Ide Prosto – Referenda dwa

Referenda dwa 3

No, więc tak, udało się – dzięki ciężkiej pracy i zaangażowaniu mediów oraz sił politycznych, połączonych z poświęceniem służb, udało się nie przeprowadzić żadnego referendum.

Pierwsze, zorganizowane w panicznym widzie byłego prezydenta, tuż przed poniżającym upadkiem wyborczym, zaskoczyło wszystkich, nawet tych, a powiedziałbym szczególnie tych, którzy go tak dzielnie popierali, do końca, do samego końca.

Ciężko zdezorientowane służby informacyjne, bo u nas dziennikarze dowiadują się wszystkiego na końcu, zwróciły się do fachowców, którzy orzekli, iż Platforma w obliczu klęski postanowiła przewartościować całą scenę polityczną, ale że zdania mają podzielone zgodnie z podziałem na prawą i lewą półkulę – mózgową.

W odpowiedzi, zajęty swoim starym numerem Kaczyński, „ja teraz nie kandyduję, bo nigdy nie miałem parcia na władzę i nie zostanę premierem” – nakazał zgodnie z podziałem półkul mózgowych: oni mają swoje „referendy”, to my zrobimy swoje, a co?

Drugie na szczęście się nie odbyło, szkoda, też mogło być zabawnie. O pieniądze bym się tak nie martwił, i tak by nie zostały wydane na coś rozsądnego.

Podjęcie pomysłu JOW-ów przez Komorowskiego było tak absurdalne, tak paranoiczne, że nawet „służby” zostały zaskoczone i przestały na chwile ujawniać kolejne nagrania ze swojego wesołego repertuaru. Swoją drogą panowie, czego żeście się spodziewali, że co naród zrobi, po wysłuchaniu tych taśm? Taśmy mniej więcej się pokrywają z wyobrażeniem narodu o swoich elitach, powiedziałbym wręcz, iż wyobrażenia są znacznie gorsze niż zaprezentowany na taśmach rodzaj niewinnego, infantylnego debilizmu.

Ale mniejsza z tym, to w końcu tylko rodzaj miejscowego folkloru. Trochę się pośmialiśmy, a i tak nikomu nic się naprawdę nie stanie. Nawet dla biednego Sikorskiego to lepiej, bo nie będzie się ośmieszał, a do Bilderbergu i tak zapraszają tylko jego żonę.

Ale wracając do referendum.

Było ono w oczywisty sposób skierowane do wyborców Kukiza, dążąc do pozyskania ich głosów i nigdy tak naprawdę nie miało się odbyć na poważnie. Założenie od samego początku było takie, iż sprawa zostanie podniesiona i następnie utopiona, dokładnie tak jak się stało. W tego typu działaniach jak pamiętamy, Platforma ma już pewne doświadczenie, w podobny sposób zostały potraktowane głosy obywateli poprzednio, kiedy PO wchodziła na scenę polityczną i organizowała akcję zbierania podpisów pod postulatami zmiany finansowania partii politycznych oraz jednomandatowych okręgów wyborczych. Głosy te, nasze – obywateli, oraz podpisy zostały następnie dzielnie zmielone na nowy papier, i to się chwali, gdyż dzięki temu w wartościach bezwzględnych obniżył się koszt obecnego referendum – dzielna, dzielna Platforma.

Zapytany o sens zbierania podpisów obywateli, które się następnie niszczy, jeden z pierwszych liderów PO, jej współzałożyciel, niejaki Andrzej Olechowski, stwierdził niedawno w wywiadzie telewizyjnym – „ Och, wie Pani, to były takie manewry dla aktywistów Platformy, żeby się zjednoczyli i wykazali”. Dziennikarka byłaby chyba mniej skonsternowana, gdyby uszczypnął ją w biust; szczęka jej opadła, za to oczy zrobiły się wielkie jak spodki: „Chce Pan powiedzieć, że nas oszukaliście?”, zapytała nieśmiało – biedna.

Natomiast chłopcy ze znów zjednoczonego PiS-u dali się naprawdę nabrać i oświadczyli z powagą, żeby nie powiedzieć z ponurą powagą – my jesteśmy przeciw odcinaniu ryja od koryta, prawie natychmiast poparli ich chłopcy ze znów zjednoczonego PZPR-u, przepraszam Zjednoczonej Lewicy, okazało się, że także nie popierają tej jakże bolesnej operacji.

Wszyscy się jednak uspokoili, kiedy profesorskie zaplecze Platformy zaczęło mówić, iż z tymi okręgami, to nie wszystko jest tak, jakby Kukiz chciał. Jak w ruskim dowcipie o Wołdze – nie samochód, tylko rzeka, i nie na własność, tylko do przepłynięcia. Potem zaczęto mówić, iż nawet jakby Polacy zwariowali i przyszło im do głowy, że teraz ktoś zacznie się z nimi liczyć i martwić ich losem, i nawet poszli na to referendum, to i tak jego wynik nie jest wiążący. A następnie wszystkie media zgodnie rzuciły się na Kukiza. Nawet w małych lokalnych gazetkach, które ze swej natury nie zajmują się polityką, zaczęły się pojawiać dramatyczne artykuły o kłopotach ruchu Kukiza. Nikt nawet się nie zająknął o nadchodzącym referendum, po prostu temat „tabu”, jeszcze bardziej wstydliwy niż ilość mniejszości w naszym kraju.

Na koniec sam Lis, „Neewswek”, Ringier Axel Springer Polska, rzucił się na szefa „Solidarności”, nomen omen Dudę, i oskarżył go o złodziejstwo, korupcję i pijaństwo – a jak powszechnie wiadomo: każdy pijak to złodziej – przecież…

A dlaczego? Bo wszyscy wiedzą, iż stanowił prawdziwe polityczne zaplecze niejakiego Kukiza – rockandrollowca.

W mordę i nożem, i nie będzie nam żadna kukiełka do talerza zaglądać, nasz talerz, własny, tymi ręcami go na drutach robiłem, i nie po to, żeby mi jakiś obywatel pod pachą wyrósł, co mi będzie, politykowi, oficerowi, mówił, jak i co mam jeść, się kurna demokracji wam zachciało, dziady jedne, do roboty, a jak nie ma roboty, to na wybory i morda w kubeł, bo przyjdzie ruski i wyrówna.

Jak się okazało, Polacy jednak nie zwariowali, i już nie wierzą w demokrację.

A szkoda: mogło być zabawnie.

 

Matador – Ide Prosto

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (3)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *