Jan Potocki – Rękopis odnaleziony nareszcie

Jan Potocki - Rękopis znaleziony w Saragossie

Są ludzie, których jakby było więcej, którzy żyją tak intensywnie, że nie mogą sami za sobą nadążyć. Nawet ich śmierć nie kończy ciągłego ich istnienia i kontrowersji wokół nich się nawarstwiających. Postaci te zapadają się w historię świata, by nagle znów się pojawić i zadziwić nas swoim życiem, swoimi czynami i pozostawionym po sobie dorobkiem. Kończyła się epoka oświecenia głębokim bulgotem historycznych przemian, pełnym konfliktów i zatargów politycznych. Jednego dnia można było zostać bohaterem i zdrajcą. Starą Europą miotały przemiany i zapowiedź nowych porządków. Potężne siły polityczne i społeczne ścierały się, ustalając nowy porządek świata. W tej rzeczywistości pojawia się nasz bohater, wciąż jak widz – na scenie teatru świata, poszukujący jego sensu; jest z przekonania naukowcem, z duszy-  podróżnikiem, z urodzenia – magnatem; jest trochę roztargniony, trochę nieobecny, jak gdyby cały czas w podróży. Ludzie oczekują od niego czegoś innego, przypisują mu role, których nie jest w stanie ani pojąć, ani unieść. Nikt nie rozumie jego pasji naukowca, etnografa, antropologa, historyka, archeologa i podróżnika, więc zostaje uznany za dziwaka i ekscentryka. Dziedziny, o których pisze, jeszcze nie istnieją, powstaną za chwilę, i za chwilę będzie mógł być podziwiany, ale historia wyrzuca go poza nawias, by przypomnieć sobie o nim za pewien czas, ukazując jako największego pisarza końca epoki oświecenia…

Przyszły rok – 2015. – będzie rokiem hrabiego Jana Potockiego.

Dlaczego?

Zobaczcie sami…

Jan Potocki - Rękopis odnaleziony nareszcie 1

Jan Nepomucen Potocki herbu Pilawa urodził się w rodzinie magnackiej jako syn Józefa, krajczego wielkiego koronnego i Teresy z Osolińskich Potockiej – 8. marca 1761r. Rodzice zadbali o jego staranne wykształcenie w szkołach Lozanny i Genewy oraz obycie towarzyskie w Paryżu, natomiast, w charakterystyczny sposób dla tej klasy społecznej, zapomnieli go nauczyć mowy polskiej, z którą się zetknął dopiero po powrocie do Polski w 1778 roku; w rezultacie Potocki do końca życia pisał tylko po francusku, który to język znał świetnie i posługiwał się nim na co dzień.

Po naukach, jako dziecko magnackie, mając 17 lat, został mianowany na podporucznika i rozpoczął karierę wojskową w armii austriackiej. Został wysłany do Wiednia, gdzie brał udział w konflikcie bawarsko-austriackim zwanym „Wojną Kartoflaną” ze względu na kompletny brak działań wojennych. Potocki spędził ten czas w czeskich bibliotekach, rozwijając swoje horyzonty intelektualne.

Pochłaniały go jednak najbardziej podróże, bo niespokojnego ducha gnało go po świecie, od Europy zaczynając, aż po daleki Wschód, odwiedził między innymi: Turcję, Egipt, Holandię, Maroko, Saksonię i odbył podróż na Kaukaz. A nawet walczył, jako Kawaler Zakonu Maltańskiego, z berberyjskimi piratami na Morzu Śródziemnym.

Swoje wyprawy i przygody dokumentował w dziennikach, które potem zebrane w całość funkcjonowały jako „Podróże”.

Jako jeden z niewielu ówczesnych Polaków bardzo interesował się historią i archeologią, poświęcając się szczegółowym badaniom tych dziedzin pod kątem Słowiańszczyzny, a swoje, wówczas przełomowe, odkrycia zebrał w pięciu tomach Recherches sur la Sarmate oraz Histoire primitive.

W wieku 22. lat poślubił księżną Julię Lubomirską, marszałkównę wielką koronną, dziedziczkę Łańcuta i Krzeszowic, opisywaną jako najpiękniejszą w ówczesnym czasie Polkę; miał z nią dwoje dzieci. Jej uroda jednak widać nie była aż tak powalająca, gdyż nie zatrzymało to Jana Nepomucena w domu, tylko dalej gnało po świecie. W tym czasie żona go oczywiście zdradzała.

Zaliczył podróż od Chersonia, przez Stambuł, do Egiptu, a następnie do Wenecji, i zatrzymał się na dwa lata w Paryżu, by potem pojechać do Holandii, gdzie właśnie odbywała się wojna domowa. Brutalność tej wojny wywarła na nim głębokie wrażenie.

Będąc pod wpływem tych wielu wydarzeń, Potocki postanawia powrócić do swojej ojczyzny. Przywdziewa kontusz i decyduje się ustatkować, a dzięki koneksjom i pochodzeniu, zostaje prawie natychmiast posłem na Sejm Czteroletni z województwa poznańskiego. Jako zdeklarowany przeciwnik Prus, przystępuje do obozu reformatorów, i aby dać wyraz swojej postawie, zakłada „Wolną Drukarnię” wydającą tygodnik Journal Hebdomadaire de la Diete relacjonujący debaty sejmowe. Jan Potocki własne zaangażowanie polityczne uważał za rzecz drugo- czy trzeciorzędną i bez żalu porzucał je zawsze wtedy, gdy otwierała się przed nim szansa na innego rodzaju fascynujące przeżycia. Podróżnikiem był z natury, politykiem bywał.  Jednak niepokój jego duszy pcha go ku coraz to nowszym przygodom i każe wsiąść do balonu wraz z pionierem aeronautyki, Jeanem Blanchardem. Hrabia Potocki staje się również coraz bardziej ekscentryczny, chodząc po Warszawie w towarzystwie 130. kilogramowego Turka w białych szarawarach, lub pojawiając się wprawdzie z szablą, ale za to kompletnie golusi, u drzwi swojej matki…

Potocki – wbrew panującej poetyce sentymentalnej – nie lubił mówić o sobie, nie interesowało go również rozjaśnianie plotek na swój temat. Od czułostkowości czy ekshibicjonizmu wolał ironię i sarkazm. Ale im większa była jego dyskrecja, stanowiąca zmorę późniejszych badaczy, tym większe dawał pole ciekawości swoim współczesnym. Większość świadectw, które przetrwały do naszych czasów (a wciąż odkrywane są nowe), przybiera postać plotki, domysłu, obmowy. Ludzie plotkowali o jego mało platonicznych związkach z matką, siostrą oraz teściową (potężną Elżbietą Lubomirską) oraz złośliwie komentowali fakt, że swego tureckiego służącego, Ibrahima, zapraszał do powozu. Uważał, że pieniądze są po to, by je wydawać na własne marzenia, a nie bezsensownie gromadzić.

Po przystąpieniu króla polskiego do Targowicy, Potocki przenosi się do Łańcuta, tam pisze w stylu komedii Dell’arte Recueil des Parades, czyli Parady dla rozrywki swojej żony pasjonującej się teatrem, oraz dla licznego środowiska francuskich emigrantów znajdujących się w jej otoczeniu.

Umiera jego żona, ale – wciąż głodny przygód – Potocki rozgląda się już za następną wyprawą. W międzyczasie znów się żeni, tym razem z kuzynką, Konstancją, i ma z nią trzy córki; rozwodzi się jednak, czując zew przygody i zaniedbując wskutek tego rodzinę.

Wciąż goniąc nieosiągalne i uciekając przed sobą, nie znajduje niczego, co może go zatrzymać, a jedyną jego prawdziwą pasją jest poznawanie samo w sobie. Wciąż studiuje Słowiańszczyznę i archeologię, a prócz tego – matematykę i nauki przyrodnicze. W 1803r.  zostaje członkiem warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Znajduje dzięki swoim talentom naukowym pracę na dworze cara Aleksandra I, co pozwala mu przyłączyć się – w roli kierownika ekipy naukowej – do poselstwa rosyjskiego wydelegowanego do Chin.

Wyprawa rosyjska, sama w sobie bardziej ekscentryczna niż naukowa, liczyła 240 osób zredukowanych następnie do 120, w tym: 40. dragonów, 20. kozaków oraz orkiestra wojskowa, ale również grupa naukowców, mających prowadzić obserwacje lingwistyczne, etnograficzne oraz przyrodnicze. Wyprawa miała swoje ściśle określone cele polityczne, których jednak nie dało się zrealizować, tym niemniej dotarła do legendarnej, wręcz mitycznej, stolicy Mongołów – Urgi.

Jan Potocki bez ustanku notuje i zapisuje, ciągle bada i poszukuje, w jego dorobku zawiera się około 30 dzieł naukowych, a szczególnie historycznych; w swoim czasie były to prace bardzo cenione i zawierające myśli odkrywcze. Ba, jawiło się nawet onegdaj nazwisko Potockiego dla wielu osób bardzo inspirująco. Orientalista niemiecki, Klaproth, dla uczczenia naukowych zasług hrabiego Potockiego, nazwał kilkanaście wysp na Morzu Żółtym archipelagiem Jana Potockiego.

Lecz ciągłe szukanie powoli go wypala i nie pozwala mu znaleźć ukojenia, popada toteż w  naprzemienne stany euforii i głębokich kryzysów psychicznych. Podejrzewa siebie o demoniczność, przypisując sobie likantropię, coraz bardziej dziwaczeje, w końcu w wieku 54.  lat popełnia samobójstwo, strzelając sobie w głowę…

Jego śmierć, równie dziwna i niejednoznaczna, co życie, urosła w legendę, a popełnił ją, pakując do pistoletu – z braku akurat czegokolwiek innego pod ręką – kulę ołowianą, znalezioną czy odpiłowaną od jakiejś puszki, po czym strzeliwszy sobie w twarz, rozerwał tym sposobem pistolet, co jednocześnie pozbawiło go życia.

Najpierw długo, w samej koszuli, błąkał się po domu w poszukiwaniu pistoletu. Przerażona, i dobrze znająca swego pana, służba pochowała bowiem przytomnie całą broń, jaka była w pałacu. Kiedy wydawało się, że pan hrabia nic nie znajdzie i wściekłość, przerażenie oraz gniew na samego siebie miną w końcu, wygrzebał, jak na złość,  gdzieś w lamusie stary pistolet. Hajducy twierdzili potem, że był to raczej samopał, z którego bardzo trudno byłoby wystrzelić. Hrabiemu jednak się udało, ponieważ zawsze udawało mu się wszystko, czego się podjął…

Z tym starym pistoletem w dłoni, krzycząc bez przerwy i złorzecząc wszystkim, biegał pan hrabia po schodach i pałacowych korytarzach w poszukiwaniu czegoś, co mogłoby posłużyć za kulę. Wreszcie znalazł. Była to brudna, zmatowiała kulka z ołowiu, której wcześniejsze przeznaczenia nie były nikomu znane.

Dopisano do czynu tego scenariusz, w którym miał przez kilka lat opiłowywać srebrny uchwyt z cukiernicy do wielkości kuli, następnie ją poświęcić i popełnić za jej pomocą samobójstwo, a to ze względu na podejrzewane u siebie wilkołactwo…

Prawdziwą datę śmierci (23. grudnia 1815r.) i miejsce (w swoim majątku w Uładówce) podali po raz pierwszy jego biografowie, François Rosset i Dominique Triaire, w biografii opublikowanej po francusku w 2004r., a po polsku w 2006 r. Wcześniej podawano daty: 20.  listopada oraz 2. i 11. grudnia 1815r. Według biografów, prawdziwa jest ta ostatnia data, co dokumentują zapiskiem Ignacego Dawidowskiego, kanonika katedry w Kamieńcu. Jest to data według kalendarza juliańskiego, który w tym czasie obowiązywał na tym terenie. W kalendarzu gregoriańskim – jest to 23. grudnia.

W całym dorobku swoim Jan Potocki cenił najmniej dzieła literackie, ale to one mu właśnie przyniosły sławę, ponieważ nie dezaktualizowały się. Największą sławę, oczywiście, przyniósł „Rękopis znaleziony w Saragossie”…

Powieść stała się głośna we Francji w 1841. roku, w związku ze skandaliczną próbą kradzieży praw autorskich. Hrabia Courchamps w sfingowanych pamiętnikach markizy de Crequy przytoczył kilka fragmentów „Rękopisu znalezionego w Saragossie”, jako części wspomnień Cagliostra. Szwindel zdemaskowało pismo National, które udowodniło, że są to fragmenty pochodzące z francuskich wydań Potockiego. Redakcja Presse, publikująca w dobrej wierze pamiętniki, wytoczyła fałszerzowi proces, żądając 25.000. franków odszkodowania. Plagiator się bronił, mieszając do tej brzydkiej sprawy nawet szacownego generała Paca, któremu usiłował „przylepić” skradzenie pamiętników Cagliostra. Ostatecznie sprawę przegrał, kiedy zaprezentowano wydanie petersburskie z 1805. roku, oraz specjalnie napisany list Lelewela o Potockim. Sami Francuzi długo nie chcieli dać wiary, iż powieść napisana tak wspaniałą „francuszczyzną”, mogła być dziełem nie-Francuza. Autorstwo przypisywano najczęściej Charlesowi Nodier…

Niemniej – była ona w pełni dziełem Potockiego, stając się kanwą wielkiego polskiego arcydzieła filmowego pod tym samym tytułem, i przypominając nam twórczość oraz postać naszego wielkiego rodaka. Do dziś, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie, tłumaczona i czytana – wywołuje nieustający zachwyt czytelników.

Pierwszą pełną wersją powieści jest jej tłumaczenie na polski, dokonane przez Edmunda Chojeckiego w 30 lat po śmierci autora. Chojecki jako jedyny miał dostęp do rękopisów powieści. Nic więc dziwnego, że jego wersja z połowy XIX w. stała się wersją kanoniczną i opierały się na niej wszystkie wydania – polskie, francuskie i obce.

Dopiero wysiłek szwajcarsko-francuskiego tandemu naukowego, François Rosseta i Dominique’a Triaire’a, doprowadził w ostatnich latach do sensacyjnych odkryć i unieważnił znany nam kształt „Rękopisu znalezionego w Saragossie”. Rosset i Triaire, którym w polskich archiwach udało się dotrzeć do dokumentów i rękopisów uznanych wcześniej za zaginione, doszli do wniosku, że Chojecki nie tylko samowolnie ocenzurował powieść, oczyszczając ją z bardziej pikantnych czy libertyńskich fragmentów, ale najzwyczajniej nie zrozumiał skomplikowanej genezy dzieła, które autor pod koniec pracy postanowił całkowicie zmodyfikować.

Leonard Jaszczuk

STRONA POŚWIĘCONA POSTACI I TWÓRCZOŚCI JANA NEPOMUCENA POTOCKIEGO – FILMY, KSIĄŻKI, DOKUMENTY, BIBLIOGRAFIA

 

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (3)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

2 komentarze

  1. Świetny, dogłębny i bardzo wyczerpujący tekst, w którym jednak brakuje mi jakiejś analizy dlaczego był taki, a nie inny – co targało tak silnie jego niespokojną duszą?

    • Zibi bo człowiekowaci są różni, ty jesteś różny, pan jest różny – dlatego ludzianki są ciekawe bardzo, a ty masz się nimi cieszyć a nie ich leczyć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *