Kara śmierci jako temat tabu – Głos trzeci

Kara śmierci pozostaje tematem tabu, czyli obszarem niezagospodarowanym, który podnosić powinni konserwatyści, jako że kara śmierci wykonywana była od zawsze i stanowi kryształowy element prawa dawnych dziejów. Od kodeksu Hammurabiego i jego wyrównywania rachunków, aż po nakaz religijny, który w Biblii przybrał opisową formę „oko za oko, ząb za ząb”, czyli w rozszerzonym znaczeniu – śmierć za śmierć. Niestety sprzeciwia się tej idei zmodernizowany Kościół Katolicki, który uzurpuje sobie od dawna prawo wyłącznej interpretacji Pisma Świętego, a od niedawna twierdzi, że aktualna nauka Kościoła – w elementach sprzecznych z Biblią jest od niej ważniejsza. Na osi tego sporu podnoszony jest problem piątego przykazania – „Nie zabijaj”. Dekalog, który wyznacza normy etyczne dla cywilizacji łacińskiej, nie stanowi bowiem zakazu dla kary śmierci, lecz opisuje zakaz mordowania.

Oczywiście ktoś niezorientowany od razu podnosi, że gdyby chciano tego drugiego, wtedy piąte przykazanie powinno brzmieć „nie morduj” i ma on całkowitą rację – bo tak właśnie brzmi to przykazanie, gdy czytamy je w oryginale. Użyte tam słowo „rasah” oznacza „nie morduj”. Dla kary śmierci rezerwowane było inne słowo: „harag”, i gdyby chciano zakazywać w Dekalogu kary śmierci, to zapewne właśnie nim by się posłużono. Słowo „rasah” nie jest uogólnieniem jakiegokolwiek zabijania pozainstytucjonalnego – poza karą śmierci, gdyż dla zabójstw na wojnie stosowano jeszcze inne słowo: „hemit”. Zabójstwa na wojnie, czyli w domyśle również zabicie bandyty w obronie własnej, nie są więc sprzeczne z piątym przykazaniem. Etyka katolicka nie uznaje takiego aktu za grzech śmiertelny, a ponieważ wymienia inne grzechy śmiertelne – oznacza to również, że zabójstwo wroga na wojnie mniej obciążać powinno nasze sumienie, niż na przykład przestępstwo kradzieży. Nie ma więc żadnej sprzeczności pomiędzy Dekalogiem – fundamentem etyki katolickiej, a wykonywaniem kary śmierci; sprzeczność jest tylko pomiędzy karą śmierci a aktualnymi (niezgodnymi z Biblią) poglądami Kościoła.

Pytanie pozostaje otwarte: czy kara powinna być również wykonywana w pełnej postępu, wyidealizowanej przyszłości – do której dążymy?

Na świecie istnieją źli ludzie. Część z nich spotyka na swojej drodze innych złych ludzi w więzieniach – czasami obserwując ich w starciach, jak przy walkach gladiatorów, im kibicujemy (chociaż nie powinniśmy). Generalnie problemu złych ludzi nie można rozwiązać z pożytkiem dla społeczeństwa, nie ponosząc przy tym kosztów. Mogą być tylko mniejsze lub większe straty, które społeczeństwo musi ponieść, aby powstrzymać zło.

Koszt utrzymywania złych ludzi w więzieniu trzeba więc porównać z kosztami trzymania złych ludzi w więzieniu, którzy czekają na wyrok śmierci. Procedura zezwalająca na pozbawienie kogoś życia w cywilizowanym państwie musi trwać, ponieważ cywilizacja ma świadomość błędów, jakie popełnia wymiar sprawiedliwości. Źli ludzie są zwykle zdrowi, dlatego porównanie kosztów zwykle przesądza, że długa izolacja jest droższa dla społeczeństwa od kary śmierci. Jednak pamiętajmy, że po wykonaniu wyroku śmierci za zaoszczędzone pieniądze może kupimy jeszcze jeden transporter opancerzony albo zatrudnimy kolejnego nieroba urzędnika. Wszystko zostanie w powiecie – pieniądze raz pozyskane w podatkach nie mają prawa być zwrócone, czyli zaoszczędzone.

Długa izolacja chyba nie resocjalizuje, nawet jeśli więźniom jest lepiej niż przeciętnym obywatelom. Społeczeństwo nawet nie chce tego sprawdzać, czy resocjalizacja działa, więc lepiej niech traktuje więźnia gorzej niż niepracującego obywatela. Kara śmierci na pewno nie resocjalizuje. Ale pomaga odstraszać. Jest to prawdziwe również wobec napaści bezpośredniej na obywatela. Taka kara obrony własnej – prosta i bezpośrednia, bez sędziów papug i wyroków, była i jest wykonywana od zarania dziejów. Prawo, jakie na przestrzeni dziejów obowiązuje, może różnie odnośnie do prawa do obrony stanowić, ale prawo naturalne i zwyczaj ludzki za bardzo się tym nie przejmują. Gdy zbliża się bandyta, zabija się go skutecznie w wyniku prostej kalkulacji: lepiej pójść siedzieć za wykroczenie, niż być martwym.

Kara śmierci to nie emocje ofiar, to nawet nie wykonywana przez społeczeństwo w ich imieniu zemsta, to przede wszystkim niewyrównanie rachunków (bo cierpienie bandyty mierzy się inną miarą, niż cierpienie ofiary), ale kara śmierci to skuteczne powstrzymanie od wywarcia przez złą osobę swego wpływu na świat. Dlatego nie o przeszłe zbrodnie tu chodzi, lecz o uchronienie społeczeństwa przed zbrodniami przyszłymi – kolejnymi.

Jeśli nie ma możliwości wywarcia wpływu przez złego człowieka na świat, bo jest do tego niezdolny, np. chory, wtedy kara śmierci nie jest już potrzebna. Więzienie nie stanowi pewnej ochrony przed zdrowym złym człowiekiem, bo hipotetycznie zdrowy bandyta będzie mógł z niego uciec. Jednak można ten stan choroby czy niezdolności do ucieczki sztucznie wywołać, istnieją przecież blokady aktywności, które są nieodwracalne – fizyczne i chemiczne. Lecz społeczeństwo nie lubi okaleczać, bo to nieestetycznie wygląda. Kara śmierci jest dużo prostsza i przez swą gwałtowność – ciekawsza. Z powodu zagrożenia dla poczucia estetyki, kolejnymi sposobami odzieramy ją z tego, czym ona faktycznie jest – aktem terminalnej agresji wobec ludzkiego ciała. Chcemy pozbawić ją tych treści, aby z zewnątrz wydawała się przysługą świadczoną dla umęczonej złem duszy.

Nie wiem, czy mamy prawo decydować, czy wręcz pytać bandytę, czy chce być zabity, czy unieszkodliwiony (w domyśle: okaleczony), aby nie był już w stanie skrzywdzić nikogo w swoim życiu…

Lecz jedno jest pewne – kara śmierci to temat tabu, a wraz z postępem wiedzy o metodach odwracalnego okaleczania, może warto by rozpocząć dyskusję, jak w XXI wieku ten temat w końcu humanitarnie rozwiązać.

Zbigniew Galar

Artykuł ten jest trzecim głosem w naszej publicystycznej dyskusji.

Głos pierwszy Beniamina Religi przeczytasz tutaj.

Głos drugi Justyny Karolak tutaj.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (5)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (4)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

4 komentarze

  1. Dokładne tłumaczenie przykazania nie zabijaj w oryginale brzmi: nie zabijaj człowieka (לֹ֥֖א תִּֿרְצָֽ֖ח Wj 20,13). Nie morduj jest tłumaczeniem wydania Biblii w wersji angielskiej ale hebrajski czasownik “raca” zawsze odnosi się do człowieka dlatego dosłownie brzmi to “nie zabijaj człowieka”. Jedak nie można tego przykazania omawiać bez nauka Jezusa która brzmi:

    Mt 5, 21: Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. Mt 5, 22: A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: “Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego.

    Jak napisano chrześcijanin nie tylko ma nie zabijać człowieka ale nawet gniew lub złe słowo wobec bliźniego jest uważane za grzech. Tak aktualnie wygląda to przykazanie, które jedan zdecydowanie mówi nie zabijaj człowieka i nie wspomina o tym aby metoda kary śmierci która jest zabiciem człowieka była z tego wyłączona.

    • Może zechce Pan przeczytać drugi głos w naszej Tosterowej dyskusji na temat kary śmierci – może tamta perspektywa wyda się Panu bliższa.

      Pozdrawiam.

    • Marek Ixiński

      Pomieszanie z poplątaniem, kolego MELOV.
      Czasowniki „racach” jak i „harag” oraz „mut” znaczą w sensie ogólnym „pozbawi(a)ć życia”, przy czym czasownik „racach” nigdy w Biblii Hebrajskiej oraz dokumentach z epoki, nie jest użyty na określenie „zabicia w czasie wojny”, „samobójstwa” albo „legalnie wykonanego wyroku śmierci”.
      W zasadzie na tym koniec. Strzelasz kolego Panu Bogu w okno.
      Jest dokładnie odwrotnie niż twierdzisz. „Racach” w ogóle nie dotyczy kary śmierci, ale nielegalnego zabójstwa. NIE ZABIJAJ jest Bożym nakazem dla człowieka (jednostki). Nie jest ani nakazem ani nawet zaleceniem dla jakiejkolwiek władzy, państwowej, religijnej itp. Tak jest w świetle dokumentów i ustaleń biblistów czyli na solidnej naukowej podstawie.
      Zostaje to (słuszność kary śmierci) potwierdzone w Nowym Testamencie w Ewangelii wg św. Łukasza.
      39 „Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». 40 Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? 41 My przecież – SPRAWIEDLIWIE, ODBIERAMY BOWIEM SŁUSZNĄ KARĘ ZA NASZE UCZYNKI, ale On nic złego nie uczynił». 42 I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». 43 Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju».
      Kary śmierci dotyczy oczywiście wers 41. Powiedział to Dobry Łotr, ale Zbawiciel całkowicie podpisuje się pod m.in. twierdzeniem, że kara śmierci jest sprawiedliwa i słuszna dla winnych. Pamiętajmy, Jezus jest Miłością, jest Sprawiedliwością, jest Prawdą. Gdyby choć jedno słowo było nieprawdą, to zostałoby to wytknięte Dobremu Łotrowi.
      Mówiąc inaczej Jezus potwierdza (powtarza to św. Paweł) prawo świeckiej władzy (nawet tej znienawidzonej, rzymskiej) do orzekania i wykonywania kary śmierci, pod warunkiem sine qua non, dowiedzenia winy oskarżonego. I to jest jedyny racjonalny argument: możliwość skazania niewinnego człowieka!!! Nie ma żadnego innego argumentu.
      Na marginesie, tylko Syn Boży tożsamy z Ojcem może harmonijnie połączyć te wszystkie atrybuty. Proszę spróbować w praktycznym życiu połączyć miłość do osób nam bliskich z obiektywną prawdą, bezkompromisową sprawiedliwością czy – w szczególności – z bezstronnością. Życzę powodzenia. Mnie to się udaje bardzo rzadko, może wcale?

  2. Pingback: Bardzo źle pojmowany humanitaryzm – Głos pierwszy – Toster Pandory

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *