajemy bezwładni niczym zwietrzały, martwy kotlet, który kocha pozwalać przewracać się z boku na bok we wciąż tym samym, zjełczałym sosie.

liberalne-zaklamanie-4

Czym jest poprawność polityczna? Pięknie brzmiącymi – „poważnie” i „dostojnie” brzmiącymi słowami, których prawdziwego znaczenia, wbrew deklarowanemu umiłowaniu historii, nikt z żywych pamiętać nie chce.

Poprawność polityczna jest łatwym, bezmyślnym rzucaniem w twarz interlokutorowi – mian takich jak: rasista, nazista, faszysta; morderca, zabójca, świnia; baba, szowinista, szmata…

Poprawność polityczna jest nieskutecznym substytutem. Substytutem powołanym do leczenia kompleksów, do uzupełniania deficytów w wierze w człowieka i w człowieczeństwo. Jest małą, przebrzydłą hipokrytką – zadufaną w sobie, uświęcającą siebie, głaszczącą samą siebie po ulizanej główce.

Corida – Ide Prosto

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (8)
  • w porządku-niezła grzanka (5)
  • potrzebny-smaczny tost (4)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

3 komentarze

  1. Szanowny F!

    A ja jako autorka zgadzam się z Komentatorem 🙂 . Powinnam być bardziej czujna w używaniu konkretnych mian – myślę, że nie popełniłam wprawdzie jakichś drastycznie rażących błędów pojęciowych, ale masz całkowitą rację: nawet felietonowa forma wypowiedzi nie zwalnia mnie od wzmożonej czujności względem pojęć! Niemniej jest mi miło, że pomimo pewnych wad obecnych w tekście – przychylasz się do mojej diagnozy problemu poprawności politycznej.

    Pozdrawiam! 🙂
    autorka

  2. Ogólnie z tekstem się zgadzam – przy czym autor:

    > wypominając poprawność polityczną w przypadku „Wołynia” sam się jej domaga… (a budowanie relacji z Ukrainą na zakłamaniu prowadzić może przede wszystkim do scenariusza niekorzystnego dla Polski).

    > określenie „liberalne” w odniesieniu do rządów używa w znaczeniu „socjalistyczne” – choć (kradnąc nazwę!) liberałami zaczęli się określać amerykańscy socjaliści, aż się to rozpanoszyło na cały świat i obecnie wielu ludzi w ten błędny sposób mówi – ja jestem za tym by nie poddawać się tej manipulacji. Wszak sam p. przewodniczący Donald Tusk przyznał, że nie jest liberałem, a socjalistą.

    > powinien dać raczej tytuł artykułu: „Totalitarne zakłamanie”. Uważam, że nie powinniśmy dać sobie wciskać fałszywych znaczeń słów, aby nie stały się „Pięknie brzmiącymi – „poważnie” i „dostojnie” brzmiącymi słowami, których prawdziwego znaczenia, wbrew deklarowanemu umiłowaniu historii, nikt z żywych pamiętać nie chce” 😉

    Poza tym zgadzam się tutaj z opisaną diagnozą problemu poprawności politycznej.

    • Szanowny F!

      A ja jako autorka zgadzam się z Komentatorem 🙂 . Powinnam być bardziej czujna w używaniu konkretnych mian – myślę, że nie popełniłam wprawdzie jakichś drastycznie rażących błędów pojęciowych, ale masz całkowitą rację: nawet felietonowa forma wypowiedzi nie zwalnia mnie od wzmożonej czujności względem pojęć! Niemniej jest mi miło, że pomimo pewnych wad obecnych w tekście – przychylasz się do mojej diagnozy problemu poprawności politycznej.

      Pozdrawiam! 🙂
      autorka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *