Koniec religii

Koniec religii

Podchodzi do mnie człowiek z mieczem, wyglądający jak idiota, i pyta, czy wierzę w Boga. Wtedy już zyskuję pewność, że jest idiotą, ponieważ zadał mi powyższe pytanie, więc wiem na pewno, że jest nietolerancyjnym barbarzyńcą, bo trzyma miecz na widoku, zamiast go po prostu do obrony własnej w ukryciu posiadać.

Czy Twój Bóg jest zazdrosny („Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”), więc tak samo ograniczony, jak Ty? Może jest takich zazdrosnych bogów wielu? Tylu, ile jest szabel i noży służących do dekapitacji i mieszania żyjącym w głowach.

Wtedy zawsze czuję się jak w tej ponurej bajce o dzielnicy, w której pytają: za kim jesteś?

O jakiego Boga pytasz?…

O tego brutalnego Boga opisanego tak dokładnie w pięcioksięgu Mojżesza, a może już o tego innego, starego i uzupełnionego pozostałymi przypowieściami w Piśmie Świętym? A może pytasz o Boga, który umarł ponad dwa tysiące lat temu, aby się odrodzić i uzyskał dodatkowe atrybuty miłosierdzia i braku poszanowania dla własności prywatnej, które zawarte są w opowieściach Mateusza, czy Judasza Iskarioty? Czy może już bez Judasza, bo chodzi tylko o te z ewangelii, które zostały uznane za zgodne z nauczaniem kościoła – instytucji? Może w końcu chodzi Ci tylko o takiego Boga, który jest nowoczesny i współczesny, który został przekształcony i zatwierdzony na wszystkich soborach i zborach – tych purpurowych ludzkich pośredników w kontaktach z Nim, którzy śmią twierdzić, że oficjalne nauczanie kościoła jest ważniejsze od tego, co napisano w Biblii?

Może chodziło Ci jednak o Boga, który nie miał syna, a zaledwie proroka, a drugim jego prorokiem był Mahomet, który uzupełnił i poszerzył boskie potrzeby i własności? Który przekazał boskie życzenia w Koranie, aby potem im w szatańskich wersetach zaprzeczyć? Czy może raczej chodzi Ci o tego bardziej uspołecznionego Boga, o którego potrzebach w sposób pośredni możemy domyślać się, czytając Sunny, bo nie opowiadają one o Nim, lecz o Jego proroku? Czy w końcu chodzi o tego Boga, w którego współczesne społeczeństwa, pod groźbą chłosty i śmierci, każą Ci wierzyć, bo jest On na tyle wygodny, że Jego potrzeby arbitralnie ustala lokalny czarny, uczony w piśmie ludzki pośrednik?

A może pytasz o Boga własnego?

Takiego, który jest wypadkową Twojej pamięci lekcji religii, moralnych przykazów, czy wychowania-kultury, który zwykle z tym drugim, zapisanym i głoszonym z ambon, nie ma niczego wspólnego – głównie z powodu Twojej ignorancji, Ty idioto, Ty nietolerancyjny człowieku.

A może o boga pytasz?

Takiego demiurga pisanego z małej litery. Płytkiego intelektualnie, egoistycznego i stworzonego na obraz i podobieństwo wyznawcy – idioty – ograniczonego człowieka, który wszystkim chciałby narzucić własny światopogląd, a gdy mu się to udaje, chciałby go jeszcze wypaczyć dodatkowo, potwierdzając tym samym istnienie własnej siły.

No i dlaczego trzymasz ten miecz?

Czy potrzebujesz tego atrybutu, do zaznaczenia znaczenia Boga w życiu własnym i bliźnich? Przecież z definicji Boga wynika, że jest on jeden i jest wszechmocny. Czy uważasz, że Bogu, w którego wierzysz, potrzebny jest do czegoś Twój wątły miecz?

Dwa tysiąclecia narzucania wiary z użyciem siły…

Kiedy z pustyni niebytu powstawały w różnych miejscach na świecie cywilizacje, każda, absolutnie każda z nich twierdziła, że bogów jest wielu. Rozumiała, że bóstwo jest własnością prywatną – kształtuje się Ono i porusza głównie w umyśle, rzadziej w kulturze – i w nim się go toleruje, a kulturą zachwyca.

Kiedy u zarania cywilizacji europejskiej, Imperium Rzymu prowadziło swoje podboje, nie było pomiędzy zaanektowanymi ludami waśni religijnych. Nastawał Pax Romana, czas spokoju i żniw, bo Imperium oficjalnie przyjmowało do panteonu bóstw, także bogów podbitych plemion, ustanawiając spokój religijny. Nie mieszało spraw ludzkich do spraw boskich, nie prosiło też nikogo o wyrzeczenie się swoich myśli – o to obrzydliwe wyplucie razem z wnętrznościami swojej wiary.

Potem spalono biblioteki i przyszły czasy barbarii narzucania monoteizmu – prawie dwa tysiące lat nietolerancji religijnej – zabijającej ludzi za grzeszne myśli, przechowywanie ksiąg zakazanych i nieopatrznie wypowiedziane słowa.

Mijają prawie dwa tysiące lat – rozwoju myśli ludzkiej – i spisywania jej największych osiągnięć, dorobku spuścizny kultury i budowania cywilizacji, która sprawia, że wreszcie mamy szansę zakończyć tę nietolerancję w postrzeganiu boskiej wizji. Wszyscy leżymy w rynsztoku, lecz niektórzy z nas patrzą już w gwiazdy.

Meandry religijnej tolerancji…

A Ty nadal tutaj stoisz, w XXI wieku, i pytasz mnie o Boga – mieczem przyciągając moją uwagę, agresją narzucasz swoje istnienie, bo tak jest najtaniej. Idioto: Twoja wizja samego siebie oraz Twojej rzeczywistości nie jest mi do niczego potrzebna, tutaj zupełnie nie chodzi o jakiegokolwiek sacrum, tylko o Twoją potrzebę przynależności i Twoją tęsknotę do bycia w centrum zainteresowania kogokolwiek. Ciągle Ty, Ty i Ty.

Jesteś idiotą nie dlatego, że wierzysz, lecz dlatego, że manifestujesz swoją wiarę, narzucając ją innym. Zadając pytania intymne, wykonujesz test cierpliwości i sprawdzasz granice tolerancji cywilizacji, która samemu się nie narzucając, nie wie jeszcze, co zrobić z ludźmi niecywilizowanymi.

W samym swoim zarodku tak właśnie otorbiała się każda kultura – wyrzucając poza nawias społeczny każdego postępującego inaczej. Teraz, w czasach globalizacji, pozbawionych banicji, w których dąży się do akceptacji i absorbcji każdych produktów przemiany kulturowej materii, nie można wyrzucić już nikogo poza granice Imperium. Organizm, który nie wydala, wcześniej czy później umiera. Dlatego, wcześniej czy później, wysoka kultura będzie zmuszona do zajęcia stanowiska wobec wszystkich wojujących religii – albo się rozpadnie.

Trzeba będzie stworzyć ramy postępowania wobec osób nietolerancyjnych i będzie to rozwiązanie nowe, gdyż zarówno ignorowanie, jak i upodabnianie się w zacietrzewieniu do pytających ciągle o Boga, jest dla ludzkości tak samo nieskuteczne, co obraźliwe.

Zibikendo

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (8)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

4 komentarze

  1. wiesz..wszystko sie zgadza lecz nie było dodane to że człowiekowi wydaje się że jest na wysokim stopniu rozwoju ,a tak naprawdę jest istotą jeszcze bardzo prymitywną co udowodnić można tym że potrzebuje zewnętrznego oprogramowania do wykonywania wielu prostych rzeczy i dlatego tworzy komputery w różnym stopniu zaawansowania…
    Cała nasza inżynieria,technologia powoduje że coraz bardzie odcinamy się od naszego pochodzenia tworzymy nawarstwiające się wypaczenia a nawet i patologie właśnie w postaci różnego rodzaju religii które to raczej izolują i przeobrażają w błazenadę pojęcie boga nadając mu wartości ,atrybuty i cechy tak kuriozalne i śmieszne że raczej człowiek wychowany w którejś z religii ma jednak niewielkie szanse zrozumieć oraz zbliżyć się mentalnie do tego jak powinien tłumaczyć pojęcie stwórcy,boga absolutu wszechświadomości..
    No widzisz..nie bardzo człowiek nawet potrafi nazwać To…Chociaż jest Tym które doświadcza i testuje samego siebie w Tym czyli w rzeczywistosci materialnej non stop kreowanej w Tym przez To …niewiadomo w jaki sposob i po co i wogle nic niewiemy…
    No zobacz jaki czlowiek prymitywny…po prostu nie ogarnia…a jak nie ogarnia to tworzy religie biega z mieczami,,buduje koscioły meczety ,sklada ofiary odprawia modły…walczy

    • Najwięcej zła tworzy się zawsze na fundamentach w postaci pięknej idei.

      Komunizm na równości, politykę na sprawiedliwości, a religię na potrzebie aspiracji do czegoś więcej niż prymitywizmu i rządów siły.

      Szkoda, że tylko tak rzadko to sobie uświadamiamy, będąc zbyt zajęci gonieniem za stereotypową rzeczywistością.

      • poprostu cywilizacja oparta na cyklu przemyslowym..czyli w skrocie 8h pracy,8h odpoczynku,8h snu spowodowala monotonię życia ,patologiczne lenistwo mentalne ktre wg mnie jest powodem albo tworem symbiotycznym ze strefami komfortu które są tego efektem z których tak trudnoo czlowiekowi wyjść..Ogranicza się wtedy do tego co znane i nie wywołujące potrzeby wysiłku..trudne pojęcia ,trudne myśli to wszystko spychamy w otchłań niebytu a ludzi którzy podnośzą te tematy ignorujemy albo agresywnie ignorujemy w obronie tych stref komfortu które wykreowaliśmy i nie dopuscimy by cos im zagroziło ponieważ zmiany wymagają wysiłku i zdobywania wiedzy.
        Wolimy włączyć serial paradokumentalny niż wiedząc że mamy niedostatek wiedzy tę wiedzę zagłębiać by wiedzieć na jakim świecie się żyję.
        Wtedy jesteśmy podatni na wszystkie manipulacje i odziaływania,zależności i złudzenia do których przywykamy stając się coraz bardziej nieświadomi i nawet infantylne rzeczy które dają nam okazje do zastanowienia szybko wysyłamy do „kosza” znowu zapadając w prozę życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *