Ide Prosto – Manipulacja manipulację myje

 

Ide Prosto – Manipulacja

Obiło się mnie o uszy, jakoby ugrupowanie Kukiz’15 stworzyło projekt ustawy, zgodnie z którym na polskie kobiety szykuje się prawdziwy młot. Nie żartuję! Platforma Natemat.pl, twór podobno publicystyczny, autorstwa podobno dziennikarza, pana Tomasza Lisa, podaje, iż ostatni krzyk mody, to jest dyskurs wokół pomysłowego projektu nowelizacji ustawy aborcyjnej, to jeszcze nie dość uciśnienia wobec ogółu polskich kobiet. Teraz należy jeszcze dodatkowo ucisnąć ten szczegół polskich kobiet, które posiadają już potomstwo, poprzez zmuszenie tychże kobiet niegodziwym prawem do dzielenia się opieką nad dzieckiem z byłym mężem-alkoholikiem, którego jednakowoż to samo prawo przewiduje zwolnić z obowiązku alimentacyjnego. Autorką tegoż niezwykłego wywodu, powiedzmy, że publicystycznego, jest niejaka pani Anna Dryjańska, artykuł ukazał się na łamach Natemat.pl bodaj dnia 29 kwietnia 2016 r., i serio – nie podaję linku do tegoż wykwitnie manipulującego odbiorcą artykułu, bo po wpisaniu do wyszukiwarki jakże malowniczego hasła: „młot na kobiety”, na pierwszym miejscu wyłania się dokładnie tenże artykuł, a nie artykuł opisujący obyczaje średniowieczne.

Serio, zacznę od kwestii błahej… Bądźcie przeto cierpliwi – obiecuję, że z każdym zdaniem mój publicystyczny wywód będzie coraz ciekawszy i błyskotliwszy. Na koniec dowiecie się ode mnie rzeczy prawdziwie zdumiewających, no – po prostu rozkosznych, które dotyczą naszych politycznych elit, i nas samych, polskiego społeczeństwa… Naprawdę, warto wytrwać ze mną i dobiec wspólnie aż do mety – przyrzekam!

Otóż na trop tejże błahej kwestii wpadłam samodzielnie – bez niczyjej pomocy. Tak! Sama się domyśliłam, że w Polsce nie istnieje zjawisko pod hasłem wiodącym „media niezależne”, znakomita część tak zwanych polskich mass mediów stanowi kapitał niemiecki. Wpadłam na ten trop sama, samiusieńka. Aby wpaść na ten – błahy, jawny, oczywisty! – trop, doprawdy nie trza wybitnej, tęgiej głowy, starczy odrobina starego, dobrego zdrowego rozsądku. Ale jeśli potrzebujecie autorytetu w imię poparcia słów moich, powołam się na poczciwego Maxa Kolonkę, który, odbierając niedawno zacną nagrodę imienia Kisiela, na tejże uroczystej gali – wytknął polskiej dziennikarskiej widowni, z właściwym sobie wdziękiem, iż media polskie, nasze rodzime, ojczyste, w istocie cudze są, zagraniczne, a konkretnie: niemieckie. Tak! To samo zresztą, mówiąc nawiasem, tyczy się polskich produktów spożywczych – a ściągnijcie sobie na smartfona sympatyczną aplikację, która sczytuje kody kreskowe z różnych produktów. Tak oto przekonacie się bez pudła, ile polskich serków i kiełbasek de facto jest serkami i kiełbaskami niemieckimi, francuskimi, moim ostatnim hitem i odkryciem na tym polu jest polska herbatka wprost z Australii. Lecz to jedynie drobna dygresja – wróćmy do naszych polskich, czyli obcych mass mediów!

Ide Prosto – Manipulacja 1

Proszę Państwa, jak się już odkryje i przyswoi tę błahą prawidłowość, iż w Polsce nie ma niezależnych, rodzimych mass mediów, to się wiele spraw natychmiast człowiekowi prostuje i wyjaśnia. Serio! Jak człowiek już wie, to się nie denerwuje. To już nie oczekuje od Wyborczej na przykład, że taka Wyborcza powie Polakowi prawdę, to jest poda fakty, powoła się rzetelnie na konkretne cytaty, wskaże w sposób ścisły wiążące statystyki – zaprezentuje czytelnikowi czystą, suchą, wspaniałą (bo czystą) informację. Z chwilą, gdy człowiek przestaje tego wszystkiego od „polskich” środków masowego przekazu oczekiwać, natychmiast uczy się czytania między wierszami. W ten sposób kształtuje się w Polaku niezbędny do przetrwania w chorym kraju, zdrowy sceptycyzm – już nie musisz łykać niczego jak majestatyczny pelikan (widzieliście kiedy pelikana, łykającego w locie? Toż kwintesencja majestatu i dystyngowanego piękna! – przyp.: Cor.), skoro doskonale wiesz, że faktograficzna prawda leży daleko poza twoim zasięgiem.

Idźmy dalej – będzie intrygująco, obiecuję!

Wracając do, rzeczonego we wstępie, artykułu autorstwa pani Dryjańskiej. Przypominam malowniczy tytuł tegoż popisu manipulacji prasowej: „Młot na kobiety. Posłowie Kukiz’15 przygotowali projekt, który zwalnia mężczyzn z płacenia alimentów na dzieci”. Przyznam się najuczciwiej pod słońcem, iż nie popełniłam żadnego „riserdżu”, toteż pojęcia bladego nie mam, czy: 

  • projekt ten rzeczywiście wpłynął do Sejmu

  • projekt ten rzeczywiście został napisany przez posłów Kukiz’15

  • czy w ogóle ktokolwiek napisał dokładnie ten projekt

Te trzy aspekty pozostawiam jednakże celowo i intencjonalnie – niezbadane przez siebie, nie wytropione, nieokreślone. W kontekście niniejszego, mojego, artykułu – nie interesuje mnie, kto stworzył ów projekt, ani nawet czy faktycznie ów projekt istnieje, ani czy ktokolwiek się nim realnie zajmuje. Interesuje mnie kompletnie co innego!

Mianowicie interesuje mnie to, że:

  • autorce ww. artykułu (wymienionego z tytułu) nie zależało na rzetelnym, uczciwym, streszczeniu owego projektu, lecz na iście sarmackim ubarwieniu jego wybranych przesłanek w celu postraszenia polskiego społeczeństwa, z akcentem na – i tak dość już wkurzone – polskie kobiety

  • cały artykuł napisany jest w stylistyce nie publicystycznej, lecz wyraźnie populistycznej

  • na podstawie lektury tegoż artykułu nie podlega pod wątpliwość, iż kluczową intencją albo autorki, albo wydawcy platformy udostępniającej artykuł, jest oczernienie posłów PiS oraz Kukiz’15, wskutek którego to mechanizmu propagandowego – w świadomości społecznej wybieleniu ulegnie frakcja PO, urastając do statusu wręcz „zbawiennego” w stosunku do „grzesznego”, obecnego bałaganu, powstałego z winy ugrupowania wiodącego (PiS)

Ide Prosto – Manipulacja 2

Oczywiście, że projekt rozumiany tak, jak opisuje go omawiany tu artykuł, jest nie do przyjęcia i nie do zaakceptowania przez polskie społeczeństwo. Podobnie jak zaostrzenie polskiej ustawy aborcyjnej jest niegodne XXI wieku – niegodne poziomowi wiedzy medycznej, ani etycznej, ani niegodne europejskiego kontekstu kulturowego. Jakkolwiek zdajmy sobie sprawę, że tego rodzaju ustawy – ani jedna, ani druga – najprawdopodobniej „nie przejdą”. Te projekty ustaw, bądź nawet domniemane projekty ustaw, są jedynie rodzajem zasłony dymnej, która jest pięknie, ślicznie, sprawnie podsycana przez zmanipulowane, „polskie” mass media. A my, społeczeństwo polskie, jak pelikany łykamy te polityczno-medialne petardy, kłócąc się między sobą – osobiście oraz na portalach społecznościowych, i plując na siebie niechęcią, zacietrzewieniem oraz podłymi epitetami.

Wyjaśnię może wreszcie, o co chodzi – w owym domniemanym projekcie ustawy autorstwa Kukiz’15, o jakim tak po kozacku wypowiedziała się pani Dryjańska.

Otóż cytuję z populistycznego wywodu pani Dryjańskiej, że ustawa zakłada takie oto postulaty (podkreślam, że cytuję):

  • „zniesienie alimentacji pieniężnej dzieci i zastąpienie jej opieką naprzemienną

  • wprowadzenie innej niż w Konstytucji definicji rodziny

  • nałożenie na dziecko obowiązku kontaktu z rodzicem (nawet gdy tego nie chce, bo na przykład ojciec był sprawcą przemocy w rodzinie lub matka jest w ciągu alkoholowym)

  • ponad 900 zł kary dla matki za jeden przypadek utrudnienia kontaktów z ojcem, lub wręcz kara więzienia

  • dotkliwe kary finansowe dla nauczycieli przedszkolnych lub szkolnych, którzy odmówią przekazania opieki lub informacji ojcu, w sytuacji gdy przypada kolej matki na opiekę nad dzieckiem

  • wykreślenie z prawa pojęcia porwania rodzicielskiego (bo ojciec biologiczny z definicji nie może porwać dziecka)

  • zniesienie orzekania o winie przy rozwodzie (bo prawda, czyli wina, leży pośrodku, a tak w ogóle to bardzo subiektywna kwestia), czego konsekwencją będzie uniemożliwienie eksmisji sprawcy przemocy domowej”.

No, jak normalny człowiek przeczyta w ten sposób brzmiące – potencjalne, przyszłe – zapisy prawne, to się włos każdy mu na ciele jeży. I ja się temu jeżeniu nie dziwię, nie! Lecz przypominam: zwróćmy baczenie na to, co pomiędzy wierszami!

Ide Prosto – Manipulacja 3

Otóż nie da się ukryć, że wybrane punkty w tej przedstawionej, barwnej kawalkadzie – brzmią zbyt radykalnie, co już we wstępie czytania odbiera człowiekowi spokój i odmawia mu sceptycyzmu. Ale te punkty nie są napisane językiem prawnym, są napisane językiem „dziennikarskim”, a mówiąc precyzyjniej – językiem propagandowym. Radykalność tych zdań bierze się po pierwsze stąd, iż najprawdopodobniej nie są one projektem ustawy, a jedynie głosami w dyskusji, prowadzonej wokół praw ojców, które to głosy „wypłynęły” i stworzyły odpowiednią kanwę do skonstruowania zmanipulowanego artykułu. Po drugie, jeśli się odrze te zacytowane punkty ze swoistego, świadomie im przydanego, kontekstu emocjonalnego, to się jasno zobaczy, że ideą przewodnią podjęcia takowej dyskusji była zapewne potrzeba zapewnienia zapisem prawnym jakiejkolwiek ochrony – ojcom, których sytuacja w naszym kraju nie jest wcale krystaliczna, ni „idąca mężczyznom na rękę”.

Zdaję sobie sprawę aż nadto dobrze, że to, co powiem za chwilę, nie spodoba się zdeklarowanym feministkom, ale! Kto łeb trzyma pionowo, słusznie, normalnie na karku – niezależnie od tego, czy jest kobietą, czy mężczyzną – ten świetnie wie, iż w Polsce nie ma równouprawnienia, gdy mówimy o prawach rodzicielskich – nie ma równouprawnienia dla mężczyzn. I ja jako kobieta, stwierdzam ten fakt bez ogródek: w przypadku spraw rozwodowych, praktycznie „z automatu” kobieta otrzymuje pełnię opieki nad dzieckiem i praw rodzicielskich. Jeśli kobieta – była partnerka – zechce odizolować mężczyznę – byłego partnera – od wspólnego dziecka, wyroki sądów jej sprzyjają, z punktu potępiając wiarygodność (jako ojca) mężczyzny. Kobieta będąca matką, staje się w interpretacji społecznej, a i prawnej, „z natury rzeczy” przede wszystkim matką – podczas gdy mężczyzna w analogicznej sytuacji jest zobligowany do dowiedzenia przed sądem swoich umiejętności i powinności bycia ojcem, i pojmowany jest nieomal wyłącznie jako mężczyzna – osobnik właściwie anonimowy, sprowadzany faktycznie do funkcji „spłodziciela” oraz płatnika, czyli dostarczyciela potomkowi dóbr stricte materialnych.

Jeśli kobiety pozwolą sobą manipulować artykułom takim, jak ten dziś – tu omawiany, nic dziwnego, że poczują się zagrożone. Wystarczy jednak kropla racjonalizmu, i nuta poczucia sprawiedliwości, by powiedzieć głośno, że nasza sytuacja kobiet w Polsce znacząco różni się od sytuacji żon muzułmanów. Pozostaję głęboko przeciwna narzucaniu zapisem prawnym obywatelkom i obywatelom tego kraju – przymusu naprzemiennej opieki nad dzieckiem. Jednocześnie nie kłuje mnie potrzeba mężczyzn do dążenia bycia sprawiedliwie rozpatrywanymi przez sądownictwo w kontekście pragnienia i realnej możliwości czynienia opieki nad swoim dzieckiem. I nie ma co, Drogie Kobiety, obawiać się konieczności – wynikającej z ustawodawstwa – oddawania dziecka pod opiekę byłemu-alkoholikowi czy wręcz zbrodniarzowi: jeśli bowiem rzeczony projekt ustawy rzeczywiście powstał, z pewnością nie zakłada tym podobnych, niebezpiecznych i antyludzkich praktyk, polegających na narażaniu dzieci. Tego typu skrzywione myślenie przeczyłoby „trosce” naszych politycznych elit o przyrost naturalny, zatem tego typu „ustawy” – bez wątpienia! – zwyczajnie: „nie przejdą”.

Drogie Kobiety oraz Drodzy Mężczyźni! Nie pozwólmy sobą manipulować! Bo choć manipulacja – manipulację myje, obmywa, i „uświęca”, my nadal – możemy być sceptyczni. Toteż nie miejmy złudzeń, że niniejszy temat, jak i poprzedni – dotyczący aborcji – pozostają jedynie marnymi próbami mydlenia nam oczu, staraniami skrycia przed naszym przytomnym, rozsądnym i sceptycznym wzrokiem tych spraw, aspektów życiowych i politycznych, o których nam się nie śniło.

Corida – Ide Prosto

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (6)
  • w porządku-niezła grzanka (4)
  • potrzebny-smaczny tost (3)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

2 komentarze

  1. Adam Bielański

    Tekst byłby dużo lepszy, gdyby po omówieniu artykułu z „NaTemat” było omówienie faktycznego projektu, lub informacja że takowy w ogóle nie istnieje. Obecnie tekst kończy się aktem strzelistym wiary Autorki „taki projekt jak opisano w NaTemat nie przejdzie, bo to nie po linii rządu”. Jako głos w dyskusji – ok, jako próbka dziennikarska – za mało.

    • justynakarolak

      Panie Adamie,

      ma Pan rację. Doskonale Pan odczytał moje intencje, tak właśnie należy poczytywać ten tekst: jako jakiś głos w dyskusji, nie jako jakąś próbę dziennikarską.

      Rozumiem, że nieomówienie faktycznego projektu albo nieudzielenie Czytelnikowi rzetelnej (sprawdzonej) informacji o jego braku – może być ujmą tego tekstu, pewnym wybrakowaniem merytorycznym, które zubaża odbiór. Szanuję tę opinię – jak najbardziej, i pozostaję za nią wdzięczna.

      Natomiast mnie jako autorki akurat tego tekstu, nie interesował szczególnie ów projekt (czy jego nieistnienie) „aż tak”, abym precyzyjnie zadbała tu o dziennikarską dociekliwość. Nie usprawiedliwiam się w żadnym razie, gdyż tak jak zaznaczyłam we wstępie komentarza: ma Pan rację, i ja się naprawdę z Panem zgadzam. Jednak z wdzięczności za tak konstruktywny i bystry komentarz, chciałam, żeby Pan wiedział, że to, że ten tekst wygląda tak jak wygląda, wynika nie z mego lenistwa czy niechlujstwa, tylko ze świadomej woli właśnie takiego potraktowania, a właściwie „emocjonalnego liźnięcia” poruszonego tematu.

      Pozdrawiam 🙂 .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *