Jeffrey Sachs (Łódź 2014): Część czwarta

Jeffrey Sachs Łódź 2014 Część czwarta

Jeffrey Sachs (Łódź 2014) w tłumaczeniu Tostera Pandory

Część czwarta: Dziwne zdarzenie

Z czasem, po 1991., po 1990., nie byłem już bardzo zaangażowany po pierwszym roku i przyjechałem kilka razy w 1991., i wtedy pierwszy Gorbaczow poprosił mnie o pomoc, przez Gregorija Jedlińskiego i Plan 400-dniowy, a potem Gorbaczow upadł i Jegor Gaidar poprosił mnie o pomoc. I chciałem wam opowiedzieć o tym dziwnym zdarzeniu, a mianowicie, dawałem dobre rady Polsce i dawałem te same rady Rosji i dawałem takie same rady zachodnim rządom odnośnie Rosji: „Anulujcie długi, nie wymagajcie ich spłaty, stwórzcie Fundusz Stabilizacji Rubla, udzielcie wczesnej pożyczki, żeby pomóc Rosji stanąć na nogi.” Każdy z tych pomysłów został odrzucony przez rząd Stanów Zjednoczonych. Ani jeden nie został zaakceptowany. Żadnego: „Zadzwoń za tydzień.”, tym bardziej żadnego: “Zadzwoń jutro.” Sekretarz Stanu rządu Stanów Zjednoczonych powiedział mi: „Panie Sachs – to się nie zdarzy!”. I właściwie powiedział coś, co było podwójnie, potrójnie frustrujące. To był Larry Eagleberger, człowiek pełniący obowiązki Sekretarza Stanu w 1992., powiedział: „Wiesz, Leszek Balcerowicz dał mi tę samą radę, którą ty mi teraz dajesz, dotyczącą tego, co należy zrobić z Rosją.” I jeszcze dodał: „Nawet gdybym się z tobą zgodził, a nie mówię, że się z tobą nie zgadzam, ale musi Pan coś zrozumieć, Panie Sachs – to się nie zdarzy!”. „Dlaczego?”. Dał mi jedną wskazówkę, chociaż były dwie. Powiedział: “Wiesz, jaki mamy rok?” To nie było trudne pytanie. Powiedziałem: “Tak, Panie Eagleberger, jest 1992.” Powiedział: „Wiesz, co to znaczy?”. Ja na to: “Że odbędą się w nim wybory prezydenckie?” Odpowiedział: „Tak. To się nie zdarzy!”.

Więc USA nie mogły pogodzić się z myślą – o pomaganiu Rosji. Może i w Polsce nie tak łatwo byłoby mieć taki pomysł. Dla mnie było to tak samo łatwe, co pomoc Polsce, muszę wam to powiedzieć. Ponieważ tak samo, jak byłem podekscytowany myślą o niesieniu pomocy Polsce, byłem równie podekscytowany myślą o pomaganiu Rosji w 1992. Powiedziałem: „To pierwsza okazja na wprowadzenie w Rosji demokracji od 1000. roku naszej ery. To historyczne wydarzenie. Jedyna okazja nie w tym wieku, lecz jedna na tysiąclecie. Pomóżmy.” Ale nie było gotowości do pomocy – żadnej. Myślę, że był to jeden z powodów, dla którego w Rosji rozegrało się to tak chaotycznie. Nie było w ogóle pomocy. W Stanach potem obwiniano za to wszystko mnie. Ponieważ byłem jedynym, którego kojarzono z Rosją. Jelcyna znano już niekoniecznie, ale znano Sachsa. Więc cokolwiek się działo, mówiono: „Widzicie, ten głupi ekonomista to zrobił.” Ale prawdę mówiąc, był to dość nieodpowiedzialny okres w historii. Czy się pomagało, czy nie. Na szczęście pomogliśmy Polsce. A tak na marginesie, Polska potrzebowała pomocy w tamtym czasie. Ale Polska dokonała wielkich rzeczy.

Miałem jeszcze dokończyć kwestię Leszka. Staliśmy się dobrymi przyjaciółmi, ale w kolejnych latach odkryłem, że właściwie nie zgadzaliśmy w kwestiach politycznych tak bardzo, jak sądziłem. W 1989. i 1990. zgadzaliśmy się we wszystkim. I to dowodzi, że rozmawialiśmy o podstawach, a nie o długoterminowej filozofii. Nawet nie wiedziałem, że mamy różnicę zdań, czy długoterminowo ma działać wolny rynek, czy nie. Stało się to bardziej widoczne dopiero później. I on był zaskoczony moim stanowiskiem w wielu kwestiach, czasami i ja byłem zaskoczony jego postawą. Co, przy okazji, wcale nie umniejsza mojego podziwu dla niego. Ponieważ myślę, że oddał on wielkie zasługi dla tego kraju, naprawdę wielkie zasługi dla tego kraju. Ale nie podzielamy tej samej filozofii politycznej w wąskim aspekcie różnic spojrzenia centroprawicowego i centrolewicowego, powiedziałbym. Ponieważ ja jestem bardziej socjaldemokratą. On jest znacznie bardziej wolnorynkowy niż ja. Ale to nie było nawet widoczne, ponieważ kiedy rozmawia się o wymienialności waluty, stabilizacji, zakończenia wysokiej inflacji, popycie i podaży, nawet nie zauważa się tych różnic. Różnice bardziej subtelne są na kolejne 25 lat – nie na pierwszy rok. I tego doświadcza teraz Polska. Jeśli chodzi o mnie, nie zamierzałem odzwierciedlać strategii Ronalda Reagana, z pewnością nie byłem agentem MFW, ani niczyim innym – nigdy.

Właściwie to powziąłem… opowiem wam jeszcze jedną historię. Ponieważ jest śmieszna. Kiedy zacząłem doradzać Polsce i Boliwii, nagle zacząłem być atakowany na łamach opinii publicznej, przywykłem do tego, że jestem atakowany każdego dnia za pomaganie. I zdałem sobie sprawę, że pomaganie to niebezpieczny biznes, więc powziąłem postanowienie, ustanawiając zasadę na początku, że wszystko, co zrobię, zrobię tylko na moim akademickim wynagrodzeniu – nigdy dla pieniędzy. Nie na kontrakcie, nie jako konsultant, nie po to, żeby zarabiać pieniądze. Zrobię to tak po prostu, inaczej każdy zaatakuje mnie: „O! Robisz to dla tego!” A ja mu na to: „Nie, robię to po prostu dlatego, że to moja praca – na tym mi zależy, to pragnę robić.” Poza tym jak mnie wyleją, to nie ma znaczenia. To było po prostu dawanie najlepszych rad i nie byłem od nikogo zależny, więc to właśnie robiłem przez ostatnie 29 lat. Pracowałem, jak wspomniałem, w ponad stu krajach, nigdy nie wziąłem grosza, ponad moje akademickie wynagrodzenie, za żadną z tych prac w ciągu 29. lat. Mogłem, ale tego nie zrobiłem. Ponieważ nie chciałem, chciałem móc funkcjonować także jako… kocham to, co robię. I kocham to, że daje mi się szansę przybyć do czyjegoś domu i pomóc. To życiowy przywilej, więc nie chcę tego przywileju utracić.

Więc w 1991., kiedy ja, tuż przed Gaidarem, zostałem właściwie zaproszony… To był jednak 1990., późny 1990.; zaproszono mnie do Gosplanu[1] naprzeciwko Kremla. To było bardzo nietypowe, wiecie, dla mnie, dostałem chyba gęsiej skórki, nie ze strachu, ale z powodu tego – jakie to było dziwne. I udałem się na siódme piętro Gosplanu. Powiedziano mi: „Że jeszcze żaden przedstawiciel Zachodu nie znalazł się na tym piętrze.” To był najwyższy poziom Gosplanu. Moim oprowadzającym był Pan Masłow z Politbiura – kierownictwa kompleksu militarno-przemysłowego. To nie żart. To był Związek Radziecki. Miałem wtedy 33 lata. I dla mnie również to było całkiem interesujące, oczywiście. Usiadłem po jednej stronie, a po drugiej było 50. rosyjskich aparatczyków. Dałem im wykład o gospodarce rynkowej na jakieś trzy godziny, podczas którego robili skrzętne notatki. I pod koniec Pan Masłow powiedział: „Chcielibyśmy, żebyś jeszcze do nas wrócił, potrzebujemy więcej porad.” I mówi: „Ile będziesz za to oczekiwał od nas finansowo?”. A ja mówię: „Nie, nie – Panie Masłow, chcę żeby Pan zrozumiał, że jestem naukowcem. Będzie mi bardzo miło przybyć tutaj, by to zrobić.” Nagle mówią: „OK, poczekaj.” Odprowadzono mnie do innego pokoju, minęło pół godziny, po czym przyszedł tłumacz i mówi: „Stworzyłeś ogromny problem.” A ja mówię: „Jaki?”. A on na to: „Cóż, nie wiedzą, co robić. Myślą, że prawdopodobnie jesteś opłacany przez CIA, skoro nie chcesz pieniędzy. Nie zrozumieli odpowiedzi, której im udzieliłeś. Jak możesz nie chcieć pieniędzy?”. Więc nigdy nie wiadomo, jak to jest źle interpretowane, dlatego musiałem im wyjaśnić: „To nie tak, ja naprawdę jestem naukowcem. Tym się zajmuję.” Jakoś udało nam się to przezwyciężyć i powracałem do Gosplanu jeszcze kilka razy. Historia potoczyła się swoim kursem i tak to było…

 

ORIGINAL ENGLISH VERSION

Fourth part:

One odd part

Over time, after 1991, after 1990, I started to go to, I wasn’t so much involved after the first year and I came a couple of times in 1991 and then Gorbatschow first asked me for help, through Gregory Jedliński and a 400 Day Plan and then when Gorbatschow fell, Jegor Gaidar asked me for help. And I just want to tell you one odd part, which is that, I’ve given good advice for Poland and I gave the same advice for Russia and I gave the same advice to the western governments about Russia: “Cancel the debts, don’t demand debt repayment, give a Rubel Stabilization Fund, give an early loan to help Russia get back on its feet”. Every one of those ideas was rejected by The US government. Not one was accepted. Not one. Not even: „Call me back in a week.” Much less: „Call me back in a day.” And the Secretary of State of The United States told me: „Mr. Sachs – it’s not going to happen!” And he actually said something to me which was doubly frustrating, triply frustrating. This was a man named: Larry Eagleberger who was the acting Secretary of State in 1992, and he said to me: “You know, Leszek Balcerowicz gave to me the same advice about what to do with Russia last week, as you are giving now.” And he said also: “Even if I agreed with you, am not saying I disagree with you, but I just want you to understand something Mr. Sachs – it’s not going to happen!” “Why?” He gave me one hint but there were two. He said: „You know what year this is?” That was not a tough question. I said: “Yes, Mr. Eagleberger it’s 1992.” He said: „You know what that means?” I said: “You mean it’s a presidential election?” He said: “Yes. It’s not going to happen!”

So the US couldn’t get its head around the idea of helping Russia. Maybe in Poland it wouldn’t be so easy to have that idea. For me it was as easy as helping Poland I have to tell you. Because as thrilled as I was for Poland I was equally thrilled for Russia in 1992. I said: “This is the first time Russia could have a democracy since 1000 AD. This is historic. Not once in a century, maybe once in a millennium. Let’s help.” But there was no readiness to help at all. And I think it was one of the reasons why things were so chaotic in Russia. There was no help at all. I’ve got blamed for all of that afterwards in the US. Because I was the only face that people knew about Russia. They didn’t know Jelcyn necessarily, but they knew Sachs. So whatever happened they said: “You see, that stupid economist did it.” But the truth of the matter is it was the kind of irresponsible moment of history. Either you help or you don’t help. Fortunately we helped Poland. And Poland needed the help, by the way, at the time. But Poland did great things.

I was just gone finish with Leszek. We became good friends but over the years I found that we didn’t actually agree on politics as much as I thought. Because in the heat of the battle in 1991… in 1989 and 1990 we never had a disagreement about anything. And that proved to me we were talking about basic things, not about long term philosophy. I didn’t even know we had disagreements about long term free market versus not. That only became more apparent later on. And he was surprised about my positions sometimes and I was surprised at his positions. It doesn’t diminish, by the way, my admiration for him. Because I think he did a great service for this country, really great service for this country. But we don’t have share the same political philosophy within the narrow difference of central right and central left, I would say. Because am much more social democratic. He’s much more free market then I am. But that wasn’t even apparent because when you’re talking about currency convertibility, stabilization, ending high inflation, supply and demand you don’t even notice those differences. The differences are more subtle, that’s the next 25 years not the first year. And that’s what Poland’s experiencing now. For me I wasn’t there reflecting Ronald Reagans strategy, certainly I wasn’t an agent of an IMF or an agent of anybody else – ever.

In fact, I made… I’ll tell you one more story. Just because it’s funny. When I started advising in Poland and in Boliwia, suddenly I was being attacked in public, I’ve got used to that, am attacked in every day for helping. And I realized helping is a dangerous business. All of this. So I made a principle from the beginning that everything I did I would do just on my academic salary – never for money. Not on the contract, not as a consultant, not to make money. I would just do it, because otherwise everyone would attack me: “Oh, you are doing it for this!” I said: “No, I am just doing it because that’s my job, that’s what I care about, that’s what I want to do.” And also if I got fired it didn’t matter. It was just, I would give my best advice and I wasn’t depending on anybody. So that’s what I’ve done for 29 years. I’ve worked as I said in a hundred countries, I have never taken a penny, beyond my academic salary, for any of that work for 29 years. I could have but I did not. Because I don’t want, I want to be able to function also if as… I love what I do. And I love the fact that I am offered the chance to be at someone else’s home and to help. Which is a privilege in life and so I don’t want to lose the privilege.

So in 1991 when I, just before I started with Gaidar, I was actually invited… It was actually 1990, it was late 1990, I was asked to go to Gosplan – right across the street from the Kremlin. This was also very unusual, you know, for me I got goose bumps probably, not out of fear, just out of – how weird it is. And I went to seventh floor of Gosplan, I was told: “No westerner ever come to this floor before.” This was the top level of Gosplan. And my host was Mr. Maslokow who was Politbiuro – head of the military industrial complex. No joke. This is the Soviet Union. I was 33 then. And there was for me also quite interesting, of course. And so I sat on one side and there were 50 Russian apparatchiks on the other side. I gave them a lecture about market economy for about three hours and they all took notes in the book. And at the end of this Mr. Maslokow said: “We would like you to come back and we would like more guidance. ” And he said to me: “How much would you require financially for this?” And I said: “No, no – Mr. Maslokow I want you to understand am an academic. I will be very happy to come here, you know, to do this.” Suddenly they said: “OK, wait.” And I was taken to another room and half of an hour went by and the interpreter came and said: “You have created a huge problem.” And I said: “Why?” And he said: “Well they don’t know what to do. They think you are probably on CIA parole, if you don’t want money. They don’t understand the answer you gave. How can you not want money?” So you never know how this is misunderstood so I had to explain to them: “No, am truly an academic. This is what I do.” Somehow we overcame that and I came back couple of times to Gosplan. History took its course and so that’s that.

Transkrypcja i tłumaczenie – Zbigniew Galar

 

[1] Agencja Centralnego Planowania, odpowiedzialna za sterowanie gospodarką w czasach Związku Radzieckiego.

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *