Kobieta – sprawiedliwa biologia

Kobietą łatwiej manipulować, aniżeli mężczyzną. To żaden zarzut. To fakt potwierdzony statystycznie. Drogie Feministki, odłóżcie kamienie i wysłuchajcie. Bo nie mam zamiaru w Was godzić, a Wy nie musicie kobiecości, o której opowiem, w żaden sposób bronić. Kobiecość obroni się sama, bez opieki w postaci Waszej agresji, którą miotacie pod szczytnym szyldem walki o prawa wszystkich bez wyjątku kobiet. Kobiecość obroni się sama – prędzej czy później wypłynie na powierzchnię z najsroższych odmętów i mielizn. Bo sprawiedliwość zawsze wypływa na powierzchnię, nigdy nie tonie.

Kobietą łatwiej manipulować, ponieważ jej emocjonalność jest rozleglejsza – zawiera się w kobiecie więcej emocji, niż w mężczyźnie, a emocje te występują w niezliczonej ilości kolorów i kompozycji. Co wcale nie znaczy, że mężczyzna jest „zimnym draniem”, a kobieta „słodką idiotką”. Co wcale nie znaczy, że kobieta jest słaba, a mężczyzna nader silny. Co wcale nie znaczy, że zmanipulowana kobieta jest głupia, a manipulator inteligentny. Zupełnie nie w tym rzecz.

Emocjonalność kobiety – rozległa, plastyczna, wszechobecna w jej ciele, pulsująca w jej krwiobiegu – stawia kobietę na porządku dziennym przed wyborem, czy postąpić wbrew samej sobie, czy nie. Dla mężczyzny taki wybór stanowi abstrakcję – on nie stawia samego siebie przed takim wyborem. Gdy kobieta późnym wieczorem znajdzie się sama przed wlotem do mrocznej, nieprzyjaznej ulicy, często przestąpi próg strachu i pójdzie przed siebie, wprost w tę ulicę, do której żywi niechęć i uzasadnioną logicznie obawę. Często postąpi wbrew sobie, by zaprzeczyć wewnętrznemu strachowi lub by podążyć ze swoim strachem równolegle. Mężczyzna – jeśli nie widzi racjonalnych powodów pójścia tą mroczną ulicą, jeśli nie zależy mu na nagłym wyrzucie adrenaliny i nie ma ochoty na interakcję z potencjalnym przeciwnikiem, miejscowym rzezimieszkiem – ominie ulicę, spokojnie uda się inną drogą, przez miasto wyraźnie oświetlone latarniami. On nie musi przeczyć sam sobie, nie musi niczego udowadniać. Jego myślenie jest proste, logiczne. Myślenie kobiety jest emocjonalne, rozwibrowane, trudne, nieoczywiste.

Dlatego również w zderzeniu z manipulatorem, kobieta wsiąka w serwowaną jej rzeczywistość, ulega presji. Dzieje się tak w wyniku jej bogatej empatii, którą zakodowała w niej biologia. Kobieta częściej mówi „my”, mężczyzna częściej mówi „ja”. Łatwiej kobiecie utożsamić się z oprawcą, łatwiej mu współczuje, trudniej kobiecie obudować się murem, postawić prywatne granice. Tak ukształtowała nas biologia, nie kultura. Granice mężczyzny są konkretne, twarde – mężczyzna jest terytorialny, a jego terytorium jest dosłowne, osobiste. Granice kobiety są złożone, miękkie – a jej rewirem są relacje międzyludzkie, nie tylko to, co czuje ona osobiście. Nawet bardzo silne indywidualności kobiece, suwerenne mentalnie i finansowo, padały ofiarami męskich wyłudzaczy pieniędzy, którzy karmili je namiastkami miłości, miłosnymi kłamstwami.

Kobiety potrafią trwać w patologicznych związkach, manipulowane i wykorzystywane na poziomie zarówno emocjonalnym, jak i cielesnym. Potrafią trwać w warunkach je wyniszczających, chętnie płacą ogromne koszty za taką egzystencję i często nie rezygnują z takiej egzystencji, nawet kiedy podać im ewidentne koło ratunkowe – wskazać jasne wyjście. Kobieta często odrzuca ratunkowe koło. Dla kobiety nic nie jest czarno-białe. Bo kobieta dostrzega – tak uformowała ją biologia – więcej kolorów, skali szarości, promieni i cieni. Feministki powiedzą, że tego typu inercyjnym zachowaniom kobiet winny jest patriarchat. Ja mówię, że źródło tych kobiecych postaw czerpie się z biologii – i mówię, że te kobiece postawy w rzeczywistości nie są objawem inercji, duchowego niedowładu, na jaki skazał nas podły patriarchat. Mówię, że kobieca uległość niekoniecznie polega na inercji – mówię, że może być kobiecym wyborem, w dużej części odruchowym, bo biologicznym.

Kobieta jest uległa nie dlatego, że pozostaje słaba i nie dlatego, że słabość wmówił jej patriarchat. Kobieta jest delikatna, a jej delikatność nie jest wymysłem kultury i wychowania. Powiem więcej: to, co w kobiecie mylnie określane jest negatywną uległością, biernością, czy wręcz wsobnością, naprawdę jest emocjonalną miękkością i głęboką, naturalną (biologiczną) potrzebą chłonięcia świata.

Mężczyzna mierzy się ze światem, bije z nim, polemizuje – kobieta świat absorbuje, filtruje, wchłania. Kobieta nie jest ofiarą – kobieta ulega, aby zrozumieć. Kobieta przyjmuje, aby poznać. Kobieta dostosowuje się, aby przetrwać. Kobieta uznaje, że biologia jest sprawiedliwa.

Kobieta ufa biologii i potrafi współistnieć z krzywdą i cierpieniem. Mężczyzna w obliczu krzywdy i cierpienia potrafi jedynie walczyć, albo ginie.

Justyna Karolak

Jako ilustrację wyróżniającą artykuł (tzw. miniaturę) umieszczono kadr z gry pt. „Beyond: Two souls” zrealizowanej przez studio Quantic Dream.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (1)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *