Ide Prosto – Ja nie chcę zarabiać pieniędzy

Ja nie chcę zarabiać pieniędzy

Biorąc pod uwagę rozmiary biedy w Polsce, zderzone z czterema tysiącami złotych pensji średniej – jesteśmy zadziwieni, jak niewiele wiemy o naszej rzeczywistości na podstawie wskaźników ekonomicznych.

One nie nadają się do niczego.

Po co komu pieniądze, po co te biurokratyczne średnie zarobków na jedno dziecko, skoro nic praktycznego z tego nie wynika? Dziecko dziecku nierówne, jedno chce się rozwijać, inne ciągle coś niszczy, jeszcze inne jest przewlekle chore.

Nie wiem, jakim cudem jako społeczeństwo zabraliśmy urzędnikom socjalnym tak wiele odpowiedzialności, ale rosnące rozmiary biedy w Polsce sprawiają, że to musi się skończyć. Nie może tak być, że urzędnika w ogóle nie obchodzi, za ile pieniędzy ludzie żyją, zamiast tego pyta on tylko o dochody.

Od każdego dochodu trzeba bowiem odjąć wydatki stałe i dopiero wtedy okaże się, jak bardzo nasze dochody są różne.

Odejmijmy od zarobków te kilkaset złotych na czynsz, odejmijmy wydatki na leki dla chorego dziecka, a wiemy dokładnie, ile to jest, bo dawkowanie i rodzaj terapii przepisał publiczny lekarz w państwowym NFZ. Odejmijmy na jedzenie zasadą „nie mniej niż”, tak jakby chleb z kartoflami, to było wszystko, na co stać rodaka w naszym pięknym, wolnym kraju. Wszystkie te rachunki są łatwo dostępne, wszystkie te rachunki są opodatkowane – państwo je zna, państwo wie wszystko. Tylko nie wyciąga z tego wniosków, a my jako społeczeństwo nie wyciągamy wobec państwa konsekwencji. Nikt nie liczy, że pewnej babci po odliczeniu wydatków koniecznych do poniesienia, zostaje dwieście złotych w miesiącu na skwarki do tych kartofli z chlebem. Nikt nie liczy, że wielodzietnej rodzinie zostanie trzysta złotych na wszystko, na buty, kurtki, piórniki i napędzane strachem picie.

To są wydatki stałe, ich nie da się zmniejszyć. Nikt nie liczy rat kredytów hipotecznych. Kogo obchodzi, co jest na odcinku pensji – ważne jest tylko, ile zostaje w miesiącu na życie.

Ja nie chcę zarabiać tych pseudo pieniędzy. Niech pracodawca przesyła podatki bezpośrednio państwu. Niech opłaca mi czynsz, niech zapłaci za wodę i gaz, niech zapłaci za paliwo, żebym mógł do firmy dojechać, niech zapłaci za Internet i prąd – a na końcu wręczy mi te kilka stówek, bo tak naprawdę, to właśnie za tyle pracuję. Wszyscy przekonają się, jakie to marne pieniądze, bo tylko tyle pieniędzy tak naprawdę trafia do pracownika, reszta to brednie, oszustwo i fałsz.

No i wtedy się okaże, jak ważne jest te kilkaset złotych podwyżki, bo one są wyznacznikiem standardu życia. Wtedy się okaże, jakie mamy państwowe złodziejstwo na pensji. Wtedy się okaże, który pracodawca nie ma sumienia i jakie są realne stawki pracy.

Mam już dość obłudy tego systemu płacowego, przestańcie podawać wszędzie pensję brutto, przestańcie wypłacać te setki, z których większość od razu powędruje do zagranicznych banków; zapłaćcie tyle, ile mogę zachować, a gdy zobaczę, jaki to niewielki pieniądz – zastanowię się, co zrobić z wami dalej, ale przynajmniej będę wiedzieć, jakim jestem naprawdę niewolnikiem i jaki będzie mój los.

 

Muleta – Ide prosto

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (8)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (1)
  • nie podoba mi się-spalony tost (2)

2 komentarze

  1. Az się włos na głowie jeży w jaki sposób funkcjonuje to wszystko. Przyczyna i skutek… W państwach tzw. rozwiniętych mamy podobny stosunek władzy do poddanych. Nic nie wskazuje na to, by cokolwiek mogło się zmienić, a jak się zmieni, to i tak piractwo systemu powróci na swoje tory (wszak oprócz elit rządzących są jeszcze religie i inne wynalazki, które maja za cel podporządkowywania sobie jak największej ilości „wyznawców” z przymusu…) I jak tu żyć? Ble to wszystko…

    • Ble to wszystko – masz rację; zgadzamy się z Tobą. Właśnie dlatego piszemy, tworzymy Tostera – my też czujemy się dość bezbronni w starciu z systemem, wyobrażamy sobie dlatego, że przynajmniej generowanie wspólnego dyskursu społecznego choć nieco oddali nas wszystkich od bycia w środku struktur stricte niewolniczych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *