Korowód śmierci

Korowód śmierci

Pracownicy krematorium nie wiedzą, czyje zwłoki spalają. Znają tylko numer identyfikacyjny nieboszczyka. Politycy dwoją się i troją, aby jak najlepiej „ekonomicznie” wykorzystać modę na kremacje przedstawicieli powojennego boomu demograficznego. Na sterylnych przestrzeniach wokół pieców, nie unoszą się opary zwłok, to nie Birkenau – musi być czysto. Dlatego rozpylony popiół sprząta się, zamiatając go i usuwa, przenosząc do zsypu na specjalnych, profesjonalnych czerwonych szufelkach. Popiół powstaje z wysokoenergetycznego rozkładu termicznego nieco podeschniętej tkanki ludzkiej. Od pewnego czasu w Szwecji najtańszym ogrzewaniem jest energia pochodząca ze spalania tłuszczy świeżo zmarłych homo sapiens sapiens. Chociaż nadal trudno powiedzieć, czy człowiek jest istotą rozumną.

Nasz umysł również bardzo dokładnie należy posprzątać z każdej odrobiny refleksji o śmierci. Postęp techniczny jednoznacznie nakazuje i stawia na coraz głębsze spychanie poza nawias, w sferę tabu, jakąkolwiek świadomą myśl o śmierci.

Śmierć jest końcem – jest więc nieekonomiczna. Jest głównym zagrożeniem dla rozwijającej się cywilizacji – dlatego nie należy o niej myśleć, mówić i zajmować się nią. Ci, którzy to robią, są od razu naznaczani i wpychani na siłę w sferę nietykalnych, najniższej z kast, tych o których się nie mówi. Bo nie można być normalnym w zachodniej kulturze, jeśli oficjalnie ma się coś wspólnego ze śmiercią.

Śmierć jest przemilczana, zapomniana, wykluczona poza nawias społeczny. Wolimy nie rozmawiać o niej, nic o niej nie wiedzieć, nie interesować się nią, bo wtedy musielibyśmy zacząć myśleć. Nic tak nie przyspiesza naszego myślenia, jak myśl o zbliżającej się śmierci.

Myślące społeczeństwo nie jest na rękę nikomu. Dlatego w każdym możliwym medium przekazu robi się wszystko, żeby społeczeństwo nigdy o niej nie myślało, by już w szkole zapomniało – o śmierci.

Do końca naszych dni musimy żyć w nieświadomości, w złudzeniu, w przekonaniu, że nigdy coś takiego nas nie spotka. Nawet święto zmarłych jest pełne tematów zastępczych – tylko po to, żeby nienazwane nie mogło wypełznąć, nawet w jaźni, na światło dzienne.

Śmiertelność w krajach Zachodu jest najniższa w historii. Prawda jest jednak taka, że stoimy u progu największej w historii – epoki śmierci. Połowa osób powyżej 60. roku życia, jakie kiedykolwiek chodziły po Ziemi, żyje na niej obecnie.

Ci wszyscy ludzie w najbliższym czasie będą musieli umrzeć. Nadchodzące lata, to cała epopeja, cały korowód śmierci. Już niedługo krematoria w wielu starzejących się krajach rozgrzeją się do czerwoności. Cała Europa umiera, a do pochowania i utylizacji pozostały jeszcze całe setki milionów ludzi.

Kultura, która nie potrafi stworzyć poczytnej książki, kasowego filmu czy gry, która nie ukazywałaby masowej rzezi, nie ma wiedzy o śmierci.  Media, które usilnie poszukują nowych katastrof, by uczynić z nich główny temat najeżonej okrucieństwami ramówki, boją się wiedzy o niej jak ognia. Społeczeństwo, które spragnione jest zdjęć i filmów przedstawiających rytualne mordy, stroni od myślenia o tym, co tak bardzo je fascynuje.

W takiej rzeczywistości możliwe jest bezpardonowe i bezrefleksyjne napawanie się końcem życia – zupełnie bez świadomości, że każdy taki akt nie jest statystyką, lecz czyjąś śmiercią.

Tak intensywnie staramy się oddzielić wszelkie przejawy życia od śmierci, że kompletnie nie dostrzegamy związku pomiędzy działaniami człowieka a ich kresem – nawet, jeśli podane jest to w wysokiej rozdzielczości, w naszym salonie, na ociekającym flakami i krwią 55. calowym ekranie.

Chore społeczeństwo nie dostrzega tego, że obecnie w szpitalach każdy przedstawiciel personelu medycznego bez trudu może pozbawić życia każdego. Z powodu nieuwagi i zwykłych zaniedbań, którym bardzo łatwo można zapobiec – robi to nawet bardzo często. Wolimy nie widzieć, jak lekarze wyrywają sobie wzajemnie już nie ludzi, tylko bliżej nieokreślone „skóry”. Nie widzimy całego przemysłu zakładów pogrzebowych, który pod przykrywką tabu, zajmuje coraz ważniejsze miejsce w finansowych rankingach obiegu gospodarczego. Mamy gdzieś, co robią z ledwo żywymi ludźmi przedstawiciele chorej „służby zdrowia”. Nie do pomyślenia jest w końcu, żeby rodzinę chorego wpuszczać do karetki, trzeba jej przecież oszczędzić tego kontaktu i to nie z krwią i bólem, tylko właśnie ze śmiercią.

Śmierć jest tak bardzo odsuwana i pomijana w informacyjnym obiegu społecznym, że przeciętny człowiek nie ma o niej prawie w ogóle jakiegokolwiek pojęcia. Ten stan rzeczy z kolei bardzo sprzyja różnego rodzaju patologiom. Jest instrumentem wpływu na ogół tych, którzy wiedzą o tabu nieco więcej. Przestępcy i oficjele wykorzystują fakt, że boimy się tego, czego nie znamy. Jesteśmy podatni na unicestwienie, bo niczego nie wiemy o śmierci.

W październiku 2011. roku na świecie urodził się 7. miliardowy człowiek. Innymi słowy, jest nas już bardzo wielu. Jednak dalej bawimy się życiem, zupełnie nie wiedząc, dlaczego. Odpychając śmierć, spłycamy, ogłupiamy i wtłaczamy umysły w konsumpcjonizm – wmawiając swoim umysłom, że jedynym celem życia jest życie. Ten pleonazm nigdy nie będzie prawdą, bo tylko śmierć może dopełnić człowieka i nauczyć go, czym jest życie.

Zbigniew Galar

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *