Kultura matematyki

Kultura matematyki„Matematyka nie odgrywa żadnej roli w kulturze masowej. Nie potrafi ona wywoływać subtelnych uczuć ani napawać nabożną czcią, jak to czynią muzyka i rzeźba, tylko dla nielicznych jest wierną towarzyszką życia. (…) Może nasza kultura dopiero zbliża się do stanu, w którym matematyka będzie mogła rozpocząć szeroką penetrację świadomości społecznej” – Allen L. Hammond.

Matematyka zawsze poszukuje eleganckich rozwiązań – ujmujących w swej prostocie powiązań, wyjaśnień i łączności dróg. Jest w swoich założeniach i dążeniach bardzo ludzka. Jest esencją spójnej potrzeby poszukiwań natury świata. Odkrywa tę naturę, nie tając przy tym żadnych didaskaliów, nie mając poglądów politycznych i przekonań prawnych. Jest czysta w swojej prostocie i niezwykle skomplikowana w przydatnej życiu implementacji. Ludzie zajmujący się matematyką odszukują wzory i schematy w złożoności. Wynajdują pomiędzy nimi prawdy, przekształcają je tożsamościowo, aby odkryć wszystkie punkty widzenia na tę samą rzecz.

Nie ma na świecie dziedziny myśli ludzkiej, która bardziej wpłynęłaby na społeczeństwo, niż matematyka. Jednocześnie wpływ ten maskowany jest przez wszystkie inne dziedziny, które z matematycznych dowodów korzystają, a sama królowa nauk (tak jak Perelman) wstydzi się, ucieka od splendoru.

Abstrakcja matematyki jest jej orężem. Dzięki niej pozostaje prawie wolna od nurzania się w przyziemnych, pustych i egoistycznych problemach życia codziennego. Dzięki oderwaniu od pragmatyczności i użyteczności branych na wokandę zagadnień, jej natura pozostaje „czysta”, a etyka badacza nadal się broni.

Wiele innych nauk zazdrości jej nieskalania.

Jesteśmy butni na swojej drodze odkrywania naukowych prawd, bo nie jesteśmy wystarczająco wdzięczni dziedzinie, która nam to umożliwia. Szukamy azymutu do potęgi, po drodze zostawiając idee, które pomogły nam wymościć się na tronie, lecz komplikacje i konieczność abstrakcyjnego myślenia – szpecą nasz wygodny, utopijny szczyt. Nie lubimy matematyki, zdjęci wstrętem i przestrachem, nie szanujemy jej.

Idee matematyczne nie szukają poklasku, nie łączą się i nie znajdują się w kontaktach z ogólną publicznością. Nie uzasadniają się uwielbieniem tłumów i uznaniem mas. Ich słownictwo jest obce i suche, pozbawione interpretacyjnych mielizn i wad. To czyni matematykę trudną do strawienia, lecz pokarm ten jest godny duchowo. Warto jest poznać „nie-rzeczywistość” tego świata, choć pojęcia stanowią trudność, a język symboliczny, w swej precyzji, niweczy pierwsze spojrzenie zachwytu i olśnienia.

Deklarowana przez społeczeństwo izolacja wobec matematyki jest sztucznie wymuszona przez edukacyjny chlew. Niszczy on wszelką szansę na poznanie dowodów matematyczności życia, a piękno pojęć skrywane jest przez wymuszony test.

Nie ma większej przyjemności dla ucznia niż chwila, w której po raz pierwszy „zrozumie” on dany schemat, kolejny poziom matematycznego świata. „Zrozumienie” uczy wszystkiego, reszta to tylko przykłady, z których każdy w sensie morfologicznym będzie taki sam. Matematyka w szkole, „uczy” praktycznego przekształcania równań, liczenia – nikomu niepotrzebnych wyników i wkuwania wzorów. Niczego ogólnego, konkretnego, pełnego konsekwencji w każdym aspekcie cywilizacyjnych rozwiązań i dążeń. „Uczy” się tylko samych, z każdą lekcją coraz bardziej skomplikowanych, szczegółów, po to, by dojść do znajdujących się z tyłu ćwiczeń „wyników” – okrągłych pseudo rozwiązań.

„Zasady”, „zadziwienie światem” i „myśli nieuczesane” są pomijane. Tak jak wszystkie skojarzenia uczniów. Refleksja nad przekazywaną wiedzą pozostaje przeciwieństwem „każdego poważnego” programu nauczania. Na lekcji nie ma miejsca na dyskusję, zero po niej radości, jest tylko smutek i, pełen buntu, pusty śmiech.

Kiedyś w szkołach uczono tylko kultury i humanizmu, a nastolatkowie parali się „nauką” (science) w swoim wolnym czasie – z chęci poznania rzeczywistości, podniecenia niezaspokojenia odkrywcy, poczucia tajemnicy i dla pełnych fraktali snów. Dzieci przekazywały sobie fascynacje, dzieliły przyjemnością rozumienia i szukały dróg. Odkąd w Anglii w latach 30. XX wieku, zaczęto nauczać przedmiotów ścisłych w klasycznej „metodzie” systemu edukacji, liczba nagród Nobla przyznawanych Anglikom zaczęła spadać. Jak pisz Feeman Dyson (człowiek, który przejął posadę po Einsteinie na Princeton): „Najlepszą szkołą dla naukowców jest uczyć się łaciny i greki, a potem zająć się matematyką dla zabawy. Było to prawdą w moim przypadku”.

Matematycy powinni być zawiedzeni stopniem zanudzenia uczniów przedmiotem, który posiada tak wielkie przełożenie na kształt i obraz współczesnej rzeczywistości. Nienawidzą oni dziedziny, za którą stoi ogromna, niezliczona liczba sukcesów. Która jest tak ważna dla fin de siècle współczesnej cywilizacji, stojącej na fundamentach twierdzeń, dowodów i aksjomatów, i stanie się esencją nadchodzącej mozolnie ery informacji. Nieuchronnie wirtualizującej się cywilizacji przyszłej. Długo wyczekiwane, praktyczne wykorzystanie dawnej, nawet kilkusetletniej matematyki, świadczą o niesłychanym potencjale dla przyszłych zastosowań obecnie badanych kierunków i badań. Potrzebujemy więc tym bardziej uznania i społecznej akceptacji dla ludzi chcących matematycznej drogi życia – aktualnie. Wyrugowania uprzedzeń i zniwelowania szkodliwego obrzydzania przedmiotu przez biernych intelektualnie oraz spaczony system edukacji.

Będziemy mieli taką przyszłość, jaka okaże się przyszła – młodzież. Przemiany trzeba zacząć od najważniejszych lekcji, najistotniejszych cywilizacyjnie. Rozwój dziecięcych umysłów ścisłych w bogactwie i różnorodności królowej nauk jest najważniejszy, bo to one potem będą mieć największy wpływ na formę i reformę sposobu formułowania myśli ludzkiej. Rozumienie matematyki, ciekawość jej odkrywania, będzie kształtować postawy kulturowe i społeczne przyszłych pokoleń. Odwaga w łamaniu wygodnickiego i użytecznego dla nauczycieli i kuratoriów, a zniechęcającego dla uczniów, obecnego paradygmatu nauczania – jest coraz bardziej niezbędna. Jeśli zmiany nie nadejdą i nie zdynamizują rozwoju matematycznego zainteresowania, w poziomie rozumienia rzeczywistości – Europę prześcigną nie tylko Indie czy Chiny, lecz też, nie mające kompleksów, kraje Afryki.

Kultura matematyki 6

Jesteśmy w przededniu przemian wartości cywilizacyjnych. Przyszła rzeczywistość nadejdzie, możemy ją opóźnić, ale nie powstrzymać. Matematyka będzie mieć w niej nie tylko kluczowe, ale i fundamentalne, wręcz źródłowe i jakościowe, znaczenie. To, z jaką pozycją i kapitałem intelektualnym wejdziemy w nową erę, zależeć będzie głównie od tego, jak nasza kultura przygotuje dzieci na nadchodzącą, opartą nie na wiedzy i zapamiętywaniu, lecz na matematycznym „rozumieniu”, przyszłą rzeczywistość.

Zbigniew Galar

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *