Ide prosto – Współczesna kobieta, czyli krowa rozpłodowa

Ide prosto

Krzysztof Oksiuta, były poseł, który dostał się do sejmu z listy PO, obecnie zasila listę PiS, na  Facebooku rzecze, co następuje (zacytowane wypowiedzi pochodzą z dnia 16. listopada 2012):

  • „Dziecko poczęte w wyniku gwałtu nie powinno być zamordowane z mocy ustawy aborcyjnej. To dziecko niczym nie zawiniło i jeśli nie zagraża życiu matki jego poród, powinno przyjść na świat. Jeśli matka się go wyrzeknie, co jest wytłumaczalne, można oddać je do adopcji. Ale nie mordować w brzuchu matki, przysparzając jej dodatkowych cierpień na przyszłość. Nawet zwierząt się tak systemowo nie morduje, a przecież wiele z nich przychodzi na świat w wyniku gwałtu. Jeśli wyznajemy równe prawo do życia wszystkich organizmów żywych, nie róbmy ludzkiego wyjątku”
  • „Mamy tak mały przyrost naturalny spowodowany kulturą feminizmu, że każde dziecko, nawet z gwałtu, jest na wagę złota. Jeśli mamy 200 gwałtów dziennie, to nie oznacza, że tyle kobiet zostało zapłodnionych. Zostały zgwałcone często w wyniku własnej też głupoty, a czasem na własne życzenie”.

Drodzy Państwo, Kobiety i Mężczyźni, po prostu Ludzie, Polacy, moi sąsiedzi i osobnicy zupełnie obcy – pora zjednoczyć się w imię wspólnego dobra i przyszłości naszych dzieci, tych małoletnich, obecnych już na świecie, tych poczętych, i tych jeszcze nie…

Dwie przytoczone powyżej wypowiedzi pana Oksiuty są bezwzględnie upiornym wyrazem – po pierwsze, niepełnosprawności intelektualnej; po drugie, wybitnie zaawansowanej postawy abnegata życiowego; po trzecie, moralności w stanie atrofii; po czwarte, ignorancji w dziedzinie semantyki oraz, po piąte, totalnej nieznajomości absolutnie elementarnych zasad funkcjonowania społecznego z akcentem na niezrozumienie pojęć takich, jak szacunek, tolerancja, akceptacja i wolna wola.

Trudno w sposób jednoznaczny skomentować te dwie, nader zwięzłe przecież, wypowiedzi, gdyż ciężar problemów w nich poruszonych wylewa się ze zbyt wąskich i ciasnych zdań, uderzając w godność ludzką i w bezpieczeństwo płci obojga. Jedno jest pewne: komentarz taki jest konieczny, jako społeczeństwo nie możemy nie reagować na tego rodzaju postulaty, a ich publiczne głoszenie winno być surowo wzbronione na mocy prawa. Innymi słowy, pan Oksiuta z ramienia prawa winien zostać objęty dożywotnim zakazem pielęgnowania stanowisk społecznych maści wszelakiej. Dodatkowo, jeśli pan Oksiuta posiada potomstwo, winien zostać panu przydzielony opiekun socjalny, który miałby za zadanie we współpracy z kuratorem sądowym w trybie ekspresowym orzec o ograniczeniu, bądź odebraniu praw rodzicielskich, bowiem zachodzi podejrzenie, czy pan Oksiuta aby nie wychowuje dzieci w duchu fanatycznej szkodliwości społecznej. Jeśli zaś nie posiada potomstwa, z ramienia prawa winno się rozważyć prewencyjną kastrację pana Oksiuty, głównie dla jego dobra, gdyż zachodzi realna i ugruntowana obawa o jakość genetycznego materiału i wynikające z niej ryzyko powołania do życia istoty ludzkiej głęboko i nieodwracalnie upośledzonej. Kota również kastruje się dla jego dobra, a skoro – jak powiedział sam pan Oksiuta –  „wyznajemy równe prawo do życia wszystkich organizmów żywych, nie róbmy ludzkiego wyjątku”.

Tylko człowiek intelektualnie niepełnosprawny może głosić postulaty takie, jak pan Oksiuta. Nikt o zdrowej sprawności szarych komórek, bez wstydu i zażenowania, nie zająłby w publicznym forum tak krzywdzących wobec bliźnich stanowisk w żadnej dyskusji, a zwłaszcza w dyskusji na tak poważne tematy społeczne, jakimi są – gwałt, aborcja czy przyrost demograficzny.

O wybitnie zaawansowanej postawie abnegata życiowego pana Oksiuty świadczy „brud” obecny w obu jego wypowiedziach – jest to postawa będąca albo pokłosiem wychowania pod hermetycznym i sterylnym kloszem, albo pokłosiem osobniczo patologicznego podejścia do życia, do zwyczajnego, normalnego życia, które toczy się za oknami, wszędzie wokół, podejścia opartego na swoistym umiłowaniu bałaganu w życiu, w relacjach międzyludzkich, we własnym domu, w domu sąsiada, w moim i w twoim domostwie. Bez wsparcia w postaci wykształconego specjalisty, w tym wypadku psychiatry, nikt z nas nie będzie w stanie stwierdzić, jaka geneza doprowadziła pana Oksiutę do wygłoszenia wyżej wymienionych opinii, co nie zmienia faktu, że każdy rozsądnie myślący człowiek samodzielnie dostrzega ich ewidentną moc krzywdzicielską.

Moralność pana Oksiuty znajduje się w stanie atrofii i rokowania nie są dobre, bo mimo postępu cywilizacji i rozwoju nauk medycznych, niestety wciąż nie udało się wynaleźć protezy, która mogłaby zastąpić duszę – choć w przypadku pana Oksiuty warto rozważyć, czy jakakolwiek proteza nie byłaby lepsza od naturalnej duszy…

Pan Oksiuta ujawnił się jako ogromny ignorant w dziedzinie semantyki. Zaznaczmy zatem najpierw, iż semantyka, to nie tylko szczupła gałąź wiedzy traktująca o znaczeniu słów – semantyka jest bogatym działem nauki opisującym relacje między językiem a rzeczywistością. O czym pan Oksiuta pojęcia nie posiada, bowiem twierdzi, iż mały przyrost naturalny w Polsce wynika z „kultury feminizmu”. Feminizm jest nurtem, owszem, funkcjonującym w obrębie miana „kultura”, ale stanowi nie mniej, nie więcej niż pojedynczy prąd myśli, którego nie wypada przekładać na złożoną kwestię przyrostu naturalnego. Bycie feministką pozostaje wyłącznie jedną z dostępnych współcześnie możliwości ekspresji kobiet – zaś kobiet, różnych, istnieje dużo więcej, niż feministek, natomiast kwestia rodzenia dzieci i ich wychowywania dotyczy wszystkich kobiet, nie tylko feministek. A teraz wyjaśnijmy szczerze, iż Polki nie chcą rodzić dzieci z przyczyny złej kondycji gospodarczej Polski, która w linii prostej prowadzi do złej kondycji finansowej wielu jednostek składających się na całe społeczeństwo, a wcześniej – na fundamentalne komórki społeczne, co nie ma nic wspólnego z feminizmem, ni z żadnym innym „izmem”. Innymi słowy, w elitarnej czołówce naszego społeczeństwa sytuuje się garść bogaczy, resztę stanowią niskie i ubogie kasty. Spośród owej garści bogaczy wyróżnić trzeba polityków, których comiesięczne podstawowe profity finansowe wynoszą około 10 000 zł., a dla których to za mało, bo dwoje dzieci polityka i żona polityka, która nie musi pracować, wszakże kosztują. Oczywiście, że kosztują, bo dzieci polityka są ważniejsze oraz generują rozleglejsze potrzeby finansowe – co innego dzieci pana Kowalskiego, te są mało absorbujące i niespecjalnie ważne, toteż żona pana Kowalskiego po dwunastogodzinnej zmianie w hipermarkecie za minimalne wynagrodzenie na pewno ochoczo przystąpi do rodzenia kolejnych obywateli, by wypełnić swój obywatelski obowiązek polegający na zasileniu statystyk przyrostu naturalnego, które obliczają dzikie hordy urzędniczyn za kolejne „marne” tysiące złotych, siedząc za biurkiem z nogą na nodze, delektując się służbową kawą i pierdząc w eleganckie stołki. Doprawdy wstyd mi parafrazować w tym kontekście Orwella, ale skoro nie jest tajemnicą, iż w Polsce wszyscy są równi, ale niektórzy są równiejsi – powiem, że polskie kobiety o rozmaitych światopoglądach, wykształceniach, zawodach, wyznaniach etc., łączy jedno: status materialny poniżej podstawowego standardu. Zupełnie odrębną kwestią pozostaje, że nikt z zacnych panów polityków nie pokusił się dotychczas o ustalenie miana takowego standardu –  dlatego to przecież normalne, że w XXI wieku, w miastach, wciąż istnieją nieskanalizowane dzielnice, a lokatorzy w nich zamieszkujący muszą oddawać swoje fekalia do wiadra, które następnie wynoszą i opróżniają we wspólnym kloacznym dole. O bieżącej wodzie w takich domach – umywalce, zlewozmywaku, wannie… – już nie wspomnę; wiadomo, że nie ma, skoro sedesu nie ma, ale dopowiem jedno: te domy z pewnością nie przynależą do żadnego standardu. Te domy, to jeden z moich ulubionych, bardzo malowniczych przykładów zaczerpniętych z realnego życia i unaoczniających kondycję finansową polskich obywateli, za którą jako narodowi pozostaje nam się bezradnie wstydzić przed Europejską Unią i na arenie światowej. Ale ponieważ nie wiadomo, czymże miałby być wspomniany „standard”, jakimi parametrami należałoby go określić, toteż nie ma żadnego punktu odniesienia do poważnej dyskusji społecznej – stąd polityk może bezkarnie głosić, że jego 10 000 zł., to za mało, bo on jest przecież społecznikiem, ma odpowiedzialną pracę. Nie, nie, nie – społecznikiem, jestem ja. Bo piszę artykuły takie jak ten, nie czerpiąc ze swojej działalności żadnych zysków. Nie mam dzieci, jak wiele kobiet w moim wieku, mieszkających w Polsce, nie dlatego, że jestem feministką, tylko dlatego, że w sposób wręcz organiczny i jednocześnie obiektywnie uzasadniony lękam się o przyszłość mojego dziecka – o to, że nie będzie mnie stać na karmienie go pełnowartościowym jedzeniem, bo ja przeżyję na kaszy i suchym chlebie, ale niemowlę już nie; o to, że nie będzie mnie stać na to, by moje dziecko mogło rozwijać swoje pasje; o to, że będę musiała nieustannie wybierać między zakupem dla mojego dziecka butów na zimę a zakupem książek do szkoły. W lapidarnym skrócie swoje ubawy ująwszy, zapewniam, że nie jestem odosobnionym przykładem kobiety w Polsce zatroskanej o przyszłość własną oraz rodziny – jednakowoż nie tylko moje mieszkanie ogrzewa się piecem węglowym, nawiasem mówiąc, mimo iż to ponoć XXI wiek, a Król Tusk I pojechał robić karierę w Unii, więc cuda jednak się zdarzają.

Lecz z wypowiedzi pana Oksiuty jasno wyczytuję, iż moje myślenie jest błędne. Okazuje się, że to, czy zostanę matką, czy nie, wcale nie musi być kwestią mojego wyboru warunkowanego moimi lękami o materialny status. Pan Oksiuda chciałby mnie uwolnić od perfidnego przymusu wolnej woli i zbawić mnie miłosiernym aktem prawnym, który nakazałby mi urodzić dziecko, gdy padnę ofiarą gwałtu. Ot, jakież to proste, czyste i pozytywne dla statystyk przyrostu naturalnego! Wystarczy, że ubiorę spódniczkę mini, umaluję usta czerwoną szminką i pójdę na wieczorny spacer. Może akurat mi się poszczęści i ktoś mnie zgwałci, a jeśli tak się stanie, będzie to wyłącznie moją zasługą, wszakże u podstawy gwałtów leżą wyzywające stroje proszących się o gwałt głupich kobiet, ich makijaże, kształt piersi w obcisłych sweterkach oraz zbyt długie, rozpuszczone włosy, które popychają biednych, niczego nieświadomych gwałcicieli w zachowania atawistyczne. Okazuje się przeto, że poczęcie dziecka wcale nie musi być związane z planowaniem rodziny, nie musi być obarczone wyborem i odpowiedzialnością moją i mego męża – może być owocem gwałtu, a dziecię poczęte w wyniku gwałtu należy ocenić na wagę złota. Oczywiście ja takiego dziecka pokochać nie muszę, gdyż takiego obowiązku nie mam, ale powinnam je z nakazu prawa urodzić – w końcu taka jest rola żywego inkubatora czy krowy rozpłodowej, do czego pan Oksiuta moją kobiecość sprowadza – i powinnam przynajmniej spróbować zerknąć na takie dziecko z matczyną czułością, bo jeśli mi się nie spodoba, to mogę przecież oddać do adopcji. A pod polskimi „bidulami”, gdzie panują przysłowiowe brud, smród i ubóstwo – znów z tej samej przyczyny, czyli z braku podstawowego standardu – już stoją przecież długie kolejki, niczym w PRLu, majętnych bezdzietnych małżeństw, które tylko czekają, zacierając ręce, żeby zaadoptować potomka z gwałtu, dać mu swoje nazwisko i kochać, jak własne…

W tym miejscu chciałabym w swojej działalności publicystycznej wypowiedzieć się po raz pierwszy na temat gwałtu. Pragnę ustalić ostateczną definicję czynu, jakim jest gwałt, oraz rozwiać różne wątpliwości na tym polu. Otóż gwałt, to czyn oparty na przemocy, polegający na wymuszeniu kontaktu seksualnego na osobniku wbrew jego woli i przeciw jego odporowi. Każdy gwałt jest kardynalnym przejawem uczynku z wszechmiar najobrzydliwszego, najbardziej nagannego i brutalnego, którego popełnienia dopuszcza się człowiek nie zasługujący na miano „człowiek”, gdyż będący zwyrodnialcem. Najczęściej ofiarami gwałtów padają kobiety, z prostej przyczyny – są od mężczyzn drobniejsze, zazwyczaj fizycznie słabsze; wolniej biegają, mniej efektownie (albo wcale) się biją. Definicja gwałtu jest bardzo prosta i przystępna, nie stanowi ona bynajmniej  zawoalowanej, skrywanej przed ogółem wiedzy tajemnej z gatunku know how; naprawdę każdy może zrozumieć definicję gwałtu, nie musi być w tym celu szczególnie uposażony intelektualnie, wystarczy, że będzie formą mniej-więcej humanoidalną, czyli cztery kończyny, postawa dwunożna, łeb niepusty, wypełniony jakimkolwiek mózgiem: gwałt pozostaje gwałtem w okolicznościach absolutnie dowolnych, w wielu kontekstach i sytuacjach, pod warunkiem, że kobieta powiedziała „nie” – w sposób werbalny albo niewerbalny. Mówiąc wprost, jeśli kobieta na propozycję kontaktu seksualnego np.: odepchnęła mężczyznę, zachowanie jej należy rozumieć jako „nie”, mimo że owo „nie” nie zostało zwerbalizowane. Gwałt pozostaje gwałtem w zgodzie z przytoczoną definicją, choć istnieje wiele oblicz gwałtu. Zgwałcona kobieta, to ta, która została ogłuszona w mrocznej bramie przez obcego mężczyznę, który ją pobił, zerwał z niej bieliznę i spenetrował. Ale zgwałcona kobieta, to także ta, która w czasie randki całowała się namiętnie z mężczyzną na kanapie w jego salonie, która przerwała całowanie i powiedziała „nie”, po czym – wbrew swojej woli – została zmuszona do odbycia stosunku. Trudne do zrozumienia? Ani trochę. Czego więc nie rozumie pan Oksiuta? Być może nie zna znaczenia niektórych słów, jak choćby „stosunek płciowy” albo „akt seksualny wbrew woli”, albo „przemoc fizyczna”. Powtórzmy to wspólnie: definicja gwałtu jest bardzo prosta i przystępna dla każdego. Każde wymuszenie kontaktu seksualnego wbrew woli osobnika jest gwałtem, czynem haniebnym, moralnie oraz prawnie zabronionym i popełnionym na osobniku, który wyraził „nie”. Rozwiejmy wspólnie wszystkie żenujące wątpliwości na ten temat. Czy można zgwałcić prostytutkę? Tak, można. Czy można zgwałcić własną żonę? Tak, można. Jaka jest definicja stosunku płciowego? Penis w pochwie, penis w ustach, i… A w takim razie, jeśli się kobietę wywiezie do lasu, przywiąże do drzewa, rozbierze z bluzki i stanika, i odbędzie się z nią seks hiszpański – czy to również nazywa się gwałtem? Nie, to nie nazywa się gwałtem – jeśli kobieta powiedziała „tak”. Ale jeśli wyraziła „nie”… A w takim razie, jeśli to nie będzie penis, tylko się w pochwie umieści coś innego… A jeśli to nie będzie pochwa, tylko odbyt… A jeśli kobieta była pijana i nieprzytomna… A jeśli miała na sobie krótką spódniczkę… A jeśli umalowała usta czerwoną szminką i uśmiechnęła się do mnie, kiedy mijaliśmy się na ulicy… Pytanie pozostaje tylko i wyłącznie jedno, Panie Oksiuta: czy kobieta wyraziła przyzwolenie na odbycie jakiejkolwiek bliskości cielesnej o podłożu erotycznym i seksualnym? Nie ma Pan prawa twierdzić, że jakakolwiek kobieta została zgwałcona na własne życzenie, ponieważ nie istnieje na tym świecie pojęcie „gwałtu na życzenie”. Dlatego też winą za gwałt obarczyć należy gwałciciela – nigdy „głupotę kobiety”, jak Pan mówi.

A teraz, skoro już aż nadto czytelnie i bez ogródek ustaliliśmy, czym jest gwałt, wyobraźmy sobie, że zgwałcona kobieta zachodzi w ciążę. W tym miejscu zwracam uwagę na użytą przeze mnie semantykę: kobieta zachodzi w ciążę, a nie „zostaje zapłodniona”, jak ujął to pan Oksiuta, zupełnie jak gdyby mówił o krowie albo o probówce. Wracając do meritum, gdy kobieta w wyniku gwałtu zaszła w ciążę, powinna w sposób w pełni legalny znaleźć się pod wyjątkowo troskliwą opieką państwowej służby zdrowia, w ramach której powinna móc dokonać legalnej aborcji, jeśli taka będzie jej osobista wola. Jeśli kobieta zdecyduje się terminować ciążę będącą rezultatem gwałtu, w ramach uszanowania i akceptacji jej woli powinna mieć zapewniony kompletny komfort psychiczny, polegający na niekomentowaniu jej decyzji, nie wspominając o manipulowaniu psychiką straumatyzowanej kobiety, opartym na próbach wpłynięcia na zmianę jej decyzji przy użyciu psychologa lub pikiety księży na dziedzińcu szpitala. Jeśli już mowa o pomocy psychologicznej dla kobiety ciężarnej wskutek gwałtu, winno być wręcz odwrotnie – psycholog powinien być zobligowany prawnie do przeprowadzenia wnikliwego wywiadu środowiskowego w rodzinie kobiety, gdy ta zdecyduje się donosić ciążę, aby sprawdzić, czy kobieta ta przypadkiem nie padła ofiarą manipulacji ze strony rodziny. Kobieta bowiem, która doznała nadzwyczajnie ohydnego urazu psychicznego z przyczyny gwałtu, może być niezwykle podatna na wpływ otoczenia i presję, zarówno ze strony gorejących zwolenników tzw.: idei pro life, jak i ze strony np.: katolickiej rodziny – w takiej sytuacji zbyt łatwo dojść może do wymuszenia na kobiecie tego, by donosiła ciążę, urodziła potomka z gwałtu, a nawet go wychowała. Podkreślę jedno – jeśli zgwałcona kobieta z własnej nieprzymuszonej woli zechce urodzić dziecko i je wychować, wówczas będę uczciwie ją podziwiać, w pełni akceptując jej wybór, mimo iż dla mnie pozostanie on ryzykowny i niezrozumiały. Ale protest kobiety przeciwko traktowaniu jej niczym przedmiot-inkubator, zasługuje na identyczną akceptację. I adopcja nie jest tu żadną propozycją ni rozwiązaniem delikatnego problemu – jako kobieta, zwieńczę tekst krótko:

serdecznie dziękuję za zestaw genów od psychopaty, który zdaniem pana Oksiuty powinien rosnąć w moim brzuchu, żywiąc się moją krwią i moją emocją. Zamiast upatrywać we wstrętnych gwałtach potencjał do wzbogacenia statystyk przyrostu naturalnego, proponuję zwolennikom „pro life” skoncentrować się na polskich rodzinach, które mają dzieci, i wspomóc je materialnie, spojrzeć na perspektywy rozwoju tych dzieci poczętych z miłości, chronić właśnie je, ich matki i ojców, i dbać o to życie, które istnieje, które w przyszłości zasili nasze społeczeństwo i będzie stanowiło o jego jakości.

I nie, Panie Oksiuta, nie jest tak, że „wyznajemy równe prawo do życia wszystkich organizmów żywych”. Gatunek ludzki jest tym, który zdominował życie na Ziemi, podporządkowując sobie wszystkie pozostałe gatunki. Rośliny nie są nam równe, a nawet i zwierzęta nie są nam równe, mimo że cechują się emocjami, empatią i że potrafimy współistnieć z nimi w symbiozie. Prawa do życia ludzi i innych istot nie są równe, człowiek kosi zboże i zmienia je w chleb, człowiek hoduje zwierzę i zabija je, aby zjeść, nie musi mordować dla przyjemności, ale humanitarny ubój zwierząt pozostaje naturalnie wpisany we wszystkożerność gatunku ludzkiego. Piękno człowieczeństwa jako gatunku najlepiej rozwiniętego polega między innymi na tym, że mogę wybrać, czym chcę się żywić – mogę być wegetarianką, w zgodzie z moją wolną wolą. Ale żaden człowiek nie powinien mieć prawa do zawłaszczania mojej wolnej woli, do pośredniczenia między mną a Panem Bogiem, więc jeśli usunięcie z macicy zygoty pochodzącej z gwałtu pan Oksiuta uznaje za mordowanie niewinnego dziecka, życzę Panu, by życie zawsze było dla Pana łaskawe, jak do tej pory, by nigdy nie musiał Pan czuć się jak niewolnik, sprowadzony do funkcji przedmiotu, wykorzystany i poniżony.

I na finalny koniec, zdanie do Was, Drodzy Mężczyźni. W mojej ocenie wypowiedzi pana Oksiuty celują nie tylko w kobiety, ale również w Was. Wypowiedzi te ubliżają mężczyznom, czyniąc z nich bezmyślne, pozbawione wyobraźni i uczuć wyższych zwierzęta, które funkcjonują bezrozumowo i nie cofną się przed ani jedną krótką spódniczką. Stawianie relacji damsko-męskich w tak brutalnym kontekście biologicznego instynktu, krzywdzi nie tylko Wasze kobiety, krzywdzi Was samych. Dlatego proszę o nawoływanie do dyskusji na ten temat, komentowanie i udostępnianie tego artykułu – być może nasze głosy doprowadzą do detronizacji choć jednego „boga” Chazana i bożka Oksiutę, a każdy choćby drobny chwast wstecz, to milowy krok w kierunku siły społeczeństwa, nie siły „rasy panów”. 

Ide prosto – Corida

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (2)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

3 komentarze

  1. „Zostały zgwałcone często w wyniku własnej też głupoty, a czasem na własne życzenie”
    Można to rozszeżyć na złodzieja morderce, gdyż i ich pewnie coś sprowokowało, mnie osobiście prowokuje ten poseł i man ndzieję iż w razie co sąd by mnie uniewinnił…

  2. sprowadzilbym to do osobowości psychopatycznej. Brak empatii. Wszystko czarne albo białe. Taki kibol. Odpowiedz na: „Za kim jesteś?” Determinuje o agresywnej postawie wobec ciebie. Ludzie pokroju Oksiuty upraszczają gospodarkę i społeczeństwo do ilości urodzeń. Paradoksalnie Przyjmuja postawę ze urodzony człowiek sam o siebie zadba. Ma sile życiowa i energię która będzie go pchać do przodu. Jednakże osoby myślące w ten sposób nie uwzględniają ze to jakie decyzje osoba podejmuje w dorosłym życiu. Jak funkcjonuje potem jej umysł zaczyna się bardzo wcześnie. I ta siła do przetrwania może być ukierunkowana na niekorzyść społeczeństwa.
    I w ten oto sposób jeżeli dziecku nie poświęca się uwagi nie tłumaczy otaczającego świata. Bo bo przecież trzeba pracować żeby kupić węgiel na zimę. Mało tego na potrzeby dziecka odpowiada złością agresja bo zła jest sama na siebie ze nie może zapewnić dziecku nowych butów, biletu do kina. Wycieczki. Itp. Kończy się to frustracją samego dziecka. Poczuciem winy albo agresją. Ciągnie to za sobą prawdopodobnie konflikty w domu w szkołach, niska samoocenę jaki słabe oceny w szkole. Dziecko może wdać się w złe towarzystwo. Chuligaństwo, alkohol, papierosy. Ryzykowna jazda samochodem. Przede wszystkim młody człowiek traci wiarę w siebie. W marzenia. Poczucie kontroli i kolejne pokolenie godzi się na śmieciowe umowy. Nie wyzwala swojej kreatywności. Żyje w zaprzeczeniu i konfliktach wewnętrznych. Raz w tygodniu alkohol żeby zapomnieć. I dalej i dalej. Bez celu i szansy na lepsze jutro. Na zamianę. Kto się wyłamie jest outsiderem. Kto uciekł z tego bagna kto opuścił swój kraj to dezerter. Absurd! A wszystko zaczyna się od racjonalnej i świadomej decyzji o podjęciu wychowania dziecka, popartej realnymi zasobami materialnymi, środowiskowymi i przede wszystkim czasu i uwagi rodzica. By nauczyć szacunku do samego siebie, wiary w siebie i poczucia kontroli a także szacunku do wolnej woli drugiego człowieka.

    • Dziękuję za głos w tej niezwykle istotnej społecznej dyskusji.

      O tym właśnie jest artykuł – o rodzicielstwie świadomym, czego oczywistym zaprzeczeniem jest idealizowanie potomka będącego owocem gwałtu i określanie go przez pana Oksiutę jako dziecko „na wagę złota”; oraz o poszanowaniu wolnej woli drugiego człowieka.

      Możemy się z cudzą moralnością i życiowymi wyborami nie zgadzać, ale nie powinno się wypowiadać na ważne i drażliwe tematy, jak np.: aborcja, w formie, która próbuje uczynić ze społeczeństwa ujednoliconą masę. Społeczeństwo to korelacje wielu jednostek, i ich osobistych wyborów, o czym samozwańczy bożek nazwiskiem Oksiuta ewidentnie zapomniał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *