Kogo to obchodzi – „Ten kraj”, kraj starych, biednych ludzi

kraj starych, biednych ludzi 3

„Ten kraj”; znacie to określenie. Tak mówimy, kiedy dopieka nam rzeczywistość szarej codzienności. Tak mówimy, kiedy kolejny raz zderzamy się z bezmyślnym prawem reprezentowanym przez bezmyślnego urzędnika. Tak mówimy, kiedy absurd przepisów rzuca nam pod nogi jawny dowód swojego tryumfu, a nam kolejny raz nie starcza na życie.

Mamy poczucie bezsilności, patrząc na „zakrawacone”, gładkie oblicze zachwyconego sobą polityka, mamy kolejne poczucie klęski, konfrontując rzeczywistość z wydumanymi informacjami i statystykami.

„Ten kraj”, to Polska, w której żyjemy.

Lecz nie jest to artykuł, który ma narzekać na naszą rzeczywistość, ani utyskiwać nad naszym losem; ten artykuł jest o czym innym.

Stoimy w obliczu klęski wynikającej ze skrajnego braku odpowiedzialności całej klasy politycznej za losy naszego narodu. Nikt, dosłownie nikt ze świata polityki, nie chce zaakceptować jawnego wyniku dotychczasowych działań na scenie politycznej kolejnych ekip rządzących „tym krajem”. Każdy z bogatego wachlarza całkiem malutkich i nieco większych politycznych „bonzów”, i tych z podwórkowego rondelka samorządowego, i tych nieschodzących z ekranu mediów, wyciera sobie twarzyczkę słowami pełnymi patriotyzmu.

Tymczasem Polska się po prostu wyludnia, całkiem zwyczajnie i po prostu. Bez krzyku agonii, bez histerii rozdzierania szat, ubywa obywateli „tego kraju”. Część ludzi, tych najbardziej przedsiębiorczych, ucieka – najzwyczajniej na świecie zbierają swoje manatki, pakują rodzinę i wyjeżdżają. Dokąd? A byle dalej od radosnego bełkotu medialnego, od nadętych póz, od faryzeuszostwa polityki. Dokąd? A tam, gdzie będzie można żyć i mieć rodzinę, nakarmić dzieci i nie bać się, że „zejdziesz” zanim dostaniesz się do lekarza.

Tak, drodzy wszechwiedzący politycy – to nie do uwierzenia, ale to prawda; my Polacy uwielbiamy życie rodzinne.

Dwa miliony ludzi wyjechało na emigrację, jak myślicie: po co? Pojechali tam, żeby komuś zaimponować, żeby „nachapać” się, nurzać w dobrobycie? Nie – oni pojechali tam, żeby mieć rodzinę, zwykły rodzinny dom, zwykły rodzinny stół.

Dwa miliony młodych, zdolnych i przedsiębiorczych ludzi uciekło z naszego kraju tylko po to, aby zwyczajnie żyć. Przestała ich interesować narodowa martyrologia, polityka, mądrości sypiące się z ust matek i ojców narodu, przestali czekać, aż będzie lepiej – pojechali. I to nie koniec; wyjeżdżanie trwa nadal. Jak to się ma do tych wszystkich zawiłych mądrości, jak się to ma do zbawiania narodu, jak się ma do niekończącej się maskaradowej zabawy w sejmie? Nie ma się nijak; partie, samorządy, opozycje i koalicje w sennym kontredansie tańczą do muzyki z „Tytanika”.

Polaków ubywa nie tylko, bo wsiedli do łodzi ratunkowych; ubywa, bo nie rodzą się nowi. Dlaczego kobiety nie chcą rodzić? Nie, nie dlatego, iż kościół traci wpływy na morale społeczne, i nie dlatego, że mają się za dobrze i w głowach im się poprzewracało, i nie dlatego, że środki antykoncepcyjne są powszechnie dostępne, naprawdę nie dlatego.

Polki mają w nosie sprawę smoleńską, afery kelnersko-podsłuchowe, zapewnienia o poparciu oraz walkę feministyczną na froncie Gender – natomiast interesuje je, jak urodzić, nakarmić i wychować dziecko. I niestety wychodzi im, że nie mogą tego robić w „tym kraju”.

Ponieważ żadna koalicja ani opozycja nie była i nie jest zainteresowana losem Kowalskiego, Kowalska nie chce rodzić dzieci, ponieważ Kowalska jest odpowiedzialna i liczy pieniądze oraz koszty utrzymania i nijak jej nie styka. Do tego, nie ma żadnych gwarancji ani dla Kowalskiego, ani dla Kowalskiej, że jutro nie straci pracy. Kowalski, bo podpadł, a Kowalska, bo jest w ciąży.

I dziwią się panowie posłowie. I jak to – pytają? To przecież niemożliwe, ja mam czwórkę, mówi jedno z drugim – hmm, ciekawe, dlaczego? Nic dziwnego, że w takiej sytuacji biedni nasi posłowie potrzebują podwyżek swoich diet. No przecież mają dzieci na utrzymaniu. Nie to, co my.

Ciekawostką natomiast, tak dla samego wrażenia, jest to, iż te same Polki na emigracji rodzą zachwycające dzieciaki w ilościach hurtowych i cieszą się tym, dumnie usadzając rodzinę przy świątecznym stole. W tamtych krajach pod względem dzietności biją nas tylko muzułmanie, my mamy drugie miejsce, dlaczego – bo lubimy życie rodzinne?

Dane Głównego Urzędu Statystycznego są tragiczne – na każde 10 tys. mieszkańców Polski w zeszłym roku ubyło 10 osób. Szacuje się, że na koniec 2013 r. ludność Polski liczyła 38 mln 496 tys. osób. W 2013 r. odnotowano ujemny przyrost naturalny ludności – przede wszystkim w wyniku mniejszej niż w poprzednim roku liczby urodzeń, przy jednoczesnym wzroście liczby zgonów. Liczba urodzeń była mniejsza od liczby zgonów o ok. 15 tys. osób; współczynnik przyrostu naturalnego liczony na 1000 ludności wyniósł minus 0,4 promila.

Jak wynika z prognoz Eurostatu, w 2060 r. ponad jedna trzecia (34,5 proc.) ludności Polski będzie w wieku 65. lat i więcej. Tak dużego udziału starszych osób w ogólnej liczbie ludności nie będzie w żadnym innym kraju Unii Europejskiej z wyjątkiem Łotwy (35,7 proc.)

W ostatnim ćwierćwieczu liczba dzieci w wieku poniżej 15. lat zmniejszyła się w Polsce aż o blisko 3,9 mln (o 40 proc.), do 5,8 mln. Równocześnie grupa seniorów w wieku 65. lat i więcej wzrosła o 1,9 mln (o 50,4 proc.), do prawie 5,6 mln.

Obecnie na 100 kobiet w wieku 15–49 lat przypada zaledwie 130. urodzonych dzieci. Aby liczba ludności Polski przestała w przyszłości spadać, powinno ich być 210–215. Demografowie nie przewidują jednak tak optymistycznego scenariusza. Dlatego, jak się szacuje, aby w naszym kraju nie zabrakło rąk do pracy, do 2050 r. musiałoby się u nas osiedlić przeszło 5 mln osób.

Natomiast ZUS, który nas tak skrupulatnie zlicza i oblicza, policzył – że jeśli Polki nie zaczną rodzić więcej dzieci, w 2060 r. liczba ludności w Polsce spadnie o blisko 8 mln – z obecnych 38,3 mln do zaledwie 30,56 mln.

Ale to nie jest jeszcze ta zła informacja, zła będzie teraz. Zgodnie z danymi ZUS, obecnie na 1000 pracujących przypada 270 emerytów. W 2060 roku będzie ich nawet 670.

To bardzo pobieżna informacja  i nie obejmuje sobą wszystkich możliwych konsekwencji, ale proszę spróbować je sobie wyobrazić, imigracja, kraj starych biednych ludzi, słaba ekonomia, słaba produkcja, słaba armia, itd. …

I tylko politycy będą zajęci swoimi bardzo ważnymi sprawami – czy załapię się na następną kadencję do Sejmu, czy nie, bo kogo by obchodził naród w „tym kraju” – będzie ludzi mniej, to się łatwiej nimi będzie rządziło. Nimi – czyli nami.

Tak, drodzy Kowalscy wszystkich rejonów Polski – oni to my.

Leonard Jaszczuk

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (1)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

2 komentarze

  1. Smutne to i prawdziwe, ale nie jesteśmy osamotnieni w tym trendzie – cała ludzkość wymiera, bo jest jej za dobrze, a przyszłości przed sobą nie widzi.

    • Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, jak głosi stare porzekadło. Ja tam nie wiem, jak dokładnie jest gdzie indziej, nie wiem, czy gdzie indziej ochoczo zechciałabym rodzić dzieci – wiem natomiast doskonale, gdzie jestem, i że właśnie tutaj rodzić nie chcę i nie mam zamiaru. Bo tu – „w tym kraju” – na pewno nie jest mi za dobrze, lapidarnie i subtelnie rzecz ujmując.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *